Wtorek, 13 kwietnia
Imieniny: Marcina, Przemysława
Czytających: 3004
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Podkładali świnię pod choinkę

Niedziela, 17 grudnia 2006, 0:00
Autor: TEJO
Jelenia Góra: Podkładali świnię pod choinkę
Fot. Archiwum
Szał świątecznych pozdrowień nie omijał dawnych mieszkańców Jeleniej Góry. Bożonarodzeniowe i noworoczne życzenia płynęły do innych miast uwiecznione na często bardzo zabawnych, czasem niezrozumiałych – z dzisiejszego punktu widzenia – pocztówkach. A było w czym wybierać.

Na pewno sprzedawano je na tradycyjnym Weihnachtsmarkt, jarmarku bożonarodzeniowym. Organizowano go najpewniej w Rynku (Markt), być może w podcieniach – w zależności od pogody.

<b> Najlepsze kasztany
na placu Ratuszowym </b>
Dawni jeleniogórzanie w przedświąteczne mrozy rozgrzewali się grzanym winem. Nie jest wykluczone, że na tę okazję – i na kieszeń nieco zamożniejszych mieszkańców – sprowadzano jadalne kasztany, sprzedawane później pieczone na gorąco. I całą masę innych świątecznych wiktuałów – w tym ulubione niemieckie danie wigilijne, czyli gęsi, które piekło się na wieczerzę dzień przed Bożym Narodzeniem.
Na stoiskach były też niezwykle modne świąteczne gadżety w postaci talerzyków z zimowymi scenkami i wykonanymi ręcznie napisami: Weinachten (Boże Narodzenie) oraz rok wydania.
Takie talerzyki bardzo często stanowiły ozdobę ścian niemieckich mieszkań.

Węchem wyobraźni można poczuć te bratwursty (pieczone kiełbasy), sauerkrauty (kwaszone kapusty) i rzeczone gęsi opiekane w piecach kuchennych opalanych węglem i trzymane w cieple w tak zwanych duchówkach. Pani domu przygotowuje pełne słodkich bakalii ciasto zwane Stollen, które kształtem przypomina noworodka zawiniętego w becik.

Niemiecka tradycja nakazywała włożyć pod talerz każdego z członków rodziny pieniądz, co ma zapewnić dobrobyt w następnym roku. Niemile widziane jest wstawanie od stołu podczas wigilijnego posiłku. Alkohol jest dopuszczalny, najczęściej w postaci sznapsa, kieliszka mocnej wódki. Panie piją wino i likiery.
Przed północą, 24 grudnia, rozbrzmiewają dzwony świątyń zarówno katolickich, jak i protestanckich, wzywając wiernych na nabożeństwa bożonarodzeniowe, z polska zwane pasterkami.

<b> Pocztówkowy świat </b>
Zanim jednak cały ten rytuał nastąpi trzeba wysłać życzenia do bliskich i znajomych, którzy przy świątecznym stole w danym domu nie zasiądą. Pomocą służą świąteczne pocztówki, których – jak wspomniano – w sklepach i na kiermaszach było bez liku.
Obrazki na kartkach – różne, ale – na tych zachowanych do dziś – niezbyt liczne są motywy religijne. Zaledwie na jednej pocztówce, z przełomu lat 1914/1915 pojawia się Dzieciątko w żłóbku w otoczeniu aniołów, kozy i baranka.
Życzenia brzmią: „Wesołych Świąt Bożego Narodzenia w wojennym roku 1914/1915”, a do żłóbka przytwierdzony jest napis z treścią modlitwy za poległych i walczących na frontach niemieckich żołnierzy.

Na innej widokówce anioł dzierżący w rękach choinkę zagląda przez okno wiejskiej chaty. Kolejny obrazek przedstawia niebiańską istotę na tle bogato przystrojonej choinki i świątecznych życzeń dla adresata kartki.

Popularne są także motywy roślinne – nie tylko choinki – ale i jemioły, która już według dawnych wierzeń, ma przynieść domowi i domownikom szczęście i obfitość w nadchodzącym roku.

<b> Życzenia ze świnią w tle </b>
Niezrozumiały dla polskiej kultury symbol odnajdziemy na kartkach noworocznych. Rzadko, bowiem, Niemcy łączyli Boże Narodzenie z sylwestrem i Nowym Rokiem, przynajmniej na pocztówkach. Nie jest wykluczone, że wysyłali podwójne życzenia: jedne na święta, drugie – na Nowy Rok.
I tak oto wiodącym elementem niemieckich noworocznych pozdrowień jest… świnia, a nawet całe stado świń. Zwierzę kojarzone z brudem i „świńskim” zachowaniem, na kartkach pocztowych sprzed lat jest różowiótkie i niemal wyidealizowane. Choć nie na wszystkich – bo bywa też umorusane w błocie.

Świnia, jak widać, była dla naszych krajan sprzed lat wyznacznikiem majętności. Knury trzymają worki pełne pieniędzy, pełnią rolę zwierząt pociągowych małych zaprzęgów transportujących kosztowności. Prosiaczki fotografowane są z dziećmi. Nierzadko wchodzą do koszyczka pełnego muchomorów… trujących grzybów, które narysowane w kontekście życzeń noworocznych nabierają nowego wymiaru runa leśnego przynoszącego szczęście.

Świnia stoi u boku kominiarza – akurat nam dobrze znanego w tej „szczęśliwej” roli. Przegryza kolejny szczęśliwy znak – czterolistną koniczynę. Podobnie jak inni bohaterowie noworocznych pozdrowień jest szczęśliwa i uśmiechnięta. Zapewne nie zdaje sobie sprawy, że zostanie przerobiona na wspomniane już gorące kiełbaski oraz inne specjały niemieckiej kuchni świąteczno-noworocznej, której podstawą, nie tylko podczas Bożego Narodzenia, jest właśnie wieprzowina w postaciach różnych.

Na marginesie – chyba jednym z pozytywnych obrazów świni w naszej rzeczywistości są skarbonki w kształcie tego zwierzęcia. Zresztą i tak rozbijane w celu pozyskania uskładanej wewnątrz sumy. Zresztą, może już wyszły z mody?

<b> Ten wspaniały kicz </b>
Kolejną ikoną niemieckich kartek noworocznych są ludzie: pary małżeńskie, kobiety oraz dzieci. Zwłaszcza te ostatnie aż do znudzenia przedstawiane są na pocztówkowych awersach. Często dość kiczowato: a to przebrane za kominiarzy, a to trzymające w nienaturalnej pozie choinkę, a to w skupieniu oczekujące na wizytę Weihnachntsmanna, czyli protestanckiego św. Mikołaja, który – według ówczesnych przekonań najmłodszych wychowanych w duchu ewangelickim – przynosił prezenty w dzień Bożego Narodzenia.

Dzieci na kartkach nieco futurystycznych latają dziwnymi urządzeniami. Na bardziej realistycznych – spacerują pod ośnieżonymi szczytami gór lub ślizgają się i wywracają na oblodzonych pagórkach.

Chłopiec dźwiga kolejny symbol szczęścia przyjęty i w naszej kulturze, czyli potężną podkowę końską. Inny wspina się na szczyt zegarowej tarczy, która właśnie wskazuje północ.

<b> Negliż noworoczny </b>
Na pocztowych kartkach sprzed lat występują także dorośli. Para małżeńska pieszczotliwie uśmiechając się do siebie trzyma wspólnie wielką „jedynkę”, wyobrażenie daty pierwszego stycznia. Urokliwa niewiasta zaprasza nas do toastu noworocznego trzymając w dłoni butelkę szampana (ciekawe, czy to tylko fotograficzny rekwizyt…) oraz kieliszek. Inna pani, z dzieckiem przystrojonym w mikołajkowy strój, siedzi za kierownicą samochodu. Jak na początek XX wieku – nowość! Kobieta kierowca! Nic dziwnego, że życzą jej „Szczęśliwego Nowego Roku”…

Zdrowia w Nowym Roku „winszuje” także lekko roznegliżowana postać niewieścia, stojąca na łące i trzymająca w ręku bodaj orchideę. Sam klimat pocztówki nawiązuje raczej do wiosny, ale… noworoczne życzenia mówią same za siebie.

Zdrowego roku życzą także listonosz, który zdumionemu mężczyźnie wręcza jakąś bumagę (może zaległe rachunki?) oraz „długoprzemawiający” jegomość z rozwartą na oścież paszczą.

<b> Epizod z Hirschbergu </b>
W końcu jeleniogórskie wyobrażenie pożegnania starego 1912 i przywitania Nowego Roku 1913: huczny sylwester na Markcie (plac Ratuszowy). Nawet pruski orzeł z ratuszowej wieży poczuł szał zabawy i… odleciał. Nie mówiąc o mieszkańcach, którzy takie fetowanie ostro zakrapiane winem, wódką i piwem opłacili zapewne tęgim kacem.
Czego oczywiście Czytelnikom nie życzymy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (1) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group