Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 29 marca
Imieniny: Helmuta, Wiktoryny
Czytających: 16326
Zalogowanych: 95
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Polska: Po co właściwie zmieniamy czas? Lepszy zimowy czy letni?

Niedziela, 29 marca 2026, 12:35
Autor: Małgorzata Moczulska/Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu
Polska: Po co właściwie zmieniamy czas? Lepszy zimowy czy letni?
Fot. UPWr
Zapytaliśmy dr n. med. Aleksandrę Karykowską z Katedry Antropologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, po co właściwie zmieniamy czas.

Dzisiejszej nocy zmieniliśmy czas, przesunęliśmy wskazówki o godzinę "do tyłu" (nowszy sprzęte elektroniczny przestawił się sam).

- Tylko po co? - zastanawia się przeciętny obywatel.

Politycy zapowiadają, że tym razem już ostatnia zmiana i wkrótce wszystkie kraje Unii Europejskiej będą posługiwać się na stałe jednym czasem. Ma to być tzw. czas letni, czyli taki jaki mamy od dziś.

- Tylko po co te dwie zmiany czasu w ciągu roku?

- Z punktu widzenia biologicznego takie zmiany czasu mają duży ujemny wpływ na organizm człowieka. Zmiany czasu wpływają przede wszystkim na koncentrację, bo tutaj objawy są najłatwiejsze do uchwycenia. Zaburzenia koncentracji zaś obniżają naszą wydajność w pracy, odpowiadają za wzrost liczby wypadków i kolizji na drogach. I tak przez kilka dni po każdej zmianie czasu. Daleko idącą konsekwencją jest zas tak zwany social jetlag, czy jetlag społeczny - mówi dr n. med. Aleksandra Karykowska z Katedry Antropologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

- Co to oznacza?

- To jest rozbieżność między własnym wewnętrznym zegarem biologicznym, a zegarem zewnętrznym, a więc niejako narzuconym. Polska ma ambicje rozstrzygnąć spory dotyczące zmian czasu na forum unijnym, bo rzeczywiście w tym roku mają one być dokonywane po raz ostatni, a od przyszłego ma pozostać jeden, którego już nie będziemy zmieniać. Ale tutaj też mamy problem – kluczowa jest rozbieżność między biologią i głosem społeczeństwa.

- Jak rozumiem, wszyscy chcemy czasu letniego? A czego chce organizm?

- Może nie wszyscy chcemy, ale na pewno większość z nas, bo aż 75 proc. Polaków chce mieć latem dłuższy dzień. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z daleko idących konsekwencji tych letnich, jasnych wieczorów. Argumenty używane przez zwolenników czasu letniego są rekreacyjne, handlowe, ale moim zdaniem to za mało.

- Dlaczego?

- Podam przykład. Rosja w 2011 roku wprowadziła na próbę, na trzy lata, czas letni. Stany Zjednoczone też – by oszczędzać dzięki temu paliwo i energię. Okazało się jednak, że tę zmianę obywatele przypłacili problemami z koncentracją. Było więcej wypadków w godzinach porannych. A dzieci zimą w ciemności szły do szkoły.

- Zwróćmy też uwagę na nasze położenie geograficzne. Z tego z kolei punktu widzenia nasz właściwy czas to GMT +1. Geografia nie kłamie. Takie jest naturalne położenie naszego kraju i to położenie jest dostosowane do czasu zimowego, więc pozostanie przy czasie letnim, czyli GMT +2, oznacza jakby sztuczne przesuwanie się o tysiące kilometrów na wschód.

- W efekcie fundujemy sobie letni rozjazd z naturą i zegarem biologicznym – to mniej więcej podobnie jakbyśmy codziennie zmieniali strefę czasową przy podróży samolotem. To zaś potwierdza tylko, że debata o czasie zimowym nie jest kwestią gustu, czy upodobań, ale powinna skoncentrować się na powrocie do... współrzędnych geograficznych i biologicznych.

- Wspomniała Pani o tym, że zwolennicy czasu letniego sięgają po argument oszczędności paliwa i energii.

- Argument ten jest fałszywy i został de facto obalony – według raportów Komisji Europejskiej te realne oszczędności energii, dzięki zmianie czasu, oscylują w granicach 0,5% do 1% rocznego zużycia. Jednocześnie zmiana czasu kosztuje gospodarkę od 1 do 3% PKB – to skutek spadku produktywności, kosztów leczenia chorób cywilizacyjnych. Bilans zysków i strat jest więc klarowny. Ekonomicznie zmiana czasu to straty.

- A czy jesteśmy w stanie przy obecnym "zaśmieceniu" światłem wrócić do naturalnego rytmu biologicznego organizmu? Spędzamy przecież wieczory przed telewizorem, z telefonem w dłoni, przed laptopem, w pokoju oświetlonym żarówkami.

- Na szczęście rośnie świadomość wpływu niebieskiego światła – bo o nim mówmy – na nasz organizm. Widzę to po coraz większym zainteresowaniu warsztatami, które prowadzę dla młodzieży i dorosłych, ale też spotkaniami, podczas których uczę, czym jest chronobiologia i zdrowy sen.

I chcę podkreślić, że przystosowanie się wyłącznie do jednego czasu, czyli w naszym przypadku zimowego, mogłoby nam pomóc funkcjonować i w czasie biologicznym, i astronomicznym. Wieczorem mielibyśmy więcej ciemności i nie zmieniłoby to znacząco sytuacji – zimą ciemno robi się o 16:30, przy stałym czasie właściwym dla naszej szerokości geograficznej, byłaby to 15:30. Ta mało znacząca, w tym wypadku, godzina nie ma dużego znaczenia.

- I już słychać jęki przerażenia niektórych...

- Ale za to poranki byłyby jasne. A to one są ważne dla naszego snu, bo tylko Słońce i światło słoneczne są w stanie pomóc nam pozbyć się resztek melatoniny, a tym samym „odpalić” rytm organizmu na cały dzień. Wieczorem zbyt duża ilość światła nas pobudza, przedłużając nam ten dzień.

- Spędzamy te wieczory w ekspozycji na niebieskie światło, nie zastanawiając się nad tym, że to światło właśnie, naturalne, jest głównym dawcą czasu. To ono może pomóc przywrócić naturalny rytm odżywiania, wydzielania enzymów trawiennych, hormonów, co z kolei zapobiega różnym schorzeniom cywilizacyjnym, na przykład cukrzycy typu drugiego czy otyłości.

- Pozostanie przy czasie zimowym wyjdzie nam na dobre i nie dam się przekonać, że jest on ponury. Przejście na stały czas letni np. w Szczecinie będzie oznaczać, że dzieci w szkole pierwsze trzy godziny lekcyjne będą spędzać przy sztucznym świetle, z ciemnością za oknami szkoły.

- Nie muszę chyba tłumaczyć, jak to negatywnie wpłynie na ich koncentrację, ale warto wiedzieć, że może to też nieść ze sobą większą podatność na epizody depresyjne, stany lękowe, nastrój. A przecież i tak dzieci i nastolatki w okresie dojrzewania funkcjonują według zupełnie innego zegara niż zegar społeczny, który im narzucamy.

- Dyskusja o tym, czy pozostać przy czasie letnim, czy jednak właściwym dla nas zimowym, powinni prowadzić eksperci, a decyzję moim zdaniem należałoby skonsultować ze specjalistami chronobiologii, lekarzami, z osobami, które zajmują się rytmem biologicznym i na nim się znają.

To oni są najlepszymi doradcami w kontekście długofalowego oddziaływania zmiany czasu bądź braku tej zmiany i na poczet którego czasu ta zmiana w ogóle miałaby zmierzać.

I nie potrzeba tu wieloletnich obserwacji na żywym organizmie. W Rosji wystarczyły trzy lata, by stało się – nomen omen – jasne, że wprowadzenie czasu letniego przyniosło więcej strat niż zysków.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
100%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (1)

SKOMENTUJ
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten artykuł. Zaloguj się.

Czytaj również

Sonda

Jaki sposób robienia zakupów preferujesz?

Oddanych
głosów
385
W Internecie
26%
Stacjonarnie w sklepie
66%
Oglądam/przymierzam w sklepie, a kupuję w Internecie
8%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Co kawa bez cukru robi w Twoim krążeniu każdego dnia?
Rozmowy Jelonki
Amory u kotów inaczej niż u człowieka, tylko w ciągu dnia
 
Aktualności
Cieplice zapraszają na Jarmark Safanduły
 
Aktualności
Nasza Kornelia podbija telewizyjne show
 
Aktualności
Parowóz zachwycił Jelenią Górę
 
Sudeckie hotele i schroniska PTTK
Schronisko PTTK Nad Łomniczką znów otwarte! Po 5 latach wraca na szlak pod Śnieżką
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group