Poniedziałek, 8 marca
Imieniny: Beaty, Jana
Czytających: 5996
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Manifest syna samobójcy przed jeleniogórską "skarbówką"

Czwartek, 27 czerwca 2013, 15:21
Aktualizacja: Piątek, 28 czerwca 2013, 9:14
Autor: Mea
Jelenia Góra: Manifest syna samobójcy przed jeleniogórską
Fot. Mea
– Ojciec parę minut przed śmiercią zadzwonił do mnie i powiedział, że jego sprawę mam doprowadzić do końca. Mam na tyle siły, żeby to zrobić, dzięki rodzinie – mówił dzisiaj (27.06.) Patryk Gródek, syn Jana Górdka, który 13 czerwca popełnił samobójstwo, wjeżdżając samochodem do Zalewu Pilchowickiego. Jak jego ojciec napisał w liście pożegnalnym – przez pracowników Urzędu Skarbowego w Jeleniej Górze.

- Przyjechałem z samochodem, w którym zginął mój ojciec pod Urząd Kontroli Skarbowej i Urząd Skarbowy w Jeleniej Górze, by dać urzędnikom tego, czego chcieli, czyli mienia i pieniędzy mojego ojca. Mogą sobie teraz sprzedać ten samochód, bo już z nim nic nie zrobię. Chcę, by widzieli, co zrobili. Wyrządzili wielką krzywdę mi i mojej rodzinie. Dlatego mam do nich ogromny żal. Nikt z tych urzędów nawet nie wyszedł, by powiedzieć przepraszam, czy że im przykro – powiedział Patryk Gródek.

Syn Jana Gródka na samochód przykleił klepsydry z informacją o pogrzebie ojca. – Zrobiłem to, ponieważ w liście pożegnalnym ojciec napisał, że popełni samobójstwo przez tych urzędników. Wymienił nawet konkretną osobę, z imienia i nazwiska, która go wykończyła psychicznie. Z dokumentów widać, że wiele rzeczy urzędnicy "skarbówki" zrobili bezprawnie, ale to już wyjaśni sąd. Pracownicy jeleniogórskiego oddziału Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu i Urzędu Skarbowego w Jeleniej Górze nie potrafili podejść do ojca, jak do człowieka, tylko z góry założyli, że jest złodziejem. A to był człowiek, który całe życie ciężko na wszystko pracował – mówił syn. - Teraz mogę jedynie spełnić jego prośbę i wygrać walkę z urzędnikami – dodał.

Patryk Gródek wyjaśnił, dlaczego urzędnicy kontrolowali jego ojca. - Ojciec prowadził pozarolniczą działalność. Handlował gruntami rolnymi, a według prawa od gruntów rolnych nie płaci się podatku dochodowego. Urzędnicy po kilku latach od sprzedaży tych gruntów naliczyli jednak ten podatek, bo uważali, że ponieważ ktoś sobie później przekształcił ten grunt na inne działki, lub postawił sobie altankę, że te działki są rekreacyjne, budowlane, czy przemysłowe. Jednak w dniu sprzedaży były działkami rolnymi. Za kilka lat działalności naliczyli kary, razem z odsetkami, ok. 1 mln 200 tys. zł. Cztery dni przed Świętami Bożego Narodzenia zablokowali ojcu konta. Wtedy nasze gospodarstwo zostało bez płynności finansowej. Nie mieliśmy pieniędzy, żeby kupić paliwo do traktorów czy paszę dla bydła. Zabrali z kont ok. 64 tys. zł, zabezpieczyli siedem działek rolnych. Po kilku latach przyszedł dopiero podatek za rok 2006 od sprzedaży tych działek rolnych. Potem za kolejne lata. Nie wiem, dlaczego urzędnicy zaatakowali mojego ojca dopiero po pięciu latach. Moim zdaniem, ci urzędnicy takimi działaniami po prostu niszczą ludzi – zaznaczył syn.

Rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu Michał Kaczmarek odmówił komentowania manifestu Patryka Gródka. Poinformował też, że w sprawie Jana Gródka obowiązuje go tajemnica skarbowa.
Natomiast rzecznik Izby Skarbowej we Wrocławiu jest dzisiaj nieobecny i kontakt z nim będzie możliwy dopiero w poniedziałek. W Izbie nie było innej osoby odpowiedzialnej za kontakt z mediami.
Do sprawy wrócimy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (210) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group