Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 2179
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Cudu nie było: biało–czerwoni za burtą

Wiadomości: JELENIA GÓRA/ ŚWIAT
Poniedziałek, 16 czerwca 2008, 22:49
Aktualizacja: Wtorek, 17 czerwca 2008, 14:49
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Polska przegrała z Chorwacją i odpadła z Mistrzostw Europy z kiepskim bilansem punktowym i bramkowym. Z górnolotnych marzeń o dream–teamie kibice musieli zejść na ziemię do przygnębiającej prawdy: ich idole są słabi.

Równolegle do transmisji meczu Polska – Chorwacja na Polsacie, kanał Kino Polska nadał film z 1974 roku o sukcesie Orłów Kazimierza Górskiego, którzy w pięknym stylu sięgnęli po trzecie miejsce w Mundialu w RFN.

Kadry z dokumentu „Polska, gola!” przejmujące. Siermiężna rzeczywistość PRL. Szarzy kibice, z dymiącym sportem w ustach, beretem z antenką i butelką „granatem” jasnego pełnego w dłoni, na radzieckich telewizorach „Iunost” oglądają wyczyny wspaniałych biało-czerwonych w meczach z Argentyną, Włochami, Haiti, Jugosławią, Szwecją. Na Niemcach się potknęli, by ograć ten historyczny raz Brazylię.

Dziś jest odwrotnie. Kolorowe czasy, plazmowe telewizory, marlboro w ustach i najlepsze gatunki piwa dla kibiców, a Polacy na boisku – siermiężni, słabi, bez pomysłu. Zupełnie jak tamta rzeczywistość Polski Ludowej. Ogrywani przez Niemców, Austriaków, Chorwatów i sędziego Anglika przy okazji.

Tylko wtedy nasi nie chodzili z głową w chmurach. Nie zarabiali milionów, a za srebrny medal na WM’74 dostali, bodajże, po dużym fiacie na łebka. Dziś każdy piłkarz to gwiazda warta niejednokrotnie tyle pieniędzy, ile wielu z nas do końca życia nie zarobi.

Może ta porażka w Euro 2008 sprowadzi na ziemię wszystkich niepoprawnych optymistów, którzy tym groźnym uczuciem zarażają rodaków przed każdym turniejem. Najlepsze w polskiej piłce już było. I nawet wspaniały Leo Beenhakker nie pomoże.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (34) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group