Powiat karkonoski: Karkonosze jak Kalifornia? "Krzesła się unosiły"
Poniedziałek, 30 marca 2026, 10:26 Autor: RaZ
Szymon Wrzesiński i Justyna Kość w książce „Zabójcze Karkonosze”
Czy spokojne dziś Karkonosze mogą przypominać niekiedy niespokojną Kalifornię, gdzie trzęsienia ziemi to częste zjawisko? Historia pokazuje, że natura potrafiła tu zaskoczyć mieszkańców w najbardziej nieoczekiwany sposób. Jedno z takich wydarzeń na długo zapisało się w pamięci ludzi i kronik.
W styczniu 1883 roku, w środku dnia i przy zupełnie bezwietrznej pogodzie, ziemia nagle zaczęła drżeć. Około godziny 14.30 przez Karkonosze i Góry Izerskie przetoczył się silny wstrząs. Trwał około pół minuty, choć według niektórych relacji nawet do dwóch minut. Jak opisują Szymon Wrzesiński i Justyna Kość w książce „Zabójcze Karkonosze”, zjawisko było na tyle intensywne, że wywołało prawdziwą panikę.
Najmocniej odczuto je w Bierutowicach, dzisiejszej części Karpacza. W jednym z domów pękła kamienna płyta w przedpokoju. Wstrząsy dotarły także do Kowar, Szklarskiej Poręby, Staniszowa, Miłkowa, Świeradowa-Zdroju, Czerniawy, Sobieszowa i Piechowic.
Towarzyszyły im dźwięki przypominające grzmoty, które tylko potęgowały niepokój mieszkańców.
Świadkowie wspominali, że drżały szyby w oknach, kołysały się naczynia w szafach, a podłogi sprawiały wrażenie, jakby się unosiły. Ludzie w popłochu wybiegali z domów, patrząc z obawą na kominy, które w każdej chwili mogły runąć.