Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 8 lutego
Imieniny: Ireny, Jana, Sebastiana
Czytających: 8150
Zalogowanych: 29
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Oświatowe dylematy radnych i naczelnika

Wtorek, 9 grudnia 2008, 17:54
Aktualizacja: 18:07
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Oświatowe dylematy radnych i naczelnika
Fot. TEJO
Jeleniogórskie szkoły na razie nie są przystosowane do przyjęcia sześciolatków, bo… rodzice nie chcą ich posłać do szkoły a miasto czeka na instrukcje, co robić, aby placówki odpowiednio przygotować. Czy w SP nr 11 będzie jednozmianowy system zajęć? Jakich nauczycieli brakuje najbardziej? Takie stwierdzenia i pytania padły dziś w ratuszu.

Podczas dzisiejszej sesji rady miasta naczelnik wydziału oświaty Waldemar Woźniak przedstawił informację o stanie miejskiej edukacji. Urzędnik długo wyliczał statystyczne zestawienia, liczby i procenty. Radni mieli do niego jednak konkretne pytania.

– Czy jeleniogórska oświata jest przygotowana na przyjęcie sześcioletnich dzieci do grona uczniów? – padło z sali. Naczelnik Woźniak ani nie zaprzeczył, ani nie potwierdził. Powiedział jedynie, że do tej pory bardzo niewielka liczba rodziców zadeklarowała, że pośle tam swoje dzieci 1 września przyszłego roku. – Cały czas tę sytuację monitorujemy i czekamy na legislację sejmową – zapewnił szef oświaty. Przypomnijmy, że wówczas obowiązek szkolny nie będzie jeszcze obowiązkowo obejmował młodszych dziewcząt i chłopców.

Ewa Duziak pytała o różnicę w zatrudnieniu nauczycieli w przedszkolach niepublicznych i publicznych oraz o możliwość utworzenia dodatkowych oddziałów żłobkowych w mieście. Waldemar Woźniak opowiedział, że w placówkach, które nie podlegają samorządowi, pracuje tylko 48 pedagogów, czyli znacznie mniej niż w publicznych (113). – Wynika to z tego, że w przedszkolach, których samorząd nie prowadzi, nie obowiązuje karta nauczyciela i wychowawczynie pracują zgodnie z kodeksem pracy. Naczelnik dodał, że w mieście dodatkowych oddziałów żłobkowych nie będzie.

Radny Józef Zabrzański zwrócił uwagę na tłok w Szkole Podstawowej nr 11, do której chodzi około 40 procent uczniów spoza rejonu. Sprawia to, że dzieci uczą się tam na zmiany. – Szkoła na bardzo dobre zaplecze i rodzice chcą tam posyłać dzieci. Nic na to nie poradzimy i trudno ograniczać tę sytuację – mówił Waldemar Woźniak. – Skoro rodzice godzą się na to, że dzieci chodzą do szkoły na dwie zmiany, to interwencja w tej sprawie nie byłaby dobra. Zresztą przy tak dużej liczbie dzieci jest to niemożliwe – dodał.

Jerzy Lenard zwrócił też uwagę na statystyki, które nie do końca mu się „podobają”. W jednych szkołach, choć jest mniej dzieci, jest więcej nauczycieli niż w tych, gdzie dzieci jest dużo. – Nie oczekuję odpowiedzi od pana naczelnika, tylko proszę o przeanalizowanie tych danych – mówił. – Czy są wakaty obsługiwane przez osoby z zewnątrz? Niektórzy nauczyciele realizują po dwa, trzy przedmioty w innych szkołach. Być może bardziej adekwatna byłaby informacja na temat liczby etatów, a nie obsady – zasugerował.

Waldemar Woźniak podkreślił też, że w jeleniogórskich placówkach oświaty najbardziej brakuje nauczycieli przedmiotów zawodowych. – Zatrudniamy tam nawet emerytów, bo nie ma komu uczyć – mówił. Potrzeba także fizyków i matematyków – usłyszeliśmy.

Sonda

Czy szukasz swoich szans na wygraną w grach Lotto?

Oddanych
głosów
422
Tak, regularnie
21%
Tak, ale tylko przy dużych kumulacjach
30%
Nie, nigdy
49%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego śnimy? Wpływ snu na życie
Rozmowy Jelonki
W sklepach mówią, że już tak jest, ale tak naprawdę jeszcze nie ma
 
Czechy
Tunel, który przybliża Pragę
 
Aktualności
Pół miliona na Wieżę Książęcą
 
Aktualności
Miliony na bezpieczeństwo
 
Pogoda
Jelenia Góra najcieplejszym miejscem w Polsce
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group