Wtorek, 21 września
Imieniny: Jonasza, Mateusza
Czytających: 6705
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Błądząc w krainie Wierzcholców

Czwartek, 10 grudnia 2009, 22:03
Aktualizacja: Sobota, 12 grudnia 2009, 8:15
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Błądząc w krainie Wierzcholców
Fot. TEJO
Wytwór wyobraźni, mit, legenda, mistyfikacja, a może prawda: czy Karkonosze zamieszkiwał niemal nieznany do tej pory słowiański ród, o którym wyrywkowe wiadomości można znaleźć w różnych źródłach historycznych i literackich? Nad tym zastanawiali się dziś uczestnicy kolejnej debaty w ramach Obserwatorium Karkonoskiego.

Spotkanie zorganizowane w Biurze Wystaw Artystycznych w scenerii wystawy fotograficznej „Paralaksa czasu” Zbigniewa Tomaszczuka zaczęło się nietypowo, bo nie od wstępu Andrzeja Więckowskiego. Ten swoją przemowę zachował na później udzielając głosu Janowi Stolarczykowi, długoletniemu redaktorowi naczelnemu Wydawnictwa Dolnośląskiego, poecie i literatowi.

Gość nawiązał do wycieczki po Karkonoszach, jaką odbył ze znanym poetą Tymoteuszem Karpowiczem w 2000 roku. Pojawił się wówczas wątek tajemniczego ludu, który miał w odległych czasach zamieszkiwać wyższe partie Karkonoszy. Udali się do Andrzeja Więckowskiego, któremu temat był znany i to on "zaraził" pomysłem zgłębienia sekretnej przeszłości Wierzcholców.

Jan Stolarczyk przejrzał gruntownie piśmiennictwo ludzi pióra, którzy w XIX wieku dotarli do Kotliny Jeleniogórskiej. Wzmianki o wspomnianym ludzie Wierzcholców znalazł, między innymi, w liście Juliusza Słowackiego oraz w pismach Józefa Kraszewskiego. Mówca w długim wywodzie odwoływał się do kodów literackich i rzekomej numerologii w twórczości Kochanowskiego. Podkreślił, że nie jest profesjonalnym badaczem literatury, ale jego odkrycia stanowią poszlakę, że rzeczywiście lud Wierzcholców mógł istnieć.

Ivo Łaborewicz, kierownik oddziału jeleniogórskiego Archiwum Państwowego, poszperał w manuskryptach i starodrukach. Wzmianki o tajemniczym plemieniu (w zróżnicowanej pisowni, zbliżonej jednak do polskiego brzmienia „Wierzcholce”), znajdują się, między innymi, w pismach Geografa Bawarskiego i w czeskiej Kronice Dalimila.

Archeolog i historyk, a na co dzień dyrektor Muzeum Przyrodniczego Stanisław Firszt podkreślił, że tereny, na których rzekomo mieli zamieszkiwać Wierzcholcy, nie były nigdy eksplorowane archeologicznie w sposób kompleksowy. – Jednak przy okazji innych badań w nieco niższych rejonach gór, udało się znaleźć resztki zabudowy o nieokreślonym rodowodzie oraz fragmenty ceramiki – mówił Stanisław Firszt.

Wspomniał też o fragmentach murów, które przebiegają przez niektóre rejony Gór Izerskich. – Widać je na zdjęciach lotniczych, ale trudności z dostępem i brak środków uniemożliwiły dokładne przebadanie tych ziem. – Potrzeba by armii archeologów i potężnych pieniędzy, aby takie działania sfinansować – zaznaczył szef Muzeum Przyrodniczego.

Asa z rękawa wyciągnął Andrzej Więckowski. Odkurzył przetłumaczony 20 lat temu przez siebie fragment prozy nieznanego niemieckiego pisarza pochodzący z 1857 roku. Autor w niezwykle literackim języku pełnym wyszukanych obrazów i porównań, niemal poemacie prozą, opisuje swoją młodzieńczą wędrówkę w okolicach Kowar. Towarzyszy mu kolega
Obydwaj przemierzając górskie bezdroża napotykają na ukrytą w bezmiarze karkonoskich lasów wioskę tajemniczego ludu Wierzcholców. Na kartach opowiadania przedstawicielki tego plemienia śpiewają pieśni w swoim języku przypominającym brzmieniem mowę Słowian. Rzecz nie ma jednak końca, ponieważ manuskrypt jest tylko fragmentem całości.

W części dyskusyjnej uczestnicy OK dywagowali, czy rzeczywiście Wierzcholcy istnieli. Romuald Witczak wyszperał w Internecie notki związane z tym ludem. Według jednej z nich to kompletna mistyfikacja. Ale autorzy dwóch innych nie mają najmniejszych wątpliwości, że lud – którego nazwa wywodzi się od „Wuertz – zioło korzen – i Holz – drewno” – istniał naprawdę.

Jerzy Nalichowski przypomniał sobie, że w dzieciństwie słyszał opowieści o nieznanych osobnikach, którzy zamieszkiwali ongiś opuszczoną po 1945 roku część Kowar. Tomasz Pryll, tłumacz języka niemieckiego, u jednego z autorów znalazł wzmiankę, że niejaki Vierholz, był postacią, którą straszono niegrzeczne dzieci. Agata Dzida podkreśliła, że w referowanych przez gości OK fragmentach spora część to fikcja literacka, która poddaje pod wątpliwość istnienie Wierzcholców.

Z kolei Jacek Jakubiec z Dworu Czarne uważa, że tematem należy zainteresować Niemców i Czechów. Bartosz Lipiński, odpowiedzialny za promocję Kowar, zaznaczył, że cała tajemnicze plemię może zostać uwzględnione w materiałach promocyjnych związanych z jubileuszem 500-lecia miasta nad Jedlicą. Nie zabrakło hipotez o skarbach związanych z Wierzcholcami oraz domysłów, dlaczego nic o nich nie napisał Przewodnik Przewodników - jak określa się Tadeusza Stecia. Mówiła o tym Olga Danko, przewodniczka.

Pytanie: czy Wierzcholcy żyli naprawdę, czy też to tylko mit – pozostaje otwarte. Być może jest to pełna uroku legendarna opowieść budująca wizerunek naszego regionu, podobnie jak powiastki o Duchu Gór, który przecież… istnieje rzeczywiście.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (28) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group