Piątek, 14 sierpnia
Imieniny: Maksymiliana, Alfreda
Czytających: 5636
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wędka na bezdomność

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 6 lipca 2008, 7:51
Aktualizacja: 7:52
Autor: AGA
Fot. TEJO
Jak skutecznie pomóc bezdomnym? Józef Liebersbach podał na to sposób już kilka lat temu. Zabrakło jednak chętnych do jej realizacji. Teraz, gdy podobny pomysł podchwycili Holendrzy, inicjator projektu ponownie nawołuje do działania. Ludziom bez dachu nad głową trzeba dać szansę i możliwości autokreacji.

– Kilka lat temu podczas forum poświęconego problemowi bezdomności zorganizowanym przez Specjalistyczny Ośrodek Pomocy Socjalnej w Jeleniej Górze zaproponowałem powołanie do życia placówki, której zadaniem byłaby skuteczna opieka nad osobami bezdomnymi i przysposobienie ich do normalnego życia rodzinnego i społecznego – mówi Józef Liebersbach.

Zgromadzeni na sympozjum przedstawiciele instytucji i stowarzyszeń pomocowych, a także mediów, straży miejskiej i duchowieństwa zaakceptowali założenia projektu i zdecydowali, by zapoznać z nimi władze miasta.

Niestety na tym się zakończyło. Tuż po zmianie miejsc w ratuszu, kiedy prezydentem został Marek Obrębalski, Józef Liebersbach ponownie przedstawił swój pomysł. I ponownie obeszło się bez echa. – Ostatnio przeczytałem w jednym z ogólnopolskich dzienników, że podobną inicjatywę powzięli Holendrzy, którzy zamiast inwestować w trwające latami zasiłki socjalne postawili na ludzkie ambicje – mówi J. Liebersbach.

Bezdomnym przydzielono płatne mieszkania socjalne i pożyczki na powrót do normalnego życia. Okazało się, że efekt był zaskakujący – zaledwie 10 procent uczestników eksperymentalnego programu wróciło na ulice.
– Zdaję sobie sprawę, że w naszym kraju tak odważne posunięcie raczej nie zakończyłoby się sukcesem, jak u Holendrów. Dlatego doskonałym, alternatywnym rozwiązaniem jest właśnie mój pomysł – wyjaśnia.

Tłumaczy, że schroniska dla bezdomnych spełniają pożyteczną rolę, ale nastawione są jedynie na doraźne wsparcie osób pozbawionych dachu nad głową i materialnych podstaw egzystencji. – By wyprowadzić człowieka ze stanu bezdomności, potrzebne jest wzmocnienie psychiczne i duchowe oraz doprowadzenie do tego, by uwierzył w siebie i nabrał przekonania do odpowiedniego życia – mówi J. Liebersbach.

Proponuje więc utworzenie placówki, która nie byłaby jedynie zwykłą noclegownią, ale zapewniała stały dach nad głową, opiekę fachowców, pracę i stwarzała – między innymi – możliwości zdobycia wykształcenia. – W takim ośrodku, nazwijmy go roboczo „Odnowa”, osoby bezdomne, prosto z ulicy trafiałyby pod opiekę terapeutów, prawników czy kapłanów, którzy rozeznaliby się dokładnie w ich sytuacji i pomogli nią odpowiednio pokierować – wyjaśnia pomysłodawca .

W placówce, która mogłaby zostać wybudowana choćby na terenie dawnej Celwiskozy lub w jej okolicach, bezdomny uczyłby się również zawodu i pracował w znajdującym się na terenie obiektu zakładzie.

Inicjator akcji wylicza, że w ośrodku mogłaby działać pracownia komputerowa, krawiecka, fotograficzna, artystyczno-plastyczna, fryzjersko-kosmetyczna czy zakład naprawy sprzętu RTV i AGD, a dla bezdomnych prowadzone byłyby specjalistyczne kursy, np. gastronomiczny, zegarmistrzowski, spawalniczy, mechanika samochodowego, lakiernika, malarza pokojowego, tynkarza, dekarza itp.

– Dzięki takim działaniom, po odpowiednim czasie, nawet kilku latach, osoby opuszczałyby placówkę jako w pełni „przywrócone” i przygotowane do życia w społeczeństwie – dodaje J. Liebersbach.
Pomysł i potrzebujący są, miejsce na placówkę też się znajdzie, a środki na sfinansowanie można pozyskać z Unii Europejskiej – brakuje jedynie chętnych do działania. Dlatego Liebersbach apeluje o zawiązanie inicjatywnej grupy, która zajęłaby się tym projektem, który, jego zdaniem, jest jedyną szansą na sensowne wychodzenie z bezdomności.

Józef Liebersbach: – Celem projektu jest przede wszystkim przywrócenie wiary we własne siły i zdolności oraz danie nadziei na lepsze i bardziej godne życie. Wychodzenie z bezdomności to wyzwolenie twórczego potencjału, nauka samodzielności oraz zdobycie odpowiednich umiejętności, jak chociażby nauka zawodu. To po prostu odnowa człowieka i jego duszy. Musimy dawać ludziom wędkę, a nie rybę, bo inaczej nic nie zdziałamy.

Popierasz? Pomóż!
Wszyscy zainteresowani współpracą proszeni są o kontakt z Muzycznym Radiem, gdzie pracuje pan Józef (tel. 075 76 46 646).

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz

piipi 6-07-2008 10:11
..taki mezczyzna,a ktory jest czulej opieki kobiety pozbawiony...GINIE !!.
~kmam 6-07-2008 13:49
Wreszcie właściwe podejście do sprawy.
~kmam 6-07-2008 13:51
A tak nawiasem mówiąc od pewnego czasu zniknęły wpisy patola a pojawiły się wpisy piipi.
~fan komury z kowar 6-07-2008 16:12
popieram ale mysle ze kler moze niech trzyma sie od tego z daleka ,bo to nieroby sa i napewno dobrego przykladu nie dadza, co do reszty popieram i jestem jak najbardziej za .
zloty666 6-07-2008 16:35
taka prawda jest, że zawsze powinno się dawać "wędkę" potrzebującym a nie "rybę", bo człowiek się wtedy nie stara, nie rozwija . . .
~Gdybym był Prezydentem 6-07-2008 18:10
Zadaję sobie czasem to pytanie w kontekście niezbyt ciekawej sytuacji społeczno-gosopodarczej mojego miasta. Szukałem, szukam i nie znajduję przyczyn dla tak złego zarządzania Jelenią Górą. Okazuje się, że żaden z byłych i obecnych doktorów nie ma patentu, albo legitymacji mo...lnej i kwalifikacji do pełnienia najwyższego urzędu w tym mieście. A przecież to takie proste, wystarczy zwykła dobra wola polityczna, wystarczy być człowiekiem. Wystarczy słuchać ludzi. Po pierwsze, zacząłbym oczywiście od siebie. Obciąłbym sobie pensję o połowę (5 tys. by mi wystarczyło), albo założyłbym fundusz gwarancyjny i drugą połowę wpłacałbym na tenże. Gdybym zrealizował swoje obietnice wyborcze, to po zakończeniu kadencji otrzymałbym pieniądze bez odsetek, ale gdybym ich nie zrealizował to pieniądze zgromadzone na funduszu przeszłyby na jakiś dom dziecka. Miałbym tylko jednego zastępcę i rządziłbym za pomocą dyrektyw i zarządzeń. Zablokowałbym możliwość pracy w spółkach komunalnych aparatczykom partyjnym. Po drugie, zaproponowałbym obcięcie diet radnym dochodzących do 2000 zł. Byłem radnym i wiem jaka to niesprawiedliwość społeczna brać niezłą "wypłatę" za pierdzenie kilka czy kilkanaście godzin w stołek miesięcznie. Powinno się otrzymywać 100 do 200 zł za sesję (100 zł za komisję maksymalnie raz w tyg.), przy czym dieta miesięczna nie powinna przekroczyć 1000 zł miesięcznie. Wówczas nie pchaliby się do samorządu świnie do koryta tylko ideowcy, którym zależy na mieście. Po trzecie, zacząłbym od urzędników. Zniósłbym konkursy na wolne stanowiska urzędnicze tam, gdzie nie wymaga tego ustawa, a zatrudniałbym po prostu ludzi ambitnych, chcących pracować. Aż do skutku, aż któryś się sprawdzi. System płac też byłby motywacyjny. Zniósłbym nagrody. Po czwarte, zniósłbym wszelkie bariery biurokratyczne tam gdzie to możliwe. Załatwianie spraw musiałoby następować natychmiast po spełnieniu wszelkich wymogów ustawowych (dostarczeniu dokumentów). Byłbym swoistym dyktatorem i osobiście przyjmowałbym każdego interesanta i interweniował w odpowiednich wydziałach żądając takiego lub innego rozstrzygnięcia sprawy. Ingerowałbym wszędzie tam, gdzie to możliwe. Postawiłbym na obwodnice i drogi w mieście. Po piąte, zrezygnowałbym ze wszelkich nagród miasta, bankietów, uroczystości magistrackich, wyjazdów, delegacji do czasu, aż wszyscy mieszkańcy wyrażający taką wolę mieliby pracę. Po szóste, udostępniłbym wszystkie pustostany bezdomnym i rodzinom przegęszczonym do zasiedlenia z dostępem do wody nawet przy ryzyku całkowitej dewastacji, ale wszyscy byliby zameldowani i skatalogowani. Udostępnienie innych mediów uzależnione byłoby od pracy. Po siódme, zainstalowałbym w mieście automaty parkingowe; to wstyd, aby w XXI w., w środku Unii Europejskiej stali ludzie różnego autoramentu na ulicy i "łapali" klientów, kasując pieniądze często do łapy. Zliberalizowałbym plany zagospodarowania przestrzennego miasta; na życzenie właścicieli gruntów przekwalifikowałbym jak najszybciej grunty rolne na inwestycyjne. Po ósme, rozwinąłbym roboty interwencyjne dla powyższych zwolnionych oraz wszystkich innych chętnych. Jest tyle rzek do wyczyszczenia, rowów, poboczy dróg do sprzątania z butelek, puszek i innych śmieci tam gdzie nie wjadą śmieciarki, że roboty w "zieleni" nigdy by nie zabrakło. Po dziewiąte, natychmiast wydzierżawiłbym pierwszemu lepszemu zainteresowanemu "Grzybek" i inne zabytki, aby mogły powstać parki oraz punkty widokowe i garmażeryjne dla turystów. Uwolniłbym handel uliczny na zasadzie "wolnej amerykanki" - stąd byłaby kasa dla miasta. Rynek szybko zweryfikowałby niechlujstwo i oddzieliłby chwasty od plew. Zniósłbym koncesje. Po dziesiąte, postulowałbym o zniesienie opłat i zamrożenie na rok czasu czynszu dzierżawnego dla wszystkich tych, którzy zamierzaliby otworzyć w mieście jakiś zakład rzemieślniczy. Ludzie sami wskazywaliby puste lokale do wynajęcia i wylicytowali wysokość czynszu dzierżawnego. Po jedenaste, przyjąłbym bez żadnych ceregieli wszelkich inwestorów, którzy zamierzaliby stworzyć jakikolwiek zakład produkcyjny na obrzeżach miasta zatrudniający większą ilość osób. Postawiłbym sobie za cel ściągnięcie emigrantów z za granicy i wzrost demograficzny. Po dwunaste, zmierzałbym do połączenia gminy Jeżów Sudecki wraz z Dziwiszowem z Jelenią Górą nawet za cenę dużych ustępstw; tereny rolne wydzierżawiłbym na pole campingowe i plac do organizacji koncertów rockowych. Postawiłbym też na agroturystykę i imprezy masowe.
~ 6-07-2008 18:13
APEL DO MŁODZIERZY - wiem że rozpierają was ambicję, nauka potem dobra praca itd., ale wystarczy na początek zostać bezdomnym dostać mieszkanie zaoszczędzając 200tyś, a potem zacząć edukację:)
~Wilma 6-07-2008 18:36
Wreszcie jakieś konkretne pomysły, a nie podtrzymywanie iluzji, jak do tej pory. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w 2006 r. opracowało program "Powrót osób bezdomnych do społeczności". Ileż tam pięknych pomysłów i szczytnych intencji! NA PAPIERZE! W "realu" to wielka fikcja, bo gdy przychodzi rzeczywisty problem, to nikt niczym nie ma ochoty się zająć. Po prostu się nie poczuwa. Od pewnego czasu zgłębiam problem, próbując pomóc członkowi rodziny, który znalazł się "na zakręcie", więc dokładnie wiem, jak to wygląda...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group