Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 10 marca
Imieniny: Aleksandra, Cypriana
Czytających: 10284
Zalogowanych: 56
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Agata Skowrońska – wychowanka z krwi i kości

Niedziela, 24 września 2017, 9:04
Aktualizacja: 9:06
Autor: Przemek Kaczałko
Jelenia Góra: Agata Skowrońska – wychowanka z krwi i kości
Fot. Tomasz Raczyński
Mieszka w Siedlęcinie, ale Jelenia Góra jest istotną częścią jej życia. Agata Skowrońska – bo o niej mowa – już w wieku 10 lat rozpoczęła treningi piłki ręcznej w Szkole Podstawowej Nr 11, a niemal dokładnie rok temu (1 października 2016 r.) zaliczyła debiut w seniorskiej drużynie KPR–u Jelenia Góra w spotkaniu o punkty PGNiG Superligi.

Jeleniogórski szczypiorniak w całym kraju słynie z bardzo dobrej pracy z dziećmi i młodzieżą, grupy młodzieżowe od lat wiodą prym w rozgrywkach dolnośląskich, gdzie mają bardzo silną konkurencję, m.in. z Zagłębia Lubin, ale to jeleniogórzanki zazwyczaj zdobywają złote medale w naszym województwie, a w fazie centralnej również sobie bardzo dobrze radzą. W 2016 roku zdobyły brązowe medale Mistrzostw Polski – swoją cegięłkę w ten sukces włożyła także Agata Skowrońska, która jest doskonałym przykładem, że ciężka praca i poświęcenie na rzecz pasji – procentuje. W rozwoju kariery pomagali jej trenerzy: Marta Oreszczuk, Dariusz Jarosz, Krzysztof Szymków, Dilrabo Samadova, a w seniorskiej piłce Tomasz Konitz i Michał Pastuszko – obecny szkoleniowiec KPR-u. Utalentowana rozgrywająca żółto-niebieskich wiele zawdzięcza własnej pracowitości, ale też rodzicom. O tym i wielu innych aspektach Agata Skowrońska opowiedziała w wywiadzie dla naszego portalu, do którego lektury zachęcamy.

Przemek Kaczałko: Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką ręczną?
Agata Skowrońska: Zaczęłam przypadkowo. Zawsze chciałam trenować siatkówkę – to było moje marzenie. Zaczęłam chodzić na SKS-y w Szkole Podstawowej Nr 11, zapisywałam się na wszystkie zajęcia pozalekcyjne, bo chciałam znaleźć swoją drogę. Na początku były gry i zabawy z piłką i jak przyszło do zebrania, to okazało się, że to nie są SKS-y profilujące na siatkówkę, tylko na piłkę ręczną... i tak się zaczęło.
Marzyłaś o siatkówce, więc jak się przekonałaś do piłki ręcznej?
Postanowiłam spróbować - z treningu na treningi piłka ręczna podobała mi się coraz bardziej. Każdy trening był nowym doświadczeniem – robiłam to, co w tym momencie jest miłością mojego życia. Moja mama bardzo chciała, żebym grała na pianinie, ale ja przyszłam do domu i powiedziałam, że będę grała... w piłkę ręczną (uśmiech).
Autorytetem dla Ciebie są Twoi rodzice. Oni wspierali Cię od początku i nadal to robią...
Tak. Moi rodzice zawsze są ze mną na meczach, zawsze mnie wspierają. Mówią, że jakąkolwiek decyzję bym nie podjęła – zawsze będą mnie wspierać i tak jest do tej pory. Kiedyś miałam okres buntu i nie chciałam, żeby przychodzili na moje mecze, ale teraz nie wyobrażam sobie meczu bez nich – jeżdżą ze mną gdzie tylko mogą, a ja wiem, że zawsze ktoś na trybunach jest. Jak mi nie idzie to mnie zganią, ale zawsze są za mną i pomagają.
Twoim wzorem z parkietu jest reprezentantka Norwegii Nora Mork. Dlaczego?
Jest bardzo dynamiczną zawodniczką, też rozgrywającą. Potrafi świetnie rzucać – ma petardę w ręce i chciałabym się na niej wzorować.

Z moich (i nie tylko) obserwacji wynika, że w życiu codziennym jesteś bardzo grzeczna, kulturalna, a gdy wchodzisz na boisko - wychodzi z Ciebie diabeł – też tak czujesz?
Tak (uśmiech). W życiu prywatnym jestem bardzo poważna – wszystko muszę mieć poukładane, dopięte na ostatni guzik. Na co dzień na spontaniczność nie ma u mnie miejsca. Mam tak napięty grafik – szkoła (teraz matura), mecze , treningi, a na boisku to jest oderwanie od tego wszystkiego. Mogę się wyżyć, wybiegać – tak chyba odreagowuję to wszystko, co w życiu codziennym muszę mieć poukładane.
Nie każdy potrafi zorganizować sobie czas, żeby pogodzić treningi, naukę i życie prywatne. Ty dajesz radę... Nawet sędziujesz mecze.
To już przyzwyczajenie. Musiałam postanowić co jest dla mnie priorytetem. Postawiłam teraz na naukę, bo to się wiąże z moją przyszłością, a kariera jest na drugim miejscu, bo w razie kontuzji muszę mieć zawód, żeby w dorosłym życiu mieć się z czego utrzymać. Praktycznie całe swoje życie prywatne oddałam swojej pasji – piłce ręcznej.
Z Jeleniej Góry wywodzi się wiele wychowanek, które osiągały lub osiągają nadal sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. Jesteś przykładem tego, że szkolenie młodzieży w naszym klubie daje efekty.
Gdyby szkolenie nie było na bardzo dobrym poziomie, nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem. Od samego początku jestem szkolona w tym klubie, nauczyłam się od podstaw piłki ręcznej. Każdy trener dołożył i dokłada cegiełkę do mojego rozwoju za co jestem ogromnie wdzięczna. Nie ma nic lepszego niż satysfakcja z postępów z rozwoju dla sportowca .
Zapewne pamiętasz swój pierwszy mecz w Superlidze. Niemal rok temu zadebiutowałaś przed jeleniogórską publicznością w meczu z ówczesnym mistrzem Polski – MKS Selgros Lublin. Jak to wspominasz?
To było dla mnie osiągnięcie celu, do którego dążyłam przez całą karierę. Byłam dumna, że tak wiele poświęciłam i w końcu jestem w miejscu, w którym zawsze chciałam być.
Cel osiągnięty, więc w kolejnym kroku musiałaś sobie podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej.
Tak. Jestem osobą, która cały czas sobie stawia poprzeczkę coraz wyżej. Nawet jak trenerzy mówią, że są ze mnie zadowoleni, to ja i tak wiem, że mogłam zrobić coś więcej, ale już taka jestem.

Jako drużyna macie bardzo duży potencjał, ale zdarza się, że przegrywacie mecze w głowach – tak jak w poprzednim sezonie z Kobierzycami. Na ile gra głowa, a ile pozostałe elementy handballowego rzemiosła?
Jesteśmy tylko ludźmi czasem niestety emocje biorą górę, wtedy im bardziej chcemy tym mniej wychodzi. Głowa ma dosyć duże znaczenie, ponieważ piłka ręczna jest sportem, w którym trzeba myśleć, przewidywać zachowania przeciwników, reagować na sytuacje spontanicznie wynikające w trakcie meczu.
W porównaniu do poprzednich sezonów, KPR tym razem bardzo dobrze wystartował w rozgrywkach Superligi. Jaka jest atmosfera w drużynie?
Jest bardzo dobra atmosfera, z meczu na mecz coraz lepiej się zgrywamy i dogadujemy się. Liczymy, że uda się spokojnie utrzymać i dołożymy ku temu wszelkich starań.
W piłce młodzieżowej byłaś już powoływana do reprezentacji Polski. Jaki masz sportowy cel w piłce seniorskiej?
W każdym meczu chcę pokazać, że zasługuję na miejsce w ekstraklasie. Oczywiście każdy sportowiec chciałby zagrać z orzełkiem na piersi, ale wiem, że na to potrzeba jeszcze kilka lat ciężkiej pracy na treningach i podczas meczów. Marzę też, żeby z KPR-em coś więcej osiągnąć – patrząc realnie stać nas na środek tabeli, tylko potrzebujemy czasu.
Twoją pozycją na boisku jest rozgrywająca, ale świetnie radzisz sobie też w obronie. Dajesz sobie radę z wieloma doświadczonymi zawodniczkami, agresywnie bronisz.
Cieszę się z każdej minuty, którą spędzam na boisku – czy w ataku, czy w obronie, bo wyciągam z tego doświadczenie, wnioski. Tak samo na treningach – trenuję z bardzo doświadczonymi zawodniczkami, które zawsze służą dobrą radą – okrzyczą, zmotywują. Grając w juniorkach wykorzystuję to, co się od nich nauczę i to owocuje.
Gdy rozpoczynałaś karierę jako dziewczynka, obserwowałaś jak w ekstraklasie grają Asia Załoga czy Sabina Kobzar. Teraz tworzysz z nimi jedną drużynę – jak to odbierasz?
Pamiętam jak byłam mała – patrzyłam jak grają seniorki i to był dla mnie taki wzór. Myślałam wtedy: też bym tak chciała. A teraz przychodzę – cześć/cześć, przybijamy sobie piątki, dążymy do jednego celu - to jest spełnienie marzeń, że mogę z nimi trenować i ogromna motywacja do działania.
Jesteś przykładem tego, że można w tym klubie przejść drogę od początkującej dziewczynki po najwyższą klasę rozgrywkową. Zachęciłabyś rodziców, żeby posyłali swoje dzieci na treningi do KPR-u?
Oczywiście. Każdy trener chce naszego rozwoju. Jeśli tylko dziecku się to spodoba to Trenerzy dokładają wszelkich starać, by rozwinąć potencjał drzemiący w nim.
Na koniec z pozoru banalne pytanie... Dlaczego warto trenować piłkę ręczną?
Piłka ręczna strasznie kształtuje charakter, pokazuje że nie wolno się poddawać nawet jak jest ciężko. Wśród ludzi wokół są zarówno krytycy, jak i ci, którzy pochwalą – to też bardzo kształtuje, bo trzeba wiedzieć, że po krytyce nie można się poddać, tylko iść dalej i udowodnić, że ma się umiejętności ,a gorsze momenty mogą się przytrafić każdemu. Teraz wiem, że jestem na tyle silna, że w życiu sobie poradzę, bo w życiu jest jak w piłce ręcznej – trzeba walczyć o swoje, bo nikt nam nic na tacy nie da.
Dziękuję za rozmowę.
Również dziękuję.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Utrata "prawka" za prędkość także poza terenem zabudowanym?

Oddanych
głosów
497
Bardzo dobry pomysł
64%
Jestem przeciwny/a
29%
Nie mam zdania
7%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Czy można to jeszcze zatrzymać? Cyfrowa matnia nas pożera.
 
Rozmowy Jelonki
Mocna rozmowa o młodych ludziach w Jeleniej Górze
 
Inwestycje
Kowary budują nowe mieszkania komunalne
 
Kilometry
Pod prąd w centrum Jeleniej Góry
 
Inwestycje
Budują, budują i wybudować nie mogą
 
Aktualności
Planszówki w Mysłakowicach
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group