Poniedziałek, 3 sierpnia
Imieniny: Lidii, Nikodema
Czytających: 7380
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Konflikt w teatrze – punkt widzenia Krystiana Lupy

Wiadomości: Jelenia Góra
Wtorek, 3 lutego 2009, 14:09
Aktualizacja: Środa, 4 lutego 2009, 8:10
Autor: RED
Kolejny głos do dyskusji o przyszłości Teatru Jeleniogórskiego. Tym razem pisze Krystian Lupa, związany przed laty z Teatrem Norwida, reżyser przedstawień, z którymi zespół placówki dotarł aż do Paryża.

Trudno człowiekowi teatru i komuś kto Jelenią Górę traktuje jako swoją „teatralną ojczyznę” nie utożsamić się z rozgoryczeniem zespołu Teatru Norwida i nie wczuwać się w podłoże pełnych determinacji słów i sformułowań.

Dyskusja – czyj jest teatr: artystów, czy podatników – jest przykładem (jakich wiele dziś w Polsce) niewłaściwego postawienia sprawy i sprzyja jałowym sporom ludzi złej woli i fatalnym w skutkach decyzjom. Mamy w Polsce sporo przykładów, kiedy ludzie nie mający z teatrem i sztuką nic wspólnego dokonywali bezmyślnych dymisji niszcząc ciekawie rozwijające się zjawiska i bezdusznie i sobiepańsko rozbijając twórcze nadzieje i duchową energię tworzących je ludzi. Podawanym powodem, albo alibi był zawsze argument niegospodarności, albo spadku ilości widzów i tym podobne. (Natychmiastowe ocenianie nowego zjawiska sukcesem kasowym jest znanym szeroko błędem ignoranta, kogoś kto nie zna mechanizmów nie tylko artystycznych, lecz również komercyjnych.)

Rezultaty były prawie zawsze takie same – finansowo teatr się nie podnosił, za to artystycznie upadał na dno. Gdyby decydenci spojrzeli wokół siebie po Polsce i przestudiowali podobne historie – może by się zastanowili. Może wstrzymałby ich choćby ten jeden argument: otóż wszystkich tych decydentów spotkała klęska ich decyzji i stosowna niesława. To prawda – teatr nie jest własnością artystów, ale artyści nie są własnością „fabrykantów”. Artyści kształcą się, aby tworzyć kulturę i ktoś, kto tego nie rozumie, nie powinien podejmować decyzji, bo będą one zawsze absurdalne i szkodliwe. Rozdział personalny między dyrektorem artystycznym i administracyjnym jest między innymi (i głównie) po to, by problemy artystyczne i finansowe placówki utrzymać w optymalnej harmonii.

Stwarzając w teatrze jednoosobowe stanowisko kierownicze, jednocześnie odsuwając jako nieważne wszelkie potrzebne kwalifikacje artystyczne – dokonuje się zasmucającego zarżnięcia sztuki, aktu, który nikomu się nie opłaci. Nie mamy prawa serwować czegoś takiego ludziom, kształconym, i kształtującym swe życie po to, by tworzyć kulturę. Nie mamy prawa również serwować czegoś takiego naszemu społeczeństwu – zabierając mu sztukę, wystawiając w zamian na sprzedaż produkt rozrywkowy.

Z poważaniem
Krystian Lupa, Kraków, 03 lutego 2009 r.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (27) Dodaj komentarz

~Papaja 3-02-2009 14:39
Panie Krystianie! Teatr jeleniogórski pod wodzą p. Klemma już jest na dnie, niżej upaść nie można. Jeleniogórzanie mają dość obecnej chałtury , na spektaklach nie ma widzów. Czekamy na Godota, na Czarną komedię Schafera, na Dzikie żądze, a już choćby na Tramwaj zwany pożądaniem Wiliamsa, ale nie na twórze zatwardzenie Klemma!
~Do radnych! 3-02-2009 15:11
Drodzy Radni! Zostawcie jescze trochę tego Klemma i jego trupę w spokoju. No trudno. Widzicie jaki szum się robi. Zróbmy mały "eksperyment jeleniogórski". Jakiego dna intelektualnego, realizacyjnego i frekwencyjnego trzeba sięgnąc w teatrze, żeby uwierzyc, ze partykularne oceny środowiskowe to nie cud sukcesu artystycznego tylko środowiskowe wsparcie. Jako podatnicy niejedno już sfinansowaliśmy, więc sfinansujemy i ten eksperyment tfurczy.
~Obserwator II a może już III 3-02-2009 15:58
To będzie mało twórcze Panie Krystianie! Darzę Pan ogromnym szacunkiem. Muszę jednak powiedzieć, jako jeleniogórzanin-nie! Mam propozycję: ma Pan tak duże "wpływy teatralne", niech więc spowoduje Pan, aby W.Klemmm sprawdził się w Krakowie. Może wtedy, gdy osiągnie tam sukces, a Krakowianie drzwiami i oknami walić będą na jego przedstawienia, powiem sobie- TY PROWINCJUSZU!
ciotkaz 3-02-2009 16:17
Cytat:”Nie mamy prawa również serwować czegoś takiego naszemu społeczeństwu – zabierając mu sztukę, wystawiając w zamian na sprzedaż produkt rozrywkowy”. - dlaczego nie?! To co sprzedaje bilety i uzasadnia wasz byt! Trochę pod publiczkę, dla każdego coś miłego, nie tylko dla koneserów - zdrowy mix! Teatr dla mnie to eleganckie miejsce na rozrywkę. Zależnie od MOJEGO nastroju, to ja decyduję gdzie miło i kulturalnie spędzę czas. Jeśli nie mam wyboru, to zostaję w domu , przy TV i jeśli usnę, to bez zażenowania...
~no właśnie 3-02-2009 16:53
i to jest cała prawda o teatrze
~ 3-02-2009 17:04
"Przeszedłem się" po stronach wielu teatrów w Polsce. W większości Dyrektor Naczelny i Artystyczny to ta sama osoba! O niektórych z nich recenzenci tez piszą superlatywy! Gdy na stanowiskach dyrektora naczelnego jest osoba o silnym charakterze (a taki chyba powinien być) i na stanowisku dyrektora artystycznego też jest twardy i mocno niezależny artysta to zawsze dochodzi do spięć, do walki o racje! Najczęściej ze szkodą dla sztuki! Trudno też mówić o kulturze bo te kontakty między tymi osobowościami trudno wtedy nazwać "kulturalnymi!". Więc patrząc się na ten spór w Jeleniej Górze to jest on o czymś innym niż pan Krystian Lupa pisze! Podnosi pan Lupa kwestię, że artyści nie są własnością "fabrykantów". Czytałem też w innych tekstach, że są to "wolne zawody!" Zgodzę się, jeżeli ten "artysta" nie jest związany stałym etatem, ale gdy jest na etacie, ma ochronę kodeksu pracy tak jak każdy najemny pracownik, ma swoje związki zawodowe,... to jest po prostu etatowym pracownikiem, absolwentem odpowiedniej szkoły, lub tez o zdolnościach przydatnych dla linii programowej teatru!!! Ciekawe jak pan Lupa reaguje w czasie reżyserowania, gdy aktorzy usiłują mu narzucać swój punkt widzenia na tworzone dzieło!?! Na początku lat dziewięćdziesiątych głośne były sprawy "buntów halabardników". Wywalczono wtedy to, że aktorzy uzyskali status pracowników na etacie. Mieszkania służbowe dawane na czas kontraktu stały się mieszkaniami najemnymi. Nagle też okazało się iż teatr ma ogromne problemy z zatrudnianiem nowych aktorów, z zapewnieniem im etatów, czy też lokum na czas pracy w teatrze! Miasta nie stać było na dawanie kolejnych mieszkań "artystom" gdy setki stałych mieszkańców nie ma gdzie mieszkać! Żaden z dyrektorów (pani Obidniak także) wtedy nie poparł aktorów w dążeniu do zajęcia na stałe mieszkań, bo wiedzieli czym to grozi! Więc należałoby z tej dyskusji wyłączyć z miana "wolnych artystów" aktorów będących na etacie teatru! Co do reżyserów, czy też dyrektora artystycznego. Nie słyszałem o takim przypadku aby ktoś z władz miasta narzucał co ma się w teatrze grać, kto ma reżyserować. Miasto jedynie stoi na straży prawidłowego i zgodnego z przepisami wydatkowania środków budżetowych, oraz wcześniej zgodnego z prawem krajowym i lokalnym wyłonienia kierownictwa zakładu - pardon, Teatru! Reszta leży w rękach tych wyłonionych osób! Jak się te sprawy dalej potoczą? Mam nadzieję że z pożytkiem dla miasta i jego mieszkańców, to znaczy, że będziemy mieć teatr do którego będzie chciało się chodzić na spektakle, który będzie ośrodkiem kulturalnym emanującym pozytywnie na całość kultury miasta i o którym dobrze będzie się mówiło w Polsce! Który będzie tez miał w swej ofercie propozycje dla turystów przybywających do Kotliny Jeleniogórskiej! To tak niewiele? To dlaczego jest tak trudne?
~ 3-02-2009 18:06
Mimo ogromnego szacunku - dobrze Pan krzyczy , ale w złej sprawie - prosze nie podważać swojego autorytetu poppieraniem przedstawien, których Pan nie widział
~cos o Lupie 3-02-2009 18:55
wiecie co - wejdźcie na oficjalna stronę Lupy (www.krystianlupa.com) i zobaczcie jakie bohomazy rysuje, nazywając to sztuką - ja nawet nie potrafię takiego kiczu skomentować, nazwanie tego kupą było by równoznaczne z ubliżeniem Żukom Gnojarzom
~Janina Hobgarska 3-02-2009 18:56
Jest mi wstyd za "Normalnego" z godz. 16.25 Dla dobra dyskusji i poszanowania obyczajów proszę o nie zamieszczanie tego typu głosów.
~Joanna Czajka 3-02-2009 19:14
W swoim czasie Jelonka stworzyła forum o lokalnej społeczności Romów - pełne nienawiści, pogardy, agresji. Patrząc na to co tu powyżej się stało aż włos mi się zjeżył na głowie. Być może gdyby nie nasz teatr (który zrobił z tego czytankę - sztukę, który również mimochodem zaangażował romskie dzieciaki w jednym ze spektakli) nim doszłoby do obecnej "wojny teatralnej" (też przez Jelonkę po części wyprodukowanej) mielibyśmy autentyczną wojnę z agresywnymi czynami wobec Romów. No, ale poszło w nowy kanał --> na teatr. I już cała Polska wie, że tu każdy, nawet ceniony i przyjmowany z atencją autorytet może dostać policzek. Taka nasza jeleniogórska "kóltórka". I oczywiście anonimowa.
~jed25 3-02-2009 19:54
Dziękujemy Panie Krystianie!!! Radni - posłuchajcie głosu największego autorytetu teatralnego w Polsce!
~ago od kosmosu 3-02-2009 20:42
do ~Joanna Czajka. Proszę łaskawie nie pomawiać Redakcji Jelonka.com o tworzenie forum pełnego nienawiści, pogardy i agresji wobec Romów. Pamiętam ten artykuł. Nie był wcale pełen pogardy ani agresji. Opisywał próbę adaptacji wrodzonych zdolności muzycznych Romów. Czytelnicy zaś opisali własne odczucia w bezpośrednim zetknięciu z Romami. Czy Pani jechała kiedyś w "małym kolorowym autobusiku" z Jeleniej Góry do Kowar, pełnym agresywnych śmierdzących Romów mówiących głośno po "romsku", letnią porą, bez klimatyzacji? Bo mnie się to zdarzało. I NIKT z podróżnych nie wykazywał wobec nich agresji. Była to raczej OBAWA przed nimi, połączona z takim odruchem jak na scenie teatralnej przeżywała aktorka po zjedzeniu jabłka. Radzę się przejechać latem parę razy do Kowar. W pobliżu Teatru jest przystanek autobusowy. Będzie Pani miała okazję częściej i w wielkiej bliskości przebywać w obecności lubianej przez Panią nacji.
~kika 3-02-2009 20:47
do Obserwatora II a może już III - pan Klemm już "sprawdził się " w Krakowie. Wyreżyserował tam "Piekarnię" Brechta (zdaje się w Starym), która cieszy się takim samym mniej więcej powodzeniem jak te "produkcje" tutaj. Zespół teatru celnie wybrał adresata swojej prośby o wsparcie. Krystian Lupa, który tutaj zaczynał swoja teatralna karierę, zawsze mówił o teatrze i jego zespole z dużą sympatią. Tak tez było i podczas ostatniej jego wizyty. Przypominam tylko, że ten rezyser, którym się tak chętnie teraz "podpiera" p.Klemm nie przyjechał na zaproszenie teatru, a BWA, a spotkanie z Nim odbywało się w ramach Obserwatorium Karkonoskiego i było prowadzone przez A.Więckowskiego. To dla porządku. Natomiast myliłby się ten, kto spodziewałby sie innej treści listu artysty w sprawie artystów. I tak go należy czytać.
~ 3-02-2009 21:02
A kim Ty jesteś, żeby oceniać rysunki Krystiana Lupy ?! Jednym z Gnojarzy Żuków ? - mleko sobie wytrzyj spod noska i nie zabieraj głosu. Poznaj trochę świat, kulturę i sztuki liźnij, bo mleko to nie wszystko.
~ktos 3-02-2009 21:42
do [21:02] - powiem ci kim jestem - człowiekiem :) "poznaj trochę świat?" hehe - bylem w 36 krajach, na 3 kontynentach, moje zdjęcia przyniosły mi więcej kasy niż firma mojego ojca z teścia razem wzięte..., faktycznie chyba się nie znam na sztuce... a co do Żukow Gnojarzy to gdyby nie one to byś w już dawno w gnoju wykorkował, ale pewnie twój rozum nie umie tego pojąc jak takie małe stworzonka potrafią zadbać o takich jak ty...
~filg 3-02-2009 22:36
AAAAAAA - zostawcie Teatr w spokoju!!!
kazimierzp 3-02-2009 22:36
Na "e-teatrze" przeczytałem wywiad z Janem Englertem dyrektorem artystycznym Teatru Narodowego, tu fragment wypowiedzi: " A może to nowa jakość? - Nie, to jest powrót do tradycji. Zmęczyliśmy się już tą wolnoamerykanką i grzebaniem sobie palcem w oku. Tym, że Hamlet przechadza się po dworcu? - Pan mówi o formie, a ja myślę o treści. Forma może być różna, a mnie chodzi o ekshibicjonizm myślowy, epatowanie słabościami, posypywanie solą ran i oglądanie ich z bliska, budowanie sztuki na własnych niemożnościach. W tej chwili nawet rewolucjoniści się wygładzili i także zaczynają dostrzegać konieczność rozmawiania z publicznością w łagodniejszej formie. Widza już się nie da dziś strzelić w mordę mokrą ścierką, a jeszcze dziesięć lat temu było to możliwe. Prowadząc teatr, sięgając do różnych form, widzę to bardzo wyraźnie. W sztuce rewolucje się nie udają"
~ 3-02-2009 22:52
Ten kotłtuński chór dowodzi tylko jednego. Jeleniogórzanie nie potrzebują kultury tylko rozrywki. Może więc najlepiej zamknąć tear i sprzedac go niemcom. Była podobno taka propozycja z ich stony. A kołtuni niech zostaną w domu i oglądaja telewizję. Będzie taniej dla podatnika.
~Okienko 4-02-2009 0:58
Nieładnie jest podważać ponoć autorytet, ale popieram któregoś z przedmówców - pan Lupa to chyba żadnej z tych superprodukcji, co miały u nas rozbić kasę nie widział...
~Joanna Czajka 4-02-2009 1:20
Do - ago od kosmosu . Nie pisałam o artykule tylko o forum które napędzało sie samo coraz bardziej w złą stronę. Była na ten temat dyskusja w teatrze po czytance. Wiele osób uważało, że możliwość anonimowości oraz dowartościowania się jakie daje forum internetowe prowadzi do nadmiernej eskalacji postaw pełnych nienawiści oraz że moderator powinien jednak reagować w takiej sytuacji, bo ma to niewątpliwy wpływ na kształtowanie postaw, szczególnie młodych użytkowników internetu. Co do auto-busików/busów. Tak się składa, że jeżdżę nimi bardzo często, a po drodze mam Kowary. Ale w związku z tym mogę również wymienić z których przystanków i którym kursem jadą Polacy przysparzający reszcie pasażerów podobnych problemów. Ale zdecydowanie wolę jeżdzić PKSem niż autobusami miejskimi w Jeleniej. tu dopiro można się nawąchać. Nie czuję obawy w stosunku do Romów ani nie zetknęłam się z agresją. A wsiadajacy do autobusu turyści niemieccy (szczególnie w większej grupie) zachowują się głośniej. Wśród Romów jak i wśród Polaków są różni ludzie. Ale nie o tym dyskusja --- chodzi o to do jakiego stopnia dzięki właścowościom forum rozpędza się nagonka na ludzi sztuki.
~głos ludu 4-02-2009 8:01
Przeczytałem te wszytkie komentarze i dochodze do jednego wniosku, który zresztą nie wymaga dużej wnikliwości, że Polacy nie potrafią się dogadać a kultura wypowiedzi jest bardzo niska. Poza tym co ma piernik do wiatraka czy Pan Lupa jest gejem czy nie, jakie to ma znaczenie chyba chodzi o to jakim kto jest fachowcem a nie co robi po pracy. Ocenianie prac artystycznych to też wielki nietakt - chyba, że ocenia je osoba która ma odpowiednie kwalifikację. A gość o nicu ktoś niech się ujawni jak taki cwaniak jest i tyle kasy zarabia to napewno jest znany i lubiany w co baaardzo wątpie. Myślę gościu że jesteś małym wystraszonym chłopczykiem, który siedzi przed kompem i mapą i maży o dalekich podrużach "palcem po mapie" a słowo sztuka jest mu opce.
~ 4-02-2009 8:52
No, tak, masz rację - sam przyznajesz, znasz się na sztuce i ... w jednym miejscu nie byłeś - w Koziej D..... Człowieku, Twoje zdjęcia daj pooglądać Żukom... Pij mleko ! ;)
~batman 4-02-2009 10:45
to co robimy w pracy ma wplyw na to co robimy w domu i odwrotnie - kim jestesmy w domu ma wplyw na to co robimy w pracy - a juz w sztuce w szczegolnosci, jestem zydem to bede dawal nacisk na kwestie zydowskie, jestem lewakiem bede dawac nacisk na kwestie lewackie, jestem gejem to beda mnie pasjnowac rzeczy powszechnie uwazane za nieprzyzwoite, jestem wierzacym katolikiem wiara bedzie miala na mnie i moje poczynania wplyw itd, itp - plytkosc niektorych na forum mnie przeraza
~Popieram P. Hobgarską 4-02-2009 11:18
To skandal, że redaktor zamieszcza takie posty, które nie sę zgodne z regulaminem, który sam wymyślił. Ciekawe co pan PANIE Tejo na to? Może Pan sobie uważać ludzi o innej orientacji seksualnej za kosmitów Panie Tejo ale teraz nawołuje Pan do agresji wobec mniejszości, publikując taki komentarz. Nie jest Pan dziennikarzem. Nie szanuję Pana. Tworzy Pan tabloid, nadający sie do czytania tylko w szaletach. Oczywiście tego postu Pan nie wstawi. Chyba , że ...............?
~ago od kosmosu 4-02-2009 18:19
Do ~Popieram P. Hobgarską | IP: *.dialog.net.pl. Z jakiego powodu uważa Pan czytelników portalu Jelonka.com za osoby nie mające własnych poglądów? Skąd przypuszczenie, że internauci jak jeden mąż zaczną być agresywni wobec ludzi o innej orientacji po przeczytaniu postu z 16:30? Na tym portalu były już artykuły na takie tematy, i forumowicze wypowiadali się inaczej niż Pan przypuszcza w swojej wypowiedzi. Większość z nich optowała wtedy za pozostawieniem gejów w spokoju. Część z nich bardziej niż tylko akceptowała wtedy tę odmienność, wręcz popierała propagowanie tej odmienności. Umieszczanie postów ludzi o różnych poglądach świadczy o rzetelności dziennikarskiej Redaktora Naczelnego tego portalu. Pan natomiast dąży za wszelką cenę do zachowania wszędzie poprawności politycznej oraz zakazu pokazania tego, jak bardzo różnorodne poglądy ma społeczność jeleniogórska. Proszę uświadomić sobie w końcu, że czasy Mysiej już dawno odeszły do lamusa, a jeleniogórzanie nie są ciemną, nie myślącą masą. Proszę nas nie obrażać posądzając na zapas o niecne zamiary wobec gejów po samym tyko przeczytaniu postu jakiejś nieznanej osoby!
~Jacek Zembrzuski, reżyser 4-02-2009 23:27
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Krystianem Lupą. Uważam użyte przez niego argumenty za demagogiczne i nie oparte na rozeznaniu istoty konfliktu (na twierdzenie, że to jego teatr odpowiem, że w tym samym czasie byłem członkiem tego samego zespołu artystycznego). Idący (często po trupach tego, co było) tzw. nowy teatr ma pełne usta zapewnień o swej ważnej roli społecznej, zaangażowaniu i empatii wobec publiczności. A tu, proszę, nic się nie liczy poza "sztuką"...Pięknie, pięknie, ale - żeby użyć zastosowanej poetyki - znam całe mnóstwo przykładów, że ludzie z teatrem związani łapczywie i bezkrytycznie dokonywali "bezmyślnych wyborów niszcząc środowisko" tzn. miejscową widownię i budżet. Były to decyzje na wskroś "sobiepańskie", bo nie poparte jakością artystyczną. Sprawa jest źle postawiona: alternatywą dla sztuki (w modnym wydaniu) nie musi być przywoływana rozrywka, bo powinien nim być doskonały artystycznie i formalnie teatr...Takiego w Jeleniej Górze zabrakło. Całkiem niedawno byłem na jednym z festiwali gdzie gościł zadowolony z siebie zespół. Mieli śladową widownię, z której ludzie wychodzili w trakcie złorzecząc - a dyrektor festiwalu przepraszał za pomyłkę (to znaczący tytuł dla twórczości W. Klemma). Jeżeli koledzy z teatru nie widzą, że Michał Zadara wykonał u nich klasyczną chałturę to znaczy, że mają kłopot z pojęciem etyki zawodowej. Jeśli nie widzą, że zdaża się im robić teatr wrzaskliwy, powierzchowny i bezradny zawodowo, tzn. że nic nie widzą i zachowują się nieodpowiedzialnie. Nie rozwijają się, ale trzymają kurczowo wyimaginowanych sukcesów. Czy muszę przypominać o potrzebie skromności i autokrytycyzmu? Nikt im nie broni robić teatru dla Miasta - a przewodnikowi wygrać konkurs. Z całej sprawy wynika rażący lęk przed konkurencją i przyspawanie się do posad, czyli zachowanie pro-socjalistyczne a nie rynkowe. Aktorstwo zawsze było zawodem wędrownym - za to wmawianie miejscowej publiczności, że centrum wie lepiej, bo jest nowocześniejsze uznałbym za przeciwskuteczne. Byłbym wdzięczny za argumenty sceniczne, bo że w dziedzinie autoreklamy i organizowania sobie towarzystwa (wzajemnej adoracji) kledzy postępowi nie cofną się przed niczym, już wiemy. Teatru nie robi się w mediach, ale ciężką pracą na scenie, o czym Krystian wie najlepiej, dlatego uważam, że tu - z dobrego serca - nadstawił swego autorytetu dla złej sprawy. Każdy teatr ma prawo być młody a aktorzy i reżyserzy początkujący, ale tu doszło do jakiegoś monstrualnego przegięcia w zarozumiałości. Skoro Mieszkowski z Pawłowskim im kadzą (wątpię, żeby cokolwiek widzieli, a co do Krystiana to nie wątpię) to znaczy, że wszystko dozwolone. To jest śmierć dla sztuki o jakiej pisze Lupa i koniec ich rozwoju. Jak nie przeczytam, że posypali głowy popiołem, to znaczy, że następca będzie się musiał zachować jak Dejmek. Na własne, koleżeństwa, żądanie. Załatwiać sobie teatr w prasie? Toż to spazmy modne...Z nieustającym poważaniem. Jacek Zembrzuski
~widz...były 7-02-2009 17:48
Popieram Pan Jacka Zembrzuskiego. Gdy nie ma mocy w sile przekazu coś, co wulgaryzmami próbuje się przebić, to interesujące, bo zbijające z pantałyku takich, którzy są jak chorągwie na wietrze i zawsze łatwo nimi pokierować. Dobrze, gdy list jest z conajmniej 100km odległości - im dalej tym więcej "daje do myślenia", większejszy autorytet... - A może własne zdanie trzeba mieć, nie wstydzić się go i nie obawiać, że kumple z ferajny zrobią mi kupę do czapki ... To, co mnie zastanowiło, to przyjazd Pana Krystiana Lupy w gościnę do Jeleniej Góry właśnie w tak ważnym - decydującym - momencie dla pana Wojka. Czyżby to przypadkowy termin tej wizyty i wcale nie celowe działania wspomagające "naszego tfócę" ? Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group