Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 26 stycznia
Imieniny: Pauliny, Polikarpa
Czytających: 14696
Zalogowanych: 107
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra/Cieplice: "Füllnerwerke" to światowa marka

Poniedziałek, 11 marca 2019, 6:04
Aktualizacja: Wtorek, 12 marca 2019, 8:57
Autor: Stanisław Firszt
Jelenia Góra/Cieplice: "Füllnerwerke" to światowa marka
Reklama maszyny papierniczej/fot. Internet
Fot. Archiwum S. Firszta
Jednym z najważniejszych dla całej Kotliny Jeleniogórskiej zakładów, a co fascynujące, które przetrwały do dzisiaj (pod różnymi nazwami) była fabryka maszyn papierniczych w Cieplicach (daw. Warmbrunn, Herischdorf). A wszystko zaczęło się w 1844 roku, kiedy to Heinrich Füllner z Wrocławia postanowił założyć na tym terenie swój warsztat, który miał służyć naprawie maszyn papierniczych dla bardzo licznie funkcjonujących tu papierni.

W dniu 15 lipca 1854 roku Heinrich Füllner za 366 talarów kupił dom w Herischdorf (Malinnik, kiedyś część Cieplic). Przy nim założył mały warsztat, który początkowo sam obsługiwał. Zleceń było tak dużo, że warsztat rozrósł się w spory zakład. Heinrich Füllner kupił dla jego potrzeb za 2500 talarów dawną szlifiernię szkła Engego i po jej przebudowie nie tylko naprawiał, ale zaczął również budować maszyny papiernicze.

Heinrich Füllner był żonaty z Henriettą, która urodziła mu dwóch synów: Alwina i Eugena. Rodzice zdecydowali, że starszy syn w przyszłości odziedziczy zakład, a młodszy zostanie pastorem. Niestety, 16-letni Alwin, kończący gimnazjum w Kamiennej Górze, nagle zmarł. Jego miejsce do dziedziczenia zakładu zajął Eugen, który kończył liceum w Jeleniej Górze. Mając 20 lat trafił pod skrzydła ojca, który właśnie wyprodukował pierwszą, zaprojektowaną przez siebie, maszynę papierniczą. Zbudowano ją dla papierni Richtera w Miłkowie. O jej doskonałości świadczyło to, że bez napraw funkcjonowała 30 lat (!).

Eugen Füllner z niedoszłego kaznodziei stał się młodym fabrykantem. Doskonalił się, jako budowniczy maszyn papierniczych, w szkole o tej specjalności, w Eckenförde. Później praktykował w różnych zakładach papierniczych, aby w końcu wrócić do fabryki ojca. Od 1878 roku stał się jego pełnomocnikiem. Zakład bardzo się rozwinął. Zbudowano nowe hale, wyposażone w instalacje gazowe, turbiny wodne do napędu maszyn, w kuźnie, odlewnie i hydrauliczne prasy. W 1880 roku zatrudniano ponad 20 pracowników, a cztery lata później już ponad 40.

W 1889 roku, schorowany Heinrich Füllner wycofał się z aktywności zawodowej przekazując synowi dobrze prosperujący zakład. Zmarł 7 grudnia tego samego roku w swoim domu na tzw. "Russichen Kolonie" (Rosyjskiej Dzielnicy – Kolonii- Osiedlu), na dzisiejszej ul. Łabskiej.

W tym czasie, w fabryce maszyn Füllnera pracowało już 80 osób, a w 1894 roku było już 150 pracowników. W tym czasie Eugen Füllner odbywał liczne podróże, szczególnie po krajach skandynawskich, które reprezentowały wówczas najwyższy poziom światowy w budowie maszyn papierniczych, zapoznając się z nowymi technologiami. Aby zakład mógł normalnie funkcjonować w czasie częstej nieobecności właściciela, od 1895 roku wspólnikiem Füllnera został Anton Schlossbauer.

Przełom XIX i XX wieku był bardzo pomyślny, nie tylko dla zakładów, ale też dla zatrudnionych w nim pracowników. Füllner dbał o ich dobro i samopoczucie, tak jak o własne. W 1890 roku zbudował dla nich pływalnię z kąpieliskiem leczniczym (dzisiaj tradycje te podtrzymują Termy Cieplickie), w 1894 roku urządził im mieszkania na terenie zakładu, a w 1899 zbudował osobne osiedle dla robotników. Te nowoczesne wówczas domy miały własne ogródki i otaczały wspólny plac zabaw dla dzieci, a dorośli mieli do dyspozycji osiedlową bibliotekę. Füllner traktował swoich pracowników niemal jak swoją rodzinę, jak własne dzieci, których niestety nie miał. Dla siebie zbudował okazałą willę (budynek, w którym później mieściło się przedszkole "Zaczarowany Parasol"), a w pobliżu, nad Wrzosówką, Pawilon Norweski z rozległym parkiem ciągnącym się aż do osiedla robotniczego zwanego, "Füllner Kolonie". Każdy pracownik mógł korzystać z tego parku. Każdy też, po 20.latach pracy otrzymywał złoty zegarek, a po 25.latach złoty łańcuch do niego. Eugen Fullner partycypował też w budowie Szkoły Snycerstwa.

Na terenie zakładu wzniósł w 1904 roku, nowy budynek zarządu i w 1908 – 1913 nowe hale produkcyjne. Od 1906 roku funkcjonowała w fabryce zakładowa, dobrze wyposażona straż pożarna.

Zakład miał już ugruntowaną renomę na całym świecie. Jego produkty były wysyłane do: Austrii, na Węgry, do Danii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, Hiszpanii, Belgii, Holandii, Anglii, do Ameryki Północnej i do Japonii.

Ze względu na zły stan zdrowia, Eugen Füllner w 1921 roku sprzedał zakład towarzystwu Linke Hoffmann Werke Aktiengeselschaft we Wrocławiu. Nowy właściciel, biorąc pod uwagę rozpoznawalność firmy na światowych rynkach, pozostawił jej nazwę " Füllnerwerke".

Eugen Füllner zmarł bezpotomnie 25 maja 1925 roku i został pochowany na starym cmentarzu w Cieplicach, a na jego grobie ustawiono pomnik z białego marmuru, autorstwa samego Cirilla dell' Antonio - dyrektora szkoły, której był sponsorem. Obok tej kwatery znajduje się grób jego wspólnika. Śmierć właściciela nie zakończyła historii fabryki. Zmieniali się właściciele, ale zakład ciągle się rozbudowywał i rozwijał, cały czas pod marką " Füllner".

W czasie wojny pracowali w nim jeńcy wojenni (Francuzi, Belgowie) i robotnicy przymusowi (Polacy). Po wojnie zakład został wyrabowany częściowo przez Sowietów, ale udało się mu przetrwać. Do lat 50. XX wieku pracowali w nim specjaliści niemieccy razem z pracownikami polskimi. Fabryka maszyn papierniczych w Cieplicach przetrwała do dzisiaj jako PMPoland. Pozostało też wiele po społeczno-socjalnej działalności Füllnera: Park Norweski, osiedle, część zabudowy dawnego zakładu, willa Füllnera oraz pamięć o tym niesamowitym człowieku.

W tym roku mija 165 lat od budowy pierwszego warsztatu Füllnera w Cieplicach. Żaden zakład na terenie Kotliny Jeleniogórskiej nie może poszczycić się tak długą ciągłością produkcji jednego rodzaju wyrobów z zachowaniem cały czas ich światowego poziomu.

Twoja reakcja na artykuł?

80
94%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
2
2%
Smuci
0
0%
Złości
3
4%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Czy zdarzyło Ci się, że samochodem wpadłeś/aś w poślizg, ale nic się nie stało?

Oddanych
głosów
815
Tak
82%
Nie
18%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego boimy się spalania śmieci?
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
"Światełko do nieba" WOŚP znów zabłysło
 
Aktualności
Pani Violetta ze Szklarskiej Poręby podbiła „The Voice Senior”
 
Aktualności
WOŚP jest wszędzie
 
Ciekawe historie i inne opowieści
Orlinek – górnicza osada i "fortepian Beethovena"
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group