• Niedziela, 15 grudnia 2019
  • Godz. 16:04
  • Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny, Waleriana
  • Czytających: 6234
  • Zalogowanych: 10
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Anna Sinica: oddała serce chorym dzieciom

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 6 marca 2016, 8:10
Aktualizacja: Poniedziałek, 7 marca 2016, 8:25
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Archiwum Jelonki.com
Do grona „Zwykłych – niezwykłych Jelonki.com” dołącza Anna Sinica – niezwykła jeleniogórska pielęgniarka, która chorym dzieciom przychyla nieba. Ponadto od 25 lat niestrudzenie prowadzi stowarzyszenie na rzecz swoich małych pacjentów udowadniając, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jako nauczyciel akademicki wpaja studentom najważniejszą z prawd: że chore dzieci trzeba rozumieć bez słów – sercem. A swój zawód wybrała po tym, jak znalazła czwórkę dzieci na ulicy…

Anna Sinica urodziła się w Jeleniej Górze, tu założyła rodzinę i znalazła swoje miejsce na ziemi. - Mam cudownego męża Grzegorza, wspaniałego syna Tomasza i bardzo dobrą i troskliwą przyszłą synową Kasię – mówi Anna Sinica. - Nad nami wszystkimi zawsze czuwa najukochańsza na świecie mamusia Krysia, która jest naszym największym skarbem. Wokół otacza mnie równie kochana rodzina, przyjaciele, znajomi, koleżanki z pracy. To oni wszyscy zawsze są ze mną, gdy jestem w potrzebie, gdy mam słabsze dni. Zawsze mogę na nich liczyć, gdy sił mi brakuje na załatwienie wielu spraw zarówno osobistych, jak i zawodowych i społecznych. To dzięki nim skończyłam studia, zrobiłam specjalizację, mogę się dalej rozwijać i pomagać innym. A potrzebujących jest naprawdę wiele – przyznaje.

Potrzeby innych widziała od najmłodszych lat. Będąc uczennicą szkoły podstawowej opiekowała się starszymi ludźmi, robiła im zakupy, sprzątała, chodziła z nimi na spacery. - Ujęła mnie bezsilność, słabość i osamotnienie starszych ludzi, dla których najbliżsi nie mieli czasu – przyznaje nasza bohaterka.

Jeszcze wtedy nie wiedziała, że zostanie pielęgniarką. - Do szkoły pielęgniarskiej namówiła mnie moja ukochana babcia Władzia, która uważała, że ten zawód jest dla mnie – wspomina Anna Sinica. - Ale na podjęcie ostatecznej decyzji wpływ miało wydarzenie, które zostanie w moim sercu do końca życia. Wracając z koleżankami z oazowego spotkania, spotkałyśmy czwórkę dzieci pozostawionych bez opieki. Dwoje było w wieku wczesnoszkolnym, jedno w przedszkolnym i kilkumiesięczne w wózeczku. Jedno z dzieci prowadzące wózek wjechało w dziurę. Złapałam wózek w ostatniej chwili i dzięki temu maluszek nie wypadł. Okazało się, że cała czwórka od kilku godzin krążyła w okolicy ul. Obrońców Pokoju, bo ich matka kazała im na siebie tam czekać. Znalezione dzieci były głodne, wyziębione i brudne. Poprosiłam lokatorów budynku przy ul. Podwale o kilka ręczników do umycia dzieci, ściereczki do przebrania zmoczonego niemowlęcia i garnuszek do zagotowania mleka. Matka dzieci nie pojawiła się, a w mieszkaniu cioci wskazanej przez starsze dzieci, trwała alkoholowa libacja. Te dzieci trafiły wtedy do domu dziecka. Bardzo to przeżyłam. Podjęłam nawet wakacyjną pracę w tej placówce, aby móc opiekować się m.in. tymi dziećmi. Tam też zrodziła się potrzeba pomagania dzieciom opuszczonym, zaniedbanym - opowiada nasza bohaterka.

To poczucie misji i zaangażowanie pozostaje w Annie Sinicy niezmiennie od niemal 30 lat, od kiedy pracuje jako pielęgniarka. Pracę w jeleniogórskim szpitalu podjęła w 1989 roku. Początkowo pracowała w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym przy ul. Żeromskiego, a po przeniesieniu placówki do nowego obiektu przy ul. Ogińskiego zaczęła pracować na oddziale pediatrycznym Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej. Tu każdego dnia leczy chore ciała małych pacjentów swoją miłością i troską, niespotykaną empatią, uśmiechem i zabawą. Od czterech kadencji jest prezesem Stowarzyszenia Pomocy Chorym Dzieciom przy Oddziale Pediatrycznym, które w tym roku będzie obchodziło 25-lecie. - Stowarzyszenie założyła moja oddziałowa Halinka, a ja byłam początkowo sekretarzem, a teraz kontynuuje to dzieło jako prezes - mówi Anna Sinica.

Na „swoim” oddziale nasza Niezwykła co roku organizuje Mikołajki, Dzień Dziecka, imprezy z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Wielkianocy. Każdego roku szuka sponsorów, by zrobić paczki dla dzieci, a dodatkowo – by doposażyć pediatrię w potrzebny sprzęt. I mimo że w pomoc angażuje się coraz mniej instytucji czy firm, Anna Sinica udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych. Była też współorganizatorem gali boksu na rzecz dzieci chorych na cukrzycę (mali pacjenci dostali pompy insulinowe).

Natomiast w Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej wpaja swoim studentom, że chore dzieci trzeba rozumieć bez słów i w pracy pielęgniarki, trzeba być uczciwym wobec swoich pacjentów. – Dzieci są bezbronne, nie powiedzą co ich boli, czy otrzymały odpowiednią pomoc – mówi Anna Sinica. – Dlatego staram się przekazać swoim studentom, że aby wykonywać zawód pielęgniarstwa pediatrycznego, trzeba rozumieć dzieci bez słów. Widzieć ich potrzeby sercem i to serce dawać małym pacjentom każdego dnia – dodaje nasza bohaterka.

Jeleniogórzanka organizuje również szkolenia dla personelu szpitala. Za swoje działania w 2013 roku Anna Sinica otrzymała resortowe odznaczenie ministerialne - odznakę honorową dla zasłużonych. Odebrała również podziękowanie za ratowanie mienia szpitala i oddaną pracę na rzecz tej placówki. Na swoim koncie ma również kilka tytułów „Wolontariusza roku” oraz wiele innych wyróżnień i podziękowań.

Na to wszystko cały czas ciężko pracuje poświęcając swój prywatny czas. W nielicznych chwilach dla siebie, Anna Sinica oddaje się swojej pasji – florystyce. – Uwielbiam swój ogród, w którym po prostu odpoczywam – mówi. Jej przepisem na życie jest „robienie tego, co się kocha, co daje radość i siłę tym, dla których to robimy”.

Komentarz autorki:
Swoją ciężką, wieloletnią pracą Anna Sinica udowadnia, jak bardzo można być oddanym dzieciom i - wbrew wszelkim przeciwnościom i niesprawiedliwym opiniom – codziennie walczyć nie tylko o zdrowie, ale i uśmiech tych malutkich, którzy się nikomu nie poskarżą. Nieraz pokazała, ile można mieć wewnętrznej siły, by po nocnej zmianie czy w chorobie organizować Mikołajki czy Dzień Dziecka na oddziale pediatrycznym. 18 października minionego roku Anna Sinica uległa wypadkowi w pracy. Miała zarwane więzadła i pękniętą łąkotkę. Przeszła poważną operację. Teraz przechodzi rehabilitację. I nawet w takich okolicznościach nie zapomina o swoich małych pacjentach. - To co się stało, zburzyło moje życie! – mówi. - W jednej chwili musiałam zostawić pracę, studentów i plany związane z organizacją zbliżającego się Dnia Św. Mikołaja. Dzieci nie miały wesołej zabawy, ale za mnie prezenty kupowała moja rodzina (maż, syn i mama). To oni pomogli mi przygotować paczuszki dla dzieci i dostarczyli je na oddział – opowiada nasza bohaterka zapytana o wypadek.

Angelika Grzywacz-Dudek

Ogłoszenia

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group