Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 20 stycznia
Imieniny: Fabiana, Sebastiana
Czytających: 16799
Zalogowanych: 101
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Parszywa piętnastka łapówkarzy

Środa, 26 listopada 2008, 8:30
Aktualizacja: 18:15
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Parszywa piętnastka łapówkarzy
Fot. TEJO
Piętnastu z kilkudziesięciu podejrzanych o łapówkarstwo na egzaminach na prawo jazy zasiadło na ławie oskarżonych podczas ostatniej rozprawy, która odbyła się w minionym tygodniu. Wcześniej czterdziestu z tych, którzy usłyszeli zarzuty, przyznało się do winy i dobrowolnie poddało karze. Jaki będzie finał jednej z największych afer łapówkarskich w WORD w Jeleniej Górze? Szybko się nie dowiemy.

Proceder „oblewania” kursantów za najmniejszy drobiazg, który nie musiał być nawet błędem w jeździe samochodem, trwał kilka lat. W tym czasie zdążył się dość dobrze rozwinąć. Na tyle dobrze, by oficjalnie zaczęło się o nim mówić w mieście.

Wielu kandydatów na kierowców dobrze znało nazwiska, które otwierały drogę do skutecznego i przyjemnego zaliczenia egzaminu za kółkiem. Powszechnie znana była również cena, około 800 złotych dla egzaminatora i dodatek dla osoby przekazującej.
– Zamiast się stresować i podchodzić do egzaminu po kilka razy płacąc przy każdym podejściu, lepiej raz zapłacić i mieć ten egzamin z głowy – tak pomyślał nasz rozmówca (zastrzegł anonimowość).

– Kiedy zdawałem egzamin wszyscy mówili mi do kogo pójść i powtarzali, żebym nie był głupi, bo i tak będę musiał tyle zapłacić za poprawki – mówi. – Przetrzymałem uczciwie pięć podejść, ale za każdym razem egzaminatorzy szukali dziury w całym. Raz oblali mnie za to, że nie sprawdziłem lusterek, mimo że były dobrze ustawione. Przy szóstym razie złamałem się, zapłaciłem komu trzeba. Zdałem.

Kiedy wracaliśmy do ośrodka ruchu egzaminator chrząknął i powiedział żebym mu nie odstawił cyrku na koniec i żebym popatrzył na znak, który nakazuje mi jazdę w prawo tuż za bramą. Słyszałem też, jak zdaje się „zapłacony” egzamin teoretyczny. Zasada była prosta: kandydat spóźniał na egzamin, a w związku z tym, że każdy ma tyle samo czasu zostawał dłużej i to sam na sam z egzaminatorem, który mu podpowiadał.

Takich jak nasz rozmówca znalazło się więcej, a wraz z nimi rozkwitała działalność pośredników i doradców. W pewnym czasie na placu pojawiło się nawet dwóch ludzi, którzy twierdzili, że mają znajomości u egzaminatorów i za odpowiednią kwotę mogą pomóc. Jeśli kursantom udawało się zdać, podkreślali, że to ich zasługa.

Kiedy ci jednak polegli na egzaminie, oszuści argumentowali to zbyt małą kwotą jaką dostali. O ile kursanci szybko „wyczuli” oszustów i nie dali się dalej nabierać, o tyle na instruktorów jazdy, którzy przekazywali pieniądze egzaminatorom niemal zawsze można było liczyć. Sprawa wyszła na jaw w na przełomie lat 2004/05, dzięki kursantom, którzy nie chcieli dalej milczeć i o sprawie powiadomili policję i prokuraturę.

Na ławie oskarżonych początkowo było ponad 50 osób, z czterech grup trudniących się łapówkarstwem: zdający, instruktorzy nauki jazdy, pracownicy WORD oraz egzaminatorzy. Większość z nich, głównie zdających, przyznała się jednak do winy i dobrowolnie poddała karze.

21 listopada rozpoczął się właściwy proces tych, którzy w tej sprawie ponoszą największą winę. Wśród podejrzanych egzaminatorów o branie łapówek znaleźli się m.in. Jerzy P. i jego ojciec Antoni P., którzy mieli największe statystyki niezdawalności, Józef D., Wiktor J., Jan G.. Ich średni dochód miesięczny netto z tytułu wykonywanego zawodu wynosił 3, 5 tysiąca złotych, co jak widać nie wystarczało na dostatnie życie.

Najwięcej instruktorów
Wśród oskarżonych, byłych pracowników Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Jeleniej Górze na ławie Jan D. Największą grupę stanowili natomiast instruktorzy nauki jazdy, w tym m.in. Waldemar J. podejrzany o dziesięciokrotne przekazywanie łapówek od swoich kursantów. Inni to Paweł B., Andrzej B., dodatkowo oskarżony o podrobienie zaświadczenia zdrowotnego jednego z kursantów, Stanisław K., Jan B., Jerzy R. i Łukasz P. Oskarżeni kursanci to Marta D. z Kowar i Aneta J., które sąd ukarał 50 stawkami dziennymi po 10 złotych, uznając, że poza zdanym egzaminem nie zamierzały czerpać z tego żadnych dodatkowych korzyści.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o podwyższe płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
255
Pozytywnie
36%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
38%
Negatywnie
26%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
W ciele człowieka bije drugie serce...
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Kilometry
100 zł mandatu za złe użycie świateł przeciwmgielnych
 
Aktualności
Marcin Kaźmieruk osobowością roku
 
Aktualności
Noworocznie w Mercure
 
Karkonosze
Chmury płyną a góry stoją
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group