Czwartek, 21 stycznia
Imieniny: Agnieszki, Jarosława
Czytających: 5970
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Kotlina Jeleniogórska: Kłamcy maturalni

Środa, 31 stycznia 2007, 0:00
Aktualizacja: Środa, 31 stycznia 2007, 10:09
Autor: TEJO
Kotlina Jeleniogórska: Kłamcy maturalni
Fot. Internet
Rozkwita sezon na handel prezentacjami maturalnymi z języka polskiego. Choć egzamin dopiero w maju, już dziś w internecie jest masa ogłoszeń chętnych na nieuczciwy zarobek. A sprawa może zakończyć się w sądzie…

Zjawisko opisała szeroko Gazeta Krakowska. Najbardziej zacierają ręce studenci polonistyki oraz sami poloniści, którzy nie pracują jako nauczyciele lub sobie dorabiają. Trzecioklasiści często idą na łatwiznę: wolą zapłacić 200 złotych niż samemu przygotować prezentację na ustny egzamin. Zdarza się też tzw. handel wtórny pracami, które już raz były przedstawione i wysoko ocenione. – Gwarantuję powodzenie. Praca jest napisana bardzo dobrze. Dostałam za nią 19 na 20 możliwych punktów – zachwala anonimowa (nie do końca, bo podaje swój e-mail) internautka.

Za pisanie prac biorą się już studenci trzeciego roku. Starsi mają w tym sporą wprawę. – Jeśli temat jest w miarę przystępny, praca jest gotowa po kilku dniach – odpowiedziała jedna z osób, którą za pośrednictwem internetu spytaliśmy, ile czasu zajmuje oraz ile kosztuje napisanie prezentacji. Cena: w zależności od objętości: 150 do 300 złotych.

Pieniądze często wysyłane są pocztą, zdarzają się przelewy bankowe. Rzadko dochodzi do osobistych spotkań zamawiających z wykonawcami. – Mimo wszystko wolę zachować incognito – przyznaje inny student, który zaoferował swoje usługi.

Nauczyciele problem znają, ale nic zrobić nie mogą. – Pewnym ograniczeniem jest lista propozycji tematycznych, spośród których uczeń musi wybrać jedno zagadnienie. Jest małe prawdopodobieństwo kupna pracy na rynku wtórnym. Trzeba pisać ją od podstaw – usłyszeliśmy od jednej z polonistek. – Dodatkowo pedagodzy sprawdzają postępy przy powstawaniu prac. – Trzeba napisać jej konspekt, przedstawić literaturę – podkreślają.

– Łatwo się zorientować na maturze, czyja praca jest samodzielna, a czyja – nie jest. Po trzech latach nauczania znam swoich uczniów i wiem, kogo na ile stać… – zaznacza nauczyciel polskiego jednej z jeleniogórskich szkół. Coraz częściej zdarza się, że w komisji zasiadają pedagodzy, którzy z referującym prezentację zajęć nie mieli i mają pojęcia o jego możliwościach.

Tymczasem sprawa nie jest błahostką, ale przestępstwem. – Do całego procederu, czyli kupowania prac maturalnych można by zastosować dwa paragrafy kodeksu karnego – podkreśla Halina Skorupska, prawnik. – Artykuł 286 kodeksu karnego stanowi o oszustwie, w wyniku którego osiąga się korzyść majątkową, a w przypadku handlu pracami maturalnymi zarówno autor pracy, jak i licealista oszukują komisję egzaminacyjną – wyjaśnia. Można by też zastosować art. 272, który mówi o wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy od osoby upoważnionej do wydania dokumentu.

W tym przypadku jest to szkoła, która wystawia świadectwo maturalne nieuczciwym abiturientom. Komisja egzaminacyjna może złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwa. – Z tego, co wiem, nie było takich przypadków – dodaje H. Skorupska.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (16) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group