Nie rabunek, nie porachunki, nie awantura – zbrodnia, o której tu mowa, wydarzyła się w biały dzień, w ciszy przerywanej modlitwą. W Maciejowej, dziś spokojnej części Jeleniej Góry, stoi kościół, który wygląda jak pocztówkowy przystanek na turystycznym szlaku. A jednak to właśnie tutaj doszło do brutalnego morderstwa, które do dziś budzi niepokój i pytania bez odpowiedzi.
W kościele pw. św. Piotra i Pawła w Maciejowej znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona księdzu Józefowi Górszczykowi. Przypomina, że 10 stycznia 1964 roku został on zamordowany podczas odprawianej mszy świętej.
Tego zimowego poranka do świątyni wtargnął mężczyzna uzbrojony w siekierę. Bez słowa rzucił się na kapłana. Ksiądz próbował uciec, lecz napastnik dopadł go i zadał śmiertelne ciosy, między innymi w głowę.
Przerażeni parafianie próbowali ratować duchownego, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne.
Sprawca został szybko zatrzymany, lecz motywy zbrodni nigdy nie zostały jasno wyjaśnione. Wśród mieszkańców krążyły plotki, także o możliwym tle politycznym, choć większość świadków wskazywała na zaburzenia psychiczne napastnika.
Dziś niewielki, gotycko-renesansowy kościół otoczony kamiennym murem przyciąga turystów ciszą i historią. To jednak historia naznaczona krwią, która sprawia, że nawet najspokojniejszy spacer po Maciejowej nabiera mrocznego wymiaru.