Czwartek, 3 grudnia
Imieniny: Franciszka, Ksawerego
Czytających: 2348
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Konflikt o górskie trasy

Wiadomości: Jelenia Góra
Środa, 24 października 2018, 6:48
Aktualizacja: Czwartek, 29 listopada 2018, 8:07
Autor: Angelika Grzywacz– Dudek
Fot. Uzyczone/ Fundacja Pomba
Sporo błędów wytyka wykonawcy projektu „Pasma Rowerowego Olbrzymy” fundacja POMBA, który stworzyła projekt i była odpowiedzialna za nadzór autorski prac przy budowie tzw. Single Track w naszym regionie. Tymczasem inwestor twierdzi, że wszystko odbywa się zgodnie ze sztuką budowlaną, a zarzuty wyssane są z palca. Sprawa znajdzie swój finał w prokuraturze.
- Relacja fundacji POMBA, odpowiedzialnej za nadzór autorski prac przy budowie tras, rodzi obawy co do jakości wykonania i trwałości inwestycji, na którą liczyli miłośnicy rowerów górski z całej Polski – napisał do nas pan Stefan z prośbą o zajęcie się tematem. Podobną treść przesłali do nas pan Piotr oraz pani Anna.

A chodzi o projekt Pasma Rowerowego Olbrzymy zakładający budowę górskich tras rowerowych o długości około 70 km. Ma to być 13 tras umiejscowionych na terenie gmin: Jelenia Góra, Podgórzyn i Piechowice, w pętli od Borowic do Michałowic. Większość drogi wiedzie przez lasy należące do Karkonoskiego Parku Narodowego i nadleśnictw.

- Nad tym projektem pracowaliśmy od lipca 2014 roku – mówi Michał Jurewicz, prezes fundacji Pomba. - Wtedy też przygotowaliśmy pierwszą koncepcję przebiegu zrównoważonych tras rowerowych na terenie trzech karkonoskich gmin: Jeleniej Góry, Piechowic i Podgórzyna. W 2017 roku gminy, które są inwestorami, dostały dotację ze środków EU na realizację projektu, co pozwoliło nam przygotować finalną dokumentację wykonawczą na początku tego roku. To, co czyniło unikalnym ten projekt to przede wszystkim wysoki potencjał terenu. Jego umiejscowienie w dolnych partiach Karkonoszy gwarantuje idealne ukształtowanie do budowy tras rowerowych – bardzo różnorodne, z dużą ilością przejazdów po/przy skałach oraz punktów widokowych. Do tego planowana ilość blisko 70 km tras, podzielonych mniej więcej po połowie na trasy łatwe i średniozaawansowane, stwarzała szanse na to, że ta miejscówka stanie się nową ikoną tras rowerowych w całej Europie. Warunkiem oczywiście było wykonanie wszystkich założeń projektowych na odpowiednio wysokim poziomie. Trasy łatwe miały być wybudowane z myślą o amatorach, rodzinach z dziećmi i tych, którzy nie mają siły na poważniejsze wojaże na dwóch kółkach – wyjaśnia Michał Jurewicz. - Trasy średniozaawansowane miały być natomiast dla tych, którzy o jeżdżą na rowerze z pasji, mają już jakiś poziom umiejętności, ale nie opanowali jeszcze najtrudniejszych warunków – wyjaśnia.

Liderem projektu jest Miasto Jelenia Góra, które w kwietniu br. ogłosiło przetarg na wykonanie tych tras. Początek prac zaplanowano w czerwcu 2018, a zakończenie na luty 2019 roku. Przetarg nie wyłonił wykonawcy, ale wybrano wykonawcę w ramach wolnych negocjacji. Fundacja Pomba alarmuje jednak, że firma ABC Arek Bike Camp nie wywiązuje się z projektu i nie wykonuje inwestycji, jak powinna.

- Niestety już na samym początku realizacji projektu okazało się, że zarówno wykonawcy jak i inwestorowi zależy tylko i wyłącznie na zakończeniu budowy w terminie. Efekt końcowy jest dla nich zupełnie nieistotny – krytykuje Michał Jurewicz. - Od czerwca br. do lipca staraliśmy się zmotywować wykonawcę do naprawienia błędów, które pojawiły się przy budowie tych tras. Informowaliśmy osoby nadzorujące inwestycję o błędach, które mogą przekreślić odpowiednie funkcjonowanie Pasma Rowerowego Olbrzymy, ale zamiast pomocy, otrzymaliśmy groźby zerwania z nami umowy nadzoru autorskiego nad naszym projektem. Postanowiliśmy więc wysłać pisma do pozostałych gmin biorących udział w projekcie, złożyliśmy również pisma do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Karkonoskiego Parku Narodowego i nadleśnictw. Dwa tygodnie później, czyli w sierpniu br., wypowiedziano nam nadzór autorski nad projektem – dodaje Michał Jurewicz.

Błędów wytykanych wykonawcy przez fundację Pomba jest wiele: nietrzymanie się projektu, brak odpowiedniego przygotowania terenu pod trasy, zmiana przebiegu tras, nierzetelne wykonanie m.in. poprzez wykorzystanie złych materiałów do budowy czy niezabezpieczony plac budowy, w tym brak znaków informujących o prowadzonych pracach i zakazie korzystania ze ścieżek.

- Te najważniejsze to zmieniony przebieg tras, co uniemożliwia płynną jazdę na trasach łatwych, bo w obecnym stanie są one zbyt strome, by mogły po nich jeździć osoby bez odpowiednich umiejętności, a poza tym zbyt jednostajne i za mało kręte – wyjaśnia Michał Jurewicz. – Dużo miejsc jest przez to albo nudnych, albo skrajnie męczących i niebezpiecznych dla użytkowników. Najgorsze jest to, że zmiany przebiegów tras często dotyczą fragmentów szczególnie konfliktogennych, np. skrzyżowań z innymi drogami i szlakami. Trasy nie są teraz dostosowane do wymogów bezpieczeństwa. Ścieżki są też niestabilne, teren nie został odpowiednio wycięty, przez co skarpy są bardzo niebezpieczne. Nie została zerwana górna część ziemi na tych trasach, co spowoduje, że nie będą one trwałe. Dodatkowo nie są zachowywane zaprojektowane odwrócenia nachylenia, co uniemożliwia odprowadzanie wody z tych ścieżek. Projekt zakładał też budowanie tras etapami, by proces budowy jak najmniej oddziaływał na środowisko. Tymczasem obecnie jest ok. 30 km tras rozkopanych, z których żadna nie jest gotowa. Ekipy budowlane w sposób losowy pojawiają się i znikają z rożnych odcinków wykonując rożne etapy procesu budowlanego. Nawet gdy przebieg trasy jest zachowywany, pojawiają się problemy przy budowie zakładanych rozwiązaniach projektowych. Część z nich zwyczajnie nie powstaje. Np. w miejscach szczególnie narażonych na erozję tj. strome zjazdy, miejsca "dohamowań", przejazdy przez zniszczone drogi leśne, zaprojektowaliśmy tzw. nawierzchnię wzmocnioną ułożoną z dużych kamieni. Jest to kluczowe rozwiązanie do zapewnienia trwałości ścieżki. Niestety do tej pory tylko nieliczne odcinki z taką nawierzchnią zostały wykonane. Większość została zastąpiona zwykłą nawierzchnią z kruszywa, która w takich miejscach jest narażona na bardzo szybkie zużycie – wylicza projektant.

Tymczasem wiceprezydent Jerzy Łużniak, odpowiedzialny za prowadzenie tej inwestycji z ramienia inwestora, sprawę kwituje krótko:

- Z oceną wykonania prac wstrzymam się do otwarcia tras, jestem na miejscu dość często i widzę jak prowadzona jest ta inwestycja – mówi Jerzy Łużniak. – Nie chcę się jednak odnosić do żadnych zarzutów, ponieważ sprawa Fundacji Pomba została zgłoszona do prokuratury. Ta Fundacja jest bowiem znana wielu samorządom, które zdążyły sobie wyrobić już zdanie na ich temat – dodaje wiceprezydent Jeleniej Góry.

Tomasz Kowalczyk, naczelnik Inwestycji i Zamówień Publicznych UM w Jeleniej Górze zapewnia, że inwestycja jest realizowana poprawnie.

- Wszystkie zarzuty dotyczące tej inwestycji wyssane są z palca – mówi Tomasz Kowalczyk. – Nie można bowiem oceniać inwestycji w chwili, kiedy żaden z odcinków nie został jeszcze zakończony i oddany do użytku. W związku z tym, że inwestycja została dofinansowana z UE, na wykonanie całości mamy czas do lutego 2019 roku. Wykonawca mając na uwadze, że za moment może pogorszyć się pogoda, realizuje te prace na całym odcinku, które nie będą możliwe do zrealizowania przy niższych temperaturach czy deszczu. W projekcie pojawiło się wiele założeń, które w rzeczywistości były nierealne do wykonania, więc trzeba było je zmienić. Jest to zadanie wykonywane w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych Aglomeracji Jeleniogórskiej „Bliżej przyrody, chroniąc przyrodę”, czyli sam tytuł mówi jaki jest kierunek działań. Inwestycja prowadzona jest w terenach górskich, gdzie występują wszystkie formy ochrony przyrody. Zatrudniliśmy przyrodnika z tytułem doktora, który razem z inwestorem dokładnie analizuje każdy odcinek tej trasy i tam, gdzie to konieczne omija miejsce objęte ochroną, w tym m.in. pola chronionych paproci, mrowiska itp. Współpracuje on z inspektorem nadzoru, który jest na miejscu tej inwestycji codziennie i własnym nazwiskiem odpowiada za każdy ruch wykonawcy. Jesteśmy w stałym kontakcie z nadleśnictwami i Karkonoskim Parkiem Narodowym, z którymi ustalane są wszystkie szczegóły inwestycje i wszelkie zmiany projektowe. Lepszego nadzoru nad tą inwestycją nie można sobie wyobrazić, a na ocenę wykonania inwestycji trzeba poczekać do jej zakończenia – dodaje naczelnik Wydziału Inwestycji.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
1
2%
Smuci
21
40%
Złości
30
58%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (41) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group