Piątek, 7 sierpnia
Imieniny: Doroty, Kajetana
Czytających: 6584
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Pamięci rotmistrza Jana Ładosia

Wiadomości: Jelenia Góra
Środa, 30 sierpnia 2017, 8:22
Aktualizacja: Czwartek, 31 sierpnia 2017, 7:03
Autor: Przemek Kaczałko
Fot. użyczone
W tym roku pod Mieczami Piastowskimi w Cieplicach nie odbędą się uroczystości związane z wybuchem II wojny światowej. Zamiast tego, 5 września jeleniogórzanie i mieszkańcy regionu zapraszani są na ulicę PCK (również Cieplice), aby upamiętnić rotmistrza Jana Ładosia.

We wtorek, 5 września o godz. 12:00 w rejonie ulicy PCK (przed kościołem) odbędzie się uroczystość odsłonięcia tablicy Jana Ładosia – ciepliczanina, jeleniogórzanina – osoby, która tu spędziła wiele lat – powiedział Marcin Zawiła, prezydent Jeleniej Góry.

Na wniosek Związku Żołnierzy Wojska Polskiego w Jeleniej Górze, Rada Miejska podjęła uchwałę o nadaniu nazwy jednej z nowych ulic w Cieplicach imieniem Jana Ładosia. - Jest to ulica obok ulicy PCK, czyli w pobliżu miejsca zamieszkania rotmistrza – tłumaczy płk. Edward Basałygo, który zaprasza wszystkich chętnych na uroczystość odsłonięcia nazwy ulicy. - Ojciec Jana Ładosia – Kazimierz Ładoś, również był mieszkańcem Cieplic, miał stopień generała dywizji i był dowódcą 18. Pułku Ułanów Pomorskich. Z kolei Aleksander Ładoś w czasie działań wojennych był ambasadorem w Szwajcarii i dzięki niemu uratowano wielu Żydów. Jest to rodzina, która ma szczególne zasługi w dziedzinie utrwalania patriotyzmu, polskości i ratowania naszego narodu przed hekatombą wojny – podkreślił płk. Basałygo.

Biografia rotmistrza Jana Ładosia:
Ur. 21 października 1906 r. w Ołomuńcu w Czechach. Ojciec Kazimierz Ładoś, był dowódcą 16. Pomorskiej Dywizji Piechoty w stopniu generała dywizji. Jan Ładoś uczęszczał do szkół w różnych miastach, co wynikało ze zmian stacjonowania jego ojca. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Przemyślu i w Wiedniu, do pierwszych klas gimnazjalnych w Warszawie. W 1923 roku przyjechał wraz z rodzicami do Grudziądza. W 1926 roku ukończył Państwowe Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze. Postanowił zostać wojskowym. Przez rok uczył się w Szkole Podchorążych Piechoty w Rembertowie. Ale po wydarzeniach zamachu majowego (Szkoła opowiedziała się przeciwko Piłsudskiemu) szkołę przeniesiono do Ostrowi Mazowieckiej. Przez kolejne dwa lata był słuchaczem Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, które ukończył w 1929 r. z drugą lokatą, w stopniu podporucznika kawalerii. Następnie został oficerem 18 Pułku Ułanów Pomorskich. Był dowódcą 2. szwadronu liniowego. W tym czasie jako wojskowy kawalerzysta zajmował się również sportem jeździeckim. Startował z powodzeniem w zawodach hippicznych. W 1932 awansował do stopnia porucznika, w 1938 – rotmistrza. 1 sierpnia 1939 roku ożenił się z Marią Płachtowską, absolwentką Gimnazjum Żeńskiego w Grudziądzu. 1 września 1939 roku brał udział w ciężkich walkach w rejonie Chojnic, które zakończyła słynna szarża 1. i 2. szwadronu 18. Pułku Ułanów Pomorskich  pod Krojantami. Jego szwadron wchodził w skład 18 Pułku Ułanów Pomorskich, którego dowódcą był płk Mastalerz pochodzący z pobliskiego Chełma. Ironią losu jest fakt, że po stronie niemieckiej atakował XIX Korpus Armijny Wehrmachtu pod dowództwem pochodzącego również z Chełma gen. Heinza Guderiana. W skład tego Korpusu wchodziła 3. Dywizja Pancerna oraz 2. i 20 dywizje zmotoryzowane. 18 Pułk Ułanów Pomorskich wchodził w skład Grupy Operacyjnej "Czersk" w Armii "Pomorze".
5 września 1939 r rtm. Jan Ładoś dostał się do niemieckiej niewoli. Więziony był w różnych obozach jenieckich (Oflag XA Itzahoe (koło Danii), VIII B Silbersberg, IVc Leipzig- Colditz, II C Woldenberg) z których bezskutecznie próbował uciec; ostatnim był Oflag II C w Dobiegniewie (Woldenbergu).

W styczniu 1945 roku podczas ewakuacji obozu został ciężko ranny w głowę. Przebywał w licznych szpitalach wojskowych, aż w końcu został zdemobilizowany we wrześniu 1945 roku w 9. pułku zapasowym w Lublinie. 

Jako cywil podjął pracę urzędnika w administracji sanatoriów w Szczawnicy, Rymanowie, a od 1953 roku w Uzdrowisku w Cieplicach, gdzie był zatrudniony aż do emerytury w 1975 r. Mieszkał również w Cieplicach, przy ul. PCK, tutaj obok.

W 1990 został awansowany przez Rząd RP na uchodźtwie do stopnia majora.

10 czerwca 1992 r. decyzją Rady Miejskiej Grudziądza otrzymał tytuł "Honorowego Obywatela" miasta.

10 czerwca 1992 r. Społeczna Szkoła Podstawowa Grudziądzkiego Stowarzyszenia Edukacji obrała Jana Ładosia za swojego patrona.

W 1966 roku wybudowano w Krojantach pomnik upamiętniający szarżę 18. Pułku Ułanów Pomorskich

W 2000 – awansowany do stopnia podpułkownika w stanie spoczynku.

W 2001 roku Jan Ładoś osobiście odsłonił tablicę umieszczoną na miejscu szarży.

Zmarł 11 marca 2005 w Szczawnicy i został pochowany na tamtejszym cmentarzu.

Ppłk Jan Ładoś został wyróżniony:
Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
Srebrnym Medalem "Zasłużonym na Polu Chwały"
Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945
Odznaką Grunwaldzką
Jasnogórskim Medalem "Pro Fide et Patria"
Jest Honorowym Obywatelem Grudziądza.
Pierwsze godziny wojny i przebieg szarży pod Krojantami:
1 września 1939 r.
Godz. 4.45. Niemcy rozpoczęli ostrzał artyleryjski.
Godz. 5.00. Mgła zalegała okolicę. Na pozycje pułku ruszyło natarcie 76. pułku piechoty zmotoryzowanej 20. Dywizji niemieckiej.

do godz. 8.00. Niemiecka piechota, wsparta wozami bojowymi, zniosła wysunięte polskie placówki ogniowe i zaatakowała pozycje na pierwszej linii obrony. Mimo przewagi nieprzyjaciela linia ta odparła pierwsze uderzenie Niemców.

ok. godz. 8.00. Na lewym skrzydle pułku pękła obrona pododdziału Straży Granicznej. Stworzyło to zagrożenie obejścia przez wroga stanowisk obrony pułku. Płk Mastalerz podjął decyzję o zwinięciu pierwszej linii obrony.

przed godz. 9.00. Trzy szwadrony rozpoczęły odwrót. Niemcy opanowali opuszczoną pierwszą linię obrony i otrzymali silny ostrzał z linii drugiej, co wstrzymało na chwilę ich natarcie.

Ok. godz. 9.00. Mgła opadła. Artyleria niemiecka intensywnie ostrzeliwała drugą linię obrony. Artylerzyści polscy zestrzelili niemiecki samolot rozpoznawczy, który krążył nad polskim wojskiem. Niemcy kontynuowali natarcie i posunęli się kilka kilometrów do przodu od swoich pozycji wyjściowych.

Ok. godz. 9.15. Wycofane z pierwszej linii szwadrony osiągnęły wyznaczony rejon i przystąpiły do organizacji kolejnej linii obrony.

Ok. godz. 10.00. Na przedpolu drugiej linii zauważono niemieckie wozy pancerne. Pluton armatek ppanc por. Romana Ciesielskiego zniszczył cztery z nich, ale dowódca plutonu został trafiony kulą w szyję i poległ. Odniesiono jednak sukces, gdyż reszta niemieckich wozów wycofała się.

Do godz. 12.00. Niepowodzenie natarcia spowodowało, że nieprzyjaciel postanowił obejść drugą linię obrony od strony południowej.
W tej sytuacji płk Mastalerz rozkazał cofnąć się jej obrońcom na kolejną linię obrony.

Godz. 12.00. Niemcy zaatakowali ponownie. 5 samolotów wroga niecelnie zbombardowało pozycje artylerii polskiej. Wzmógł się ostrzał artyleryjski. Ogień szwadronów i 2 baterii zatrzymał natarcie ok. dwóch batalionów wroga.

14.00. Płk Mastalerz ciągle obawiał się obejścia od południa jego pozycji, dlatego wykorzystując chwilową przerwę w walce wycofał na następną linię obrony, wyznaczoną miejscowościami Nowa Cerkiew-Sternowo.

Godz. 14.00. Z powodu zbyt szybkiego cofania się 18. PUP d-ca Zgrupowania „Chojnice” wydał rozkaz opuszczenia Chojnic. Ok. godz. 15.00 rozpoczęła się ewakuacja z Chojnic.

ok. godz. 16.00. Nieprzyjaciel zaatakował nowe pozycje 18. pułku. Nie osiągnął jednak spodziewanego powodzenia i nastąpiła wyraźna przerwa w walce. Dowódca Zgrupowania „Chojnice” płk Majewski zauważył, że nieprzyjaciel zagraża odcięciem drogi odwrotu dla zgrupowania „Czersk”. W porozumieniu z przełożonym, gen. Skotnickim wypracował rozkaz dla płk. Mastalerza o wykonanie przeciwuderzenia siłami 18 pułku.

Ok. godz. 17.00. płk Mastalerz zarządził krótką odprawę. Wszyscy uczestnicy zostali zapoznani z decyzją d-cy pułku, który postanowił podzielić siły na dwie grupy.
Pierwsza grupa - siłami 3 szwadronu wspartymi szwadronem czołgów TK i brygadowym szwadronem kolarzy utrzymać miała zajmowaną pozycję opóźniania na skraju lasu przy szosie Rytel-Chojnice. 4 szwadron po przejściu w rejon Lotynia miał ubezpieczać pułk w kierunku Nowej Cerkwi. Dowódcą grupy został dowódca szwadronu ckm rtm. Zygmunt Ertman.
Drugą grupę - stanowił oddział w składzie: 1 i 2 szwadron (d-cy rtm. Eugeniusz Świeściak i rtm. Jan Ładoś}. Grupa ta po trasie Kruszka-Krojanty-Pawłowo miała przejść na tyły przeciwnika i zaatakować go, poczym wycofać się na linie umocnień własnych w rejonie Rytla. Dowódcą grupy został mjr Stanisław Malecki. Stawiając zadania płk Mastalerz wyznaczył trasę marszu z dala od uczęszczanych dróg wśród starych drzew gęstego lasu. Dawało to gwarancje bezpieczeństwa. Początek działań ustalony został na godzinę 19.00.

Godz. 17.30. Wyruszyła grupa manewrowa. Pierwszy szedł w szpicy pluton ubezpieczenia por. Uranowicza, za nimi w kolejności 1 i 2 szwadron. Razem z grupą ruszył poczet dowódcy. Łącznie wyszło na akcję ok. 280 ludzi.

Godz. 18.00. Marsz był skryty i bez styczności z przeciwnikiem jechano kłusem. Ok. godz. 18.30-19.00, po przejściu mniej więcej połowy drogi, osiągnięto rejon Krojant. Wówczas niespodziewanie ułani por. Uranowicza dostrzegli w odległości 300-400 m od skraju lasu odpoczywających na łące niemieckich piechurów. Po ilości żołnierzy oceniono, że był to batalion wojska. Niemcy byli wyluzowani - jedni spali, inni rozmawiali, golili się, leżeli, śmiali - ot, taki sielski obraz. Sądzono, że nie są ubezpieczeni. Dla Polaków wydawało się to okazją daną im przez Opatrzność. Podjęto decyzję o szarży. Padły stosowne komendy. Pod osłoną lasu szwadrony uszykowały się w dwa rzuty i sformowały szyki do ataku, w kolejności: najpierw 1, potem 2 szwadron. Z obnażonymi szablami w dłoniach ruszono na wroga. Pierwszy prowadził swój szwadron rtm. Świeściak, za nim komendę „szable w dłoń!” wydał rtm. Jan Ładoś. 250 ułańskich gardeł ryknęło polskie „hurrrraaa!” Zaskoczeni Niemcy rozbiegli się - jedni panicznie, inni w pozornym nieładzie. Jednak większość biegła w kierunku drogi i znajdujących się tam zarośli. Odważniejsi dopadli swojej broni i zaczęli strzelać w kierunku szarżujących. Trafiony został rtm. Świeściak. Wtem na lewe skrzydło wyjechał poczet płk. Mastalerza. W tym momencie niespodziewanie z zarośli od strony szosy odezwały się karabiny maszynowe. To strzelały ukryte transportery. Ich kule dosłownie rozszarpały poczet d-cy pułku. Płk Mastalerz poległ skoszony serią, padł oficer informacyjny ppor. rez. Tadeusz Mlicki. Zabity koń adiutanta rtm. Godlewskiego uratował mu życie. Polacy nacierali dalej, cięto dognanych Niemców szablami, a chwila wydawała się wiecznością. Ogień niemiecki zbierał jednak krwawe żniwo. Ktoś usłyszał trąbkę. Rozpędzone szwadrony zrobiły unik i znikły za wysokim nasypem kolejowym. Wszystko trwało ok. 1,5 minuty. Na polu bitwy zostali zabici i ranni. Oblicza się, że zginęło od 20 do 25 ułanów, poległ prowadzący szarżę rtm. Świeściak. Ok 50 ułanów zostało rannych. Rtm. Jan Ładoś zebrał szwadrony i chciał kontynuować zagon. Nadjechał jednak łącznik od mjr. Maleckiego i przekazał mu rozkaz nakazujący wykonać powrót na Rytel.

Ok. godz. 19.00. Na linii opóźniania trwały ciężkie walki. Nowa Cerkiew została zajęta, trwał ostrzał Sternowa.

Ok. godz. 20.00. Rtm. Ertman otrzymał rozkaz, aby za wszelką cenę udaremnić marsz Niemców w kierunku Rytla.

Po godz. 21.00. Ruszyło silne natarcie Niemców. 3 szwadron utracił kontrolę nad drogą, przez co 4 szwadron znalazł się w pułapce i został zdziesiątkowany. Ocalał pluton z dowódcą szwadronu por. Głyba-Głybowiczem, który cudem dotarł do Rytla. Przed północą 18 pułk ułanów stanął w m. Kwieki.

Ok. godz. 24.00. W szkole w Kwiekach odbyła się odprawa. Policzono straty, które wyniosły 50% stanów pododdziałów. Podaje się, że pułk stracił 609 ludzi i koni, 7 ckm i 2 działa ppanc i radiostację. Dowództwo pułku objął mjr Stanisław Malecki.

Bitwa ta stała się głośna wskutek wręcz entuzjastycznej relacji nieprzychylnych Niemcom włoskich korespondentów wojennych akredytowanych przy oddziałach. Efekt szarży w znaczeniu psychologicznym był sukcesem - wprowadziła ona w szeregach niemieckich dyskomfort psychiczny, co zauważył i uwiecznił w swoich Wspomnieniach żołnierza gen. Heinz Guderian: „Zastałem ludzi z mego sztabu w hełmach bojowych, w trakcie ustawiania działka przeciwpancernego na stanowisku bojowym. Na moje pytanie, co ich do tego skłoniło, otrzymałem odpowiedź, że w każdej chwili pojawić się może polska kawaleria, która rozpoczęła natarcie.” Atak polskich ułanów spowolnił lecz nie zatrzymał działań 76 ppzmot, który jak widać z opisu jeszcze po godz. 21 skutecznie natarł na pozycje 18 PUP. Natomiast zasadnicze zadanie zostało wykonane: Niemcy nie osaczyli Grupy Operacyjnej „Czersk”. Po zakończeniu wojny propaganda Goebbelsa skutecznie zmieniła obraz bitwy. Na podstawie tej bitwy propaganda niemiecka stworzyła zafałszowany mit bezsensownego szarżowania polskich ułanów na czołgi. W taki oto sposób Niemcy tworzyli hasło ”z szablą na czołgi”. Na kanwie tej szarży reż. Andrzej Wajda nakręcił film „Lotna”. Kolejne dni wojny przyniosły krwawe walki odwrotowe od Rytla przez Bukowiec do Grupy. Wysiłek pułku nie wpłynął na tragiczną sytuację w Borach Tucholskich. Walczył on jeszcze w dniach 2 - 4 września, po czym został zmuszony do kapitulacji. Epizod walk wrześniowych pułku zamykają działania szwadronu marszowego przy kombinowanym pułku Pomorskiej Brygady Kawalerii pod Izabelinem na Mazowszu 21 września 1939 roku. Jako ciekawostkę należało by podać, iż działania brygady nie kończą się wraz z rozbiciem wojsk. Z jej zapasowych jednostek utworzono trzon improwizowanej Dywizji Kawalerii pułkownika Zakrzewskiego. Jej szlak bojowy zakończył się 23 września inną słynną bitwą kawalerii pod Krasnobrodem.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (3) Dodaj komentarz

~strzelec wyborowy 30-08-2017 9:40
przecież to portret Łazuki
~ 30-08-2017 13:45
"uroczystości związane z wybuchem II wojny światowej." - chyba raczej z rocznicą wybuchu...
~Kon.Testator 30-08-2017 17:45
" Przez rok uczył się w Szkole Podchorążych Piechoty w Rembertowie. Ale po wydarzeniach zamachu majowego (Szkoła opowiedziała się przeciwko Piłsudskiem) >>>>>> No ktoś tu dał ostro doopy. Wysławiają kolesia, co się uczył w szkole, co znieważyła WODZA na Kasztance. Niech się ino WUC (ten na K.) dowie, to razem z kotem przyjadą go popędzić. I jeszcze patafiany na własną zgubę informują gawiedź, że ten-tu-oto Jasio, s. Generała, pokazał Piłsuckiemu WAŁA. "W styczniu 1945 roku podczas ewakuacji obozu został ciężko ranny w głowę". Ciekawa ta ewakuacja. Może cały czas myślał, że to adolfy go chcą przenieść do nowego "sanatorium"? I dopiero solidne bum w czaszkę, doprowadziło Jasia do normalności. A na wojnie jak piszą, bez przerwy uciekał i cofał się.To na tym polega wojna i za to dają medale?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group