• Poniedziałek, 19 listopada 2018
  • Godz. 17:28
  • Imieniny: Elżbiety, Seweryna, Maksyma
  • Czytających: 5487
  • Zalogowanych: 12
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Pełni życia i wrażeń

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 3 września 2018, 11:46
Aktualizacja: Środa, 5 września 2018, 7:03
Autor: Danuta Mysłek
Fot. Użyczone
Ośmioosobowa grupa członków jeleniogórskiego Stowarzyszenia Literackiego w Cieniu Lipy Czarnoleskiej gościła pod koniec sierpnia na Warmii i Mazurach. Podróż studyjna pod hasłem „Dotknąć historii” miała na celu upamiętnienie 100 lat odzyskania przez Polskę niepodległości.
- Każdego dnia gościliśmy w innej miejscowości. I tak już w pierwszy dzień historyk - znawca historii starożytnych Prus, członek pisarzy polskich ks. kanonik Jan Pietrzyk goszcząc nas w murach butryńskiej plebanii dzielił się z nami wiedzą historyczną. Mówił o tragedii istnień ludzkich, których przyczyną były wojny i zabory oraz o cudach podawanych z ust do ust przez lata - opowiada Danuta Mysłek.

Następnego dnia w kościele św. Jakuba Apostoła w Butrynach Alfreda Dziedzic, Danuta Mysłek, Maria Pastor, Izydora Anna Pylińska, Izabela Rochnowska prezentując almanach pt. „Karkonosze i ja” wiedli zgromadzonych po Kotlinie Jeleniogórskiej i ziemi karkonoskiej. Przedstawiając kolejne obrazy słowem malowane opowiadały historię ziemi karkonoskiej oraz legendy z nią związane. Tego dnia mury butryńskiego kościoła wypełniała poezja i muzyka. W świat dźwięku klarnetu i saksofonu prowadził zgromadzonych muzyk Zygmunt Pawłowicz w świat poezji ks. Jan i my.

- Po południu wyruszyliśmy do Gietrzwałdu – do jedynego w Polsce miejsca objawień fizycznych Najświętszej Maryi Panny, których treść objawień, jako autentyczną Kościół zatwierdził w 1977 r. Wówczas ze wszystkich dzielnic rozbiorowych gromadnie pielgrzymowali do Gietrzwałdu dziś z wolnej Polski, by doświadczyć łaski fizycznego oraz duchowego uzdrowienia - mówi Danuta Mysłek.

W poniedziałek byliśmy w Świątyni Pokoju, w której posługują księża marianie w Stoczku Klasztornym. Oglądaliśmy drugie miejsce uwięzienia kardynała Stefana Wyszyńskiego. Tu z wielką serdecznością ugościł nas i obdarował upominkami oraz podzielił wiedzą historyczną ks. Czesław. A po południu odbyło się już seminarium literackie w wiejskiej świetlicy w Kandytach, w którym oprócz nas uczestniczyli: Stowarzyszenie Bartoszycka Grupa Literacka „Barcja”, Gminna Biblioteka i Centrum Kultury z siedzibą w Górowie Iławeckim, goście z Kandyt, Bukowca i Górowa Iławeckiego. Uroczystego otwarcia dokonała wójt gminy Górowo Iławeckie Bożena Olszewska – Świtaj oraz prezes stowarzyszenia literackiego w Cieniu Lipy Danuta Mysłek. Tu te same osoby co w Butrynach Alfreda, Danuta, Maria, Izydora i Izabela zachwycały obrazami Karkonoszy i kotliny jeleniogórskiej zawartymi w strofach wierszy wypełniających strony almanachu „Karkonosze i ja”. Nie zabrakło również poezji poświęconej upamiętnieniu odzyskania przez Polskę niepodległości i pamięci poległych. O życiu literackim (jego historii) na ziemi jeleniogórskiej mówiła Danuta Mysłek, natomiast Jerzy Sałata o krainie Barcji. Ze względów zdrowotnych nie dotarł Jan Pietrzyk. Lecz grupa artystyczna „Wena” z Kandyt wprowadziła nas w świat epopei Jana Pietrzyka zatytułowanej „Opowieść pagórków i strumieni. Ziemia Górowska”, urzekając inscenizacją wybranych z niej fragmentów. Nie obyło się bez biesiady literackiej, podczas której ogłoszono wyniki konkursu jednego wiersza również pod hasłem „Dotknąć historii”. Pierwsze miejsca zajęły ex aequo Maria Duchnik i Izydora Anna Pylińska, na drugim uplasowały się ex aequo Izabela Rochnowska oraz Maria Suchecka trzecie miejsce zajął Jerzy Sałata, w kategorii młodzieży zostało przyznane tylko pierwsze miejsce Klaudii Stupienko. Nagrody książkowe były ufundowane przez Urząd Gminny Górowo Iławeckie, Stowarzyszenie
Literackie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej oraz Danutę Mysłek. Dyplomy przygotowała Maria Duchnik.

We wtorek wyruszyliśmy do Świętolipskiej bazyliki pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, jednego z najważniejszych zabytków baroku w północnej Polsce. Po drodze zwiedzając zamek w Reszlu, tu z przerażeniem oglądaliśmy narzędzia tortur minionych czasów, wystawione, jako ekspozycje w oddziale Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Wstąpiliśmy też do kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła, by dotknąć gotyckiego stylu i wzbudzić w sobie podziw dla zdolności człowieka. W drodze powrotnej w Hotelu Krasickiego pięknie położonym nad rzekami Łyna i Symsarna uraczyliśmy się kawę i słodkościami. Potem zwiedzając zamek biskupów warmińskich, w którym to wydzielona jest część hotelowa i restauracyjna urządzona już w bardzo nowoczesnym stylu. Westchnęliśmy też do św. Katarzyny patronki…, nauki, której barokowy pomnik na dziedzińcu podzamcza zajmuje centralne miejsce.

W środę zwiedzaliśmy już pobliskie, od Bukowca - gospodarstwa agroturystycznego Wielebów, w którym nocowaliśmy, Górowo Iławeckie, obejrzałyśmy galeryjkę rękodzielnictwa pod ratuszem, Cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego, a w Natandze (jako ciekawostkę podam, że na terenie pierwotnej Natangii leży Górowo Iławeckie, stąd zaczerpnięta nazwa?) spałaszowałyśmy pyszne lody, podziwiając stare ekspozycje i rękodzielnictwo będące na wyposażeniu wnętrza restauracji. Niestety nie byliśmy w muzeum Gazownictwa Warmii i Mazur, zmęczenie i odległości do pokonania na nogach wzięły górę nad ciekawością tego zabytku.

Twoja reakcja na artykuł?

4
80%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
20%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~leflektor 4-09-2018 21:07
Cytat: (ksiądz)Mówił o tragedii istnień ludzkich, których przyczyną były wojny i zabory oraz o cudach podawanych z ust do ust przez lata. >>>Ciekawe dlaczego ci wyłączeni z życia ludzie, nigdy nie wspomną o tragediach ludzi powodowanych przez religię i kler.Jakby porównać ofiary zaborów i zbrodnie kościelne, to ciekawe by były wnioski. Kler zaczął sie teraz rządzić w Polsce tak bezczelnie i arogancko, że ludziom sie w piwnicach siekiery same ostrzą. Ot choćby na Zabobrzu, co niedziela (dzień wolny) o 6:30 ksiądz nawala w swoje dzwony z pełną ich mocą. Kiedy latem śpi się przy otwartych oknach, takie rąbnięcie w łeb jest chamstwem z najwyższej półki. ŻADNE PRÓBY ADMINISTRACYJNE, ŻADNE PROŚBY PISMA i MONITY SETEK ... co niedziela MIESZKAŃCÓW NIC NIE DAŁY. Katabasy muszą napieprzać w dzwony, żeby pokazać jakie małe łajna jesteśmy. To samo dotyczy dnia powszedniego, o 7:30. Sporo jest ludzi chorych, pracujących na zmiany. NIC TO. Bezczelne sukienkowce swoje i kij nam w oko. Musimy się jak najprędzej wyzwolić od tej prawicy i kościoła, bowiem stajemy się zadoopiem Europy. A wyjście z Unii - jak to planują kaczoidy - spowoduje, że będziemy musieli zwracać dużo pieniędzy, które były obłożone warunkami. Których po wyjściu nie spełnimy. Ludzie, zacznijcie myśleć, zacznijcie analizować ten stek kłamstw, jakimi kościół was oszukuje, okrada i wpędza w paranoję piekielno-niebiańską. ONI SAMI TYM CO ROBIĄ stoją pierwsi w kolejce do piekielnych bram. Przecież widzicie i słyszycie co wyprawiają, jak się zachowują. Oni się zupełnie nie boją kary bożej. Nic wam to nie mówi?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2018 Highlander's Group