Sobota, 31 lipca
Imieniny: Heleny, Ignacego
Czytających: 5293
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Jeleniogórzanie o NFZ w swoim mieście

Poniedziałek, 20 lutego 2017, 8:30
Aktualizacja: Wtorek, 21 lutego 2017, 7:47
Autor: Mikołaj Bachur
Jelenia Góra: Jeleniogórzanie o NFZ w swoim mieście
Fot. Mikołaj Bachur
Z początkiem przyszłego roku ma zniknąć Narodowy Fundusz Zdrowia. Zastąpi go urząd kontrolowany przez rząd. Postanowiliśmy zapytać jeleniogórzan, co myślą o NFZ, o przychodniach i stosunku do chorych w szpitalach.

Tadeusz i Jadwiga. - No, my jesteśmy akurat w takim wieku, że coś o efektach działalności NFZ możemy powiedzieć. Jeśli chodzi o dostanie się do specjalisty to nie ma problemu, żadnego. Kiedy chcę, wtedy idę i w tym samym dniu oczywiście lekarz mnie przyjmuje. A jeśli potrzebuję recepty – to od ręki. Więc ja nie mam problemów. Ta pani (pokazuje na swoją chorą żonę) też nie ma problemów. Dwie wizyty ostatnio odbyły się w domu. Najpierw przyszedł jeden lekarz, potem drugi. Jest dobrze.

(Anonimowo) - Przyczyną tych złych opinii jest zła organizacja i oczywiście nie takie, jak należy podejście do chorych. Podstawą leczenia jest dobry stosunek do człowieka, jeśli tego nie ma, no to wiadomo. I tu nie chodzi tylko o NFZ, ale też o szpital – nie jest tam ciekawie. Kto nie korzysta, ten nie ma świadomości, co tam się dzieje…

Mateusz - Uważam, że NFZ w Jeleniej Górze jest taki sam, jak NFZ w całej Polsce, czyli do d@*y.. Obsługa jest na bardzo niskim poziomie. Moim zdaniem NFZ trzeba zlikwidować! Wszystko bym sprywatyzował. Płacimy składki na NFZ, bo nie mamy wyboru, a jak przychodzi co do czego, to czekamy rok albo dwa lata na jakieś badania. Więc w końcu i tak płacimy za prywatną wizytę.

Daniel – Płacimy pieniądze za coś, z czego tak naprawdę nie będziemy mogli w pełni się skorzystać. Wolę zapłacić „prywatnie” i nie czekać w kolejkach, jak to jest na NFZ.

(Anonimowo) – Przyjechawszy z innego miejsca. A na temat NFZ, to szkoda nawet gadać. Nic dobrego.

Andrzej - No, co mogę powiedzieć. Terminy są długie. Na operację przepukliny muszę czekać do czterech miesięcy. USG powinienem mieć zrobione już, a termin – kwiecień.

(Anonimowo) - Nie korzystam. Nie jestem ubezpieczony.

(Anonimowo) - Co mogę powiedzieć? Ciężko jest się dostać do lekarza. Zarejestrowałam się do rodzinnego na poniedziałek, ale zadzwonili i powiedzieli, że w poniedziałek doktor nie ma, że jest chora, więc mam iść na doraźną pomoc. Myślę, żeby się przepisać do innej przychodni, ale gdzie jest lepiej, nie wiem.

Aleksandra (z Radwanic k. Wrocławia) - Nie jesteśmy stąd. Korzystamy z usług NFZ i bardzo jesteśmy zadowoleni. To może dlatego, że mamy małą przychodnie. Mamy wszystkich lekarzy „pod nosem”.

Mariusz - Ja nie mam żadnych zastrzeżeń. Rejestracja do lekarza odbywa się normalnie, na daną godzinę. Przychodzisz i jesteś przyjęty. Jest wszystko dobrze.

Jan Paweł Majewski i Mirosław - Emeryci mają przerąbane! Czekają po trzy miesiącami na wizytę. A w szpitalu, na izbie przyjęć kolejki takie są, jak w latach 80-tych, kiedy kiełbasę podwawelską do sklepu rzucili…

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (35) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group