• Środa, 23 października 2019
  • Godz. 4:15
  • Imieniny: Marleny, Seweryna, Teodora, Igi
  • Czytających: 2076
  • Zalogowanych: 1
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Kocha świat za żarcie

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Wtorek, 16 czerwca 2009, 8:07
Aktualizacja: 8:27
Autor: TEJO
Fot. St. Dąbrowski
W arkana sztuki kulinarnej kilku egzotycznych krajów świata wprowadził wczoraj słuchaczy globtroter i gawędziarz Stanisław Dąbrowski. Tym razem w Osiedlowym Domu Kultury zaproponował miejscowemu Klubowi Seniora zwiedzanie od kuchni. Niektóre rady przydadzą się turystom podczas nadchodzących wakacji.

– To jak w tym dowcipie: on kocha ją zażarcie a ona jego zawzięcie – żartował Stanisław Dąbrowski przedstawiając pokaz slajdów, na których uwiecznił smaczne momenty swoich podróży. Dodał jednak, że nie wszystkie kulinaria dla Europejczyka są strawne, a osobom wrażliwym polecił grzecznie opuszczenie sali.

Podróżnik rozpoczął pokaz od prezentacji najdroższej kawy świata. Ciekawej o tyle, że przed wypaleniem jest ona przetrawiona przez jeden z gatunków lisa i wydalona. – Nazywają ją kawą z lisiej dupy – uśmiecha się pan Stanisław. – Jedno opakowanie kosztuje ponad 300 złotych.

Globtroter wprowadził słuchaczy w kulinarny świat Chin. Podróżnik, który zwiedził większość krajów świata, nie wyobraża sobie poprzestania jedynie na hotelowym cateringu. Zawsze odwiedza miejscowe knajpki, niekoniecznie te z kilkoma gwiazdkami.

S. Dąbrowski pokazał na slajdach chińskie przysmaki: nie tylko kaczkę po pekińsku i pierożki z rozmaitym farszem, lecz także pieczone na grillu ośmiornice i inne stwory morskie. Obalił też mit Chińczyka wsuwającego przy każdej okazji psinę. – Pies bywa jedzony, ale są to specjalnie w tym celu hodowane rasy.

Na pewno nie jada się tego mięsa na co dzień, a zwykły Chińczyk zapytany, jak często ma na obiad psa, zareaguje jak każdy z nas – dodał pan Stanisław, podkreślając, że w chińskich miastach jest bardzo mało czworonogów. Nie dlatego, że trafiają na stół, ale za ich trzymanie w domu trzeba płacić bardzo wysokie podatki.
Długo opowiadał też o innym smakołyku: pieczonym świńskim oku, którym Chińczycy dosłownie zajadają się spożywając ów produkt prosto z patyka, na którym się piecze nad żarem.

Nawiązał też do zachowań przy stole, które w naszym kręgu kulturowym są niedopuszczalne: mlaskanie, siorbanie i głośne bekanie w Chinach uchodzi za wyraz docenienia smaku potraw i jest odbierane przez kucharza jako komplement.

Stanisław Dąbrowski „zaprosił” też do innych egzotycznych krajów. – Najbardziej obawiam się jedzenia czegokolwiek w Indiach – powiedział. – Dowiedziałem się od byłego ambasadora RP Krzysztofa Mroziewicza, że nawet w lodzie używanym do schładzania drinków mroził się szczur – podkreślił. Turystom, którzy chcą się posilić na mieście, doradził, aby korzystali tylko z tych punktów gastronomicznych, gdzie chętnie jedzą miejscowi. – Jeśli przed jakąś budką czy stoiskiem nie ma nikogo, lepiej tam nic nie kupować – dodał.

Swoją gawędę ubarwił licznymi anegdotami i dykteryjkami. – Jak wykorzystać owoc z drzewa kiełbasianego? Potrzebna nam jest Masajka, najlepiej stara i z jak najmniejszą ilością zębów. Do tego duże naczynie. Masajka gryzie owoc, przeżuwa go, a następnie wypluwa do naczynia. Powstaje z tego później bardzo dobre piwo – dodał.

Opowiedział też o zwyczajach kulinarnych w Japonii, na Jamajce i w kilku krajach Afryki. Żartobliwie poradził słuchaczom, aby kilka z zasłyszanych historyjek zastosowali u siebie w domu.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (3) Dodaj komentarz

Ryba 16-06-2009 9:18
Mlode Masajki z pelnym uzebieniem na pewno tez sie do czegos przydaja ;)
daria30119 16-06-2009 9:42
A ja lubię CHIŃSKIE........zupki ze sklepu za rogiem.
~ 16-06-2009 9:50
Może w końcu jelonka się czegoś nauczy: jest 21zdjęć, i każde jest INNE, w przeciwieństwie do innych fotoreportaży, gdzie połowę zdjęć można wyciąć, bo się nie różnią od pozostałych w serii:)))

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group