Piątek, 30 października
Imieniny: Przemysława, Edmunda
Czytających: 7225
Zalogowanych: 19
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Trwa śledztwo w areszcie

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 12:52
Autor: Gazeta Wyborcza
Fot. Konrad
Prokuratura i dwie niezależne komisje więzienne badają, czy powodem desperackiego zachowania strażnika z Jeleniej Góry był silny mobbing w areszcie śledczym i czy w jednostce była korupcja – donosi Gazeta Wyborcza.

Załatwianie za łapówki przepustek i przekazywanie osadzonym telefonów komórkowych - między innymi o to miał podejrzewać swoich przełożonych strażnik Krzysztof W., który we wtorek przez osiem godzin okupował wieżę aresztu śledczego w Jeleniej Górze. W tym areszcie pracował dziesięć lat.

Doniesienia o takich nieprawidłowościach od kilku miesięcy zgłaszał szefowi placówki. - Był dobrym funkcjonariuszem - mówi o nim mjr Stanisław Kutrowski, dyrektor aresztu.

Dwa dni temu w rozmowie z "Gazetą" dyrektor przyznał, że wiedział o sporze, który powstał między Krzysztofem W. a jego przełożonym, szefem ochrony. - Jako szykany odebrał m.in. przesunięcie go na wieżę ze spacerniaka i obniżenie premii. Moim zdaniem był to jeden z takich konfliktów, które często zdarzają się w pracy.

Strażnik wielokrotnie interweniował w tej sprawie u dyrektora. Ostatni raz we wtorek rano. - Poprosił o zajęcie oficjalnego stanowiska w tej sprawie i przedstawienie mu tego na piśmie - opowiada Stanisław Kutrowski.

Kilka godzin później strażnik zabarykadował się w wieżyczce i ostrzelał podwórko z kałasznikowa. Poddał się po ośmiu godzinach. Od tej pory przebywa na oddziale szpitala psychiatrycznego w Bolesławcu.

Prokuratorskie śledztwo toczy się dwutorowo: zbadane zostanie przekroczenie uprawnień przez strażnika, ale i nieprawidłowości w pracy aresztu, na które wcześniej wskazywał.

Andrzej Reczka, prokurator rejonowy w Jeleniej Górze: - Wciąż czekamy na decyzję lekarza, który pozwoli przesłuchać Krzysztofa W. Na razie nie pozwala na to jego stan zdrowia.

Zeznania złożyła już natomiast żona strażnika. Opowiedziała o podejrzeniach korupcji i mobbingu, którego ofiarą padł jej mąż. Tego właśnie dotyczyły dokumenty składane u dyrektora aresztu.

Prokurator Reczka: - Mieliśmy takie informacje jeszcze przed wszczęciem postępowania, dlatego naszym pierwszym krokiem było zabezpieczenie całej dokumentacji dotyczącej Krzysztofa W., która znajdowała się w areszcie. Dokładnie zbadamy każdy wątek.

To, czy w areszcie była korupcja i mobbing, sprawdzają też dwie niezależne komisje: pierwszą specjalnie w tym celu powołał dyrektor generalny Służby Więziennej gen. Marek Szostek. Drugą wysłał do Jeleniej Góry wrocławski inspektorat SW.

Luiza Sałapa, rzeczniczka służby więziennej: - Na przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego kontrolerzy mają 21 dni. Trzeba gruntownie zbadać, czy załamanie strażnika rzeczywiście miało związek z sytuacją w areszcie i relacjami z przełożonymi.

Jak przyznaje rzeczniczka, w areszcie prowadzono już postępowanie, które miało sprawdzić zarzuty stawiane przez Krzysztofa W. Zostało jednak zawieszone, gdy strażnik poszedł na zwolnienie lekarskie.

To nie pierwsze podejrzenia o korupcję w jeleniogórskim areszcie. W 2004 r. jeleniogórski sąd skazał jednego z wychowawców na 2,5 roku więzienia za sprzedawanie przepustek.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (3) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Sonda

Co dalej z "ustawą aborcyjną"?

Oddanych
głosów
39
- zachować dotychczasowy kompromis
54%
- rozszerzyć o aborcję na życzenie do 12. tygodnia ciąży
36%
- uznać wyrok Trybunału Konstytucyjnego
3%
- całkowity zakaz aborcji.
8%
Copyright © 2002-2020 Highlander's Group