Wtorek, 15 czerwca
Imieniny: Jolanty, Witolda
Czytających: 5851
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Po premierze w Orient Expressie: Sezon na Hrabala, czyli portret czeskiej społeczności

Niedziela, 18 listopada 2012, 9:19
Aktualizacja: Poniedziałek, 19 listopada 2012, 18:41
Autor: Elster
Jelenia Góra: Po premierze w Orient Expressie: Sezon na Hrabala, czyli portret czeskiej społeczności
Fot. Archiwum Teatru
Wczoraj (17 listopada) w przestrzeniach jeleniogórskiego Orient Expressu odbył się pokaz powarsztatowy spektaklu „Pociągi pod specjalnym nadzorem” Bohumila Hrabala w wykonaniu aktorów Teatru im. Cypriana Kamila Norwida i Teatru im. Františka Xavera Šaldy w Libercu. Widowisko polsko–czeskie wyreżyserował Martin Tichý.

Chyba każdy, kto zna twórczość Bohumila Hrabala, umie sobie zapewne wyobrazić, iż trzeba mieć nie lada pomysł, aby hrabalowską wizję świata przetransportować na język teatru. To trudne zadanie kusi wielu twórców. Jednym z nich był Jerzy Zoń (w latach 1989-95 był dyrektorem jeleniogórskiego Teatru im. Norwida), współzałożyciel eksperymentalnego Teatru KTO w Krakowie, który wyreżyserował przedstawienie „Sprzedam dom, w którym już nie mogę mieszkać” z pięcioosobową obsadą. Spektakl, w którym nie padają żadne słowa, a zamiast nich historię opowiadają ruchy i dźwięki brzmiące tak samo we wszystkich językach, jeleniogórzanie mieli okazję oglądać na początku bieżącego sezonu artystycznego.

A dobrze zainscenizować prozę Bohumila Hrabala znaczy znaleźć do niej klucz. Hrabal świetnie posługiwał się groteską. Mistrz nastroju potrafił nasycić swoją twórczość mnogością detali, „smaczków”, które budowały charakterystyczną dla niego, tragikomiczną atmosferę. Śmierć, wojna, miłość odarte z patosu stają się bliskie i ludzkie. Hrabalowscy bohaterowie przywiązują dużą wagę do otaczającego ich świata materii. Ubrania, miejsca, fizjonomie postaci znajdują odzwierciedlenie w szczegółowych opisach.

Tym razem jeleniogórski Teatr im. Norwida wspólnie ze swoim czeskim partnerem Teatrem F.X. Saldy w Libercu od początku tego sezonu 2012/13 prowadził cykl warsztatów: dramaturgicznych, z inscenizacji tekstu, tworzenia scenografii do prezentacji teatralnych, emisji głosu oraz ćwiczeń tekstu. Zajęcia były prowadzone przez grupę praktyków teatralnych z Polski i Czech, z udziałem aktorów i wolontariuszy z obu krajów. Zwieńczeniem warsztatów jest prezentacja spektaklu „Pociągi pod specjalnym nadzorem” na motywach opowiadania Bohumila Hrabala.

Martin Tichý, reżyser przedstawienia „Pociągi pod specjalnym nadzorem”, postanowił dotknąć świata opisywanego przez czeskiego pisarza i wraz ze wszystkimi twórcami i organizatorami przedsięwzięcia na premierę zaprosił widzów do Orient Expressu - znanego baru na terenie jeleniogórskiego dworca PKP. Wcześniej, rzecz jasna, zabrał tam ekipę realizującą spektakl.

Podobnie jak w opowiadaniu Bohumila Hrabala i rozsławionej Oscarowej ekranizacji Jiríego Menzela z 1966 roku, akcja rozgrywa się w małym czeskim miasteczku na niewielkiej stacji kolejowej na kilka miesięcy przed końcem wojny. Nieudane życie wewnętrzne młodego dyżurnego ruchu Miłosza (rolę grają na przemian Robert Mania i Václav Helsus) krzyżuje się z lokalnymi skandalami obyczajowymi jego starszych kolegów. W tej absurdalnej mieszaninie wojennej codzienności i niecodzienności wyłaniają się kolejne postacie: urocza Masza (Agata Moczulska), owładnięty żądzą awansu świątobliwy zawiadowca ruchu (Robert Dudzik), pani zawiadowczyni (Magdalena Kępińska), zbyt uprzejmy i miły dyrektor kolei (Andrzej Kępiński) oraz maszynista-artysta malarz (Michał Wnuk).

Niepoprawny erotoman - dyżurny ruchu Całusek (Tadeusz Wnuk) i pełna powabu Zdenka Święta (Małgorzata Osiej-Gadzina) nudzą się niemiłosiernie, planują, spiskują i uprawiają miłość. Nie odmawiają sobie zabawy z pieczątkami, o co są sądzeni. Jednak to, co dla pracownika aparatu państwowego (Jacek Grondowy) jest postrzegane jako zbrodnia, dla Całuska i Zdenki jest tylko zabawną błahostką. A komisja dyscyplinarna z pełną powagą bada sprawę przystawienia przez dyspozytora-kobieciarza stempli kolejowych do zadka znudzonej współpracowniczki.

Tymczasem stażysta Miłosz przeżywa jednak prywatny dramat, chyba ważniejszy niż wojna, związany z czymś, co lekarz określa zagadkowo jako eiaculatio praecox. To popycha go nawet do podcięcia sobie żył, choć ostatecznie jego inicjacja udaje się podczas jednej nocy z łączniczką ruchu oporu (Małgorzata Osiej-Gadzina). Jest to moment przełomowy, po którym nieśmiały chłopak zostawia niepewność za sobą i podejmuje się dużo poważniejszych spraw.

Analogiczną metodę zastosował Martin Tichý próbując rozgryźć opowiadanie Hrabala poprzez rekwizyt, kostium, budowę autentycznej scenerii. Na plan sprowadzono młodych adeptów sceny z Polski i Czech, oni tworzą zmienny klimat snujących się po dworcu kolejowym pasażerów. Wysuwające się na pierwszy plan drobne przyzwyczajenia, słabostki bohaterów, materia, drobiazg, szczegół pozwalają oswoić wielkie życiowe zawieruchy i miłość.

Lekki, niemal kabaretowy ton, który buduje ironiczny dystans, osłabiając – mimo ciekawego efektu formalnego – dramat głównej postaci, zostaje zawieszony w nielicznych momentach, kiedy twórcy skupiają się na ukazaniu jej relacji z innymi. Groteskowe zacięcie towarzyszy m.in. scenom inicjacji erotycznej bohatera. Tak powstało przedstawienie pełne smakowitych ról, tragikomedia ludzkiego dorastania w czasie wojny, a wszystkie postacie równorzędne bez dominujących protagonistów. Po prostu jednolity świat, wizja Hrabala przetworzona przez Martina Tichýego. Reżyser postawił na jak najwierniejsze oddanie atmosfery jednego z najbardziej znanych dzieł Hrabala, nastroju, który sprawia, że ogląda się je z tak dużą przyjemnością.

Teatr posługuje się skrótem, literatura opisem. Treść rozdziału książki może być na scenie zamknięta w jednym trafnym geście. Wie o tym bardzo dobrze Bogdan Koca, który napisał scenariusz do spektaklu doskonale odpowiadający surrealistycznej narracji i dowcipowi Hrabala. A zatem, co pomaga znaleźć klucz do prozy Hrabala? Szukanie realistycznego detalu, smaku, zapachu, bliskości, biograficznych uzasadnień, czy odrealnienie i surrealizm? Najtrudniejszym wydaje się balansowanie między groteską a tragizmem, wyważenie odpowiednich proporcji obu składników. Żeby nie było ani zbyt beztrosko, rodzajowo, trywialnie, ani zbyt serio i smętnie. Niesceniczna literatura zadziwiająco dobrze sprawdza się w teatrze.

Projekt „Pociągi pod specjalnym nadzorem” jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz środków budżetu państwa za pośrednictwem Euroregionu Nysa.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group