Piątek, 30 lipca
Imieniny: Julity, Piotra
Czytających: 4867
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Przetańczyć dzieciństwo

Czwartek, 18 października 2007, 0:00
Autor: AGA
Jelenia Góra: Przetańczyć dzieciństwo
Fot. Agnieszka Gierus
Młodych mistrzów parkietu pochłaniają żmudne treningi.

Na parkiecie po raz pierwszy stanęli, kiedy mieli sześć lat. Razem tańczą od roku. Ogromna pasja i ciężkie treningi idą w parze z coraz większymi sukcesami.

Jowita Misiakowska, uczennica jeleniogórskiej „dziesiątki” (10 lat) i Kewin Espenszyt, ze Szkoły Podstawowej nr 707 w Karpaczu (11 lat) przygodę z tańcem zaczęli już w „zerówce”. Podczas zajęć tanecznych w przedszkolu Jowitę wyłowił trener, Krzysztof Cieślak. Kewin pojawił się w szkole tańca dzięki kuzynce, która wstydziła się iść sama, więc poprosiła go, aby jej towarzyszył.

Razem tańczą od roku. Młodych tancerzy szkoli Rusłan Budko, który na co dzień mieszka w Warszawie. Spotykają się więc w stolicy raz, dwa razy w miesiącu, gdzie od rana do wieczora słuchają wskazówek trenera. I ćwiczą, ćwiczą , ćwiczą.
Po powrocie do domu nie mają czasu na odpoczynek. Taneczne umiejętności doskonalą codziennie – od poniedziałku do piątku, po dwie godziny. Rodzice zajmują się wynajęciem sali i gorąco dopingują swoje pociechy.

Wokół tańca kręci się całe życie, zarówno dzieci, jak i rodziców. – Zajęcia w szkole kończę o 15, odrabiam lekcje i idę na trening. Rano najczęściej wstaję o 5.30, żeby mieć czas na naukę – dodaje Kewin. – Ćwiczymy tylko we dwójkę. Pamiętamy, co powiedział nam trener i wiemy, na co zwracać uwagę. Musimy dawać z siebie wszystko. Najtrudniejsze jest chyba trzymanie rąk. Przez kilka godzin intensywnego treningu cały czas mamy je w górze – mówi Jowita.

Częste wyjazdy do Warszawy, treningi i turnieje wymagają wielu wyrzeczeń. Na dodatkowe zajęcia czasu zostaje im niewiele. Wakacje spędzili na trzech obozach tanecznych i szkoleniu. Ciężko jest również nadrabiać szkolne zaległości. – Dopóki trenujemy na miejscu, wszystko jest dobrze. Chodzimy do szkoły, na sprawdziany, uczymy się na bieżąco. Gorzej, gdy zaczynają się wyjazdy. Nakład pracy rekompensuje im jednak chwila, gdy mogą wziąć udział w turnieju i stanąć na podium. – Przed wyjściem na parkiet myślimy tylko o tym, żeby jak najlepiej zatańczyć. Trener mówi jeszcze, o czym mamy pamiętać, potem uśmiech i taniec... A gdy stajemy na podium nie pamiętamy już o ciężkich treningach i zmęczeniu – mówią.

Taneczną pasję odzwierciedla coraz dłuższa lista sukcesów młodych mistrzów. – Nie osiągnęlibyśmy jednak tyle, gdyby nie rodzice, którzy nas dopingują i trener. Zawsze znajduje dla nas czas i jest bardzo cierpliwy. Dużo zawdzięczamy również naszym nauczycielom. Są bardzo wyrozumiali, pomagają nam i tłumaczą, gdy czegoś nie rozumiemy. Bardzo im za to dziękujemy – mówią Jowita i Kewin.

Młodzi mistrzowie liczą, że nauczyciele wciąż będą wyrozumiali – od stycznia czeka ich jeszcze więcej pracy. Przechodzą bowiem do wyższej kategorii (Junior 1, 12-13 lat), co wiąże się m.in. z większą ilością treningów, ćwiczeniem nowych, skomplikowanych układów i tańców – zamiast ośmiu, które wykonują do tej pory, będą tańczyć o dwa więcej.

<b> Lista sukcesów </b>
Mikołajki Tropicana Cup (2007.) &#8211; na ponad 50 par z Polski i zza granicy trzy razy zdobyli VII miejsce;
Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w Olsztynie (2007) &#8211; trzy razy I miejsce;
Polish Cup (Warszawa 2007) &#8211; I miejsce tańce łacińskie, II miejsce &#8211; standard;
Karkonosze Open &#8211; dwa razy I miejsce;
Mistrzostwa Polski Dzieci Starszych (Łódź) &#8211; dwa razy I miejsce;
Stuttgard (międzynarodowe mistrzostwa) &#8211; VIII miejsce;
Puchar Dolnego Śląska &#8211; dwa razy I miejsce.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group