Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 26 maja
Imieniny: Filipa, Pauliny
Czytających: 6835
Zalogowanych: 9
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: „Dom z duszą” przedstawia Jelonka. com

Wtorek, 21 lutego 2017, 7:44
Aktualizacja: Środa, 22 lutego 2017, 7:42
Autor: TAB
Region: „Dom z duszą” przedstawia Jelonka. com
Fot. TAB
W regionie jeleniogórskim nie ma miejscowości, gdzie nie spotykalibyśmy domu szachulcowego. Czy pieczołowicie odnowiony, czy zaniedbany, zawsze przyciąga uwagę charakterystycznym wyglądem – białą ścianą podzieloną ciemnymi belkami.

Przypadek zdecydował, że prawie na szczycie Łysej Góry w Dziwiszowie Elżbieta i Zbigniew Kłosowscy kupili w ostatnim roku ubiegłego wieku dom szachulcowy. Oboje z Jeleniej Góry zakochali się w tym miejscu, gdzie zimą zjeżdżali na nartach. Dom miał przed nimi wielu właścicieli, ale w sposób szczególny ucierpiał, gdy był w posiadaniu PGR.

Wybudował go w 1851 roku Carl Klose, o czym dziś informuje zawieszona nad wejściem z holu do salonu deska znaleziona podczas remontu pod powałą. To piętrowa i z wysokim strychem budowla, typowa dla regionu i czasów, z których pochodzi. Podpiwniczona część służyła dawnym i obecnym właścicielom jako mieszkalna, przez sień przechodziło się do części gospodarczej – obory i stajni. Sień ma piękne sklepienia podparte piaskowcową kolumną, obok której na piętro wspinają się szykowne schody.

Dziś w dawnej części gospodarczej państwo Kłosowscy przygotowali pokoje agroturystyczne. Jak przystało na stary dom, po jednej jego stronie od frontu rośnie okazały świerk, a po drugiej obowiązkowy kasztan, wyleczony i zaszczepiony. Przed domem jest też studnia, ale wciąż nieczynna, bo właściciele wykopują z niej wciąż różne niespodzianki, a to starą wrzuconą wersalkę, a to fragmenty mebli czy inne śmieci. A studnia jest z łupka, budowana od góry w koło. Marzą o wodzie z niej, choć był czas, że do 11-metrowej studni wpływało szambo. Mają też inne ujęcia, bo woda gminna niepewna, częste awarie zakłócają rytm gospodarstwa agroturystycznego. Był taki przypadek, że Kłosowscy musieli odwoływać rezerwacje i przeprosić gości, bo awaria trwała kilka dni.

Murłaty domu na Łysej Górze są z jednego bala i mają po 28 metrów długości. Mury pomiędzy słupami, ryglami i zastrzałami były wypełnione plewami z gliną, a dziś zastąpione nowoczesnymi materiałami. Wszystkie zniszczone belki zostały pieczołowicie uzupełnione i zabezpieczone dobrym impregnatem. Dom ma 420 merów powierzchni u użytkowej, a ze strychem jest ich aż 620. Żeby wyremontować siedlisko, sprzedali swoje jeleniogórskie lokum.

Pani Ela, miłośniczka kwiatów, swoim pokojom dla gości nadała kwiatowe nazwy. Jest więc pokój makowy, irysowy, lniany i różany. To tak, żeby stało się zadość rodzinnej tradycji, bo przecież pochodzi ze znanej jeleniogórskiej rodziny ogrodników. Poza tym chętnie obserwuje swoje włości, bo są niezwykle bogate w ptactwo i zwierzynę. Pokazuje zdjęcie śpiącego w sąsiedztwie domu trzyletniego jelonka zrobione komórką. Marzy też o ganku takim, jak zbudował Klose - całym oszklonym witrażami. Podobno w archiwum miejskim są jego plany, więc można by kiedyś odtworzyć, tak jak było pierwotnie.

Na pytanie o skarby, Kłosowscy uśmiechają się i mówią, że to miejsce jest ich skarbem. Choć wspominają, że w czasie wieloletnich prac remontowych znaleźli szablę z czasów napoleońskich, guziki z mundurów żołnierskich z różnych wojen. Intryguje ich też rosnący w lesie ponad 200-letni jesion z dziwnym krzyżem germańskim. Może kiedyś odkryją jego znaczenie?

Pan Zbigniew, emerytowany kapitan Polskiej Żeglugi Wielkiej mówi, że żona się uparła na ten dom, a do jego kupna i prac przy nim w ogóle wówczas nie byli przygotowani. Ale, dzięki Bogu, wszystko się udało. Dziś już nie zamieniłby swego siedliska na inne. Nawet zdrowotnie, bo pan Zbigniew miał w 2009 zawał, po tym jak został uprowadzony przez somalijskich piratów. Tu na górze z widokiem na całą Jelenią Górę odzyskuje zdrowie i siły.

Klimat tutaj panujący jest przesiąknięty dobrą energią i zapachem drewna. Meble są starannie dobrane, często z początku ubiegłego wieku, a na ścianach widnieją pamiątki z dalekich podróży. Pani Ela opowiada, że jeszcze na długo przed ukończeniem remontu, często nocowała w domu sama, choć nawet nie było w nim solidnych drzwi. Usytuowanie budowli daje poczucie bezpieczeństwa, bo wokół wszystko jest widoczne jak na dłoni. Poczucie bezpieczeństwa wnosi do domostwa także najważniejszy chyba gospodarz – Mavick, przyjazny golden retriever.

Jelonka.com opowie także historie innych „domów z duszą”, z pietyzmem i miłością odbudowywanych z szacunku dla przeszłości i chęci ocalenia tego dziedzictwa dla kolejnych pokoleń.
(Niektóre zdjęcia pochodzą z archiwum państwa Kłosowskich)

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
1110
Dobry pomysł
51%
To jest niedopuszczalne
32%
Nie mam zdania
17%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Zdradzają tajemnice... Kajzerka to surowa mąka w kształcie bułki
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
112
Urzędowy samochód miał wypadek
 
Aktualności
Streetworkerzy wrócili na ulice Jeleniej Góry. „Nie jesteśmy po to, żeby kogokolwiek ścigać”
 
Aktualności
Nowe życie dawnego cmentarza
 
Aktualności
Termy Cup 2026
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group