• Poniedziałek, 23 września 2019
  • Godz. 7:22
  • Imieniny: Bogusława, Linusa, Liwiusza, Tekli
  • Czytających: 2675
  • Zalogowanych: 2
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Uczta (nie tylko) za sprawą dźwięków w Bukowcu

Wiadomości: Region
Czwartek, 11 lutego 2016, 18:42
Aktualizacja: 18:47
Autor: K–T
Fot. Krzysztof Tęcza
Związek Gmin Karkonoskich oraz Fundacja Alternatyw Cywilizacyjnych „Żyć inaczej” przygotowały wyjątkowy wieczór. W założeniu miało to być spotkanie ze sztuką, jednak jak to w życiu bywa, wyszło coś zupełnie innego, niespotykanego. Przybyli do pałacu w Bukowcu jeszcze długo po spotkaniu dyskutowali o tym co ich tu spotkało…

- O szczegółach wieczornego spotkania miał poinformować w krótkich „żołnierskich” słowach główny sprawca wydarzenia – Bogusław Jasiński. Niestety jak to z filozofami bywa, nie potrafią oni trzymać języka na wodzy. Dzięki jednak temu mogliśmy dowiedzieć się o przybyłych artystach znacznie więcej niż oczekiwaliśmy. I dobrze. Bo czyż samo stwierdzenie, że poważny profesor jakim jest Ryszard Ługowski, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, znany malarz i rzeźbiarz, uczeń mistrzów uznawanych już za życia za wyrocznie w swoich dziedzinach, mogło wywołać u nas coś innego, niż podziw dla jego talentu. A jednak okazało się, że ów poważany artysta posiadł jeszcze jedną umiejętność znaną nielicznym. Jest to umiejętność wydobycia z mis tybetańskich ułożonych dźwięków, dźwięków, które nie tylko dają słuchaczom przyjemność z ich słuchania ale także, a może przede wszystkim, dają im możliwość przeżywania tych dźwięków, dosłownie i w przenośni – opowiada Krzysztof Tęcza.

Według mitologii hinduskiej bogowie są dźwiękiem, my zaś śmiertelnicy także nim jesteśmy. Dlatego w krajach wschodu by utrzymać prawidłowy stan zdrowia używa się dźwięku powstałego dzięki zastosowaniu mis tybetańskich. Wibracje powstające podczas koncertów wprowadzają słuchaczy w stan, który ułatwia przyjęcie przez nich nowych doświadczeń do podświadomości. Poza tym masaż dźwiękiem mis tybetańskich odpręża i rozluźnia napięcie mięśni, harmonizuje całe ciało w zgodzie z samym sobą i oczyszcza aurę co skutkuje samoleczeniem organizmu.

Mistrz, który wydobywa ukryte dźwięki doskonale zna ten niezwykły instrument jakim są misy tybetańskie, ale nie do końca. Misy bowiem kryją w sobie jeszcze wiele tajemnic. Najważniejsze na początku koncertu jest skupienie, zachowanie bezwzględnej ciszy. Jeśli tak postąpimy, to pierwsze uderzenie sprawi, iż wyrwiemy się z otępienia w jakie popadliśmy. Kolejne uderzenia, zbliżone do dźwięków jakie wydają dzwony kościelne. oswoją nas z wnikającą w nasz umysł energią. Jednak dopiero gdy z mis popłyną dźwięki wywołane pocieraniem o nie specjalnymi pałeczkami zacznie unosić się w powietrzu jakaś dziwna i tajemnicza siła, która wraz z odczuwalnym wibrowaniem przeniknie nasze ciało. Początkowo wibracje te zatrzymają się na naszej skórze, by po chwili przeniknąć ją i wedrzeć się głębiej. Wtedy poczujemy jak powietrze zatyka nam uszy, jak wibruje całe ciało.

- Kolejnym punktem programu było spotkanie z jeleniogórskim aktorem Jarosławem Góralem. Właściwie to nie wiadomo czy było to spotkanie z nim czy z zawartą w powieści „Życie i cierpienia młodego W.” fikcją literacka. Bogusław Jasiński opisał w swojej powieści rozterki młodego człowieka, którego dotknęła i zdrada, i zniechęcenie, i niemoc. Powieść ta ukazuje nastroje jakich może doświadczyć człowiek. Nie to jest jednak w tym wypadku najważniejsze. Najważniejszą jest tu interpretacja w wykonaniu Jarosława Górala. Jego przekaz wprawił w prawdziwe osłupienie obecnych na sali. Dosłownie czuło się to co lektor chciał nam przekazać. Czynił to tak sugestywnie, że nikt nawet nie śmiał zmącić ciszy panującej w pomieszczeniu. W tym konkretnym przypadku stwierdzenie, że powieść Jasińskiego czytał nam mistrz to za mało. To był prawdziwy majstersztyk – opowiada K. Tęcza.

Ostatnim punktem programu było spotkanie z Jerzym Szymonem Gajem, który przygotował wystawę lasek. Oczywiście chodzi o laski do podpierania. Artysta urzeczony pięknem Karkonoszy, chodząc po górach przynosi do domu różne ciekawe okazy napotkane po drodze. Najczęściej są to piękne kamienie ale także różne korzenie czy gałęzie, które po „udoskonaleniu” przeistaczają się właśnie w owe laski. Każda z nich ma swoją nazwę i każda przeznaczona jest dla innego człowieka. Najciekawsza jednak była tutaj opowieść autora, w której przytaczał wydarzenia ze swoich wędrówek, podczas których znajdował poszczególne eksponaty. Opowiadał jak je postrzegał i jakie przychodziły mu wówczas pomysły na ich przeobrażenie. Najczęściej były to dziwne sploty wydarzeń a czasami zdarzenia przyprawiające o zawrót głowy. Dzięki jednak podejmowaniu przez niego każdego, nawet najdziwniejszego wyzwania, możemy dzisiaj podziwiać wielki zbiór wspaniałych dzieł sztuki użytkowej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz

~avo 11-02-2016 20:46
A coz to za miejsce , ze ludziska w zimowym ubraniu siedza . Organizator oszczedza ?
~avo 11-02-2016 20:48
nedzna ta uczta
~ 11-02-2016 21:00
Nieładnie nie chcecie dopłacać górnikom do węgla !!!
~xx 11-02-2016 23:47
Ten Pałac od dawna wymaga remontu bo już sypie się po woli.No ale jak coś nie jest w prywatnych rękach,tylko gminy to taki efekt gospodarzenia.
~Dżolero 12-02-2016 12:44
Autor w treści artykułu pisze o sobie w 3ciej osobie :D

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group