Wtorek, 4 sierpnia
Imieniny: Dominika, Jana
Czytających: 7054
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Podwójne serce pani Tatiany

Wiadomości: REGION
Niedziela, 22 marca 2009, 8:22
Aktualizacja: Poniedziałek, 23 marca 2009, 7:51
Autor: Ania
Fot. rylit
W miniony piątek w Domu Carla i Gerharta Hauptmannów w Szklarskiej Porębie z Tatianą Cariuk spotkali się byli mieszkańcy Nowogródka, którzy do dziś są mocno związani z tamtymi stronami opisywanymi przez Adama Mickiewicza. Bohaterce wydarzenia, którą mocno zahartowało życie, niewiele trzeba do szczęścia.

Spotkanie odbyło się przy okazji wystawy zdjęć pani Tatiany, przenoszących w Karkonosze niezwykłe, tajemnicze i tak inne od naszych, krajobrazy, architekturę, w końcu ludzi zachodniej Białorusi. Tatiana Cariuk podkreślała, że podróżowała przez Białoruś i Litwę śladami Mickiewicza, cytowała również fragmenty „Pana Tadeusza”.

– Nie ma nic piękniejszego jak żyć w otoczeniu z przyrodą, budzić się o zmierzchu i słuchać śpiewu ptaków. Urodziłam się w dworku, który spełniał tego typu oczekiwania. Uważam, że jest to najlepsze miejsce na dom, w którym żyją weseli ludzie, otoczeni przyjaciółmi. Dzieci beztrosko, na boso biegają po polu nie myśląc nawet o przeszkodach. Coś z lat młodości zostało mi do dzisiaj, nie potrzebuję pięknych ciuchów i obuwia, wystarczy mi wolność i przestrzeń – mówiła pani Tatiana. Sielankowość życia na Białorusi wynika z tego, jak mówiła Tatiana Cariuk, że jest to kobiecy kraj, niegdyś pełen podmokłych terenów i urodzajnych ziem.

Tatiana Cariuk od trzech lat mieszka w Polsce. Wyjechała z Białorusi po wyborach w 2006 roku, na pierwszą w Polsce wystawę fotograficzną i już została. Jest fotografującą podróżniczką i jednocześnie założycielką i prezeską Towarzystwa Filomatów „Promień” w Nowogródku. Ze swadą opowiadała o swoich rodzinnych stronach, widać było, że jest tam nadal całym sercem i tęskni.
– Dla mnie dom jest tutaj i tam. Nie wiem, gdzie zamieszkam w przyszłości, ale na Białoruś na pewno będę jeździć – mówiła.

Dla Polaków, którzy przybyli tutaj po II wojnie światowej jest to także sentymentalna podróż w przeszłość. Wielu z nich do dzisiaj nie może pogodzić się z tym, że pod przymusem kazano im opuścić ziemie ojców i dziadów.

Podczas spotkania poruszono także problemy, z jakimi od lat boryka się Białoruś. Dotyczą one wielu sfer, wśród których polityka nie jest najważniejsza. Najgorszy jest zanik języka ojczystego, strach i brak wolności.
– Ludzie nie mogą podróżować, więc emigrują w siebie – mówiła. Białorusini mówią w języku tutejszym, bo nawet nazwanie go jednoznaczne rodzi trudności. Mówiono nim kiedyś na całej historycznej Litwie, teraz Litwini posługują się językiem żmudzińskim, a Białorusini – białoruskim, który w zamierzchłej przeszłości nazywał się litewskim i był urzędowym językiem całej Litwy. Białoruś to kraj kontrastów, w którym cerkiew stoi obok kościoła, a prawosławne dzieci mają katolickich chrzestnych. A o wielu aspektach życia i kultury białoruskiej mieszkańcy naszego regionu nie mają pojęcia, chociaż tak wielu ma korzenie na Litwie/Białorusi.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (18) Dodaj komentarz

~rachoń 22-03-2009 9:49
pozdrowienia dla pani Tatiany od rachonia z Mysłakowic
~Tatiana Cariuk 22-03-2009 12:53
Po odczytaniu dziennikarskich nonatek z mojej wystawy fotograficznej siedze przed komputerem i myślem. Przeraziło mnia że z 1,5 godzinnej gawiędy możno było wynieść tylko to i tylko tak. Dla tego pisze swoji komentarze: - chciała bym tutaj troche udokładnić, bo nie jestem wielkim działaczem politycznym, chociaż, poprostu nie byłam tak ważną figurą żebyś mnia scigali ostre. Nie dawali możliwości pracować normalne, sprawdzali poczte, wyzywali na przesłuchania – stwarzali taku atmosferu obserwacji i ograniczenia wolności, która działa na człowieka przegłębiające. Jak bym nic grożniego ale zaczynasz kontrolować co mówisz, co piszesz, czy nie masz „ogonu”. Kirowałam Centrumem społecznym w Nowogrodku i Towarzystwom Filomatów, przyjmowałam udział w kampanii wyborczą kandydata od opozicji, byłam na placu Pazdzeirnikowym w marcu 2006 – to prawda. Ale dla mnia to była sprawa raczej sumienia niż polityki. Zyć w kraju ogarniętym strachem nie chciałam, dla tego wyjechałam do kraju blizkiego mi historyczne, kulturowo i gdzie mnie wystarczające wolności – do Polski. -oto żebyś Pani zadała sobie trud porozmawiać ze mną to upewniła się bym bardzo szybko że dla szczęścia jest mi potrzebne dużo więcej, nie jestem myszką która schowała się pod miotłe w Polsce i szczęśliwa że kot o niej zapomniał..:-) < Sielankowość życia na Białorusi miałaby wynikać z tego, jak mówiła Tatiana Cariuk, że jest to kobiecy kraj, niegdyś pełen błota i urodzajnych ziem> - tutaj nie moge nie pośmiać się, tak prynitywne opisać teorju ing-jang może tylko czlowiek który o tym nigdy nie słyszał (przepraszam za ostrość komentarzu).. < Białorusini mówią w języku prostym, czyli miejscowym, który charakteryzuje mieszanka polskiego z rosyjskim.> -jescze jedna niespodzianka i prawie odktycie wieku. Nie wiedziałam że język białoruski to jest taka mieszanka języków sąsiadow. Mówiłam o situacji językowej na Białorusi lukaszenkowskiej ale powiedziałam jeszcze że energetyka ziemi białoruskiej jest tak magiczna i silna że nawet słowa z języków polskiego i rosyjskiego zaczynają brzieć „na białoruski kopył”. O „prosym” języku powiedziałam w kontekscie historycznym: prostym-pospolitym – jak mówili dawno w Rzeczypospolitą. To dotyczyło poruszonego tematu litwinów-białorusinów –tutejszych. Nie mogłam tak obrazić język który lubie, w ktorym rozmawiam i który jest dla mnia skarbem nadzwyczajnym – przepraszam białorusinów za dziennikarku, - chyba nazbyt daleko ztąd do Białorusi żebyś ona wyczuwała to. - mówiłam o religijnej tolerancyjności na Białorusi i przytoczyła ten przykład nie jako typowy ale charakteryzujący postępowanie ludzi w potocznym zyciu. Istneje to nie jako kontrast ale jako całość - nie przeciwstawia się jedno drugiemu, i to składa fenomen życia na Białorusi, fenomen mentalności białorusinów. Przepraszam czytelników za błądy w języku polskim, ale komentarz mnie wydał się tak ważnym że poprostu go zmieszczam jak napisałam. Chcem tylko doda c że moji zdjecia powiedzo wam dużo więcej niż dziennikarka i ja osobiste)
natalla 22-03-2009 14:11
szkoda, że autorce tego artykułu zabrakło czasu zapoznać się z tematem, który omawia, jak i czasu na rozmowę z bohaterką swojego "sprawozdania". praca dziennikerza - nie wkładać swoje niedomysły w usta bohaterów, a starać się zrozumieć wszystkie niuansy. na przyszłość, by uniknąć takich głupot, warto by dawać tekst do autoryzacji, tym bardziej, że to nie jest bardzo skomplikowane. znam Tatianę od wielu lat, i bardzo dobrze znam jej stosunek do Białorusi, Białorusinów, języka itp, by uwierzyć w to, co przeczytałam w tym artykule. Mam krótkie pytanie do autorki - czy Pani wie gdzie leży Białoruś? bo odnoszę wrażenie, że wie Pani o tym kraju tylko jedno słowo - dyktatura i nic poza tym.
~tez z 22-03-2009 14:20
Pani Tatiano, jutro w Empiku też ma Pani wystąpienie, więc może będzie okazja do poznania Pani historii i opowieści w nieco głębszym zakresie....
~ago od kosmosu 22-03-2009 15:23
Zdjęcia Pani Tatiany faktycznie warte obejrzenia, muszę się wybrać i je zobaczyć. A ten koment także super! Zwłaszcza to zdanie: "nie jestem myszką która schowała się pod miotłe w Polsce i szczęśliwa że kot o niej zapomniał..:-)
~Jolanta W. z Warszawy 22-03-2009 18:39
Tanię znam od paru lat i Ją podziwiam! Że jest dobra, energiczna, mądra, uczynna, serdeczna, odważna, o dużej wiedzy; lubię Jej zdjęcia, bo są swoistego uroku i sensu. Nie żałuję czasu, że byłam na Jej wystawie, bo podobały mi się zdjęcia i tym razem miały swoją atmosferę, uchwycone życie i piękno nie zauważalne na co dzień. Ciekawy był również pokaz przezroczy - połączony z wielowątkowym Tani komentarzem. Dziękuję Tobie, Taniu!
~do natalla 22-03-2009 18:59
szkoda że nie zna pani dziennikarki jest osobą bardzo dobrze przygotowaną do zawodu i o Białorusi wiele mogłaby pani opowiedzieć a artykuł nikogo nie obraża jak to panie ujęły w swoich komentarzach napisała to co usłyszała a dokładnie to co powiedziała pani Tatiana
~ 22-03-2009 19:02
~Jolanta P. z Jeleniej Góry 22-03-2009 20:11
Bardzo żałuję, że nie mogłam być na wystawie Tani, a bardzo chciałam być, może jeszcze uda mi się ją zobaczyć po powrocie do Polski. Przed chwilką dostałam wiadomość z linkiem do reportażu z wystawy i jak czytałam, to jakbym czytała o kimś innym. Nawet nie wiem, kto notatkę napisał, nie ma nazwiska, ale w "Jelonce" widocznie taka moda. Na szczęście Tatiana napisała komentarz od siebie, to, co czuje i myśli, że kocha swój kraj, w którym jest tak trudno żyć. Taniu podziwiam Ciebie, jesteś bardzo dzielna kobietą, która ma swoje pasje, marzenia i idzie przed siebie nie zapominając swoich korzeni. Jesteś nasza Taniu i życzę, aby się Tobie wszystko udawało. Twoje zdjęcia mi się podobają, a tęcza, jaką na jednym z nich, jest najpiękniejszą, jaką kiedykolwiek widziałam.
~ago od kosmosu 22-03-2009 20:31
Cytat z artykułu: "Sielankowość życia na Białorusi wynika z tego, jak mówiła Tatiana Cariuk, że jest to kobiecy kraj." - To prawie jak w filmie "Seksmisja". Ciekawe, czy to się "wyświetli"... ;-)
natalla 22-03-2009 21:29
w odpowiedzi do kogoś o IP *chello089075019019.chello.pl może i dobrze, że nie znam tej dziennikarki, dobrze dla niej. też jestem dziennikarką, na dodatek Białorusinką, tak więc pani dziennikarka od tego artykułu nic by mi o moim kraju nie powiedziała, a czytając jej artykuł poczułam się obrażona i jako Białorusinka, i jako dawna przyjaciółka Tatiany, zwłaszcza, że bardzo dobrze znam Tatianę, i wiem, że to, co jest napisane w artykule - to "wkładanie" cudzych słów w jej usta.
~Ulrike S. & company 22-03-2009 22:25
najpierw cytat: "Dla Polaków, którzy przybyli tutaj po II wojnie światowej jest to także sentymentalna podróż w przeszłość. Wielu z nich do dzisiaj nie może pogodzić się z tym, że pod przymusem kazano im opuścić ziemie ojców i dziadów." a teraz komentarz do dualizmów mo...lnych: "pozdrawieam szyyystkich polakófff" i co my na to ?
~Tatiana Cariuk 22-03-2009 23:47
Serdeczne dziękuje moją przyjaciele za dobre i ciepłe słowa. Na wernisażu utworzyła się tak ciepła, prawie domowa atmosfera, że czułam siebie szczęśliwą. Dopiero po artykule zrozumiałam że dla młodego pokolenia Białoruś raczej daleka niż bliska, - takie półmityczne daleki Kresy skąd pochodzą ich dziadkowie, i gdzie dzisiaj nie jest nazbyt dobrze żebyś nie powiedzieć więcej. Cóż ,życie pędzi naprzód i pokolenie wieku XX powoli odlatuje, zabierając z sobą jego pamięć.Dla tego fotografuje..dla tego opowiadam..Łapanie czasu..pogadamy o tym jeszcze jutro w Empiku)..
~ 23-03-2009 7:42
Przeczytałem tekst od początku do końca. Przeczytałem komentarze. Nie rozumiem oburzenia. Co prawda temat jest liźnięty, nie pogłębiony, można by więcej i więcej. Ale z drugiej strony można by powiedzieć: dobrze,że w ogóle się ukazał. Media nie bardzo mają ochotę na takie publikacje. Chwała za to Jelonce. Widziałem też zdjęcia: ładne widoki wsi, których w Polsce już się nie zobaczy (jakieś resztki zostały na wschodzie). Są może 3-4 ciekawe w swej wymowie fotografie, ale cała reszta to zwykła dokumentacja. Nie powiem - ładna dokumentacja, którą warto zobaczyć. I to wszystko.
~re 23-03-2009 8:31
tekst, który jest obecnie - to nowy tekst, który ukazał się po wszystkich uwagach i komentarzach, pierwszy tekst był całkiem inny i zaczynał się słowami "W Białorusi czas się zatrzymał..." czy coś w tym rodzaju
TEJO 23-03-2009 11:19
Szanowni Internauci! Być może Autorka tego tekstu popełniła kilka niezręczności. Podkreślam jednak, że opierała się na tym, co usłyszała. Skoro - jak pisze pani Tatiana - dla młodego pokolenia Białorusi jest oddalona - to może warto ją jaśniej przybliżyć? Z całą pewnością Autorką nie kierowała niechęć, a wręcz zajadłość - którą wyraża w komentarzu pani Natalli, ale dobra wola w przekazaniu informacji z imprezy. Można też sprawę odwrócić: może to Białorusini są daleko od Polaków? Na pewną taką postawą - mówiąc delikatnie - niechęci i ofukiwania - nie zbudujemy mostu przyjaźni między naszymi bratnimi narodami. Z szacunkiem Konrad Przezdzięk
~do TEJO 23-03-2009 22:00
Skoro Autorka jest taką świetną dziennikarką, skoro tekst był napisany rzetelnie i w rzeczy samej odzwierciedlał słowa Pani Tatiany, to dlaczego teraz czytamy zupełnie inną jego wersję, a lepiej powiedzieć - zupełnie inny artykuł? Coś tu nie gra. A więc albo artykuł rzeczywiście był zły i wszystkie komentarze jak najbardziej są zasłużone, albo, skoro Autorka napisała co słyszała, to dlaczego go zmieniła - legła presji?
~EWA 25-03-2009 10:28
Nie ujmując nikomu.. z praktyki wiem, że dziennikarze wyłapują elementy, które łatwo "sprzedać" publiczności czyli zainteresować. Publiczność nastawiona jest na sensację, więc im więcej sensacyjnych historii w tekście tym lepiej. W pierwszym tekście dziennikarki akcent został położony na takie właśnie informacje. Zacytowane słowa Tatiany rzeczywiste, lecz wyrwane z kontekstu całej wypowiedzi uczyniły z niej aktywną działaczkę opozycji. Takie "przgiecie" to częsty błąd dziennikarski.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group