Czwartek, 23 września
Imieniny: Bogusława, Linusa
Czytających: 2482
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Dożywocie dla kata? Jeszcze nie teraz

Poniedziałek, 12 października 2009, 18:50
Aktualizacja: Wtorek, 13 października 2009, 7:57
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Dożywocie dla kata? Jeszcze nie teraz
Fot. Angela
Dzisiejsza rozprawa miała przynieść wyrok dla mordercy 3,5–letniego Bartka z Kamiennej Góry. Półtora roku temu zakatował on dziecko swojej konkubiny, Iwony K.. Wyrok miała usłyszeć też matka chłopca, która sama używała wobec chłopca przemocy i w porę nie udzieliła mu pomocy. Dla Mariusza V. prokurator zażądał dożywocia, dla Iwony K 6,5 roku więzienia. Sąd zadecydował jednak o wznowieniu przewodu sądowego w celu dodatkowego przesłuchania biegłego z zakresu medycyny sądowej.

Sprawa bez wątpienia nie jest tuzinkowa, świadczy o tym chociażby wniosek oskarżyciela o najwyższy wymiar kary. W kontekście wysłuchanych mów, w szczególności obrońcy oskarżonego Mariusza V. mamy pewne okoliczności, które musimy w krótkim przesłuchaniu z biegłym wyjaśnić – mówił po krótkiej przerwie na naradę, sędzia Marek Klebanowicz prowadzący sprawę.

– Sąd w tak poważnej sprawie musi mieć pewność co do zasadności przyjętego rozstrzygnięcia, kwalifikacji prawnej, zamiaru. Podczas narady pojawiły się wątpliwości, które musimy rozstrzygnąć, a które sygnalizował obrońca oskarżonego. Chodzi głównie o kwestie związane z mechanizmem obrażeń, które doznało to dziecko. Dlatego też wyznaczamy kolejny termin rozprawy, podczas której będzie dosłuchanie biegłego, i która mam nadzieję, pozwoli nam on na ostateczne wydanie wyroku

Zanim jednak padły te słowa prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska oraz obrońcy Mariusza V. i Iwony K. wygłosili mowy końcowe. Prokurator najpierw przypomniała szczegóły makabrycznej zbrodni, jakiej dopuścił się konkubent Iwony K., Mariusz V.. Mówiła o obrażeniach dziecka, których odczytanie na pierwszej rozprawie zajęło niemal piętnaście minut. Następnie opowiadała o trzech ostatnich, najgorszych dniach z życia 3,5 latka, podczas których był on katowany i konał w cierpieniach, bez zdrowego miejsca na ciele.

Oskarżony bił 3,5 letniego Bartka za to, że się źle popatrzył na niego, że nie chciał jeść, usiąść. Chłopiec czuł strach przed Mariuszem V. do tego stopnia, że bał się powiedzieć o tym, że chce się załatwić. A kiedy sprawca siłą zaniósł trzylatka do toalety i ten się załatwił, chłopiec został pobity za to, że go okłamał - mówiła.
Prokurator Ewa Weglarowicz-Makowska zwróciła również uwagę na kwestie związane z wcześniejszym życiem sprawcy, unikania przez niego pracy, znęcania się nad swoją matką.

Ten człowiek nigdy nie zhańbił się pracą, całe życie żył z opieki społecznej, leczył się psychiatrycznie, ale jednemu z lekarzy powiedział wprost, że leczy się tylko po to by dostać rentę – mówiła prokurator Węglarowicz-Makowska. Oskarżony znęcał się też nad swoją matką, która za każdym razem wycofywała zeznania, przez co nigdy nie poniósł za to kary. Poprzez symulację choroby psychicznej chce uniknąć kary. W jednym z listów do swojej matki pisze, że ma wszystko w d...., że nikt mu nic nie zrobi bo jest chory psychicznie.

Oskarżyciel wskazał też dowody, które miałby świadczyć o tym, że oskarżony był świadomy swoich czynów. Świadczył o tym m.in. fakt, że próbował on zacierać ślady zbrodni paląc w piecu poplamionymi krwią dziecka ubraniami.

Ewa Weglarowicz-Makowska za zabójstwo 3,5 letniego Bartka zażądała wymierzenia oskarżonemu najwyższego wymiaru kary, dożywotniego pozbawienia wolności, natomiast za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem żądała kary pozbawienia wolności na 6 lat, i łącznej kary dożywotniego pozbawienia wolności. Dla matki chłopca, która również stosowała wobec chłopca przemoc fizyczną oraz nie udzieliła mu na czas pomocy, prokurator zażądał łącznej kary sześciu lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności.

Obrońca Mariusza V., mecenas Grzegorz Janisławski. skomentował mowę prokuratora jako zbyt emocjonalną. Mówił, że oskarżony nie jest człowiekiem „miłym i dobrym”, ale też nie jest „uosobieniem zła”. Winą za tą makabryczną zbrodnie obarczył nie Mariusza V, bo – jak przekonywał – jest on chory psychicznie, ale system społeczny i sądowy, w którym kuratorzy nie dopilnowali swoich obowiązków, a społeczeństwo przyzwala na bicie dzieci.

– Nie można mówić, że oskarżony przez lata symuluje chorobę psychiczną, bo około był leczony przez dziesięć lat. Poza tym po zachowaniu oskarżonego można wnioskować, że posiada on obniżony krytycyzm. Początkowo traktował 3,5 latka jak partnera, a dopiero później zaczął zachowywać się jak psychopata, starał się nauczyć 3,5 latka zachowania dorosłego. Ogólnie mówi się, że pupa nie szklanka i można po niej bić, by z dziecka wyrósł dobry człowiek. My wiemy, że tak nie jest, ale takie panuje ogólne przekonanie – mówił obrońca Mariusza V.

– Matka nie łączyła choroby dziecka z pobiciem, wysłała konkubenta po leki na zbicie gorączki. Moim zdaniem, tym bardziej złego stanu zdrowia dziecka z wcześniejszym pobiciem nie łączył sam oskarżony. Nie można więc powiedzieć, że godził się on na jego śmierć. Chciałbym, żeby sąd wydając wyrok wziął pod uwagę szerszy obraz całej sytuacji.

Obrońca wnosił o zmianę kwalifikacji czynów z zabójstwa na artykuł 156 kk paragraf 1. i 3. czyli spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć, za co grozi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
– Wnoszę o to, by kara była stosowna do poziomu intelektualnego i emocjonalnego oskarżonego, nie może być ona łagodna przez wzgląd na skutek tych czynów, ale też nie powinna być najwyższa – mówił obrońca Mariusz V.

Obrońca Iwony K., mecenas Krzysztof Warzyński również wnioskował o zmianę kwalifikacji czynów oskarżonej Iwony K. Podkreślał on, że kobieta była terroryzowana przez Mariusza V. i z tego wynikało jej zachowanie. Obrońca mówił również, że Iwona K. obecnie bardzo przeżywa tę sytuację, co wyraża w listach pisanych do niego.

W listach oskarżona pisze, że dręczy ją sumienie, że cierpi, i że nie może sobie darować, że dopuściła do takiej sytuacji. Proszę o odpowiedni wymiar kary i by sąd dał jej szansę na powrót do społeczeństwa.

Emocji nie brakowało również na korytarzu podczas przerwy, gdzie dziennikarze zadawali pytania matkom Iwony K. i Mariusza V. Podczas wymiany zdań niemal nie doszło między nimi do rękoczynów. Matka oskarżonego twierdziła, że o biciu 3,5 letniego Bartusia dowiedziała się z mediów. Za niesprawiedliwe uznała zaprzeczenie przez oskarżyciela chorobie psychicznej jej syna.

– Kiedy Mariusz miał pięć lat wypadł mi z okna z II piętra i od tego czasu były z nim kłopoty, nie mógł skończyć szkoły, był agresywny – mówiła na korytarzu sądowym. Leczył się prawie jedenaście lat, a teraz mówią, że jest zdrowy.

Irena Żytyńska, matka Iwony K. twierdziła natomiast, że matka zabójcy doskonale znała sytuację Bartusia i jego matki. Obydwie kobiety zgadzały się natomiast co do winy obojga i kary, jaką powinni ponieść Mariusz V. i Iwona K.
- Za śmierć Bartusia, obydwoje powinni usłyszeć wyrok, nie mniej, ani więcej ale 25 lat pozbawienia wolności – mówiły kobiety.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (20) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group