Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 14334
Zalogowanych: 81
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Czarno–białe Karkonosze – fotograficzne dylematy

Środa, 14 maja 2008, 18:39
Aktualizacja: 19:21
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Czarno–białe Karkonosze – fotograficzne dylematy
Fot. TEJO
Autorzy wystawy „Karkonosze” promowali w środę katalog ekspozycji. Wydarzenie stało się także przyczynkiem do polemiki na temat fotografii analogowej i cyfrowej.

Na promocję zaprosiło jeleniogórzan Biuro Wystaw Artystycznych, którego dyrektorka Janina Hobgarska jest w gronie autorów wspomnianej ekspozycji. Obok zasiedli Jerzy Wilkledn, Jan Kotlarski, Wojciech Zawadzki, Janusz Moniatowicz oraz Tomasz Mielech. Dwóch artystów, których fotografie także wiszą w BWA – Tomasz Olszewski i Marek Liksztet – nie mogło przyjechać.

Katalog prezentuje po siedem dzieł każdego z autorów. Jest czarno-biały, więc niektóre prace tracę nieco na wartości, choćby urzekające barwne zdjęcia gór Janusza Moniatowicza. Wystawa była już prezentowana w Muzeum Domu Gerharda Huaptmanna w Jagniątkowie. Teraz – wraz z katalogiem – święci od kilku dni swoją jeleniogórską odsłonę.

Wszyscy jej twórcy są zrzeszeni w Polskim Związku Artystów Fotografików, a J. Moniatowicz jest prezesem lokalnego oddziału tej organizacji, która w tym roku obchodzi 60.lecie istnienia. Początki wspomniał Jan Koltarski, który był wśród pierwszych założycieli oddziału. Opowiedział o fotografikach, którzy w Jeleniogórskiem przed kilkudziesięciu laty robili zdjęcia i działali. Był wśród nich Jan Korpal, którego żona także była obecna na wernisażu.

W jego trakcie wywiązała się dyskusja na temat fotografii analogowej i cyfrowej. – Czy ta ostatnia stanowi zagrożenie dla tradycyjnych technik? – padło pytanie. Dla Janusza Moniatowicza absolutnie tak nie jest. – To kolejny etap ewolucji fotografii – podkreślił artysta. Cyfrowo fotografuje już od pięciu lat i – jak mówi – ta technika daje mu znacznie więcej możliwości twórczych i oszczędza czas.

Z kolei tradycyjnych zdjęć bronili Janina Hobgarska oraz Wojciech Zawadzki. – Sama fotografia nie jest zagrożona. Gorzej z jej odbiorcami. Cyfrówki sprawiły, że robienie zdjęć stało się powszechnie dostępne, co często banalizuje i upraszcza merytoryczną zawartość kadru – mówiła szefowa BWA. – My, tradycyjni fotografowie, zanim naciśniemy migawkę, musimy wybrać ujęcie, a wielu fotografujących cyfrówkami robi zdjęcia jak leci – usłyszeliśmy.

– Ze zdjęciem tradycyjnym jest jak z kwiatkiem w doniczce: trzeba o niego dbać. Z kawałkiem filmu z zapisanym obrazem należy robić to samo – obrazowo porównał Wojciech Zawadzki. Przewidywał, że fotografia tradycyjna stanie się rodzajem twórczego rękodzieła i na pewno cyfrowa jej w tym względzie nie zagrozi. – Zwolennikom kamer cyfrowych obca jest atmosfera ciemni i cała magia powstawania fotografii – podkreśliła Janina Hobgarska.

Dyrektorka BWA podziękowała obecnym na sali prezydentowi Markowi Obrębalskiemu i jego zastępcom Jerzemu Łużniakowi oraz Zbigniewowi Szereniukowi za wsparcie wydawnictwa. Szef miasta spóźnił się nieco. – Prosimy do przodu, panie prezydencie! – zachęcała J. Hobgarska. – Ale mnie tu z tyłu jest dobrze – uśmiechał się Marek Obrębalski.

Katalog z zestawem fotografii z Karkonoszy można kupić w BWA za 15 złotych.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki masz stosunek do zbiórek, akcji charytatywnych?

Oddanych
głosów
523
Staram się pomagać wszystkim
32%
Pomagam tylko osobom, które znam
35%
Nie biorę udziału w taki akcjach
33%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
15 błędów zimowej jazdy, które niszczą silnik
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Wracają ujemne temperatury
 
Kilometry
Czy można przejeżdżać przez skrzyżowanie na pomarańczowym świetle?
 
Karkonosze
Śmierć za śmiercią na Śnieżce
 
Teatr im. Norwida
Orwellowski „1984” na scenie Teatru Norwida
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group