Kościółek Wang w Karpaczu rzeczywiście słynie z tej legendy, ale wymaga ona małego doprecyzowania. Otóż było to możliwe dzięki specjalnej technice a metalowe gwoździe zastąpiono... drewnianymi kołkami.
Skąd ta technika?
Wang to norweski kościół klepkowy z XII wieku, przeniesiony z Norwegii do Karpacza w 1844 roku. Norweskie kościoły klepkowe budowano metodą, która rzeczywiście minimalizowała użycie metalowych łączników — ale nie całkowicie ich eliminowała.
Na czym polegała konstrukcja?
Drewno łączono systemem precyzyjnie wyciętych czopów, wręgów i wcięć — elementy "wchodziły" w siebie i trzymały się wzajemnym napięciem. Słupy nośne były osadzone w poziomych belkach podwalinowych, nie wbijane w ziemię. Drewniane kołki ("gwoździe") zastępowały metalowe łączniki, a konstrukcja była samonośna dzięki geometrii — podobnie jak łuk kamienny nie potrzebuje spoiwa.
Legenda a rzeczywistość
Sformułowanie "bez gwoździa" jest jednak pewnym uproszczeniem. Chodzi o to, że nie używano żelaznych gwoździ — drewno łączono drewnem. Przy renowacjach i transporcie do Karpacza dodano jednak niektóre metalowe elementy.













