Czwartek, 13 sierpnia
Imieniny: Diany, Heleny
Czytających: 6334
Zalogowanych: 9
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Nie zelektryzowała publiczności

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 17 lutego 2008, 7:42
Aktualizacja: 17:49
Autor: AGA
Fot. Bartłomiej Sowa
„Elektra” Eurypidesa w reżyserii Natalii Korczakowskiej, piąta premiera z 10 zapowiedzianych w tym sezonie, w sobotni wieczór rozczarowała tych, którzy spodziewali się sztuki co najmniej na poziomie „Śmierci Człowieka–Wiewiórki”.

Dla przypomnienia, tytułowa bohaterka, Elektra i jej brat Orestes, są dziećmi władcy Myken i Argos, Agamemnona i jego żony Klitajmestry. Nad ich rodem jednak, jak to w antycznych tragediach bywa, ciąży boskie fatum. Klitajmestra zabiła Agamemnona i poślubiła jego kuzyna, Ajgistosa. Do Elektry przybywa Orestes, chcąc pomścić śmierć ojca. Ta namawia go nie tylko do zabicia Ajgistosa, ale również do matkobójstwa.

Teatralna zapowiedź brzmiała zachęcająco: „Czy ich wyborami sterują bogowie? Los? I – czym tak naprawdę są los i bogowie? (…) To spektakl o władzy, sterującej nami z ukrycia. Lekcja antyku dla młodzieży! Lekcja nowoczesnego teatru, który odczytuje klasyczne teksty poprzez współczesną myśl filozoficzną.” Okazało się jednak, że antyczne dialogi w połączeniu z filozoficznymi wywodami Foucault, problematyką zbrodni, zemsty, duszy, władzy, hasłami o humanitarnym zadawaniu bólu, słuszności lub nie kary śmierci pomieszały się ze sobą i tak naprawdę nie wiadomo w końcu, co było najważniejsze. Spektakl o władzy i społecznym zapotrzebowaniu na egzekucje publiczne? Głos w sprawie kary śmierci? Odpowiedzialności za popełnione zabójstwo?

Zabrakło przede wszystkim spójności. Niby to dramat, lekcja antyku, niby teatr w teatrze, jakby współczesny, ale nie do końca. Uroku nie dodała też oszczędna scenografia składająca się z kilku krzeseł w przedniej części sceny, a w głębi z zasłoniętego plastikową konstrukcją łóżka, odbijającego się w lustrze zamieszczonym u góry. Całość uzupełniał obraz z kamery rejestrującej grę aktorów, wyświetlany na owej konstrukcji.

I choć spektakl starał się bronić grą aktorów, szczególnie Lidii Schneider w roli Klitajmestry, całość wypadła zwyczajnie słabo. Błysków w oczach zachwyconych widzów, ani owacji na stojąco zabrakło. Spójnej koncepcji na sztukę chyba też.

Kolejne spektakle odbędą się 21 lutego (premiera studencka) oraz 23 lutego, o godz. 19. Bilety w cenach: 18 i 27 złotych. Reżyseria – Natalia Korczakowska, scenografia i kostiumy – Anna Met, dramaturgia – Tomasz Śpiewak, video – Prot Jarnuszkiewicz. Występują: Iwona Lach – Elektra, Anna Paruszyńska – młoda Elektra, Piotr Żurawski – Orestes, Jarosław Dziedzic – Pelades, Andrzej Kępinski – Chłop, Piotr Konieczyński – Ajgistos, Bogusław Siwko – Agamemnon, Irmina Babińska – Norma Pierwsza, Starzec, Lidia Schneider – Norma Druga, Klitajmestra, Anna Ludwicka – Norma Trzecia, Przodownica Chóru, Robert Mania – Dioskur.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (17) Dodaj komentarz

~Były widz TJ 17-02-2008 11:54
Bylem, widziałem, prawie zasnąłem, a najlepsza była wpadka "mam okulary! mogę iść do loży" :) - nudny, mdły, nie wiadomo o co chodzi, spektakl można określić tak: na siłę trzeba coś zrobić. Podsłuchałem wiele rozmów po i np właściciel R.....`a w JG stwierdził, że sztuka zrobiona dla aktorów i krytyków ale nie dla widzów, i takich komentarzy było mnóstwo, inną żenującą sytuacją jest to, że vipy dostają bilety ale muszą dopłacać po 5 zł, to sygnał, że z teatrem bardzo źle. Teatr się stacza coraz szybciej, chwilami sie podniesie np: "Podróż poślubna", ale agonia trwa....
~obecny widz 17-02-2008 12:49
byłem, widziałem i tyle się działo, że nie wiedziałem na co patrzeć. teatr antyczny to wielkie wezwanie dla reżysera. ja myślę, że Pani Korczakowska sobie świetnie poradziła z Eurypidesem. owacji nie było, ponieważ większość się nastawiła głównie na temat kary śmierci...było trochę tego malutko. jestem pełen podziwu dla aktorów i po raz drugi dla Pani reżyser za tak rewelacyjne ukazanie trudnego tekstu antycznego.
~ 17-02-2008 12:52
PIĘKNY SPEKTAKL! Brawo dla Rezyserki, Aktorów, Operatora i Muzyka! Polecam po stokroc!
~gość 17-02-2008 12:57
a ja byłam i uważam, że spektakl rewelacyjny i mimo kilku niedociągnięć... myślę, że brak czasu o tym zdecydował, ponieważ nie odbyła się próba generalna... nie było nudno ani mdło, wręcz przeciwnie... porywająco i wizualnie przepięknie!
~sztuka dla sztuki 17-02-2008 14:21
Przyznam, że nie czytałem Elektry, więc poprzez moją obecność na spektaklu (bądź co bądź wyższym szczeblu kultury) przynajmniej nadrobię jakąś część tej zaległości... A tu... Do chwili obecnej zastanawiam się, czy jestem na tyle odporny na kulturę (czyt. głupi i mało inteligentny), że nie zrozumiałem tej jej dawki, czy też po prostu - jak dobrze moim zdaniem zauważył ktoś powyżej - była to sztuka dla aktorów i krytyków, ale nie dla widzów... Owszem z całości wyłaniało się jakieś przesłanie - o karze śmierci w kulturze, społeczeństwie, polityce... - co odczytałem jako swego rodzaju próbę uwspółcześnienia tej antycznej tragedii. Niemniej - odniosłem wrażenie, że autorom przyświecał głównie jeden zamysł - im dziwniej tym lepiej i w treści i w przekazie wizualnym.
~Były widz TJ 17-02-2008 14:59
do poprzedników - skoro tak wam sie szuka podobała to dlaczego nie wstaliście po spektaklu (wszędzie jest przyjęty taki standard gdy sztuka sie podoba, myślę, że JG jest tak samo, bo widziałem nie raz widzów w TJ jak wstawali i bili brawa, że aż w głowie huczało!), dlaczego nie biliście bisów, dlaczego tak słabo biliście brawa? biedactwa pewnie byliście bez kolacji! dlaczego ludzie rozeszli sie jakby nigdy nic? ehhh, nic nie rozumiecie, pozdrawiam i życzę Wam samych takich sztuk! ja dziękuje, wysiadam :) pseudo sztuka do mnie nie przemawia, chyba jestem "INNY" niż Wy :)
~też widz 17-02-2008 17:06
Co to znaczy nie zelektryzowala....ZELEKKTRYZOWAŁA i to bardzo. Świetny spektakl, bardzo mądry, dający do myślenia. Świetna muzyka, światło, wiele doskonałych pomysłów. Jestem pod wrażeniem.( Nie wstałem, bo nie muszę w ten sposób okazywać swego zadowolenia – to odpowiedź dla osoby, która twierdzi, że jak się coś podoba to muszę wstać i to zademonstrować. W tym miejscu pragnę jeszcze raz podziękować za udany wieczór i życzę sukcesów p. Natalii Korczakowskiej i teatrowi Norwida. Dziękuję.
~Siwy 17-02-2008 18:25
o co chodzi,chce sie zapytac?magii teatru nie bylo,aktorzy przecietni choc pani korczakowska niezle wykombinowala ale sztuka nie broni sie choc pewnie entuzjasow z rodziny bedzie kilku...
~Były widz TJ 17-02-2008 19:44
do ~też widz: cyt: "Nie wstałem, bo nie muszę w ten sposób okazywać swego zadowolenia" - jasne, że nie musisz wstawać, możesz nawet leżeć jeśli chcesz, no i dobrze by było gdybyś czytał tekst ze zrozumieniem - pewnie tak zrozumiałeś tą sztukę jak to co napisałem, tylko pozazdrościć myślenia :) i współczuć TJ, że ma takich "fanuf" :)
~stary teatral 17-02-2008 22:00
T.J. brak profesionalnych aktorów - to co "grali" to prawda- bo byli na scenie -nie ma Elekty - nie slychac aktorów -bez mikroportów nie potrafią muwic na scenie -pomysł rezysera nie panaceja dla tego zespolu dziękuje Pani Natalio za pomysł tego tematu -jedyne co podobało w sobotniej premierze T.J.
~a a a 17-02-2008 23:15
odnosze wrażenie że te pochlebne recenzje napisali sami aktorzy z granej sztuki gdy zeszli ze sceny i zasiedli w barze teatralnym...
~Mona 18-02-2008 8:35
"Jestem za a nawet przeciw" - jak mawiał nasz Noblista- nie jestem aktorką; byłam na premierze - coś nowego, innego może co dla poniektórych zbyt nowatorskie ale co prawda to prawda - młodzi aktorzy bez mikrofonów nie istnieją na scenie - wystarczyło posłuchać jak dają sobie radę p. Lach i p. Babińska- GRATULACJE!!!!! Świeże spojrzenie przydałoby się wszystkim w kulturze - i nie tylko tam.
~zuzanna 18-02-2008 10:12
BYLY WIDZU wydaje mi sie, ze jestes zbyt g...i zeby zrozumiec ten teatr i ta sztuke. . . STARY TEATRAL "muwic" pisze sie przez "ó", aktorzy byli zrozumiali, za wyjatkiem AJGISTOSA ktory biegal po balkonie cos belkoczac. Realizajca tejze sztuki bardzo ciekawa, scenografia i wizualne przedsiewziecie uwazam za udane, chociaz momentami wydaje mi sie, ze bylo tego za duzo. Najbardziej podobal mi sie chor: Pani Babinska, Pani Ludwicka i Pani LIDIA, a spekatkl stal sie jeszcze bardziej ciekawy, kiedy na dobre Pani Schneider zaczela grac Klitajmestre. Gratulacje dla tej aktorki, znakomicie zbudowala swoja postac, na scenie zawsze zachwyca- W KAZDYM SPEKTAKLU jest GENIALNA. Przyciaga widza, gra w taki sposob, ze chce sie ja sluchac i ogladac. Bardzo dobra ostatnia scena spektaklu, scena smierci KLITAJMESTRY, ciekawie to wszystko wygladalo w takim wspoleczesnym wizualnym polaczeniu jaki wymyslila sobie Pani Natalia... Gratuluje Kolejnej udanej premiery
~Sarna 18-02-2008 12:37
Jakto nie bylo owacji na stojaco? A zastepca Prezydenta pan Szereniuk? Na premierze Klątwy wszystkim włodarzom Jeleniej Góry /Prezydent Obrębalski, Łużniak i Szereniuk/ tak się podobał spektakl, że bili brawa na stojąco /jako nieliczni/. Znowu na premierze Elektry na stojąco bił brawo p. Szereniuk. Jeżeli nasi włodarze biją brawa na stojąco, to widocznie te spektakle są wybitne, a my się wszyscy /większość / nie znamy.
~może się nie znacie 18-02-2008 14:02
Czułość i brutalność pod okiem kamer "Elektra" w reż. Natalii Korczakowskiej w Teatrze im. Norwida w Jeleniej Górze. Pisze Joanna Derkaczew w Gazecie Wyborczej. «Jeleniogórska "Elektra" Natalii Korczakowskiej pokazuje współczesny świat jako orgię podglądactwa, gdzie każda zbrodnia zostanie zrelacjonowana w technikolorze i skoordynowana przez odpowiednie służby. Wspaniale byłoby ogłosić pojawienie się w teatrze nowego talentu na miarę Swinarskiego, Lupy, Warlikowskiego, a może nawet polskiego Pollescha czy Wilsona. Wyszukać taki talent dziewięć godzin jazdy pociągiem od Warszawy, odkryć go, opromienić sześcioma gwiazdkami w "Co Jest Grane", wylansować, a potem żyć z napisanych o nim monografii - oto marzenie niejednego krytyka. Dla wielu recenzentów, którzy w sobotę zjawili się tłumnie w jeleniogórskim teatrze Norwida, to marzenie bliskie spełnienia. Kolejny spektakl Natalii Korczakowskiej (po świetnej "Śmierci Człowieka-Wiewiórki) jest intrygujący, pełen filmowej dbałości o obraz, bezwstydnie inteligencki, acz nie ideologizujący. Kto pamięta satyryczny serial kukiełkowy "Spitting image", parodiujący m.in. życie brytyjskiej rodziny królewskiej, łatwiej uchwyci pomysł inscenizacyjny Korczakowskiej. Kto czytał "Nadzorować i karać" i "Narodziny kliniki" Michela Foucault (francuskiego ojca badań nad relacjami wiedzy, władzy i wykluczenia), zrozumie, jak trafiony to pomysł. Z antycznego dramatu księżniczki Elektry (Iwona Lach), córki króla Myken Agamemnona (Bogusław Siwko), reżyserka wydobyła motyw "władzy przez spojrzenie". Królewski dwór Atrydów, niczym Windsorowie w najnowszej powieści Sue Townsend "Królowa Camilla", żyje w wydzielonej strefie kontroli. Aktorki w czarnych kombinezonach przypominających kostiumy strażniczek z "Seksmisji" kontrolują wypowiadanie tekstu, wilgotność powietrza, ustawienie sprzętów, nawet reakcje publiczności. Krążąca po scenie kamera łowi każdy ruch, spojrzenie, emocje bohaterów - i rzutuje je w ogromnym powiększeniu na falistą ścianę pałacu. Pod obserwacją pozostaje ukryta za ścianą pałacowa przestrzeń prywatna. Ogromne podwieszane lustro odbija szachownicę posadzki i umieszczone na niej łóżko. Łóżko, na którym zabójczyni męża Klitajmestra (Lidia Schneider) zdradziła go z Ajgistosem (Piotr Konieczyński). Na którym nastąpi jej kaźń. Korczakowską w antycznej tragedii zainteresowało zakłamanie i perwersja wyroków śmierci. Gdy dzieci Klitajmestry, Elektra i Orestes (Piotr Żurawski), wydały taki na matkę morderczynię, nie kryły, że chodzi o zemstę za śmierć ojca i pozbawienie ich prawa do tronu. Gdy wyrok śmierci wydają współcześnie sądy, aspekt zemsty na z...zu tuszowany jest przez procedury, obecność lekarzy, znieczulenia. Klitajmestra Lidii Schneider upozowana jest na gwiazdę filmową w starym stylu. Z misternym czarnym kokiem, w jaskrawej pomarańczowej sukni prezentuje się imponująco przy zabiedzonej... i dużo starszej córce (czyżby Elektra przypominała sobie wszystko z perspektywy lat, jak Ifigenia w paryskiej inscenizacji Warlikowskiego z Opera Garnier?). Świetnie wypada scena, gdy Lach, ucharakteryzowana na wysuszoną staruszkę w marnej bieliźnie, rozmawia z matką na chwilę przed jej zamordowaniem. Obie spokojne, roześmiane, palą papierosy na jasno oświetlonych leżakach. Nie spieszą się. W lustrze widać miotającego się za ścianą Orestesa, który zaraz ma się stać matkobójcą. Bezkrwawe morderstwo (zastrzyk trucizny) zostaje sfilmowane w najdrobniejszym szczególe. Jest piękne. Podobne zderzenia błogości z okrucieństwem rozsiane są w całym spektaklu. Młoda Elektra (Anna Paruszyńska), odziane w białą suknię wcielenie niewinności, nie jest w stanie przeczytać listu wabiącego matkę na miejsce zbrodni. Przeszkadzają jej jęki zarzynanego. Ajgistosa. Czułość i brutalność jest w zderzeniu pierwszej i ostatniej sceny. Pierwszy obraz pokazuje rodzeństwo muskające klawisze fortepianu. Pod koniec są już parą morderców oklaskiwanych przez przewodniczkę strażniczek (Anna Ludwicka). Narzędzia, które wykonały zadanie - zwyciężyli, ale ich twarze rozłażą się jak mokry papier. Natalia Korczakowska, która pracowała dotąd m.in. z Oskarem Korsunovasem, René Polleschem, pisała teksty dla Emade, Izy Kowalewskiej, w sobotni wieczór dołączyła do grona odkrytych gwiazd. Jeśli niezwykła wrażliwość i erudycja nie zawiodą jej w rejony efekciarstwa, nikt już nie będzie porównywał jej do Warlikowskiego czy Jarzyny. Narodzi się teatr Korczakows
~Były widz TJ 18-02-2008 19:19
do ~zuzanna: najba...lniej napisać, że ktoś jest głupi bo myśli i postrzega inaczej, a innym wytykać błędy ortograficzne :) kiedyś myślących inaczej palono na stosie - dzięki Bogu ty zuzio już nie spalisz nikogo :) ufff....
~Aska W. 22-02-2008 14:40
taaaaa, Klitajmestra byla najlepsza to trzeba przyznac, ale mnie sie podobal jeszcze bardzo ten nowy aktorek co gral Peladesa. Wypadl najlepiej posrod wszystkich nowych aktorow (r.m) Pani Korczakowska wymiata.... Gratuluje. w koncu sie cos dzieje w tej nudnej jeleniej!!!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group