Czwartek, 4 marca
Imieniny: Eugeniusza, Kazimierza
Czytających: 6850
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Dolny Śląsk: Lolita w objęciach ojczyma pedofila

Niedziela, 17 grudnia 2006, 0:00
Autor: Jan Murański
Do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze trafił akt oskarżenia przeciwko Bronisławowi W. (l. 44) bezrobotnemu z Bolesławca obwinionemu o pedofilskie czyny lubieżne i wielokrotne zgwałcenie czternastoletniej pasierbicy.

Bronisław W. ożenił się z Aleksandrą K. w 2001 roku. Państwo młodzi zamieszkali u Aleksandry z jej trzema córkami z pierwszego związku: Karoliną (14), Kamilą (12), Lilianną (9) oraz ciotką Krystyną R. Początkowo współżycie pomiędzy małżonkami układało się poprawnie, ale trwało to krótko. Bronisław znęcał się fizycznie i psychicznie nad połowicą. Pewnego razu pobił ją tak dotkliwie, że doznała poważnego urazu kości ciemieniowej.

Nadzwyczaj natomiast sprawdzał się jako przybrany ojciec. Jednakże tylko wobec najstarszej pasierbicy. Młodsze póki, co zupełnie go nie interesowały. Był dobry dla Karoliny. Kupował jej nowe ciuchy, obsypywał słodyczami, nie żałował na kieszonkowe. I bardzo pilnował, aby dziewczynka nie „wpadła w złe towarzystwo”. Nie pozwalał jej spotykać się rówieśnikami. Nie pozwalał wychodzić. Śledził, kiedy udawało się jej wymknąć spod jego opieki. Przeganiał kolegów, nakazywał pasierbicy powrót do domu.

Kiedy zostawali sami, wchodził bez ceregieli do pokoju dziewczynki. Siadał na obok niej na tapczanie, wpychał język do gardła, a łapę – pod spódnicę, tarmosił piersi podlotka. Instruował - pozakazywał filmy pornograficzne.
Od molestowania szybko przeszedł do pełnego seksu. Wykręcał ręce, rzucał na tapczan i gwałcił. Nie miała dość siły, aby się bronić, ani dość sprytu, aby unikać molestowania. Zazwyczaj dopinał swego. Raz tylko nieomal nakryła ich na gorącym uczynku ciotka, kiedy wróciła wcześniej niż zwykle do domu. Martyna próbowała się bronić grożąc, że powie wszystko wychowawczyni, że poskarży się matce. Jednak on zapowiedział, że jeśli komukolwiek piśnie, chociaż słówko, to wylądują z siostrami w domu dziecka. Milczała, więc.

Matka jak każda zakochana kobieta, a potem jeszcze na dodatek „w ciemię bita” bierna ofiara agresji męża nie domyślała się niczego. Może prosta kobieta, nie czytała „Lolity” Nabokova? Na myśl jej nie przyszło, że Bronisław W. mógłby ożenić się z nią tylko dlatego, żeby mieć dostęp do jej dorastającej córeczki i moc zrealizować swoje perwersyjne ciągoty. Nie zaważyła, że namolna ojcowska miłość i nadopiekuńczość Bronisława skierowana jednak tylko do jednej z jej córek, właśnie tej dorastającej, jest, co najmniej dziwna. Na końcu, kiedy „zdobył” i zepsuł dziewczynkę – dziecko po traumie gwałtu i molestowania utraciło dla niego powab niewinności - spakował rzeczy i wyprowadził się do swojej mamusi.

Czy dopiero wówczas pani Aleksandrze spadła zasłona z oczu? Zauważyła, z dziecko zrobiło się jakieś inne, agresywne, drażliwe, gorzej się uczy… Zwierzyła się z tej „nowej” zgryzoty swojej matce. Babcia od dawna wiedziała, co się dzieje, gdyż dziewczynka się jej zwierzała. Po rozmowie z matką Aleksandra poszła na policję i złożyła doniesienie.

Bronisław W. wypiera się wszystkiego. Tłumaczy, że to zemsta jego małżonki za to, że ją zostawił. Twierdzi, że Aleksandra specjalnie napuściła na niego Martynę, którą przecież darzył czystą ojcowską miłością. Tłumaczy się wbrew faktom ujawnionym przez psychologów badających dziecko i tak nieskładnie, że prokurator absolutne nie daje wiary jego wyjaśnieniom. Obwinia go, więc o wykorzystanie pasierbicy, gwałt na nieletniej i pedofilskie czyny lubieżne. Za to grozi kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
A za kratami pogarda i wszystko, co się z nią wiąże, z jaką współwięźniowie traktują krzywdziciela dziecka.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (20) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group