Czwartek, 29 października
Imieniny: Wioletty, Jacka
Czytających: 7235
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Zamach na rzecznika

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 6 stycznia 2008, 7:55
Aktualizacja: 17:21
Autor: ROB
Fot. Agnieszka Gierus
Rzeczniczka konsumentów Jadwiga Reder–Sadowska, która pomogła tysiącom jeleniogórzan, w jednej chwili mogła stracić pracę. O mało nie padła ofiarą politycznych targów między Platformą Obywatelską a PiS–em, choć radni tych ugrupowań umywają ręce i twierdzą, że nie knują spisku.

– Scenariusz był już ułożony. Platforma miała oddać tę funkcję w zamian za poparcie przez Prawo i Sprawiedliwość podwyżek cen wody – mówi radny, który nie chce podawać nazwiska.

Zamach miał odbyć się na grudniowej, przedświątecznej sesji. Tuż po głosowaniu o podwyżkach cen wody, radni mieli zmienić porządek obrad i nieoczekiwanie wprowadzić punkt o odwołaniu Jadwigi Reder–Sadowskiej. Wystarczyło, że PiS poprze nowe taryfy opłat za wodę i ścieki.

Miejski rzecznik konsumentów to jedyna funkcja w urzędzie, podlegająca bezpośrednio radzie a nie prezydentowi. To rada decyduje, kto ma pełnić tę funkcję. Rada też rozlicza rzecznika, przyjmując jego roczne sprawozdania. Prezydent nie ma nic do tego.

– Odwołanie Jadwigi Reder–Sadowskiej nie byłoby trudne. I można tego dokonać bez Platformy Obywatelskiej – mówi nasz informator. Wystarczyłoby, że PiS znalazłby byle powód. Mógłby liczyć na przychylność Lewicy i Demokratów, dla których Reder–Sadowska, to wróg polityczny z pierwszego szeregu. Byłaby to dla lewicy słodka zemsta za to, że pani rzecznik, przez lata związana z SLD, w wyborach prezydenckich poparła Wspólne Miasto.
– Wówczas PO wstrzymuje się od głosu i pani Reder–Sadowska przestaje być rzecznikiem – odkrywa plan nasz informator. Następcą – w jego oczach – miał być człowiek PiS, powołany z pomocą PO.

– Już nic mnie nie zdziwi – rozkłada ręce Jadwiga Reder–Sadowska, miejska rzeczniczka konsumentów w Jeleniej Górze. Potwierdza, że słyszała pogłoski o jej odwołaniu. – Radni chyba nie wiedzą, do czego jest rzecznik. To osoba, która pomaga konsumentom. To nie jest funkcja polityczna. Do tego trzeba mieć odpowiednie wykształcenie i doświadczenie – mówi pani rzecznik.

Inna sprawa, że funkcja, o którą toczy się walka, to nie ciepła posadka. Jadwiga Reder–Sadowska zarabia ok. 2,5 tys. na rękę. Ale pracy ma naprawdę sporo, codziennie odwiedzają ja dziesiątki oszukanych klientów. Nie wszyscy mają rację, ale pani rzecznik musi ich bronić. No i to notoryczne „użeranie się” z wielkimi sieciami handlowymi, które stosują różne chwyty, by oszukać klientów. – Często wieczorami w domu przygotowuję się do rozmów – mówi.
Sama też prowadzi stronę internetową, choć nie ma takiego obowiązku. – To po to, by mieszkańcy mieli łatwiejszy kontakt ze mną – mówi.

Jest przekonana, że jej ewentualne odwołanie nie byłoby uzasadnione merytorycznie. – Moje sprawozdanie z działalności zostało wysoko ocenione przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – mówi.

Funkcja rzecznika konsumentów to w Jeleniej Górze gorący stołek. – W przeszłości, jeszcze za poprzednich kadencji, dwukrotnie próbowano mnie odwołać – wspomina Jadwiga Reder–Sadowska. – Raz dostało mi się za to, że nie interweniowałam, kiedy kostka brukowa na ul. Konopnickiej i 1 Maja była krzywo położona. Drugi raz za to, że źle się działo w „Wodniku”. Panowie, którzy do tego dążyli, nie wiedzieli chyba, jakie zadania ma rzecznik.

Nie uważa też, że zdradziła SLD. – Przed drugą turą wyborów, kiedy już Józef Kusiak przegrał, przyjęłam propozycję Miłosza Sajnoga – mówi. – Zaproponował mi funkcję sekretarza miasta, po ewentualnej wygranej. Ale nigdy nie wstąpiłam do Wspólnego Miasta. Chcę się po prostu rozwijać i pomyślałam, że to byłoby dla mnie wyzwanie, bo rzecznikiem jestem już długo, od 1999 roku. Po tym zdarzeniu stałam się wrogiem dla ludzi SLD: otrzymałam naganę z sądu partyjnego na szczeblu województwa, z paragrafu mówiącym o tym, że członek SLD nie może startować w wyborach z innej partii. To przecież bzdura. Odwołałam się do sądu krajowego, który przyznał mi rację i naganę uchylił. A ja miałam już dość i rzuciłam legitymacją partyjną.

Przedstawiciele obu partii stanowczo zaprzeczają, jakoby mieli dokonać targu kosztem pani rzecznik. – Nic o tym nie wiem – krótko kończy rozmowę Hubert Papaj z Platformy Obywatelskiej, przewodniczący rady miejskiej. Podobnie wypowiadają się jego koledzy z partii.

– Nie ma żadnego handlu – zarzeka się Krzysztof Mróz z Prawa i Sprawiedliwości. Na pytanie, czy PiS ma swojego człowieka na to stanowisko, tylko się uśmiecha, kiwając głową na „nie”.

Ale zaraz dodaje, że praca pani rzecznik budzi zastrzeżenia. – Kiedy w pierwszej połowie roku rada przyjmowała jej sprawozdanie, tylko Wspólne Miasto było „za”. Pozostali radni wstrzymali się od głosu. To chyba o czymś świadczy – przypomina.

Zamach na funkcję rzecznika konsumentów ostatecznie się nie udał. Radny Józef Zabrzański z PiS, doświadczony księgowy, skrytykował na sesji propozycje podwyżek cen.
Temat Jadwigi Reder–Sadowskiej powróci jednak na pewno w drugim kwartale 2008 roku, kiedy to rada będzie przyjmowała jej sprawozdanie z działalności za mijające 12 miesięcy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (26) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group