Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 10198
Zalogowanych: 45
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Najcenniejsze kurioza w cieplickim muzeum

Poniedziałek, 10 sierpnia 2020, 8:04
Aktualizacja: Wtorek, 11 sierpnia 2020, 15:19
Autor: Stanisław Firszt
Jelenia Góra: Najcenniejsze kurioza w cieplickim muzeum
Duch Gór z płaszczki z XVIII wieku
Fot. Archiwum Muzeum
Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze powstało w 1954 roku (wówczas w Cieplicach Śląskich Zdroju) na bazie zbiorów, które pozostały w Cieplicach po „wielkiej czystce” z lat 1945 – 1952. Placówka posiada do dzisiaj nieliczne eksponaty z samych początków tworzenia kolekcji i gabinetów osobliwości w siedzibach rodu Schaffgotschów, m.in. na zamkach Gryf, Chojnik, Cieplice, Karpniki i dworach w Podgórzynie, Czarnem. Pierwsze eksponaty, przede wszystkim kurioza, pojawiły się tam prawdopodobnie w XVII, a być może już na przełomie XVI i XVII wieku.

Aż dziw bierze że mimo wielu zawirowań na przestrzeni setek lat przetrwało do dzisiaj kilka obiektów, które obecnie stanowią wspaniałe, ciekawe i cenne kurioza. Są unikatowymi zabytkami historycznymi, które mogłyby być ozdobą niejednej ekspozycji w największych i najbogatszych muzeach, nie tylko w Polsce i Europie, ale i na świecie.

Podobne kurioza powstawały w całej Europie na bazie prawdziwych organizmów zwierzęcych, kompletnych lub niekompletnych, które po swoistej preparacji i konserwacji, a czasem po przekształceniu lub wykorzystaniu jako surowce, posłużyły do wykonania, a raczej stworzenia niespotykanych obiektów. One to, jako kurioza i ciekawostki, przechowywane były przy bibliotekach wśród ksiąg, grafik, kamieni, skał, skamieniałości, szkieletów zwierząt, a nawet zabytków archeologicznych, mumii egipskich, drobnych pamiątek rodzinnych po przodkach oraz pomocy i przyrządów naukowych. Kurioza były ozdobą tych bibliotek, podnosiły ich rangę i znaczenie oraz potwierdzały szerokie horyzonty ich właścicieli.

Biblioteki takie posiadali najmożniejsi tego świata, świeccy i duchowni, a także uniwersytety. W ślad za nimi mniejsze biblioteki, skromniejsze z nielicznymi kuriozami, zakładali inni, mniej znaczący możni. Należeli do nich także ciepliccy Schaffgotchowie. W związku z tym, że rodzina posiadała kilka budynków, w których mieściły się ich siedziby - księgi, dokumenty, dawna broń i rozmaite precjoza, znajdowały się początkowo w każdym z tych miejsc.

Sygnał do tworzenia „centralnej” biblioteki dała prawdopodobnie księżniczka piastowska legnicko – brzeska, Barbara Agnieszka, która poślubiła hrabiego Hansa Ulryka Schaffgotscha, w 1620 roku. W jej wianie znalazło się ponad 80 wspaniale oprawionych ksiąg. Być może jeszcze większy wpływ na to miał rodzony brat Barbary Agnieszki, książę legnicki Jerzy Rudolf, właściciel jednego z największych księgozbiorów na Śląsku, tzw. „Bibliotheca Rudolphina” (dzisiaj muzykalia z tej kolekcji znajdują się w posiadaniu Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Legnicy), którego prezentem ślubnym dla siostry były wspomniane wyżej księgi. Jerzy Rudolf był humanistą, mecenasem sztuki, kompozytorem, poetą, a przede wszystkim bibliofilem. Wspierał rozwój kultury i nauki.

Książę, jako szwagier Schaffgotscha i ukochany brat jego żony, zwiedzał z pewnością wszystkie domy Hansa Ulryka. Miał więc okazję zapoznania się z tym, co znajduje się w zbiorach hrabiego, a jako doświadczony kolekcjoner, znawca sztuki i wielu dziedzin nauki doradzał mu zapewne, jak zorganizować bibliotekę i uzupełnić ją o przeróżne ciekawostki przyrodnicze i historyczne. Książę często odwiedzał siostrę, nie mając własnego potomstwa uwielbiał jej dzieci. Był bardzo dobrym wujem. Aby być blisko rodziny nabył nawet dla siebie wieżę książęcą w Siedlęcinie (stąd jej zamienna nazwa-Wieża Rycerska/Wieża Książęca). Z tego miejsca miał tylko kilka mil do pałacu hrabiowskiego w Cieplicach.

To właśnie w tym czasie narodziła się prawdopodobnie myśl utworzenia biblioteki Schaffgotschów. Po śmierci Barbary Agnieszki w 1631 roku, kontakty Jerzego Rudolfa z Hansem Ulrykiem i jego dziećmi nieco się rozluźniły.

Proces tworzenia biblioteki został przerwany wraz ze śmiercią Hansa Ulryka Schaffgotscha, który w 1635 roku został ścięty za zdradę cesarza. W tym czasie trwała wojna trzydziestoletnia (1618 – 1648), a książę jako ewangelik i przeciwnik cesarza w latach 1633 – 1648, przebywał na wygnaniu na terenie Rzeczpospolitej. Po dekapitacji Schaffgotscha cały jego majątek został skonfiskowany.

Dopiero pod koniec wojny i w pierwszych latach po niej, dobra Schaffgotschów zaczął odzyskiwać syn Hansa Ulryka - Krzysztof Leopold Gotard (1623 – 1703). Myśl tworzenia biblioteki była już wprowadzona w życie i trwała. W 1653 roku powstał pierwszy katalog księgozbioru (zbiegło się to ze śmiercią księcia Jerzego Rudolfa). W tym czasie Szwedzi ograbili zamek Gryf, a duża część cennych zbiorów zgromadzonych na zamku Chojnik uległa zniszczeniu podczas pożaru w 1675 roku. Hrabiemu udało się zebrać w jednym miejscu to, co pozostało (dokumenty, księgozbiór, dawną broń, zbiory przyrodnicze i historyczne) i umieścić je w pałacu w Podgórzynie.

Krzysztof Leopold Gotard Schaffgotsch często przebywał na dworach królewskich i magnackich nie tylko na terenie Cesarstwa, ale też i Rzeczpospolitej. Był dobrym znajomym Jana Sobieskiego i jego żony Marii Kazimiery. Miał wielkie ambicje dorównania do ówczesnych elit. Starał się naśladować panującą modę w wyposażeniu zamków i pałaców, ludzi bogatych i wykształconych. Jednym ze sztandarów ich pozycji były zbiory biblioteczne, przyrodnicze i historyczne. Zadbał o to także Krzysztof Leopold, syn piastowskiej księżniczki śląskiej, budując, m.in. na ten cel specjalny budynek w Sobieszowie.

Syn hrabiego Johann Anton Schaffgotsch (1675 – 1742) był tym, który w 1716 – 1717 przeniósł bibliotekę z Podgórzyna do budynku zarządu majątku w Sobieszowie, zbudowanego w latach 1705 – 1712. Oprócz księgozbioru, który liczył wówczas ok. 12.000 tomów umieszczono w nim również pamiątki rodowe, zbiory historyczne i przyrodnicze, a w tym różnego rodzaju kurioza.

W lutym 1733 roku, Johann Anton Schaffgotsch sporządził testament, którym dokonywał oficjalnej fundacji Biblioteki Majorackiej Schaffgotschów. Wszystkie zbiory za wyjątkiem archiwaliów, w 1834 roku wnuk hrabiego Leopold Gotard (1764 – 1834) przeniósł do budynków pocysterskich w Cieplicach. Tam przetrwały one do 1945 roku, a do 1952 roku zostały podzielone i wywiezione do kilkudziesięciu instytucji w Polsce: archiwów, bibliotek, muzeów i innych instytucji naukowych. Proces uszczuplania zbiorów, już nie w tak wielkiej skali, trwał aż do połowy lat 60. XX wieku i aż dziw bierze, że wiele cennych obiektów w cudowny sposób przetrwało w Cieplicach do dzisiaj. Wśród nich są nieliczne kurioza, które pamiętają jeszcze początek zbiorów Schaffgotschów, czyli koniec XVI i pierwszą połowę XVII wieku. Do dzisiaj nie straciły one swoich walorów. Są to nadal kurioza. Część z nich można oglądać na ekspozycji Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze – Cieplicach, pt. „Taki był skarbiec Śląska”. Część znajdzie się na tej wystawie niebawem, a jeden eksponat jest w depozycie w Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu.

Do najstarszych obiektów tego typu zaliczyć należy węża, a właściwie „fantastycznego” stwora stworzonego na bazie skóry węża. W ręce XVI/XVII- wiecznego „preparatora” trafiła skóra, ale bez głowy. Skórę zszyto wzdłuż i wypełniono (wypchano), a co do głowy, nie miano wyobrażenia, jak mogła ona wyglądać. Posłużono się więc ówczesnymi rycinami. Dlatego „wąż” dostał drewnianą głowę z licznymi zębami (takich węży w przyrodzie nie ma). Z tego samego czasu pochodzi też prawdopodobnie preparat krokodyla. Tu również zszyto oryginalną skórę i wypełniono ją, a do tego dołączono „fantastyczną” głowę wykonaną z drewna. Nie wiadomo, czy był stworzony specjalnie dla Schaffgotschów, czy został przejęty, np. z jakiejś starej apteki, bowiem tego typu przedmioty zdobiły w dawnych czasach królestwo farmaceutów od średniowiecza, aż po pierwsze lata nowożytne.

Nieco młodszymi obiektami, które jako kurioza wzbogacały bibliotekę Schaffgotschów były: preparat jesiotra, wyłowionego z Odry ok 1720 roku, postać Ducha Gór wykonana z odpowiednio ukształtowanej płaszczki (raji), a także muszla łodzika, w której rzemieślnik (być może grawer) wyrzeźbił hełm rycerski. Obiekty te trafiły do biblioteki w XVIII wieku. Osobliwością, która wzbogaciła ciekawostki przyrodnicze w XIX wieku był medalion dwugłowego cielęcia (dzisiaj obiekt ten, jako depozyt Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze – Cieplicach, eksponowany jest na stałej wystawie w Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu).

Kurioza wzbogacają też i dzisiaj Muzeum w Cieplicach. Najciekawszym i największym jest współczesna rekonstrukcja wyglądu Ducha Gór, wg jego przedstawienia z mapy Helwiga z 1560 roku, wykonana w XXI wieku ze sztucznych i naturalnych elementów. Została ona stworzona przez preparatora Muzeum, Tomasza Sokołowskiego. Jest to jedyna na świecie tego typu pełnowymiarowa plastyczna wizja Władcy Karkonoszy.

Twoja reakcja na artykuł?

11
58%
Cieszy
0
0%
Hahaha
4
21%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
4
21%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki masz stosunek do zbiórek, akcji charytatywnych?

Oddanych
głosów
493
Staram się pomagać wszystkim
32%
Pomagam tylko osobom, które znam
35%
Nie biorę udziału w taki akcjach
33%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
15 błędów zimowej jazdy, które niszczą silnik
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Wracają ujemne temperatury
 
Kilometry
Czy można przejeżdżać przez skrzyżowanie na pomarańczowym świetle?
 
Karkonosze
Śmierć za śmiercią na Śnieżce
 
Teatr im. Norwida
Orwellowski „1984” na scenie Teatru Norwida
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group