• Niedziela, 16 grudnia 2018
  • Godz. 14:23
  • Imieniny: Adelajdy, Albiny, Alicji, Zdzisławy
  • Czytających: 3943
  • Zalogowanych: 4
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Ludomir Różycki żył i tworzył tutaj

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 28 września 2015, 8:17
Aktualizacja: Wtorek, 29 września 2015, 11:53
Autor: Karolina Matusewicz
Ludomir Różycki w Zachełmiu. Fot. Archiwum
Fot. Archiwum S. Firszta
Największą, jeśli chodzi o liczbę mieszkańców, częścią Jeleniej Góry jest tzw. Zabobrze, które z uwagi na nazwy tutejszych ulic można nazwać dzielnicą muzyczną miasta. Tylko jedna z osób, wybitnych, polskich muzyków, której nazwiskiem nazwano ulicę Zabobrza, związana była bezpośrednio z naszym regionem. Był to Ludomir Różycki – twórca polskiego baletu narodowego "Pan Twardowski". Stało się to Uchwałą 20/65 Miejskiej Rady Narodowej Jeleniej Góry z dnia 30 września 1965 roku, czyli dokładnie 50 lat temu.

- Pierwszą ulicą nazwaną na cześć wybitnego muzyka była na Zabobrzu ul. Paderewskiego, zmieniona 70 lat temu z Hindenburgstrasse. W latach sześćdziesiątych, kiedy budowano Zabobrze I, w 1965 roku nowym ulicom nadano nazwy: Karola Szymanowskiego i Ludomira Różyckiego. Nieco później, w 1968 roku – Mieczysława Karłowicza. W latach siedemdziesiątych , na Zabobrzu II (1974 – 1979), powstały kolejne ulice: Michała Kleofasa Ogińskiego, Oskara Kolberga, Stanisława Moniuszki, Krzysztofa Komedy Trzcińskiego, Grażyny Bacewicz i Zygmunta Noskowskiego. W 1985 roku (30 lat temu) na Zabobrzu III powstały ulice Tadeusza Sygietyńskiego, Alfreda Wiłkomirskiego, Jana Kiepury i Witolda Małcużyńskiego – mówi Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Ludomir Różycki urodził się 6 listopada 1883 roku w Warszawie. Był synem Aleksandra, pianisty i kompozytora, a jednocześnie pedagoga. To on uczył syna podstaw gry na fortepianie. Młody Ludomir uczęszczał do Konserwatorium w Warszawie. Grę na fortepianie doskonalił pod okiem Aleksandra Michałowskiego (1851 – 1938), jednego z najznakomitszych pedagogów gry na tym instrumencie. Kompozycji uczył się od Zygmunta Noskowskiego, (1846 – 1909), ucznia Stanisława Moniuszki. Szkołę ukończył w 1904 roku, uzyskując złoty medal za Balladę na fortepian i orkiestrę.

Kiedy na początku XX wieku, w Warszawie, powstała pierwsza orkiestra symfoniczna, zaczęli tworzyć młodzi kompozytorzy, uczniowie Zygmunta Noskowskiego, naczelni przedstawiciele Młodej Polski: Mieczysław Karłowicz, Grzegorz Fitelberg, Karol Szymanowski, a wśród nich Ludomir Różycki. Ich twórczość naruszała kanony tradycyjnego piękna muzycznego, dlatego nie znalazła wówczas należytego oddźwięku i uznania. Do tego stanu rzeczy przyczyniły się też ich krytyczne artykuły na temat dawnych, klasycznych utworów.

Ludomir Różycki, w latach 1905 – 1908 studiował w berlińskiej Akademii Muzycznej pod kierunkiem E. Humperdincka. Pracę i działalność artystyczną rozpoczął we Lwowie od 1908 roku, jako kapelmistrz opery i wykładowca klasy fortepianowej w Konserwatorium. W latach 1912 – 1914 mieszkał w Warszawie, a później do 1918 roku w Berlinie. Zaraz po pierwszej wojnie światowej podróżował po Niemczech, Szwajcarii, Włoszech i Francji. W 1920 roku powrócił do Warszawy. Pracował jako dyrygent operowy i dużo publikował na temat polskiej twórczości muzycznej. Od 1925 roku był Wiceprzewodniczącym Sekcji Współczesnych Kompozytorów Polski. Od 1930 roku wykładał kompozycję w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. Do 1939 roku był prezesem Stowarzyszenia Kompozytorów Polski – opowiada S. Firszt.

W czasie okupacji przebywał w Warszawie, gdzie tworzył kolejne dzieła. Zaczął pisać koncert skrzypcowy (jedyny). Pracował nad nim w Osieczanach pod Krakowem w majątku Targowskich, gdzie przebywał dla podratowania zdrowia. Dzieło pozostawił nieukończone do czasów powojennych. W czasie Powstania Warszawskiego zniszczeniu uległy prawie wszystkie dzieła Ludomira Różyckiego.

Po wojnie kompozytor zamieszkał w Katowicach, gdzie był dziekanem Wydziału Teorii Kompozycji i Dyrygentury Państwowej Szkoły Muzycznej (do 1947 roku). Cały czas pracował nad odtworzeniem i rekonstrukcją swoich kompozycji. Chorował. W 1948 roku, od Ministerstwa Kultury i Sztuki otrzymał dożywotnią pensję. W tym czasie odwiedził go Władysław Kędra, wirtuoz – pianista, który w 1946 roku był laureatem konkursu pianistycznego w Genewie. On to, po wojnie zamieszkał w Szczęsnowie (dzisiaj Zachełmie) koło Jeleniej Góry. On też namówił Ludomira Różyckiego, aby postarał się o "Hubertushaus", dom w Zachełmiu, który był w gestii Ministerstwa Kultury i Sztuki.

W 1948 roku, Minister Stefan Dybowski przychylił się do prośby wybitnego muzyka i Ludomir Różycki, wraz z żoną Stefanią stali się właścicielami pięknie położonego domku nad Kotliną Zachełmca. Po przeciwnej stronie przełęczy mieszkał Władysław Kędra. W staraniu o "Hubertushaus", L. Różyckiego wspierał wicestarosta jeleniogórski Dominik Ciereszko, o którym kompozytor wspominał, że "był człowiekiem zacnym i wielkim entuzjastą muzyki". Nowy dom od razu przypadł do gustu Różyckim i od razu go pokochali. Nazwali go na cześć najsławniejszego utworu Ludomira Różyckiego "Willą Pan Twardowski". W 1952 roku Minister Kultury Włodzimierz Sokorski przekazał artyście fortepian firmy Blüthner – mówi dyrektor Muzeum Przyrodniczego.

Różyccy przyjmowali wielu gości, najchętniej na tarasie, gdzie stał stół i krzesła. Tu Różycki opowiadał o dawnych czasach. Wieczorem przenoszono się do domu, gdzie gospodarz raczył gości grą na fortepianie. Do legendy wręcz przeszły koncerty Różyckiego i Kędry, którzy, szczególnie w niedzielne poranki, otwierali okna w swoich domach i grali na fortepianach. Muzyka niosła po okolicy, co sprawiało niemałą radość okolicznym mieszkańcom przełęczy, którą nazywano "Przełęczą Różyckiego".

Choroba Ludomira Różyckiego cały czas postępowała i nie dane mu było długo cieszyć się z ukochanego i wymarzonego miejsca, jakim była "Willa Pan Twardowski". Ludomir Różycki zmarł 1 stycznia 1953 roku w Katowicach. Pozostawił po sobie cały szereg utworów ujawniających jego oryginalny talent i wielką różnorodność form. Są to: poematy symfoniczne: "Stańczyk", "Bolesław Śmiały", "Pan Twardowski", "Warszawianka", "Anhelli", "Król Kafetua"; kompozycje fortepianowe, preludia, nokturny, tj. Ballada op.18 z orkiestrą, "Gra fal", "Legenda"; kompozycje kameralne, sonata wiolonczelowa, np. "Tro fortepianowe, "Koncert smyczkowy", "Kwintet fortepianowy c-moll"; pieśni solowe z towarzyszeniem fortepianu, pieśni deklamacyjne, np. "Jasna Lednica"; opery "Meduza", "Eros i Psyche", "Casanova", "Beatrix Cenci" i obsypany sukcesami zagranicznymi balet "Pan Twardowski" (pierwszy raz wystawiony w Warszawie w 1921 roku) – opowiada S. Firszt.

Po śmierci Ludomira Różyckiego, „Willa Pan Twardowski” opustoszała. Pozostały pamiątki po wielkim kompozytorze. Z inicjatywy Powiatowej Rady Narodowej w Jeleniej Górze, przy zgodzie i pomocy Stefanii Różyckiej, w 1958 roku, utworzono Muzeum Ludomira Różyckiego w Zachełmiu (nie w Warszawie czy Katowicach). Otwarto je 5 października 1958 roku. W trzech salach wystawowych prezentowano , m.in. fortepian, na którym grywał Różycki, fotografie, portrety, dzieła kompozytora, rękopisy, muzykalia, plakaty, afisze i programy koncertów. Rok później, w Katowicach, utworzono Towarzystwo im. Ludomira Różyckiego, które obrało sobie za cel opiekę nad spuścizną po kompozytorze, nad jego mieniem osobistym i nad Muzeum w Zachełmiu. Prezesem Towarzystwa została żona artysty.

W Muzeum Ludomira Różyckiego organizowano często koncerty muzyczne. Występował tam, m.in. sławny wiolonczelista Kazimierz Wiłkomirski. Na te uczty muzyczne, władze Jeleniej Góry dowoziły specjalnymi autobusami wszystkich chętnych melomanów. Po śmierci Stefanii Różyckiej, 14 maja 1964 roku, wszystko się zaczęło zmieniać (ponoć nie ma ludzi niezastąpionych). Już konferencja poświęcona twórczości Ludomira Różyckiego zorganizowana jeszcze w tym roku, z udziałem władz województwa wrocławskiego, władz Jeleniej Góry i przedstawicieli Towarzystwa im. L. Różyckiego, pokazała, że nikt nie kwapił się do dalszego prowadzenia Muzeum Ludomira Różyckiego. „Willa Pan Twardowski” zamarła – mówi dyrektor.

W tym samym roku Stefan Strahl w Jeleniej Górze utworzył pierwszą orkiestrę symfoniczną. W 1975 roku orkiestrę tę upaństwowiono, a w 1976 roku powstała na jej bazie Filharmonia, która przyjęła im. Ludomira Różyckiego. W 1974 roku otwarto pierwszą salę koncertową (dzisiejsza stara sala), której nadano imię Ludomira Różyckiego. Trwała nieustająca budowa budynku filharmonii, którą oddano do użytku istniejącej już Filharmonii Dolnośląskiej, ale bez imienia Ludomira Różyckiego – opowiada S. Firszt.

W latach 1964 – 1967, kiedy „Willa Pan Twardowski” była prawie "bezpańska", zaginęło wiele pamiątek po kompozytorze, m.in. rękopisy. W tym czasie, w 1965 roku, jedną z ulic na Zabobrzu nazwano imieniem Ludomira Różyckiego. W 1966 roku inaugurowano w Warszawie otwarcie Teatru Wielkiego baletem "Pan Twardowski". Ostatecznie, w 1967 roku, „Willę Pan Twardowski” przekazano Wyższej Szkole Ekonomicznej we Wrocławiu. Uczelnia zobowiązała się utrzymywać nie tylko budynek, ale i znajdujące się w nim Muzeum Ludomira Różyckiego. Na budynku zawieszono stosowną tablicę, przypominającą, że w latach 1948 – 1952 mieszkał tam wybitny polski kompozytor. Zinwentaryzowano pamiątki po Ludomirze Różyckim. Przeprowadzono remont obiektu. Na ten czas chwilowo fortepian L. Różyckiego przekazano z prawem użytkowania do szkoły muzycznej w Jeleniej Górze, którą prowadził Stefan Strahl. Po remoncie w 1968 roku Muzeum ponownie uruchomiono i udostępniono zwiedzającym. Jak podawały informatory o muzeach z lat 1968 – 1971, ekspozycje zajmowały powierzchnię 40 m2. Głównym eksponatem był fortepian L. Różyckiego.

W 1971 roku rozwiązano Towarzystwo im. Ludomira Różyckiego. O kompozytorze i jego pobytach w Zachełmiu zaczęto zapominać. Jeszcze w informatorze o muzeach świata, wydanym w Monachium, w 1995 roku, odnotowano dawne Muzeum w Zachełmiu jako punkt muzealny. W polskich informatorach po 1977 roku o placówce tej nie ma już śladu. W „Willi Pan Twardowski” zaczął funkcjonować Dom Pracy Twórczej Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (dzisiaj Uniwersytet Ekonomiczny). W tym czasie, w 2000 roku, gdańska skrzypaczka Ewelina Nowicka odnalazła w Bibliotece Narodowej, rękopis jedynego koncertu skrzypcowego Ludomira Różyckiego (o którym była wcześniej mowa). Dyrektor Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku Zygmunt Rychter, posługując się zapiskami Różyckiego z sugestiami co do dzieła, zrekonstruował ten koncert i jeszcze tego samego roku odbyła się prapremiera jego wykonania – mówi dyrektor Muzeum Przyrodniczego.

W 2002 roku Domem Pracy Twórczej Akademii Ekonomicznej kierowała Ewa Symonowicz, a pracowało w nim jeszcze dwie osoby. Ona to, nim odeszła na emeryturę, zwróciła uwagę Muzeum Karkonoskiemu w Jeleniej Górze na dawne Muzeum Ludomira Różyckiego i niepewny los pamiątek po nim, które w czasie funkcjonowania Domu Pracy Twórczej były już tylko wystrojem jednej z sal wystawowych. W tym czasie w „Willi Pan Twardowski” były jeszcze zinwentaryzowane: fortepian, stojak pod nuty, dwa fotele, stół, portret olejny kompozytora i portret wykonany ołówkiem przez Wlastimila Hofmana w 1952 roku oraz gipsowy medal z popiersiem kompozytora. (Wiele pamiątek wcześniej „zaginęło”). Chętni do ich obejrzenia, po wcześniejszym zgłoszeniu mieli dostęp do „Willi Pan Twardowski”. Kilka pamiątek po Ludomirze Różyckim nie było zinwentaryzowanych przez co groziło im "zaginięcie", dlatego jeden z obrazów olejnych został zabezpieczony w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze, gdzie do dzisiaj się znajduje. O niechlubnym losie i zapomnieniu Muzeum Ludomira Różyckiego, z apelem o jego ratowanie pisali wówczas Stanisław Firszt i Henryk Szoka. Nie odniosło to żadnego skutku.

Dzisiaj "Willa Pan Twardowski" jest niedostępna dla wszystkich. Znajduje się w niej Dom Wypoczynkowy Uniwersytetu Ekonomicznego. Tylko tabliczka pamiątkowa na tym obiekcie w Zachełmiu i jedna z głównych ulic na Zabobrzu w Jeleniej Górze, przypominają, że na naszej ziemi żył i pracował Ludomir Różycki - wielki polski kompozytor, twórca baletu narodowego – kończy opowieść S. Firszt.

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~zaboberek 28-09-2015 10:00
Bardzo interesujący artykuł,tylko dlaczego jest takie określenie: "... częścią Jeleniej Góry jest tzw. Zabobrze",czy nie bardziej byłoby napisać" "...jest Zabobrze",bez tego "tzw"?
~Aktualizacja 28-09-2015 11:12
Kilkanaście miesięcy temu willa w Zachełmiu została sprzedana prywatnemu właścicielowi !!!
~G.G. 28-09-2015 15:09
Wszystko co opisane w artykule działo się w Zachełmiu. Pamiętam jako dzieciak te koncerty, śpiew córki Pana Ludomirana schodach wiodących do domu, niosący się po dolinie Zachełmca (uciekaliśmy jak najdalej tak było to piękne). To był czas gdy Karkonosze stanowiły swoista kolonię artystyczną. W Zachełmiu mieszkali ludzie kultury: Władysław Kędra - pianista, Edward Ałaszewski - rysownik i karykaturzysta, Barbara Bittnerówna - primabalerina, Maria i Jerzy Kuncewiczowie- pisarze. To chyba nie wszyscy, ale tych pamiętam. I żal że gdy Warszawa została odbudowana - wyjechali i właściwie dzisiaj jedynie czasem z okazji takich artykułów pojawiają się we wspomnieniach. Pozdrawiam i zachęcam do przypominania ludzi z "tamtych" czasów.
~ 28-09-2015 17:41
Ciekawy artykuł, ciekawy komentarz, a willa w ruinie.
~AJ 28-09-2015 19:07
Do GG.Podziwiam za wiedzę i zazdroszczę życia w tamtych ciekawych i prawdziwych czasach!
~michałł 29-09-2015 7:49
Internauci ujawniają! Akcja „Hejt stop” z udziałem Kopacz jest nakręcona przez „Gazetę Wyborczą”!
~sdfg 29-09-2015 9:14
Noskowski zmarł w 1090 roku ??? Tak pisze w artykule więc to kompozytor średniowieczny !!!
rymcycymcy 29-09-2015 14:10
Kiedy będą ulice Hudsona, Stinga, albo chociaż ...Dody ! :)
~Grześ 29-09-2015 14:24
Do dymcycymsy; Od kiedy piszemy Dody? Teraz pisownia jest Dudy.
~Do rzeczy 30-09-2015 13:06
Przykre to jest, gdy ludzie rozkradają cudzą własność, sprzedają potem na allegro i targach staroci. Na jeleniogórskim targu staroci widziałam sprzedawane nieśmiertelniki niemieckich żołnierzy III Rzeszy. Totalny brak szacunku dla zmarłego, nie mówiąc już o nielegalności takich działań.
~Leonard 4-10-2015 9:51
dzielnica muzyczna miasta ? To raczej dzielnica hipermarketów.
~Mam 5-10-2015 9:48
A ulica Józefa Elsnera nie istnieje?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Sonda

Szczepienia warunkiem przyjęcia do żłobka lub przedszkola - czy tak powinno być?

Oddanych
głosów
226
Tak
84%
Nie
13%
Nie mam zdania
3%
Głos ulicy
Bez szczepień nie będzie miejsca w przedszkolu?  4
TV Dami
Serwis Informacyjny TV DAMI Jelenia Góra z dnia 14.12.2018 r.  
Miej świadomość
Koncert dla Niepodległej  1
Dialogi Jelonki
To powietrze nas zabija 32
Kultura
Co ciekawego w kinie "LOT"  
Aktualności
Masz dług komunalny? Odpracuj go!  7
Copyright © 2002-2018 Highlander's Group