Piątek, 30 października
Imieniny: Przemysława, Edmunda
Czytających: 2777
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Napad, którego nie było

Wiadomości: Dolny Śląsk
Piątek, 30 września 2005, 0:00
Aktualizacja: Piątek, 27 stycznia 2006, 20:38
Autor: Gazeta Wyborcza
Policja z Bolesławca zatrzymała we wtorek dwóch mężczyzn i kobietę. Są podejrzani o sfingowanie napadu, w trakcie którego z konwoju zniknął prawie milion złotych.

To był genialny plan. Miał na całe życie ustawić rodzinę pracownika sieci kantorów z Lubania. I ustawił. Facet trafi do więzienia, i to razem z żoną i najlepszym kumplem.
Plan był prosty, 37-letni Tadeusz M. wierzył bowiem, że proste plany są najlepsze.

 - Około godz. 13 ktoś poinformował nas o napadzie z bronią w ręku - opowiada Grzegorz Górski, oficer prasowy policji w Bolesławcu. Ten ktoś to był właśnie Tadeusz M. Jak relacjonują policjanci, pracownik sieci kantorów był przerażony. Przestraszonym głosem opowiedział o tragedii, jaka go spotkała na zjeździe z autostrady pod Bolesławcem.

Wiózł w samochodzie 900 tys. złotych, które wypłacił z wrocławskiego oddziału Fortis Banku.
I nagle, na zjeździe z autostrady wyskoczyło z niego trzech zamaskowanych mężczyzn z bronią w ręku. Sterroryzowali go i z przedniego siedzenia ukradli czarną, materiałową torbę wypełnioną banknotami.
- Był roztrzęsiony. Plątał się w zeznaniach, jakby rzeczywiście był w bardzo dużym stresie. Nawet zsikał się w spodnie - relacjonuje Grzegorz Górski.

 Policjanci podeszli do sprawy poważnie. Zarządzili blokadę dróg, przeszukiwali okolicę. Bezskutecznie. Gangsterzy byli nieuchwytni.
Po blisko roku okazało się, że szans na ich złapanie nie mieli. Napadu z bronią w ręku bowiem nie było.

W ostatni wtorek, bolesławiecka policja zatrzymała całą trójkę. Tadeuszowi M., jego o trzy lata młodszej żonie Małgorzacie i przyjacielowi, 33-letniemu Zbigniewowi A. postawiono zarzuty sfingowania napadu i kradzieży pieniędzy z konwoju. W środę przyznali się do winy i zaprowadzili policjantów do skrytki. Leżało w niej jednak tylko 150 tys. euro, czyli ok. 600 tys. zł. Gdzie się podziała reszta?

- Część pieniędzy jednak wydali - wyjaśnia Artur Falkiewicz z biura prasowego dolnośląskiej policji. Ale zabezpieczono ich samochody, a prokurator zablokował konta bankowe, na których znajduje się jeszcze około 140 tys. zł.
- To jedna z największych i najbardziej bezczelnych kradzieży w ostatnich latach - twierdzi Falkiewicz.

Jak policjanci zorientowali się, że napadu nie było, nie wiadomo, ale jak zapewnia prokurator Zbigniew Jaworski z jeleniogórskiej Prokuratury Okręgowej, dowody w sprawie są bardzo mocne.
W czwartek sąd zadecydował o aresztowaniu całej trójki na trzy miesiące.

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group