Niedziela, 24 stycznia
Imieniny: Franciszka, Rafała
Czytających: 4557
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Parszywa piętnastka łapówkarzy

Środa, 26 listopada 2008, 8:30
Aktualizacja: 18:15
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Parszywa piętnastka łapówkarzy
Fot. TEJO
Piętnastu z kilkudziesięciu podejrzanych o łapówkarstwo na egzaminach na prawo jazy zasiadło na ławie oskarżonych podczas ostatniej rozprawy, która odbyła się w minionym tygodniu. Wcześniej czterdziestu z tych, którzy usłyszeli zarzuty, przyznało się do winy i dobrowolnie poddało karze. Jaki będzie finał jednej z największych afer łapówkarskich w WORD w Jeleniej Górze? Szybko się nie dowiemy.

Proceder „oblewania” kursantów za najmniejszy drobiazg, który nie musiał być nawet błędem w jeździe samochodem, trwał kilka lat. W tym czasie zdążył się dość dobrze rozwinąć. Na tyle dobrze, by oficjalnie zaczęło się o nim mówić w mieście.

Wielu kandydatów na kierowców dobrze znało nazwiska, które otwierały drogę do skutecznego i przyjemnego zaliczenia egzaminu za kółkiem. Powszechnie znana była również cena, około 800 złotych dla egzaminatora i dodatek dla osoby przekazującej.
– Zamiast się stresować i podchodzić do egzaminu po kilka razy płacąc przy każdym podejściu, lepiej raz zapłacić i mieć ten egzamin z głowy – tak pomyślał nasz rozmówca (zastrzegł anonimowość).

– Kiedy zdawałem egzamin wszyscy mówili mi do kogo pójść i powtarzali, żebym nie był głupi, bo i tak będę musiał tyle zapłacić za poprawki – mówi. – Przetrzymałem uczciwie pięć podejść, ale za każdym razem egzaminatorzy szukali dziury w całym. Raz oblali mnie za to, że nie sprawdziłem lusterek, mimo że były dobrze ustawione. Przy szóstym razie złamałem się, zapłaciłem komu trzeba. Zdałem.

Kiedy wracaliśmy do ośrodka ruchu egzaminator chrząknął i powiedział żebym mu nie odstawił cyrku na koniec i żebym popatrzył na znak, który nakazuje mi jazdę w prawo tuż za bramą. Słyszałem też, jak zdaje się „zapłacony” egzamin teoretyczny. Zasada była prosta: kandydat spóźniał na egzamin, a w związku z tym, że każdy ma tyle samo czasu zostawał dłużej i to sam na sam z egzaminatorem, który mu podpowiadał.

Takich jak nasz rozmówca znalazło się więcej, a wraz z nimi rozkwitała działalność pośredników i doradców. W pewnym czasie na placu pojawiło się nawet dwóch ludzi, którzy twierdzili, że mają znajomości u egzaminatorów i za odpowiednią kwotę mogą pomóc. Jeśli kursantom udawało się zdać, podkreślali, że to ich zasługa.

Kiedy ci jednak polegli na egzaminie, oszuści argumentowali to zbyt małą kwotą jaką dostali. O ile kursanci szybko „wyczuli” oszustów i nie dali się dalej nabierać, o tyle na instruktorów jazdy, którzy przekazywali pieniądze egzaminatorom niemal zawsze można było liczyć. Sprawa wyszła na jaw w na przełomie lat 2004/05, dzięki kursantom, którzy nie chcieli dalej milczeć i o sprawie powiadomili policję i prokuraturę.

Na ławie oskarżonych początkowo było ponad 50 osób, z czterech grup trudniących się łapówkarstwem: zdający, instruktorzy nauki jazdy, pracownicy WORD oraz egzaminatorzy. Większość z nich, głównie zdających, przyznała się jednak do winy i dobrowolnie poddała karze.

21 listopada rozpoczął się właściwy proces tych, którzy w tej sprawie ponoszą największą winę. Wśród podejrzanych egzaminatorów o branie łapówek znaleźli się m.in. Jerzy P. i jego ojciec Antoni P., którzy mieli największe statystyki niezdawalności, Józef D., Wiktor J., Jan G.. Ich średni dochód miesięczny netto z tytułu wykonywanego zawodu wynosił 3, 5 tysiąca złotych, co jak widać nie wystarczało na dostatnie życie.

Najwięcej instruktorów
Wśród oskarżonych, byłych pracowników Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Jeleniej Górze na ławie Jan D. Największą grupę stanowili natomiast instruktorzy nauki jazdy, w tym m.in. Waldemar J. podejrzany o dziesięciokrotne przekazywanie łapówek od swoich kursantów. Inni to Paweł B., Andrzej B., dodatkowo oskarżony o podrobienie zaświadczenia zdrowotnego jednego z kursantów, Stanisław K., Jan B., Jerzy R. i Łukasz P. Oskarżeni kursanci to Marta D. z Kowar i Aneta J., które sąd ukarał 50 stawkami dziennymi po 10 złotych, uznając, że poza zdanym egzaminem nie zamierzały czerpać z tego żadnych dodatkowych korzyści.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (26) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group