Czwartek, 27 stycznia
Imieniny: Anieli, Jana, Jerzego
Czytających: 6180
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Wigilia – magiczny czas

Piątek, 24 grudnia 2021, 6:01
Autor: Muzeum Karkonoskie
Jelenia Góra: Wigilia – magiczny czas
Stół wigilijny z Żarek Średnich (gm. Pieńsk) 2012 rok
Fot. Henryk Dumin
Przed nami Wigilia i święta Bożego Narodzenia, okres wyjątkowy nie tylko dla Chrześcijan. Jest to też bowiem czas zimowego przesilenia kultywowany na przestrzeni wieków w licznych społecznościach. O tradycjach, zwyczajach, obrzędach związanych z tym okresem, w kolejnym „muzealnym felietonie” opowiada Henryk Dumin, antropolog kultury, specjalista ds. Dziedzictwa Niematerialnego Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze.

Czas świąt zimowych inicjuje w kalendarzu agrarnym początek nowego roku. Słowiańskie tradycje Wigilii wywodzą się z czasów neolitycznych, kiedy obszar kontynentu zasiedlały społeczności prowadzące już wtedy osiadły tryb życia związany z gospodarką na roli i uprawą zbóż. Jeszcze przed wprowadzeniem chrześcijaństwa w porze zimowego przesilenia, kiedy panowały ciemności, dni były najkrótsze, a noce najdłuższe odbywały się uczty ofiarne, podczas których zabiegi magiczne o charakterze agrarnym i zaduszkowym miały przyczynić się do jak najlepszych plonów w nadchodzącym roku. Wierzono, że przebywające wówczas w ciemnościach duchy mogą wspomóc przetrwanie ludzi w ciężkich, zimowych warunkach.

Do dziś wiele zwyczajów związanych z czasem zimowego przesilenia przetrwało w swojej dawnej formie. Nałożyły się na nie tradycje chrześcijańskie, które wzbogaciły dawne wierzenia o nową interpretację. Świętowanie narodzin światła i jego przybywanie z każdym dniem, utożsamione zostało z narodzinami Chrystusa, a na stołach pradawnych uczt ofiarnych pojawił się nowy element w postaci ryby będącej jednym z symboli chrześcijaństwa.

Dzień Wigilii jest szczególnym czasem, kiedy wierzono, że wszystko, co się wówczas wydarza ma charakter wróżebny. Powszechne było przekonanie, że wśród żyjących przebywają wówczas duchy zmarłych i mogą one uchylić tajemnicy dotyczącej przyszłości. W związku z tym szereg zakazów zapobiegał choćby przypadkowemu skrzywdzeniu takich istot. Z obawy przed tym nie wolno było wtedy szyć i rozlewać wody. Kumulacja wróżb następowała podczas wieczerzy.

Przy stole do dziś pozostawia się jedno wolne miejsce przy stole dla duszy, która może uczestniczyć w uczcie z żywymi. To wyraz szacunku dla świata duchowego. W nowej interpretacji miejsce to bywa określane jako dla zamorskiego gościa lub zdrożonego wędrowca.

Na wigilijnym stole stawia się zwykle zapalone świece, a pod obrus wsadza nieco siana. Wyciągnięte potem przez biesiadników jego źdźbła wróżą o szczęściu – zależnie od barwy i kształtu. Najpierw następuje modlitwa gospodarza, który wraz z żoną dokonuje zwyczajowego podzielenia się opłatkiem z członkami rodziny i zaproszonymi gośćmi. Dzielenie się opłatkiem to symboliczne podkreślenie jedności i okazja do wybaczenia sobie wszelkich urazów. Niekiedy opłatek smaruje się miodem, który jest związany z pradawnym kultem słońca. Specjalnym kolorowym opłatkiem skarmiano po wieczerzy drób i zwierzęta gospodarskie, których obecność przy Chrystusowym Żłobku bywa w naukach kościelnych potwierdzana.

Do przygotowania zwyczajowych potraw używano produktów wytworzonych w gospodarstwie, czyli zbóż, warzyw strączkowych, kapusty i suszonych owoców. Obowiązkowo pojawiają się przy tej okazji także leśne grzyby. Ich obecność związana była z wiarą dawnych Słowian w wędrówkę dusz, które po śmierci udają się do lasu i tam zamieniają w grzyby. Skojarzenie tego pokarmu z krainą śmierci jest nieprzypadkowe, bowiem jego spożycie mogło spowodować skutek śmiertelny. Słowianie należeli do nielicznych ludów w Europie, którzy na grzybach się znali i potrafili unikać tych trujących. Jadalne spożywali rytualnie podczas uczt obrzędowych. Ich reliktem jest właśnie współczesna Wigilia. Grzyby je się podczas wieczerzy w postaci smażonej i jako dodatek do pierogów z kapustą i tzw. uszek, czyli małych pierożków stanowiących dodatek do zwyczajowych zup: grzybowej lub czerwonego barszczu z buraków. Jedną z najstarszych potraw Słowiańszczyzny jest wigilijna kutia, czyli potrawa z gotowanej pszenicy z makiem i miodem z dodatkiem orzechów oraz suszonych owoców. Jej spożywanie miało magiczne znaczenie. Pierwszą łyżką kutii gospodarz rzucał do drewnianego sufitu, co wróżyło o urodzaju w nadchodzącym roku. Orzechy w potrawach symbolizują męską energię, której wzmocnienie było pożądane wobec czekającej rodzinę ciężkiej pracy na roli. Miód jako produkt pszczół związany był z konieczną do wegetacji aktywnością słońca. W przedchrześcijańskich chramach pszczoły traktowano jako święte zwierzęta pozostające pod szczególną ochroną. Mak w kutii i innych potrawach świątecznych także posiada magiczne znaczenie. Wiadomo było, że sprowadza sen, a ten traktowano w tradycyjnej kulturze jako namiastkę śmierci. Jedząc go wierzono w zbliżenie ze światem duchów.

Podczas wieczerzy wigilijnej podaje się również groch z kapustą, gołąbki z kaszą i grzybami, kluski z makiem, zawijane ciasta makowe, a także ryby. Tak popularny obecnie karp w galarecie jest zapożyczeniem z kuchni żydowskiej. Na tradycyjnym stole wigilijnym nie powinny pojawiać się ziemniaki. Są stosunkowo nowym warzywem. Nie posiadają symbolicznych, ani obrzędowych konotacji z racji swej zaledwie dwustuletniej obecności w europejskim menu. W trakcie wieczerzy, prócz ryby nie podaje się mięs, ponieważ ma ona charakter postny.

Z okazji Wigilii ustawia się w domach choinkę, która symbolizuje drzewo życia i wskazuje środek świata dla każdej rodziny. Ozdabiało się ją dekoracjami ze plecionych słomek i wycinanych opłatków, wieszano orzechy i rajskie, małe jabłuszka, a także cukierki. Podwieszona za pieniek do sufitu obecna jest w tradycji słowiańskiej jako tzw. podłaźniczka. W nowej, popularnej obecnie postaci choinka zaistniała dopiero w XIX wieku, kiedy zaczęto dekorować ją szklanymi bombkami zgodnie z wzorami zapożyczonymi od mieszczaństwa. Stamtąd wywodzi się też zwyczaj umieszczania pod drzewkiem prezentów dla domowników.

Od następnego dnia po Wigilii po domach chodzili zwyczajowo kolędnicy, czyli młodzi mężczyźni przebrani za zwierzęta symbolizujące płodność. Przebierali się za turonie lub kozy, czynili hałasy wypędzając złe duchy i zalotnie zaczepiali panny. Niekiedy obnosili też szopki, czyli małe teatrzyki z lalkami. Opowiadano przy tym historie związane z Narodzeniem Pańskim. Odwiedzinom kolędników towarzyszyły życzenia szczęścia i dobrego urodzaju. Wierzono, że wypowiadane wówczas słowa posiadają szczególną, sprawczą moc.

W niektórych wsiach pojawiają się do dziś grupy Herodów. Pokazy ich widowisk poświęcone są niesławnej historii króla Heroda, który za swe niecne czyny zostaje porwany przez diabła i śmierć do piekła. Zaświadczano w tej symbolicznej teatralnej formie, że zło zostanie potępione i nie powinno budzić obaw, podobnie jak groteskowo przedstawieni: śmierć i diabeł. Każde kolędowanie kończyło się otrzymaniem od gospodarzy poczęstunku lub datku pieniężnego. Było to warunkiem spełnienia wróżby dobrego słowa. Uczestnikami takich widowisk, według tradycji powinni być tylko młodzi mężczyźni, ponieważ święta zimowe poświęcone są gloryfikowaniu energii męskiej kojarzonej powszechnie w wielu kulturach z kultami solarnymi. Uważano, że podobnie jak ona, przybywające światło symbolicznie inicjuje życie. Energia kobieca znajdowała swoje miejsce dopiero w obrzędowości i magii wiosennej, będącej reliktem pradawnych świąt związanych z celebracją płodności żeńskiej i uważną obserwacją faz księżyca.

Twoja reakcja na artykuł?

12
80%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
7%
Złości
2
13%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (37) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2022 Highlander's Group