Autor petycji podkreśla, że obecny system jest niesprawiedliwy. Mężczyźni w Polsce żyją przeciętnie krócej, a jednocześnie pracują dłużej i dłużej opłacają składki. W praktyce oznacza to, że z emerytury korzystają krócej niż kobiety. Zdaniem autora różnice w rolach zawodowych i rodzinnych także się zatarły – kobiety częściej pracują na pełen etat, a mężczyźni coraz częściej angażują się w opiekę nad rodziną. W tej sytuacji różny wiek emerytalny przestaje pasować do rzeczywistości.
W petycji pojawia się też argument finansowy. Wspólny wiek emerytalny ustalony na 62 lata ma być rozwiązaniem pośrodku – takim, które nie rozwali budżetu państwa, a jednocześnie da mężczyznom realną szansę, by faktycznie skorzystać z emerytury. Dziś wielu z nich pracuje dłużej, płaci składki przez więcej lat, a na emeryturze spędza znacznie mniej czasu, często już w gorszym stanie zdrowia. Autor petycji zwraca uwagę, że taki układ trudno uznać za sprawiedliwy. Wiek 62 lat ma więc wyrównać te proporcje i lepiej pasować do obecnych realiów, w których różnice między życiem zawodowym kobiet i mężczyzn są znacznie mniejsze niż kiedyś.
Zmiana nie miałaby charakteru nagłego. Wiek emerytalny byłby podnoszony lub obniżany stopniowo – o pół roku rocznie od momentu wejścia nowych przepisów w życie. Jednocześnie zachowane miałyby zostać wcześniejsze emerytury dla osób wykonujących szczególnie ciężkie lub szkodliwe zawody, choć lista takich profesji wymagałaby doprecyzowania.
Kolejnym elementem jest pomysł stałej kontroli skutków reformy. Co dwa lata rząd miałby przedstawiać Sejmowi raport pokazujący, jak zmiany wpływają na budżet państwa, rynek pracy i sytuację seniorów. Dzięki temu ewentualne problemy można byłoby korygować na bieżąco.
Petycja trafiła już do sejmowej Komisji do Spraw Petycji. Teraz komisja zdecyduje, czy uzna ją za zasadną, skieruje do dalszych analiz albo przekaże do odpowiedniego ministerstwa. Nie ma określonego terminu zakończenia prac – w praktyce może to potrwać od kilku tygodni do kilku miesięcy.











