Piątek, 20 maja
Imieniny: Aleksandra, Bazylego
Czytających: 5525
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Bo mój chłopak piłkę kopał

Czwartek, 12 czerwca 2008, 7:32
Aktualizacja: 15:34
Autor: AGA
JELENIA GÓRA: Bo mój chłopak piłkę kopał
Fot. AGA/ Archiwum
Kiedy polscy kibice trzymają kciuki za biało–czerwonych, którzy dziś zagrają przeciwko Austrii, związana z Jelenią Górą Maria Żmuda wspomina postać swojego byłego męża. Przez 25 lat była żoną słynnego piłkarza, Władysława Żmudy, legendarnego obrońcy nie tylko "orłów" Górskiego. Intensywnie przeżywana młodość, sława, codzienność pełna wrażeń i życie podporządkowane kolejnym meczom. Postanowiła napisać autobiograficzną książkę, w której opowiada o życiu sprzed 20–30 lat.

Znajomość z Władysławem Żmudą była zupełnie przypadkowa. Po rozwodzie nie są już razem. Maria Żmuda: – Poznałam sympatycznego, młodego chłopca, wówczas 17-letniego, który przebywał w Jeleniej Górze na zgrupowaniu piłkarskim. Pochodził aż z Lublina, ale choć dzieliło nas 600 km, po kilku dniach przyjechał znów do mnie.

Wtedy nie wiedziała nic o futbolu. Piłka wciągnęła ją jednak bardzo szybko i po dwóch latach stała się znawcą tematu.
Byli i są dwiema różnymi osobowościami, więc ktoś z nich musiał pójść wtedy na kompromis. – Wkroczyłam do jego świata, bo wiem, że on do mojego by nie wszedł i bezwzględnie podporządkowałam się jednemu celowi – karierze piłkarskiej Władka – wspomina.

Szybko się usamodzielnili. – Władek w wieku 18 lat był już pierwszoligowym piłkarzem. Zarabiał na siebie. Zawsze podziwiałam ogrom pracy, którą wykonywał. Wtedy też tak naprawdę uświadomiłam sobie, jak trudno jest osiągnąć wyniki na skalę światową.

Maria Żmuda po latach, po rozwodzie niczego nie żałuje. – O naszej egzystencji decydowały mecze piłkarskie. Barwny świat, sława, pieniądze sprawiały, że zanim zdążyliśmy coś sobie zamarzyć, już to mieliśmy. Ale byliśmy dwojgiem młodych, skromnych ludzi. To prawda, że rzeczywistość dała nam więcej od marzeń i było to cudowne, ale najważniejsze w tym jest to, że zachowaliśmy równowagę. Głównie dzięki temu, że jedną nogą tkwiliśmy w tamtym środowisku, a drugą w zupełnie innym, spokojnym i oddalonym od tego całego zgiełku – wyznaje dziś nasza rozmówczyni.

Maria Żmuda cały czas wspierała męża w piłkarskiej karierze, dopingowała do walki i doradzała. Władek startował aż w czterech mistrzostwach świata i przez 16 lat grał na najwyższym światowym poziomie.
I choć wcześniej nie wyobrażała sobie życia poza krajem, wyjechała razem z nim po stanie wojennym do Włoch. Po 10 latach zdecydowali się jednak na powrót.

– Nie mogę powiedzieć, czy zrobiliśmy dobrze czy źle, może było to trochę za wcześnie. Nigdy jednak niczego nie żałuję. Cieszę się, że choć realia w Polsce okazały się wtedy bardzo ciężkie, to przetrwałam. Jednak potencjał. który we mnie tkwił, był we mnie pięć razy większy – mówi.

Któregoś dnia dostała kartkę od kolegi ze Stanów Zjednoczonych, który napisał, że gdy wróci do Polski, porozmawia z nią o czymś ważnym. Maria Żmuda – Podczas spotkania zapytał mnie, dlaczego nie piszę książki. W Stanach kobiety takie jak ja, przelewają swoje wspomnienia na papier, powiedział. Zastanowiłam się i pomyślałam, dlaczego nie.

Początki nie były łatwe. – Kiedyś pochopnie zadeklarowałam się na łamach lokalnej prasy, że napiszę książkę. Nie miałam więc wyboru, zakasałam rękawy i wzięłam się do pracy – śmieje się Maria Żmuda.

Książka, która nosi tytuł „Bo mój chłopak piłkę kopie” będzie zbiorem krótkich, humorystycznych opowiadań dotyczących świata futbolu lat 70. – 80., kiedy polska piłka miała prestiż światowy. Autorka ma nadzieję, że opowiadania o tych czasach i o tym środowisku zainteresują odbiorców. – Mam już kilkadziesiąt stron i myślę, że do końca czerwca książka będzie ukończona. Pierwszy raz w życiu zabieram się za coś takiego i trudno jest mi siebie ocenić. Mam jednak świadomość, że Nobla za to nie dostanę i nie wszystkim się spodoba – dodaje. Książkę adresuje przede wszystkim do kibiców – zarówno tych starszych, jak i młodszych.

W książce swoje refleksje przekazuje pół żartem pół serio. Podkreśla, że 90 procent jej zawartości, to fakty oczywiste dla jej pokolenia i obawia się, czy będą potrafili je zrozumieć młodsi odbiorcy. – Pocieszam się jednak, że jeśli „Miś” Barei jest wciąż czytelny, to moja książka też będzie – mówi. Na pewno obroni ją legenda Władysława Żmudy, który jest największym piłkarzem na Dolnym Śląsku, zapisał się też w światowej historii futbolu.

– Władkowi pomysł bardzo się spodobał, wspiera mnie i obiecał, że napisze wstęp. Na razie jednak nie zna treści. Na pewno będę konsultować z nim na przykład wyniki meczów, które mi wypadły z pamięci, a które on ma w małym palcu.

Zdradza, że marzy jej się, aby książka nie był sprzedawana w tradycyjny sposób, ale trafiła na stadiony i była kupowana razem z innymi gadżetami. Maria Żmuda: – Chciałabym, aby dodatkiem do książki była płyta z piosenką, „Bo mój chłopak piłkę kopie” w wykonaniu jakiejś artystki z młodego pokolenia. No i najlepiej, gdyby promocja przypadła na Euro 2012 we Wrocławiu – byłoby to doskonałe połączenie historii z rzeczywistością.

Maria Żmuda cały czas marzyła, aby – mimo intensywnego życia u boku gwiazdy – osiąść w jednym miejscu i żyć spokojnie. Wróciła więc na swoją ulicę, obok domu, w którym się wychowałam i spędziła dzieciństwo. Świetnie czuje się na Wzgórzu Partyzantów i dobrze mieszka się jej w Jeleniej Górze. Wróciła, bo to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie z byłym mężem widzieli.

Władysław Żmuda karierę rozpoczynał w Motorze Lublin. Grał także w Gwardii Warszawa, Śląsku Wrocław i Widzewie Łódź oraz w drużynach włoskich i amerykańskich. Jest trzykrotnym mistrzem Polski (1977 ze Śląskiem, 1981-1982 z Widzewem). W reprezentacji Polski grał od 1973 do 1986 (91 meczów i 2 gole), czterokrotnie brał udział w Mistrzostwach Świata w piłce nożnej (1974, 1978, 1982 i 1986). Do niego należy rekord występów wśród polskich piłkarzy występujących na MŚ – aż 21 gier w czterech kolejnych finałach. Zdobył również srebrny medal olimpijski w Montrealu (1976). Jako trener współpracował z Pawłem Janasem i Jerzym Engelem. Obecnie prowadzi w Warszawie Sportową Akademię Władysława Żmudy, gdzie szkolą się najmłodsi piłkarze.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (14) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2022 Highlander's Group