• Niedziela, 25 sierpnia 2019
  • Godz. 8:44
  • Imieniny: Józefa, Luizy, Ludwika
  • Czytających: 3018
  • Zalogowanych: 2
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Historia kościoła pw. św. Jana Chrzciciela

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 13 stycznia 2014, 7:47
Aktualizacja: Wtorek, 14 stycznia 2014, 8:10
Autor: Mea
Fot. Mea
Ciepłe źródła w Cieplicach znane są prawdopodobnie od starożytności. Był to obszar szczególny, możliwe, że uznawany przed wiekami nawet za miejsce kultu. Pierwszą osadę związaną z leczniczymi właściwościami tych wód wybudowano jak się zdaje w średniowieczu. Bolesław II Rogatka, książę śląski, ok. 1261 r., sprowadził tu augustianów, którzy wybudowali tu z pewnością kaplicę.

- Augustianie byli w Cieplicach jedynie kilkanaście lat. Wznieśli świątynię przy źródle, tam gdzie obecnie stoi kościół św. Jana Chrzciciela oraz zabudowania wokół ciepłych wód. Oczyszczająca woda w chrześcijaństwie kojarzy się głównie z chrztem Jezusa udzielonego przez Jana Chrzciciela w Jordanie. Źródło cieplickie oczyszczało nie tylko ciało, ale również duszę. Możliwe dlatego, że kaplica była już wtedy pod wezwaniem Św. Jana Chrzciciela. W dniu wspomnienia świętego 24 czerwca do Uzdrowiska przyjeżdżało najwięcej kuracjuszy.

Po augustianach sprowadzeni zostali do Cieplic joannici przez lwóweckiego księcia Bernarda ok. 1281 r. Był to zakon rycerski, ale również szpitalny, czyli zajmujący się chorymi. Nazwa zakonu pochodzi od św. Jana Chrzciciela. Joannici rozbudowali kościół z użyciem kamienia prawdopodobnie w stylu romańskim lub gotyckim. Pierwsza wzmianka o tej świątyni pochodzi dopiero z 1318 r., kiedy już nie było joannitów w Cieplicach – mówił Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze-Cieplicach.

W 1403 r. Gotsche II Schoff sprowadził do Cieplic Cystersów. Mnisi rozbudowali klasztor i kościół. Na ikonografiach XVII-wiecznych widać, że był pokryty dwuspadowym dachem, miał wydzieloną przy ołtarzu absydę i był orientowany. Cieplice należały wtedy do Schaffgotschów, którzy byli głównymi protektorami cystersów. W 1515 r. zbudowali pierwszą rodową kaplicę grobową w kościele św. Jana Chrzciciela. Niestety w 1526 r. Schaffgotschowie przeszli na protestantyzm i tym spodobem cystersi stracili protektorów. W 1528 r. rektor (cysters) z Cieplic również przeszedł na protestantyzm, ożenił się i wyjechał do Jeleniej Góry.

- Schaffgotschowie sprowadzili do Cieplic kaznodziejów ewangelickich, którzy na zmianę z cystersami prowadzili msze w kościele. Z czasem ewangelicy zaczęli przeważać na Śląsku. Od 1546 r. przejęli już wszystkie zabudowania klasztorne łącznie z kościołem. Rok później spalił się cały zespół klasztorny. Wiadomo, że świątynia paliła się jeszcze dwa razy w 1582r. i 1586r. Po pożarach kościół odbudowywany był przez ewangelików. Wtedy też wyposażono go w organy i dodano małą sygnaturkę na dachu. W 1515 r. w świątyni znajdowała się kaplica katolicka Schaffgotschów. Pierwszy pochówek ewangelicki, członka tej rodziny, w kościele odbył się w 1601 r. Być może zbudowano wtedy nową kaplicę ewangelickich Schaffgotschów. W czasie kontrreformacji katolicy zwali ją Diabelską Kaplicą – powiedział dyrektor.

Po 1635 r., za zdradę, ścięto Hansa Urlyka Schaffgotscha w Ratyzbonie, głównego protektora ewangelików. Jego dzieci zostały rekatolizowane i cystersi w Cieplicach znów odzyskali wsparcie Schaffgotschów. Opat z Krzeszowa Andreas Michaelis odzyskał kościół w Cieplicach w 1654 r. W 1661 r. Schaffgotsche zbudowali w nim nowy grobowiec rodzinny. W 1671 r. miał miejsce wielki pożar kościoła. Opat Bernard Rosa usunął z kościoła wszystko, co było ewangelickie m.in. epitafia oraz trumny ewangelików z tzw. Diabelskiej Kaplicy.

- Do tej pory kościół nie stykał się bezpośrednio z nowym z klasztorem. Między świątynią, a klasztorem zbudowano dlatego oratorium (kaplicę), które stało się łącznikiem między tymi obiektami. Widoczne jest na XVII-wiecznych rycinach. Największy pożar całego zespołu klasztornego miał miejsce w 1711 r. Opat Dominik Geyer całkowicie przebudował świątynię. Zaprojektował ją Caspar Jentsch z Jeleniej Góry. Koniec rozbudowy nastąpił w 1714 r. Kościół stykał się teraz ścianą z klasztorem. Wybudowano później piękny ołtarz, który można podziwiać do dziś. Na głównym obrazie przedstawiono Maryję Matkę Jezusa Królową Wszystkich Świętych, namalowaną przez samego Michała Willmanna. Cystersi bowiem szczególnie czcili Matkę Boską. Przez cały XVIII w. nadal upiększano wnętrze kościoła – zaznaczył Stanisław Firszt.

W 1740 r. Śląsk zajęli Prusacy. Król pruski chcąc uniknąć konfliktów traktował równo katolików i ewangelików. W tym też roku ewangelicy zbudowali swój kościół, który znajduje się obecnie przy II Liceum Ogólnokształcącym. Kościołem Jana Chrzciciela zajmowali się nadal cystersi. W 1764 r. i 1765 r. zbudowano w nim organy, które wykonał Godfried Herbst z Piechowic. W latach 1785 – 1787 w niszach ściany szczytowej od strony Placu Zdrojowego ustawiono rzeźby św. Gotarda, bo od XVIII w. wszyscy Schaffgotchowie nosili to imię i św. Placyta, bo kolejny opat miał tak na imię. Figury te miały przyciągać uwagę kuracjuszy. W innych niszach były prawdopodobnie obrazy Maryi lub św. Jana Chrzciciela. W 1795 r. Jan Nepomuk Gotard Schaffgotsch sprowadził do Cieplic ciało Filipa Gotarda Schaffgotscha, biskupa wrocławskiego, księcia Nysy i Grodkowa, który zmarł na wygnaniu i złożył je w krypcie kościoła Św. Jana Chrzciciela. Jest jedynym księciem pochowanym w Cieplicach i jedynym biskupem wrocławskim pochowanym nie we Wrocławiu, czy Nysie.

- W 1798 r. przeprowadzono gruntowny remont kościoła pod kierunkiem architekta Fligela. Wymieniono wtedy drewniany gont z dachu na ceramiczną dachówkę. W 1810 r. nastąpiła największa tragedia dla klasztoru. Bowiem po przegranej wojnie z Napoleonem król pruski Fryderyk Wilhelm III, w 1810 r., dokonał sekularyzacji i kasacji zakonów. Mnisi stracili cały dobytek i opuścili Cieplice. W 1812 r. zespół poklasztorny wraz z kościołem kupił hrabia Leopold Gotard Schaffgotsch. Kościół i część klasztoru oddał parafii katolickiej, a część zostawił dla siebie. W 1820 r. hrabia zlecił Carlowi Hermannowi namalowanie dodatkowych obrazów, które wiszą do tej pory w kościele nad balkonami. Przedstawiają one m.in. św. Jadwigę i św. Jana Chrzciciela – opowiadał dyrektor.

W grobowcu kościoła św. Jana Chrzciciela pochowano ponad 40 Schaffgotschów. Ostatni pochówek odbył się w 1939 r. Pochowano wtedy Fritza Schaffgotscha, który zginął podczas działań zbrojnych w Polsce. W 1945 r. władze polskie przejęły zespół poklasztorny i kościół. Świątynia została przekazana pijarom, którzy opiekują się nią do dziś. Prowadzone były remonty np. elewacji. Natomiast piękne, zabytkowe wnętrze kościoła od dawna nie było remontowane, bo nie ma na to pieniędzy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (25) Dodaj komentarz

~hallo 13-01-2014 8:18
dlaczego nie mozna zwieidzac podziemi koscioła??????
~wieslaw . 13-01-2014 8:20
jestem pochodzenia z cieplic podziemia koscioła w lata 70 byly dostepne dla zwiedzajacych
~Kamel 13-01-2014 8:46
Fajnie, że pojawiają się tego typu materiały o regionie w lokalnej prasie. Można było by też stworzyć cykl tekstów na wzór sobotnich audycji A. Włodarskiego w MR.
~zenek111 13-01-2014 9:12
"Kościół od dawna nie był remontowany, bo nie ma na to pieniędzy, a na odnowienie tak zabytkowej budowli powinny się znaleźć. " - wlasnie skonczono niedawno remont elewacji i dachu. Remont oltarzy, organow i wnetrza byl nie dalej jak 15-18 lat temu. przeciez nie mozna co 5 lat remontowac....
~Człowiek Koń 13-01-2014 9:42
Byłem w podziemiach kościoła w latach 90tych kiedy jeszcze wierzyłem w tego jedynego. Dzisiaj wiem że jest ich wielu.
~ 13-01-2014 10:04
"....który zginął podczas dzialń zbrojnych w Polsce", wypadałoby dodać, że na własne życzenie.
~staryzciepli 13-01-2014 15:02
ciekawi mnie dlaczego przy którychś z remontów zostały zamalowane piękne malowidła znajdujące się na suficie. Pamiętam je z czasów dzieciństwa. Podczas mojej którejś z kolei wizyty w cieplicach i kościele zastałem już tylko pomalowane sufity. Czy ktoś jeszcze pamięta te obrazy?
~ 13-01-2014 15:18
15:02 Starcze, nikt nie ma tyle lat co ty i nikt średniowiecza nie pamięta.
~ 13-01-2014 15:27
ja również pamiętam piękne, barokowe malowidła na ścianach i suficie kościoła. Zostały zamalowane pod koniec lat 70-tych, albo na początku lat 80-tych przy okazji remontu kościoła. Pamiętam, że długo nie mogliśmy otrząsnąć się z osłupienia, dlaczego tak się stało? Trochę nie pasuje wersja o braku środków. bo jakiś czas później rozpoczęła się budowa budynku na przeciwko kościoła (obecnie biura, a kiedyś salki katechetyczne). Mam nadzieję, że chociaż zakonserwowano te malowidła w taki sposób, żeby je jeszcze kiedyś odsłonić spod farby? Liczę, że nastąpi to jeszcze za mojego życia - bardzo bym tego sobie życzyła - zobaczyć je jeszcze raz. Pamiętam je jako naprawdę piękne :)
~do ~ z 15:18 13-01-2014 15:33
Młokosie. Trochę szacunku do ludzi i historii, bo kiedyś i Ty nią będziesz. Oby ktoś Ciebie pamiętał nie jako wypierdka, który jedyne co potrafił to siedzieć dupskiem przed kompem i jako anonimowy "lepszy cwaniak" ubliżać innym! No i pamiętaj, że "wielki brat" patrzy, a w necie nikt nie jest anonimowy. Przyjdzie mama, wleje pasem za głupie zabawy przed kompem i się skończy cwaniakowanie.
~do ~ z 15:18 13-01-2014 16:34
Młokosie. Trochę szacunku do ludzi i historii, bo kiedyś i Ty nią będziesz. Oby ktoś Ciebie pamiętał nie jako wypierdka, który jedyne co potrafił to siedzieć dupskiem przed kompem i jako anonimowy "lepszy cwaniak" ubliżać innym! No i pamiętaj, że "wielki brat" patrzy, a w necie nikt nie jest anonimowy. Przyjdzie mama, wleje pasem za głupie zabawy przed kompem i się skończy cwaniakowanie.
~ 13-01-2014 18:04
15:33 Babciu, nikomu nie ubliżam. Fakta stwierdzam.
~Ja 13-01-2014 19:12
Brak szacunku dla drugiej osoby (zwłaszcza osoby starszej) świadczy o braku szacunku dla siebie samego jako człowieka. Ale nie o tym .... chciałbym. Na religię chodziliśmy do sal katechetycznych znajdujących się wtedy na przeciwko wejścia do kościoła. Po zajęciach układaliśmy na torach tramwajowych 20 gr żeby je spłaszczyć i używać jako 50 gr :))) korki też podkładaliśmy :)) Co do samego kościoła... Jedno z wejść do krypt było przed ołtarzem. było one przykryte dużą płytą z napisami łacińskimi. Przy pierwszym dużym remoncie posadzki w kościele płyta ta została zakryta - dlaczego - nie wiem. W kryptach byliśmy ze św. pamięci proboszczem (taki duży z dużymi dłońmi i donośnym głębokim) - głosem) - lata sześćdziesiąte, miałem ok 8/9 lat :))
~ 13-01-2014 20:17
do 19:12 Pozwolę sobie zauwazyć, że szcunek do siebie posiadam. I to duży.
~ 13-01-2014 20:23
do dynamic.chello i do ~staryzciepli - mylicie się, malowidła nie były barokowe, przed nimi, w latach sześćdziesiątych, był sufit z drobnymi kwiatkami, nie pamiętam, chyba były to małe różyczki na bladoróżowym tle, a malowidła z lat siedemdziesiątych były wykonane na początku lat siedemdziesiątych przez ówczesnych plastyków, tak jak poprzednie malowidła w teatrze zdrojowym, więc w żaden sposób nie były związane z barokiem. Dobrze, że zostały zlikwidowane. Pozdrawiam. Mam dużo lat. Ludzie tyle nie żyją. ;-)
~ 13-01-2014 20:28
Te kwiatki były z rzadka porozrzucane na tym suficie, a malowideł z apostołami wtedy jeszcze nie było. A potem był remont, po którym pojawili się apostołowie na bokach i suficie. I było pomieszanie z poplątaniem. Teraz jest tak, jak ma być, tylko elewacja jest za ciemna w porównaniu do tej z lat sześćdziesiątych. To nic, zblednie po paru mocnych ulewach i upalnych latach, i będzie jak dawniej. Gdy człowiek był mały i zazdrościł tym, co kwiatki sypią, bo sam ma za mało latek.
~ 13-01-2014 20:37
http://dolny-slask.org.pl/4218398,foto.html?idEntity=540991, - z lat pięćdziesiątych - tak było chyba do końca lat sześćdziesiątych, nie pamiętam już tych szlaczków, ale to co pomiędzy nimi - te drobne rzadkie kwiatki na jasnym tle.
~do ~Ja 13-01-2014 20:39
Wiesz gdzie sobie możesz wsadzić swoje życiowe mondrości? On tylko nie ma szacunku do takich jak ty, ty - do czego sam się przyznałeś - już w młodości byłeś kryminalistą, gdyż stwarzałeś zagrożenie dla ruchu pojazdów szynowych i zdrowia, a nawet życia dziesiątek osób podróżujących tramwajami. Szczeniak po prostu jesteś i jak widać, nie zasługujesz na szacunek. Zawsze o szacunek do siebie najbardziej wołają ci, którzy na niego nie zasługują.
~ 13-01-2014 20:48
do "ja" - tego proboszcza też pamiętam, panował bardzo długo, był odkąd sięgam pamięcią. My chcieliśmy aby katecheta nas wpuścił do podziemi, ale się nie zgodził, powiedział, że tam są tylko kości zmarłych i nic poza tym.
~uczeń 13-01-2014 20:58
Moja siostra w piątej klasie. W czwartej klasie jest mój brat. A ja jestem w uczniem pierwszej, bo mam tylko siedem lat I tak sobie podskakuję. Od początku równy krok. Muszę przejść do drugiej klasy, mam przed sobą cały rok. W naszej klasie, pierwszej klasie, wre nauka, praca wre. Koleżanki i koledzy W pracy prześcigają się. Gdy przeminie lat dziesiątek, A przeminie, że aż ha. Naliczymy szóstek, piątek w naszej klasie milion dwa.
~Bolko. 14-01-2014 20:26
Jest jeszcze pięknie wyremontowana wieża kościelna (ciekawe kto dał kasę i ile?). Aż się prosi udostępnić ją dla celów widokowych. P.S.: Uroczy wierszyk powyżej, nauczę go moją wnuczkę.:))
~Bolko. 14-01-2014 20:28
Jest jeszcze pięknie wyremontowana wieża kościelna (ciekawe kto dał kasę i ile?). Aż się prosi udostępnić ją dla celów widokowych. P.S.: Uroczy wierszyk powyżej, nauczę go moją wnuczkę.:))
~jelgor 17-01-2014 10:31
Ten "duży" proboszcz na nazwisko miał Kaseja.Bardzo fajny człowiek.
~-:) 18-01-2014 18:10
Tak proboszcz Kaseja. Wejście do podziemi jest przy głównym ołtarzu przykryte dywanem,drugie było za ołtarzem. Podziemia/krypty/ zamknięto ponieważ został sprofanowany pochowany tutaj biskup/prochy oczywiście/,skradziony z trumny biskupi pierścień.
~??? 7-01-2016 17:57
"Ciepłe źródła w Cieplicach znane są prawdopodobnie od starożytności." - ciekawe stwierdzenie. Było to konsultowane z jakimś historykiem ?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group