• Czwartek, 17 października 2019
  • Godz. 22:07
  • Imieniny: Małgorzaty, Ignacego, Wiktora, Marity
  • Czytających: 7161
  • Zalogowanych: 16
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Jak stąd do Watykanu

Wiadomości: Dolny Śląsk
Czwartek, 7 kwietnia 2005, 0:00
Aktualizacja: Sobota, 21 stycznia 2006, 16:00
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Mamy we Wrocławiu skarb: kilometry taśmy filmowej, a na niej Ojciec Święty.

Ksiądz lepiej włada kamerą niż kropidłem – tak napisał o mnie reżyser Jan Jakub Kolski. Może to nie jest komplement dla księdza, ale niewykluczone, że to prawda. A papież żartował: „znowu łazisz za mną z tą machiną” – uśmiecha się ksiądz Jerzy Rasiak. Najważniejszym bohaterem jego czarno-
-białych filmów jest Jan Paweł II

Kamera go kochała. Tylko tak potrafię wytłumaczyć fakt, że tak często przyszły papież gościł na moich pierwszych filmach, nakręconych jeszcze w seminarium. A mam prawdziwe perełki, które pokażę najpóźniej. Kardynał Karol Wojtyła u fryzjera, niosący tort na imieniny księdza Andrzeja, roześmiany, żartujący i zamyślony – opowiada ksiądz filmowiec.

Jak tak można zatrzymać czas.
To filmowanie zaczęło się od prawdziwego zauroczenia magiczną sztuką uwieczniania na taśmie scen, ludzi, sytuacji. A właściwie na samym początku była wizyta objazdowego kina w maleńkiej miejscowości pod Kaliszem, skąd pochodzi ksiądz Jerzy Rasiak.

(...)

Wojtyła, filmowy gwiazdor.
Na taśmach filmowych księdza Rasiaka będzie od tego czasu dominował Wojtyła – arcybiskup, potem kardynał, a następnie papież.
– Kamera dawała mi przywilej pojawiania się tam, gdzie nie miałbym jako zwykły kleryk, potem ksiądz, wstępu. Spotykałem się z dziennikarzami. Jeden z nich, jego nazwiska już nie pamiętam, nie spotkałem go potem, z niewytłumaczalnych dla mnie wtedy powodów, poradził mi na boku: Wyszyński to wielki człowiek, ale proszę zwrócić uwagę na tego Wojtyłę, to taka medialna postać. Młody, dynamiczny, on jeszcze zaistnieje.
W pracowni audiowizualnej Archidiecezji Wrocławskiej, królestwie księdza Jerzego, dominuje na ścianie wielka, wzruszająca fotografia. Kardynał Stefan Wyszyński w oficjalnym, ale serdecznym uścisku – hołdzie – z Ojcem Świętym.
To jeden z filmowych kadrów. Autor jest z niego, i słusznie, dumny. Ale ta chwila utrwalona została przez niego znacznie później niż pierwsze migawki z Karolem Wojtyłą na pierwszym planie.
– To szczególne, czułem, jakby obiektyw sam go szukał. Umiał zachowywać się przed kamerą, czułem jego akceptację. Wiem, że jako kardynał, potem papież, lubił to filmowanie nie z jakiejś próżności, ale ze świadomości siły, jaką stanowią media. Wiedział, że idą nowe czasy. I nie zmienił swojego zdania do końca pontyfikatu. Oddał się w ręce mediów, miał dla nich życzliwość, pozwalał im się pokazywać, ale też wykorzystywał ich siłę, docierał dzięki nim do milionów i ofiarowywał ludziom swoje przesłanie – mówi ksiądz Rasiak. – Mówił do mnie czasem: „ojej, a ty znowu łazisz za mną z tą machiną!”. Ale nie miał mi za złe mojego wścibstwa. Czasem droczył się ze mną, jak z francuskimi fotoreporterami na słynnym zdjęciu, kiedy trzyma przy oczach zwinięte z dłoni „okularki”.

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group