Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 9 maja
Imieniny: Grzegorza, Karoliny
Czytających: 12264
Zalogowanych: 82
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Jedyny wirydarz klasztorny odzyskał świetność

Poniedziałek, 13 października 2014, 8:34
Aktualizacja: Wtorek, 14 października 2014, 7:53
Autor: Mea
Jelenia Góra: Jedyny wirydarz klasztorny odzyskał  świetność
Fot. Mea
W ub. roku skończył się remont dawnego klasztoru cystersów w Cieplicach – prepozytury opactwa w Krzeszowie. Obiekt uzyskał nowy blask po ponad 200 latach od sekularyzacji klasztorów na Śląsku i pełnieniu rozlicznych funkcji znacznie odbiegających od jego pierwotnego przeznaczenia, tj. siedziby Biblioteki Majorackiej Schaffgotschów wraz z gabinetami osobliwości i czytelnią, Biblioteki Śląskiej im. J.S. Bandtkego.

Na tej liście jest: składnica muzealna, pralnia, warsztaty, magazyny i pomieszczenia Obrony Cywilnej Uzdrowiska Cieplice w jednej części oraz pomieszczenia parafii rzymsko-katolickiej i Kolegium Zakonu Pijarów w drugiej.

- Zabudowania klasztoru zostały podzielone w 1812 r. na dwie części wraz z centralnym placem (dawnym wirydarzem) zaraz po kasacie zakonów na Śląsku w 1810 r. i zakupie całego obiektu przez hrabiego Leopolda Gotarda Schaffgotscha. Podział ten trwa do dzisiaj. Po odejściu cystersów wszystko zmieniło swoje przeznaczenie i nabrało innego charakteru. Poza zabudowaniami także otoczenie klasztoru służyło innym celom. Wewnętrzny wirydarz ostatecznie stał się placem z rupieciarnią, a dawne ogrody służyły w większości, w ostatnim czasie, jako place gospodarcze i tereny zabaw okolicznej młodzieży. Najgorsza sytuacja i największy bałagan panował w części należącej do Uzdrowiska Cieplice. Część prepozytury należąca od 1945 do pijarów utrzymywana była w jako takim porządku, na ile było stać gospodarzy. Wirydarz robił przygnębiające wrażenie, szczególnie w części należącej do Uzdrowiska. Na nic zdawały się wysiłki pijarów, zajmujących mniej więcej 1/3 jego terenu, o utrzymanie porządku. Całość była zapuszczona i zaniedbana – mówił Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Nie zawsze tak było. Prepozytura cystersów w Cieplicach była rodzajem wizytówki klasztoru w Krzeszowie, o którą dbali kolejni opaci wspomagani przez Schaffgotschów, właścicieli Cieplic. Klasztor cieplicki rozbudowywany szczególnie pięknie od XVII do I poł. XVIII wieku, ozdabiały także tereny zielone, urządzone zgodnie ze sztuką ogrodową za pomocą specjalnie dobranych roślin i elementów architektonicznych (sama budowla konwentu, aleje, ławki, altany, studnie itp.).

- Sztuka ogrodowa znana była od starożytności na całym świecie – w miejscach gdzie rozkwitały wielkie cywilizacje Europy, Azji i Ameryki. W Europie, Afryce i Azji Mniejszej po upadku Cesarstwa Rzymskiego jej zdobycze przejęły Islam i Chrześcijaństwo. Ogrody średniowieczne zakładano przy klasztorach, na zamkach i w otoczeniu miast. Miały one służyć wygodzie i zaspokajaniu potrzeb estetycznych ludzi. Zawierały w sobie piękno, harmonię i symbolikę, w tym szczególnie religijną. Największy rozwój sztuki ogrodowej nastąpił wraz z nastaniem renesansu, najpierw we Włoszech, a później niemal w całej Europie w ciągu XV-XVI wieku. W okresie baroku prym wiedli ogrodnicy francuscy począwszy od A. le Nőtre. Szczególnym typem niewielkiego ogrodu, który wykształcił się w kręgu klasztornym był wirydarz. Jego pojawienie się poprzedziło istnienie ogrodów przyklasztornych, o istnieniu których wspomina „Pieśń Eremity” z przełomu VIII i IX wieku powstała w Irlandii:
„Tu moje królestwo, mój sad jedyny
ciężki jabłkami
w parowach słodki owoc leszczyny
zrywam garściami
tu jest studnia, kędy się chodzi
po napój przejrzysty
tutaj rzeżuchę zrywam w ogrodzie
który od rosy jest czysty” – zacytował dyrektor.

Największy wpływ na rozwój ogrodów średniowiecznych wywarły zakony benedyktynów, cystersów i kartuzów. Ogród ,szczególnie wirydarz, zakładano wg wizji przesiąkniętej religią. Miał to być substytut raju. Jego wygląd na początku nie był jednolity w poszczególnych klasztorach. O jego kształcie decydowało wiele czynników: pory roku i panujący w regionie klimat, a także umiejętności ogrodnicze samych mnichów i zainteresowania opatów.

- Szczególną rolę wśród ogrodów, jak już wspominałem, pełnił wirydarz (łac. viridarium-gaj, park od viridis – zielony). Był to kwadratowy lub prostokątny ogród zazwyczaj lokowany w samym środku klasztoru wewnątrz zabudowań, przez co stawał się swego rodzaju geometrycznym sercem obiektu zamkniętego dla świata zewnętrznego. Znajdując się na terenie sacrum oddzielonym murami i budynkami od części profanum sam stawał się miejscem szczególnym. Teren wirydarza wypełniał ozdobny „ogród Boży”. Wirydarz – ogród urządzano zgodnie z przyjętym planem. Cechował go geometryczny podział płaszczyzny z akcentami w środku. Mogła to być studnia, rzeźba lub drzewo. Mając cztery boki i ważny środkowy element nawiązywał do wątku kosmicznego – diagramu raju, do którego mnisi dochodzili przez kontemplację – opowiadał Stanisław Firszt.

Według reguły benedyktyńskiej, wirydarz „kwadratowy” miał boki równe o długości ok. 30 m każdy. Wzorcowym przykładem takiego założenia jest klasztor benedyktyński i ogród w Sankt Gallen wg planu sporządzonego w 820 r. po synodzie biskupów w Akwizgranie w 817 r. Cystersi, opierający się na regule benedyktynów twierdzili, że wirydarz założony na planie kwadratu przypomina symbolicznie o czterech rzekach płynących w raju (Piszon, Gichon, Chiddekel, Perat), czterech ewangelistach (św. Marku, św. Łukaszu, św. Mateuszu, św. Janie) i czterech cnotach kardynalnych (roztropności, sprawiedliwości, męstwie, wstrzemięźliwości). Układ ścieżek w wirydarzu to cztery ścieżki po obwodzie i cztery osiowo (ułożone w stosunku do siebie prostopadle lub przekątnie), schodzące się w środku, gdzie znajdował się punkt centralny. Układ wewnętrznych ścieżek tworzył krzyż (w przypadku założenia kwadratowego grecki).

- Wirydarze zwane były także paradyżem lub zieleńcem. Podział tego ogrodu wg planu ad quadratum był naśladowany szeroko poza typowym wirydarzem klasztornym, w odniesieniu do innych ogrodów zamkowych i pałacowych. Podobnie ogrody, zwane także wirydarzami, zakładano np. przy staropolskich dworach. W przypadku klasycznych wirydarzy klasztornych założenia te podyktowane były funkcjonalnością. Mnisi, zamknięci w murach klasztornych z wewnątrz otwartym dziedzińcem, urządzali wirydarz z ogrodem, co często było jedynym miejscem ich kontaktu z naturą. Taki zamknięty niewielki ogród miał znaczenie symboliczne wyobrażając utracony raj. Panowała tu cisza i spokój, dające możliwość kontemplacji, medytacji i spokojnej modlitwy, a jednocześnie uniesienia, ascezy i pokuty – mówił dyrektor.

Jak przystało na „ogród Boga” (raj) nie mogło zabraknąć w wirydarzu rozlicznych, często egzotycznych roślin. Bowiem zieleń raduje oczy, uspokaja i budzi radość. Jest symbolem nadziei na miłosierdzie Zbawiciela. Szmaragdowym „światłem” otacza teren Boga. Papież Innocenty III w wywodach o kolorach kościelnych określił zieleń jako color medius. Zieleń poza tym jest kolorem przyrody, życia i naturalnego środowiska stworzonego przez Stwórcę. Przez to właśnie wirydarze były najważniejszym miejscem konwentu. Te dziedzińce łączyły świat duchowy z ziemskim i dlatego były sercem klasztoru.

- Wirydarze naśladujące symboliczny raj, (Boski ogród) obsadzane były roślinnością, często nietypową dla danego obszaru. Starano się tez urządzać ogrody obsadzając je tzw. „florą biblijną” (rośliny wymienione w Piśmie Świętym, ok. 100 gatunków pewnych i 100 przypuszczalnych). W wirydarzach sadzono krzewy i kwiaty często o znaczeniu symbolicznym np.: lilie białe (symbol dziewictwa, niewinności i czystości Najświętszej Maryi Panny), fiołki (symbol wyznawców Chrystusa) czy róże (symbol męczenników). W wirydarzach można też było znaleźć: konwalie, stokrotki, irysy i goździki. W zależności od upodobań mnisi uprawiali wiele gatunków lub tworzyli wirydarze w obsadzie jednogatunkowej np.: uprawa róż (rosaria), uprawa roślin wodnych (nypheum) lub mieszanej kwiatowo-ziołowej (hortus conclusus). Szczególną rolę w tworzeniu ogrodów pełniły zioła, używane przez mnichów do produkcji leków i nalewek. Uprawiano szeroką ich gamę, m.in.: majeranek, bazylię, szałwię, złocień balsamiczny, kozieradkę, rozmaryn, miętę, rutę, rzeżuchę, kminek, lubczyk, koper, piołun itp. – powiedział Stanisław Firszt.

Do zakładania, budowy, urządzania i utrzymania w dobrym stanie m.in. wirydarzy klasztornych doskonale nadawali się cystersi, których reguła jednoznacznie określała uprawę roli i ogrodnictwo, jako jedno z głównych zajęć tych mnichów. To właśnie dzięki cystersom cieplicki klasztor został zbudowany, rozbudowany i upiększony w ciągu wielu lat. Cystersi pojawili się w Cieplicach w 1403 r. dzięki fundacji barona Gotsche II Schofa, właściciela Cieplic. Otrzymali także liczne uposażenia i przywileje, by mogli rozwinąć swoją działalność w nowym miejscu. Od połowy XVI do I poł. XVII w. ewangelicy gospodarzyli w prepozyturze i uzdrowisku, które i tak były zastawione przez cystersów Schaffgotschom (wówczas ewangelikom) na poczet dużej pożyczki pieniężnej.

- Czy i wtedy były użytkowane ogrody klasztorne, na których uprawiano nie tylko warzywa i owoce, ale i zioła oraz czy istniał wirydarz - nie wiadomo. Pod koniec XVI w. cystersi zaczęli wznosić nowy budynek konwentu (dzisiejsze skrzydło zachodnie klasztoru), a do połowy XVII w, już w okresie wzmożonej kontrreformacji, zbudowali skrzydła północne i południowe. W II poł. XVII w. w czasach „wielkiego budowniczego” opata Bernarda Rosy dobudowano skrzydło wschodnie klasztoru. W tym czasie ewangelickich kaznodziejów w Cieplicach już nie było. Nowy budynek klasztoru przybrał kształt nieregularnego czworoboku z wewnętrznym dziedzińcem. Tam założono wirydarz. Mogło to mieć miejsce na początku XVII w. Obiekt od południa i zachodu w pewnym oddaleniu otaczał mur klasztorny. Wraz z kasatą zakonów i przejęciu klasztorów przez państwo pruskie przypieczętował się los ogrodów przyklasztornych. Nowe funkcje obiektu pocysterskiego nie sprzyjały utrzymaniu ich w dawnej formie i funkcji. Zamieniono je na tereny zielone upiększające zabudowania biblioteki, uzdrowiska i parafii, ale i te funkcje zatracono po 1945 r. za wyjątkiem terenów przyklasztornych, które weszły w skład Kolegium Zakonu Pijarów w Cieplicach. Tylko tam urządzono ozdobne kwietniki i rabaty obsadzone drzewami i żywopłotami – opowiadał dyrektor.

Tereny przyklasztorne należące do Uzdrowiska Cieplice, w tym 2/3 wirydarza zostały całkowicie zniszczone i zdegradowane. Dopiero po przejęciu ich przez Miasto Jelenia Góra w 2009 r., a właściwie podczas realizacji projektu „Zespół Pocysterski w Jeleniej Górze-Cieplicach”, w latach 2010-2013, przywrócono im częściowo dawny blask. Na terenie dawnych ogrodów przyklasztornych, na zachód od skrzydła zachodniego obecnej siedziby Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze, urządzono place parkingowe, otoczone kwaterami obsadzonymi ozdobną roślinnością i drzewami. Postarano się także o uporządkowanie wirydarza klasztoru pocysterskiego, należącego dziś w części do Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze i w części do Kolegium Zakonu Pijarów (podział tego terenu jest zgodny z podziałem z 1812 r.). Nie mając do dyspozycji żadnych materiałów archiwalnych dotyczących wyglądu pierwotnego wirydarza, przy projektowaniu terenu zielonego dawnego centrum klasztoru w Cieplicach, oparto się na przykładach tego typu założeń wg dawnej ikonografii i współcześnie istniejących w innych klasztorach, zgodnie z regułami benedyktyńskimi i cysterskimi uwzględniając istniejącą XVII-to wieczną studnię kamienną i nowe elementy architektury (winda zewnętrzna).

- W ten sposób wrocławska Firma ARCHIKON Anna Kościuk wykonała projekt ideowy cieplickiego wirydarza. Osiągnięty efekt, który zrealizowano w 2013 r., doskonale uzupełnił przeprowadzone prace budowlane i adaptację dawnego konwentu cystersów z Krzeszowa. W ten sposób zespół pocysterski odzyskał najważniejsze serce dawnego klasztoru. Muzeum i Kolegium pozyskały reprezentacyjny, ozdobny dziedziniec cieszący oczy odwiedzających to miejsce. Wirydarz dawnego klasztoru cystersów w Cieplicach jest jedynym tego typu założeniem ogrodowym na terenie Kotliny Jeleniogórskiej i okolicy, na której funkcjonują: parki miejskie, park zdrojowy, parki przypałacowe i liczne ozdobne ogrody. W ten sposób uzupełnił brakujące ogniwo prezentacji różnorodności i bogactwa założeń parkowych i ogrodowych Kotliny Jeleniogórskiej. Tradycyjny wygląd wirydarzy podtrzymywany jest zazwyczaj w założeniach klasztornych będących w posiadaniu zakonników, a także w tych, które przeszły na własność diecezji lub parafii rzymsko-katolickich. Przykładem może być klasztor cysterski w Mogile pod Krakowem – powiedział Stanisław Firszt.

Na Dolnym Śląsku piękne wirydarze utrzymywane są też przez instytucje kultury, zajmujące dawne obiekty poklasztorne. Należą do nich Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu i Muzeum Architektury we Wrocławiu, teraz dołączyło do nich Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze, wspomagane przez Kolegium Zakonu Pijarów, które godnie zastąpiło dawnych gospodarzy - cystersów. Przyrodnicy z Muzeum zadbają o to, aby wirydarz cieplicki z czasem stał się wzorem dla innych i stanowił jedną z ciekawszych plenerowych ekspozycji przyrodniczych, zielnikiem i małym ogrodem botanicznym, a jednocześnie dużą atrakcją turystyczną.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
80
Dobry pomysł
51%
To jest niedopuszczalne
30%
Nie mam zdania
19%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego ceny mieszkań nie spadają mimo rekordowej podaży?
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Karkonoski Park Narodowy
KPN kupił Stawy Podgórzyńskie
 
Aktualności
Radość w Podgórzynie – przyszły na świat małe bocianki
 
Aktualności
Obchody rocznicy zakończenia wojny w Cieplicach
 
Pogoda
Maj nas nie rozpieszcza. Prognozowane przymrozki i burze
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group