W majowy weekend w kilku miejscach Jeleniej Góry można usłyszeć dźwięki katarynek. W sobotę 2.05 kataryniarze będą na Placu Ratuszowym, a w niedzielę 3.05 w Cieplicach.
Wyjątkowy koncert odbędzie się w sobotę (2.05) o godz. 19 w Kościele Łaski i potrwa półtorej godziny.
Zanikająca profesja
Kataryniarz – to jedna z najbardziej malowniczych i zanikających profesji ulicznych. Dżwięk katarynek jest piękny, ale zostać kataryniarzem wcale nie jest tak łatwo.
1. Po pierwsze trzeba zdobyć... katarynkę. I jest to obecnie największe wyzwanie – katarynki (letniwki, organy uliczne) są rzadkie i drogie.
Nowe katarynki – zamawia się u nielicznych rzemieślników (Niemcy, Holandia, Czechy, Włochy). Koszt: od kilku do kilkudziesięciu tysięcy euro.
Używane – aukcje internetowe, targi instrumentów, kontakty ze środowiskiem kataryniarzy. Ceny od kilku tysięcy zł za proste modele.
Wypożyczenie – na start warto skontaktować się ze stowarzyszeniami kataryniarzy.
2. Trzeba opanować obsługę instrumentu. Katarynka jest mechaniczna – „gra się" przez kręcenie korbą, ale trzeba wyczuć właściwe tempo (zbyt szybko lub wolno fałszuje melodię).
Trzeba się też nauczyć się dbania o mechanizm (smarowanie, regulacja), a niektóre modele wymagają wymiany rolek/kart perforowanych z muzyką.
3. W Polsce trzeba uregulować kwestie formalne.
Zezwolenie na działalność uliczną – wydaje urząd miasta/gminy (różne przepisy lokalne). W centrach historycznych często wymagana zgoda konserwatora.
Działalność gospodarcza – jeśli pobierasz opłaty, zazwyczaj potrzebna rejestracja (np. jednoosobowa działalność lub działalność nierejestrowana do 75% minimalnego wynagrodzenia miesięcznie).
ZAiKS – jeśli grasz utwory objęte prawem autorskim, technicznie potrzebna licencja. Przy tradycyjnym repertuarze (stare melodie ludowe, przedwojenne) zazwyczaj nie ma problemu.
4. Dołączyć do środowiska
Gildia Kataryniarzy i podobne stowarzyszenia działają w Niemczech, Austrii, Czechach.W Polsce środowisko jest bardzo małe – kontakty przez festiwale folklorystyczne i jarmarki. Główne festiwale kataryniarzy to Wiedeń, Berlin i Bruksela – warto tam pojechać jako obserwator.
5. Budować repertuar i wizerunek
Tradycyjny strój (cylinder, surdut) to niemal obowiązek – część artystycznej tożsamości. Małpa na ramieniu to folklor, dziś rzadkość i kłopoty formalne (ochrona zwierząt). Repertuar: walce, polki, piosenki kabaretowe, melodie z epoki.
Zarobki i realia
To raczej nisza artystyczna niż źródło utrzymania – kataryniarze zarabiają głównie na graniu na jarmarkach, festynach, weselach, imprezach retro, wynajmie na eventy filmowe, reklamowe, historyczne i dotacjach kulturalnych (ochrona niematerialnego dziedzictwa).