Czwartek, 24 czerwca
Imieniny: Jana, Danuty
Czytających: 6837
Zalogowanych: 17
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Kotlina Jeleniogórska: Koszmar marazmu - felieton

Niedziela, 29 lipca 2007, 0:00
Aktualizacja: Niedziela, 29 lipca 2007, 14:57
Autor: TEJO
Kotlina Jeleniogórska: Koszmar marazmu - felieton
Fot. rylit
W Jeleniogórskiem dzieje się bardzo dużo i dobrze, a w Jeleniej Górze?

Niektórzy jeleniogórzanie, włącznie z niżej podpisanym, słyną ze skłonności do narzekania. Wielu wprost mi wytyka, że mam klapki na oczach i widzę tylko to, co złe, brudne, niezorganizowane i beznadziejne. A nie dostrzegam piękna naszego regionu ani tego dobrego, co się w nim dzieje.

Otóż właśnie dostrzegam, a wręcz wpadam w zachwyt niepohamowany tym, co wokół nas, czyli Jeleniej Góry, jest. A to same plusy.
Szklarska Poręba ma za darmo internet bezprzewodowy. Co prawda tylko w hotelach i restauracjach, ale powód do dumy jest, bo to pierwsze polskie miasto z taką innowacją. Pomyśleli samorządowcy, pomyślała pewna firma. I z korzyścią dla stron obu turysta lub mieszkaniec kurortu może sobie surfować na świeżym powietrzu w piwnym ogródku knajpy. Notebooka za darmo nie dają, ale to byłby już szczyt rozpusty.

Karpacz miał swoją godzinkę w telewizji. Co prawda dziś telewizja to nic szczególnego – zwłaszcza z beznadziejnym wakacyjnym programem – ale zawsze to coś. I niekoniecznie w wydaniu pyskówki rodem z dzieła pani Jaworowicz.
Godzinka to była sympatyczna, w „Kawie czy herbacie”. Dzieci karpackie grzecznie machały rączkami do kamer pokazując napis, że bardzo chętnie „Kawę czy herbatę” oglądają. Pokazało swoje oblicze miasto pod Śnieżką. Na ekranie pojawiły się znane twarze, aby miasto rozsławić tam, dokąd dotarł telewizyjny obraz.

Na marginesie – o tej telewizyjnej godzince władze Karpacza informowały dużo wcześniej. Antenowe wejście zostało nagłośnione niemal jak budowa tunelu pod Śnieżką po myśli Macieja Gałęskiego z Euroregionu Nysa, do której na szczęście nigdy nie doszło.
Wiedział o tym prawie każdy zainteresowany i znał godzinę, o której należy odbiornik włączyć, a później wyłączyć.

Jak by mało tego było, Karpacz gościł też Jedynkę radiową i koncert Lata z Radiem. Gwiazdy może nie pierwszej świeżości i nie o oślepiającym blasku, ale – z klasą. Choćby znany i starszym i młodszym fanom Perfect.

Taki Kopaniec, wioska w gminie Stara Kamienica, robi karierę coraz szersze kręgi zataczającą. Ciągną tam cudzoziemcy i Polacy spragnieni nie tylko ładnych krajobrazów, ale i wydarzeń, które – dzięki zapaleńcom – mają tam miejsce. Przykład: ostatnio otwarta wioska średniowieczna. Fantastyczny, choć może niezbyt oryginalny, pomysł na promocję.

Świętował z agatami Lwówek Śląski. Impreza na trwale do kalendarza wpisana. Wspomniana nawet przez Newsweek. Do festiwalu komedii filmowych przygotowuje się Lubomierz z byłym jego burmistrzem Olgierdem Poniźnikiem vel Oliverem Hardy’m. Impreza, choć pozbawiona już tej medialnej otoczki sprzed lat (regularne transmisje telewizyjne) wciąż jest magnesem dla fanów nie tylko „Samych swoich”.

Tak wymieniać te plusy naszego regionu można by jeszcze przez dwie kartki, aby dotrzeć do punktu wyjścia, czyli do Jeleniej Góry, na którą – jak mi wypominają – narzekam.
Fakt: nasze miasto też było w telewizji. „W pytaniu na śniadanie”. Dowiedziałem się jednak o tym po fakcie nie z programu telewizyjnego (nie jestem pasjonatem TV) ani z ust prezydenta Marka Obrębalskiego w postaci pani naczelnik nowego wydziału do spraw informacji i promocji, ale od znajomego. Zadzwonił i powiedział, że w telewizji jest Jelenia Góra. Kiedy włączyłem odbiornik, już jej nie było.

O bezprzewodowym internecie za darmo… można pomarzyć. O ciekawej imprezie wspomnianej przez Newsweek chyba też. Tym bardziej, że Dziennik, codzienna gazeta wydawcy Newseeeka, w swoim dodatku turystycznym, omawiając Dolny Śląsk, zauważyła tylko… zamek Chojnik i to nie w Jeleniej Górze, ale w Sobieszowie. A stolica Karkonoszy pozostała tylko anonimowym punkcikiem na mapie. Za to szeroko rozpisano się o Bogatyni, czy Szklarskiej Porębie.

Czy to wszystko jest dziełem przypadku i złośliwości tych, którzy celowo chcą miastu dołożyć? Na pewno stwierdzą tak samorządowcy. Ja mam wątpliwości. Po prostu w Jeleniej Górze „rządzi” koszmar marazmu, którego nie sposób nie zauważyć. Brakuje ludzi z pasją, którzy – tak jak w Lubomierzu czy Lwówku – potrafiliby to zmienić.

I obawiam się, aby nie zanikły resztki dawnej świetności kulturalnej i obyczajowej naszego miasta. Bo jak na razie, prawie na otarcie łez, pozostaje nam zbliżający się Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych (w formie okrojonej), ratuszowe lato i Wrzesień Jeleniogórski. Jego program jest jak na razie wielką niewiadomą. Podobnie jak rola stolicy Karkonoszy w rozsławianiu regionu.
Ta, niestety, jest z roku na rok mniejsza.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (13) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group