• Czwartek, 5 grudnia 2019
  • Godz. 18:55
  • Imieniny: Krystyny, Sabiny, Saby, Edyty
  • Czytających: 7433
  • Zalogowanych: 18
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Maszyną po szynach, czyli jazda kolejowa

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 25 czerwca 2006, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 26 czerwca 2006, 9:56
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
Podczas wakacji warto wsiąść do pociągu. Nie dbać o bagaż, ani o bilet. Ale z gęstej sieci kolejowych połączeń stolicy Karkonoszy z resztą świata uchowało się zaledwie kilka linii. Zaczęło się skromnie, bo od uruchomienia połączenia Hirschbergu z Reibnitz w 1886 roku. Rozwinęło się imponująco: z Jeleniej Góry można było dojechać pociągiem nie tylko do Rybnicy, ale do wielu miast w Niemczech i Europie… Zapraszamy do szybkiej podróży w przeszłość. Proszę wsiadać, drzwi zamykać. Odjazd!

<b> Mocna przeprawa </b>
Jedną z większych atrakcji dla podróżnych był przejazd przez most nad rzeką Bóbr. Kamienna przeprawa przy Borowym Jarze na linii z Jeleniej Góry do ówczesnego Goerlitz była jedną z potężniejszych w regionie. Powstała przed 20 sierpnia 1866 roku, kiedy to uroczyście oddano do użytku linię łączącą Wrocław Świebodzki z Goerlitz.

Most wzniesiono w okolicach Dębowej Góry nad bardzo malowniczym przełomem rzeki przez lasy i wzgórza otaczające zachodnie przedmieścia stolicy Karkonoszy. W 1891 roku przejeżdża tamtędy pierwszy pociąg do Cieplic Zdroju.

Wówczas powstają inne dworce kolejowe na linii Jelenia Góra – Szklarska Poręba, mieszczące się w dzisiejszych granicach administracyjnych miasta: Hirschberg West (Jelenia Góra Zachodnia), Warmbrunn (Cieplice), Hermsdorf (Sobieszów).
Wysiadali na stacji w Cieplicach chętni na kurację w uzdrowisku oraz pasażerowie, dla których wówczas – kiedy jeszcze nie było elektrycznego tramwaju – przejazd pociągiem do Jeleniej Góry był najszybszym sposobem dotarcia do stolicy regionu.

<b> Stała na stacji
szybka lokomotywa </b>
Przełomową datą kolejnictwa w regionie jeleniogórskim jest 1 stycznia 1922 roku. Kończy się częściowo epoka parowozów. W trasę wyjeżdżają składy ciągnięte przez elektrowozy.

Jak się wówczas jeździło? Z wygodą bywało różnie, ale pociągi sunęły szybko.
Dalekobieżne składy Deutsche Bahn były obsługiwane przez wagony trzech klas. W najniższej, trzeciej, nie było przedziałów, a podróżni siedzieli na drewnianych ławkach. Druga klasa oferowała przejazdy w wagonach z przedziałami i na bardziej miękkich siedzeniach. Pierwsza – to już wygodne fotele w sześcioosobowych przedziałach.

Świetnie prosperowały wagony restauracyjne i sypialne Mitropy. Dołączane były do niemal wszystkich dalekobieżnych składów. Ponadto Mitropa miała swoją „stacjonarną” restaurację w budynku przy Promenadzie (dzisiejsza Bankowa), w którym mieściły się także biura podróży i banki.

Jazda na odcinkach krótszych, obsługiwanych przez jednostki elektryczne, poza prędkością, niewiele się różniła od podróżowania tak zwanymi polskimi „żółtkami”, które do dziś stanowią żelazne wyposażenie PKP. Pierwowzór powstał bowiem w latach 30-tych ubiegłego wieku i nie zasadniczo się nie zmienił.

Do stolicy Karkonoszy dojeżdżało się z Breslau, czyli z Wrocławia znacznie szybciej niż dziś. Rekordowo pospiesznym przez godzinę i 45 minut. Ale nie przez Wałbrzych, tylko trasą Marciszów, Bolków, Roztokę, Jaworzynę. Dziś ta trasa jest już nieczynna, a koleje brną przez Wałbrzych (dawniej Waldenburg), trasą dłuższą i bardziej górzystą.

Dojechać można było do Drezna, Berlina, Frankurtu nad Menem, Szczecina, Paryża. Furorę robiły pociągi, które z większości tych miast dowoziły turystów do Karpacza (Krummhuebel) i wspomnianej już Szklarskiej Poręby (Schreiberhau) oraz Harrachova, Tanvaldu i – po przesiadce – Liberca i Pragi w ówczesnej Czechosłowacji.

<b> Koleją do przodu </b>
Taka ekspansja kolejnictwa wymusiła rozbudowę jeleniogórskiego dworca i jego okolic. Powstała duża parowozownia, wieże wodne, składy węgla oraz potężne hydranty zainstalowane przy torach.

Całe kolejowe zaplecze znajdowało się wzdłuż Lindelhuebelweg, czyli drogi do lipowego wzgórza (dziś Krakowska). Ta wijąca się wśród polanek i wzgórz uliczka po powstaniu linii kolejowej nabrała większego znaczenia. Powstały tam domy dla kolejarzy, niektóre zachowane do dziś. Podobnie jak kamienice przy Banhofstrasse (Kolejowej, dziś 1 Maja).
Zbudowano wiadukt nad torami prowadzący ku Laumnitzerstrasse (ulicy Łomnickiej).

Tamtędy prowadziło bezpośrednie połączenie z Bolkenheinstrasse (ulicą Bolkowską) – dziś częściowo W. Pola oraz Wrocławską. Wiaduktu od dawna nie ma: został rozebrany w latach 60-tych, bo groził zawaleniem. Jego resztki istnieją i są popularnie zwane „zerwanym mostem”.

W roku 1906 jeleniogórski dworzec został solidnie zmodernizowany. Gmach rozbudowano o nowe, przestronne pomieszczenia, w tym poczekalnię. Poszerzono restaurację i bar. Powstały też przejścia podziemne wiodące na cztery perony. Pojawiły się także istniejące do dziś wiaty.

<b> Hitler i Stalin namieszali </b>
Rozdział w historii rozwoju jeleniogórskiego kolejnictwa zamknęli Niemcy i Rosjanie. Hitlerowscy saperzy, przed zakończeniem drugiej wojny światowej wiosną 1945 roku wysadzili w powietrze most nad Bobrem, zrywając tym samym połączenie kolejowe dworca głównego z górami i zachodnią częścią regionu. Dzieła zniszczenia dopełnili sami sowieci: w lipcu 1945 roku zdemontowali trakcję elektryczną na wszystkich liniach kolejowych przecinających Jelenią Górę.

Czas cofnął się do epoki parowozów. Dymiące lokomotywy w kierunku Szklarskiej Poręby aż do 1953 roku odjeżdżały z dworca zachodniego. Dopiero wówczas odbudowano most, choć w nieco innym miejscu. Zarysy filarów dawnych przęseł są do dziś widoczne w nurtach Bobru.

Parowozy jeździły także na innych trasach. Do Wrocławia aż do 1966 roku, do czasu odbudowy ukradzionej przez sowieckie wojska elektrycznej trakcji. Ponowne uruchomienie linii elektrycznej upamiętniono okolicznościowymi znaczkami pocztowymi.

Trakcję elektryczną do Szklarskiej Poręby zamontowano dopiero pod koniec lat 80-tych. Do Węglińca – jeszcze później. W planach nie było ponownej elektryfikacji odcinka do Karpacza. Połączenia pasażerskie na tej linii zostały zawieszone – chyba bezpowrotnie – w kwietniu 2000 roku.

Po parowozowni na Krakowskiej ostały się tylko wieże ciśnień, bo budynek z obrotnicą dla lokomotyw rozebrano. Kolejarze pamiętają stołówkę w baraku, samochodownię (tak to się nazywało), gdzie parkowały pojazdy nie poruszające się na szynach, ale należące do PKP, oraz zasadniczą kolejową szkołę zawodową.
W miejscu baraku, w którym serwowano niewyszukane dania dla kolejarzy i ich rodzin jest dziś opuszczony i szukający gospodarza hotel Sudety.

<b> Z Jeleniej Góry do Paryża </b>
Ale i za czasów PRL zapaliło się światełko w tunelu i jeleniogórskie koleje złapały drugi oddech. Wagony ze stolicy Karkonoszy jeździły do Berlina oraz na Gare de l’Est w Paryżu. Co prawda nie należały one do PKP, ale do kolei niemieckich i francuskich, ale przywoziły nieco europejskości do zapyziałej stolicy Karkonoszy.

Były czyściutkie, pachnące, bardzo wygodne. I podnosiły rangę Jeleniej Góry, która mogła się pochwalić tymi międzynarodowymi połączeniami. Jeszcze w latach 90. wieku ubiegłego z jeleniogórskiego dworca można było pociągiem dojechać do Frankfurtu nad Menem.
Błyszczące czystością zagraniczne wagony kontrastowały z zabrudzonym standardem Polskich Kolei Państwowych.

Czasami do składu dołączano niemiecki wagon restauracyjny Mitropy (odpowiednik swojskiego WARS-u). Dla ludzi lubiących dobrze zjeść w pociągu była to dla podniebienia niemal rozkosz. Tym bardziej, że bez ograniczeń serwowano tam trunki i napitki.

<b> Kolejowe cięcie </b>
Paradoksalnie to właśnie PRL przyniosła schyłek rozkwitu jeleniogórskiego kolejnictwa. To na początku lat osiemdziesiątych minionego stulecia rozpoczęło się wielkie cięcie, które dotrwało do tak zwanej III Rzeczpospolitej.

Pierwsza ze względów granicznych i strategicznych została zamknięta linia z Jeleniej Góry do Harrachova (Czechy). Później kasowano kolejno połączenia ze Złotoryi do Świeradowa Zdroju (przez Lwówek), z Marciszowa do Legnicy (przez Bolków), z Jeleniej Góry do Kamiennej Góry (przez Kowary). I w końcu ze stolicy Karkonoszy do Karpacza.

Tak oto do naszych czasów rozkład jazdy na jeleniogórskim dworcu schudł niemiłosiernie. Nie nabrały też wielkiej klasy dworcowe lokale, choć jeszcze za PRL przypisywano im dwie gwiazdki. Z restauracji dworcowej pachniało niezbyt przyjemnie, podobnie z baru.

W ich wnętrzach Polska kapitalistyczna dopuściła możliwość otwarcia salonów gier hazardowych, ale i te nie cieszyły się za dużą popularnością.
Dziś podróżni nie traktują tych miejsc jako przystani. I mało kto pamięta, że jeszcze kilka lat temu w dworcowej świetlicy atrakcją był telewizor transmitujący programy w kolorze.

Do przeszłości przeminęły też tasiemcowe kolejki podróżnych. Ci – zwłaszcza latem – stali w nich, aby kupić bilet na pociąg do Gdyni lub do Szczecina. Nad morze. Miejsca siedzącego nikt nie gwarantował, za to stojące było zapewnione, rzecz jasna na korytarzu lub w toalecie.
Pociąg szczeciński wyruszał przez około 40 lat z Jeleniej Góry o północy, ale to nie zrażało podróżnych. Skład podążał żółwim tempem przez część nieczynnej dziś trasy: Lwówek Śląski, Nowogrodziec, Zebrzydową oraz Żagań i Kostrzyn nad Odrą.

W zatłoczonych przedziałach i korytarzach kleili się do siebie nie tylko letnicy, ale i grzybiarze oraz wędkarze. Amatorzy borowików jeździli w Bory Dolnośląskie, a ci, którzy zamierzali łowić szczupaki, udawali się na rozlewiska Odry w Kostrzyniu.

Mniejsze jeleniogórskie dworce w zasadzie przestały pełnić swoje funkcje: są na głucho zamknięte. W niektórych otwarto hurtownie i sklepy. W cieplickiej stacji są jeszcze wciąż mieszkania dla byłych pracowników Polskich Kolei Państwowych.

W XXI wieku niewiele pociągów odjeżdża z jeleniogórskiej stacji. Kolejarze odpoczywają, bo dworzec jest nieczynny w nocy. Przed kasami kolejek nie ma. Przechowalnię bagażu kilka lat temu zamieniono na sklep, bo niewiele osób chciało tam zostawiać walizki.
Tylko dworcowy fryzjer ma się dobrze. Choć coraz rzadziej słyszy dobiegające z peronów zapowiedzi odjazdów i przyjazdów pociągów.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (22) Dodaj komentarz

~jur 25-06-2006 19:20
TEJO jesteś "de best" twoje artykuły moga nauczyc wiele młodych jeleniogórzan. Akurat to co pisałeś o restauracji na dworcu PKP,parowozowni i innych obiektach moge potwierdzić ponieważ już 50 lat mieszkam w Jeleniej Górze. Akurat dzisiaj wybrałem się na wycieczkę rowerową i jechałem ul. Krakowską tam też zobaczyłem szereg budynków kolejowych pozamykanych (dawa szkoła zawodowa PKP) łącznie z hotelem Sudety. O samym dworcu PKP w Jeleniej Górz szkoda mówić robią z niego teraz wielki sklep ponieważ jakoś trzeba te pomieszczenia utrzymać. Dlaczego nie można przywrócić połączeń z Harahowem i Libercem przecież to by był hit jeleniogórskiej PKP i z tego by była kasa.Tejo tak trzymać artykuły są wspaniałe.
~do jur 25-06-2006 19:34
dziękuję - autor
~rycho 25-06-2006 19:37
Tam gdzie byla kiedys szkola to sam osobiscie pomagalem budowac.Pamietam ze moim majstrem na tej budowie byl p.Antoszewski.Chodzilem do tej szkoly i warsztaty mielismy na dawnej parowozowni.Byly naprawy parowozow systemem rewizyjnym i biezacym.I komu to przeszkadzalo.ZAL.A ul.Krakowska to zawsze byla pod psem.Nie wiem kto taki wstretny hotel tam postawil.BBrrrr.Pozdrawiam wszystkich kolegow ktorzy w tamtych latach razem ze mna sie uczyli.Jednych widze na codzien a inni gdzies poznikali.Pozdrawiam.
~sarenka 25-06-2006 20:48
artykuły są ciekawe to fakt i super zdjęcia ale... ten sposób pisania momentami taki...infantylny... Tejo...,popatrz:"proszę wsiadać,drzwi zamykać" albo:"stała na stacji szybka lokomotywa"... p.s.:kiedyś ktoś powiedział mi,że wszystko powiedziane przed słowem: "ale" jest nieważne...tutaj tak nie jest,naprawdę lubię czytać te artykuły.... a ktoś kto to powiedział też tutaj przychodzi i czyta... pozdro:-)
~do sarenki 25-06-2006 21:05
miła sarenko, a czytałaś Ty kiedyś Tuwima ("Stoi na stacji lokomotywa")? Jechałaś pociągiem w Niemczech? Tam na każdej większej stacji przed odjazdem jest zapowiedź: bitte enisteigen, tueren schlissen, abfarht. Cóż, jeśli nie, szkoda, ale zapewniam Cię, że to nie jest infatylne, tylko ma swoje kulturowe tradycje - pozdrawiam - autor
~do autora 25-06-2006 21:22
Nie ma nic gorszego jak autor tłumaczący dlaczego coś w jakiś sposób napisał...:-) oczywiście,że czytałam Lokomotywę.. i właśnie o tym piszę Tejo..,takie skojarzenia są oczywiste,banalne... p.s.: i powtarzam z uporem godnym maniaka: lubię czytać te artykuły...:-)sarenka
~sarenka 25-06-2006 21:27
myslałam, że na stacji w Niemczech jakiś głos mówi: achtung,achtung...:-) ale to tylko moja wyobraźnia...
~do sarenki 25-06-2006 21:42
achtung, achtung też mówią;-) pozdrawiam sarenkę - autor
~dorobach@aol.com 26-06-2006 8:17
szanowny tejo! dziekuje za artykol o dworcu w JG!mile wpomnienia tych czasow gdy jezdzilam pociagami z jeleniej do lomnicy sredniej, bo mieszkalam w dabrowicy. za ta duza poczekalnia byla jeszcze sala, w ktorej kazdy musial byc cichy, bo uczniowie robili tam zadania domowe czekajac na pociag. nim sie poszlo na peron trzeby bylo przejsc przez szranke gdzie kontrolowane byly bilety. a kto chcial znajomego prowadzic na peron, musial kupic peronowke. przed laty w niemczech mowilo sie:bite einsteigen, die türen schließen selbständig". dzis czesto mowi pani z megafonu: verehrte reisende - die ICE zug nr... hat voraussichtilich 20min verspätung. wir bitten um ihr verständnis. dziekuje ja fajne artykoly! dorota z niemiec
~misiekjga 26-06-2006 9:19
Trzecie zdjęcie "cieplickie", to dachy ceglanych budynków "gazowni".
~baśka 26-06-2006 9:35
Wszystko super, ale co to jest "miększe" siedzenie??? ;-)
~Maura 26-06-2006 12:27
Mój dziadek był maszynistą a wujek konduktorem i nieraz słyszałam (po polsku) "proszę wsiadać, drzwi zamykać".
~dorobach@aol.com 26-06-2006 19:32
jeszcze cos z historii! "mieksze siedzenie" basiu, to trzy kategorie w wagonach: pierwsza kategoria - to miekkie siedzenie; druga kategoria - to troche sztucznej skory, a trzecia kategoria to lawki z drzewa.czesto jezdzilam nim do katowic - po osmiu godzinach dupka mnie bolala. w latach 47.do 52. jechalam dwa razy w tygodniu do jeleniej na lekcje muzyki. przy powrocie do domu szlam do maszynisty i mowilam mu, ze mieszkam w dabrowicy. i....pan maszynista stanal w dabrowicy na zkrzyzowaniu torow i drogi i natychmiast bylam w domu. do szkoly jechalam z lomnicy sredniej do jeleniej.poniewaz pociag do karpacza i z karpacza mial tylko dwa wagony,bylo ranem juz bardzo pelno. wolno nam bylo jechac na stopkach albo w bagarzniku albo na lokompotywie. wspaniale wspomnienia z czasow dziecinstwa!!! pozdrawiam dorota
~jelonek 26-06-2006 21:11
Czy ktoś jeszcze poza mną pamięta stałą wystwę modeli lokomotyw i pociągów na dworcu w Jeleniej w latach 70-tych? była w pomieszczeniu prawdopodobnie poczekalni na wprost wejścia do budynku dworca z lewej strony wyjścia na perony, pięknie wykonane, polakierowane, z ogroną ilością szczegółów duże modele lokomotyw - prawdziwy raj dla oczu małego chłopca, że aż żal było wsiadać do pociągu i odjeżdżać w świat... i jeszcze jedno wspomnienie związane z dworcem: górka naprzeciwko - zimą wspaniałe miejsce do jazdy na sankach z ostrym hamowaniem na końcu, pozdrawiam, wasz jelonek
~Tomek 27-06-2006 19:08
PRL i Komuniści wszytko zniszczyli co było wartościowego. Komu przeszkadzały te pociągi? Co zadużo pieniędzy mieli? Żeby polska rozwijała się w takim tępie od 1900 to bylibyśmy jednym z potężniejszych państ ale takie są skutki jak z wieśniakó na siłe robiło się uczonych co Pegeerem nie potrafli nawet zażądzać. Może się myle to poprawcie mnie.
~fiku-miku 27-06-2006 21:17
do Tomka: jakby się tak Polska rozwijała jak Twoja ortografia - to marny nasz los, (prosiłeś więc poprawiam)
~bezrobotny 28-06-2006 6:24
Do TOMKA. Polecam-Słownik poprawnej polszczyzny.Autor-Prof.Witold Doroszewski
~Izabell 30-06-2006 12:04
Świetny artykuł!!!!!!!Pozdrawiam
~luk 900 lat JG 1-07-2006 0:06
artykuł i cała strona jest oczywiście super:). Tak apropo dawnych czasów: za 2 lata przypada 900 lat od założenia Jeleniej Góry przez Bolesława Krzywoustego w 1108r. przydałoby się zmobilizować wszystkich mieszkańców i zorganizować coś wielkiego i na wielką skalę :)
~Kazio 6-07-2006 14:39
Na 800-lecie Niemiaszki wybudowały wieżę widokową na Wzgorzu Krzywoustego.W 1948 nowe polskie wladze ufundowaly tablice na kosciele Sw.Anny.Z okazji 850-lecia ,nie pamietam co,ale byly imprezy i fajerwerki ze SKALEK i Wzg.Partyzantów.A moze odtworzyc wzgorze i odbudowac Hellikon.Jak znam życie.......Marzenie
~Perdurabo 23-07-2006 20:11
czy jest w tym mieście ktoś jeszcze kto chciałby zobaczyć w Jeleniej parowozy? bo ja chciałbym bardzo, 1-2 z starymi wagonami jeżdżące w sezonie i weekendy po tych wszystkich zamkniętych trasach, do ogorzelca, karpacza, bolkowa/strzegomia, świeradowa zdroju, harahowa...to by sciągnęło jeszcze więcej turystów,a w normalne dni kilka lekkich szynobusów... ehhh marzenie.
~Pawel_P 12-11-2006 19:19
Drobna nieścisłość: najpierw została reelektryfikowna linia do Węglińca a później do Szklarskiej Poręby.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group