Piątek, 30 października
Imieniny: Przemysława, Edmunda
Czytających: 6885
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Oświatowe dylematy radnych i naczelnika

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Wtorek, 9 grudnia 2008, 17:54
Aktualizacja: 18:07
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Jeleniogórskie szkoły na razie nie są przystosowane do przyjęcia sześciolatków, bo… rodzice nie chcą ich posłać do szkoły a miasto czeka na instrukcje, co robić, aby placówki odpowiednio przygotować. Czy w SP nr 11 będzie jednozmianowy system zajęć? Jakich nauczycieli brakuje najbardziej? Takie stwierdzenia i pytania padły dziś w ratuszu.

Podczas dzisiejszej sesji rady miasta naczelnik wydziału oświaty Waldemar Woźniak przedstawił informację o stanie miejskiej edukacji. Urzędnik długo wyliczał statystyczne zestawienia, liczby i procenty. Radni mieli do niego jednak konkretne pytania.

– Czy jeleniogórska oświata jest przygotowana na przyjęcie sześcioletnich dzieci do grona uczniów? – padło z sali. Naczelnik Woźniak ani nie zaprzeczył, ani nie potwierdził. Powiedział jedynie, że do tej pory bardzo niewielka liczba rodziców zadeklarowała, że pośle tam swoje dzieci 1 września przyszłego roku. – Cały czas tę sytuację monitorujemy i czekamy na legislację sejmową – zapewnił szef oświaty. Przypomnijmy, że wówczas obowiązek szkolny nie będzie jeszcze obowiązkowo obejmował młodszych dziewcząt i chłopców.

Ewa Duziak pytała o różnicę w zatrudnieniu nauczycieli w przedszkolach niepublicznych i publicznych oraz o możliwość utworzenia dodatkowych oddziałów żłobkowych w mieście. Waldemar Woźniak opowiedział, że w placówkach, które nie podlegają samorządowi, pracuje tylko 48 pedagogów, czyli znacznie mniej niż w publicznych (113). – Wynika to z tego, że w przedszkolach, których samorząd nie prowadzi, nie obowiązuje karta nauczyciela i wychowawczynie pracują zgodnie z kodeksem pracy. Naczelnik dodał, że w mieście dodatkowych oddziałów żłobkowych nie będzie.

Radny Józef Zabrzański zwrócił uwagę na tłok w Szkole Podstawowej nr 11, do której chodzi około 40 procent uczniów spoza rejonu. Sprawia to, że dzieci uczą się tam na zmiany. – Szkoła na bardzo dobre zaplecze i rodzice chcą tam posyłać dzieci. Nic na to nie poradzimy i trudno ograniczać tę sytuację – mówił Waldemar Woźniak. – Skoro rodzice godzą się na to, że dzieci chodzą do szkoły na dwie zmiany, to interwencja w tej sprawie nie byłaby dobra. Zresztą przy tak dużej liczbie dzieci jest to niemożliwe – dodał.

Jerzy Lenard zwrócił też uwagę na statystyki, które nie do końca mu się „podobają”. W jednych szkołach, choć jest mniej dzieci, jest więcej nauczycieli niż w tych, gdzie dzieci jest dużo. – Nie oczekuję odpowiedzi od pana naczelnika, tylko proszę o przeanalizowanie tych danych – mówił. – Czy są wakaty obsługiwane przez osoby z zewnątrz? Niektórzy nauczyciele realizują po dwa, trzy przedmioty w innych szkołach. Być może bardziej adekwatna byłaby informacja na temat liczby etatów, a nie obsady – zasugerował.

Waldemar Woźniak podkreślił też, że w jeleniogórskich placówkach oświaty najbardziej brakuje nauczycieli przedmiotów zawodowych. – Zatrudniamy tam nawet emerytów, bo nie ma komu uczyć – mówił. Potrzeba także fizyków i matematyków – usłyszeliśmy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (3) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group