Poniedziałek, 14 czerwca
Imieniny: Elizy, Michała
Czytających: 6274
Zalogowanych: 12
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Psy na muszce. Strzelał myśliwy czy oprawca

Wtorek, 29 marca 2011, 7:55
Aktualizacja: 23:38
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Psy na muszce. Strzelał myśliwy czy oprawca
Fot. Archiwum
W minioną niedzielę nieznany sprawca trzykrotnie strzelił do psa rasy beagle, który za wypłoszoną sarną pobiegł do lasu w okolicach ul. Wrocławskiej w Maciejowej. Dwa pociski raniły zwierzaka, trzeci go zabił. Sprawca uciekł. Szuka go policja.

Właściciel psa rasy beagle relacjonuje, że tuż przed strzelaniną zwierzak chodził koło domu, około 150 metrów od lasu w rejonie ul. Wrocławskiej. Około godziny 15 zauważył on jednak wypłoszoną z lasu sarnę.
- To był 11-miesięczny, malutki pies rasy beagle, na szyi miał czerwoną widoczną z daleka obrożę z blaszką świadczącą o tym, że był szczepiony – opowiada właściciel zwierzęcia. Właściciel zwierzaka zapewnia, że nie słyszał, by w lesie ktoś polował. O tym dowiedział się, kiedy ktoś zaczął strzelać do jego psa.

– Usłyszeliśmy strzał i skowyt naszego psa. Po chwili był następny strzał i jeszcze większe wycie. Trzeci strzał go dobił. Gdy dobiegliśmy do lasu zobaczyłem tego myśliwego, ale gdy go zawołałem to uciekł. Dokładnie rok temu w kwietniu myśliwy zastrzelił nam czteroletniego jamnika. Jeśli ten-pseudo myśliwy jest rzeczywiście myśliwym, to powinien rozróżniać rasy psów myśliwskich, a beagle do takich należy. Taki ktoś powinien dostać zakaz posiadania broni i przejść badania psychiatryczne. Co będzie jeśli zwierzyna pomyli mu się z człowiekiem? – pyta rozżalony właściciel.

Sprawa została skierowana na policję, która wszczęła dochodzenie. W poniedziałek po południu właściciel psa poszedł z całą rodziną na jego poszukiwania, ponieważ w dniu strzelaniny sprawca ukrył zwierzaka. Psa znaleziono. Okazało się, że pierwszy strzał uszkodził psu ucho, drugi – łapę. Trzeci trafił w brzuch. Co więcej sprawca zdjął zwierzęciu obrożę.

Henryk Szczybura z Polskiego Związku Łowieckiego w Jeleniej Górze mówi, że do czasu ustalenia sprawcy należy być ostrożnym w sądach czy zabójcą psa był myśliwy.
– Na naszym terenie jest wielu kłusowników, którzy polują nielegalnie. Nie mają oni pozwolenia na broń, nie znają też przepisów. Jeśli zdarzenie miało miejsce w godzinach 14 – 15 to nie sądzę, by sprawcą był myśliwy, bo o tej porze się nie poluje. Obecne prawo pozwala na odstrzał dzikich psów, które zagryzają zwierzynę. Takich przypadków zagryzienia dzikich zwierząt przez psy mieliśmy w ostatnim czasie około 60. Pies takiej rasy, co w Maciejowej, nie zrobiłby zwierzynie żadnej krzywdy i myśliwy powinien o tym wiedzieć. Na szkoleniach, które przechodzą nasi członkowie, zanim wyjdą w teren, są o tym informowani – mówi Henryk Szczybura, członek zarządu okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Jeleniej Górze.

Henryk Szczybura informuje, że każdy myśliwy ma obowiązek wpisania do księgi godzinę i lokalizację polowania. Jeśli okazałoby się, że do psa strzelił jeden z członków koła łowieckiego, poszkodowany powinien się zgłosić do rzecznika dyscyplinarnego związku. Sprawca w sądzie koleżeńskim może zostać ukarany naganą, a nawet wykluczeniem ze związku. Poniesie też odpowiedzialność karną za znęcanie się nad zwierzętami.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (130) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group