Poniedziałek, 20 września
Imieniny: Eustachego, Filipiny
Czytających: 7061
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Zagłębie grozy w zasięgu ręki

Sobota, 20 marca 2010, 8:58
Aktualizacja: Niedziela, 21 marca 2010, 8:14
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Zagłębie grozy w zasięgu ręki
Fot. ....
Ma swojego potwora Jezioro w Loch Ness. Dlaczego Pilchowice nie mogą pochwalić się utopcem Liebmannem porywającym dzieci? Pełne grozy legendy i powiastki postanowił ożywić na ekranie Tadeusz Siwek, dziennikarz telewizyjny, piosenkarz i autor tekstów.

W kinie lubimy się bać. Horrory cieszą się powodzeniem praktycznie od chwili zaistnienia tego gatunku i filmu „Gabinet doktora Caligari”. Film grozy często powstaje na bazie legend lokalnych, w których wystąpienie zjawiska paranormalnego jest czymś… normalnym i nadającym podaniu atrakcyjności poprzez niesamowitość. Takich legend mamy mnóstwo: choćby całą serię związaną z Duchem Gór. Ale – jak się okazuje – nie tylko zużyty i wyeksploatowany już nieco Ruebezahl straszy w legendarnym świecie ziemi jeleniogórskiej i całego Dolnego Śląska.

Zauważył to Tadeusz Siwek, który jakiś czas temu zrealizował dla TV Odra całą serię poświęconą zjawom, upiorom, strzygom, wampirom i innym – mniej lub bardziej strasznym istotom – nawiedzającym zamki i pałace naszego regionu. – Nasze lokalne „Drakule” zostały zapomniane po 1945 roku. Warto do tego tematu wrócić – przekonywał autor podczas wczorajszego, ponad dwugodzinnego pokazu wszystkich odcinków serialu w DKF „Klaps” Jeleniogórskiego Centrum Kultury. Filmowca zaprosił gospodarz klubu Waldemar Wilk. – Możemy się pochwalić czymś, z czego nie jesteśmy jeszcze znani – mówił – a nagłośnienie takich legend to jeden ze sposobów niestandardowej promocji regionu.

Greta za życia posługiwała w schronisku na Zamku Bolczów. Co jakiś czas opuszczała warownię, aby udać się do domu w Miedziance. Pewnego razu zabłądziła i spadła w przepaść. Jej zwłoki znaleziono w jednej ze skalnych nisz. Nie odeszła jednak w zaświaty, bo jej upiór nawiedza zamek oraz szlak, którym turyści dochodzą do Bolczowa. Zjawa miała się ukazać ostatnio na początku XXI wieku grupie przybyszów z Niemiec. To streszczenie tylko jednego z odcinków serii T. Siwka pod wspólnym tytułem „Duchy Dolnego Śląska”. Schemat pozostałych jest mniej więcej taki sam.

Pojawiają się piękne driady, które miały być w wiekach średnich przywiezione do Siedlęcina wraz z drewnem przeznaczonym na budowę mieszkalnej wieży rycerskiej. Powabne „duszyce” ukazywały się później domniemanemu autorowi fresków w budowli i odegrały znaczącą rolę w legendzie, która mówi o zgładzeniu artysty przez zazdrosnego o żonę gospodarza wieży.

Jest Hans Liebmann, koszmarny utopiec z jeziora Pilchowickiego. Lubiący popić robotnik pracujący przy budowie zapory zaginąć miał w tajemniczych okolicznościach podczas powodzi w 1907 roku. Przypuszczano, że upił się i utonął, ale ciała jego nie znaleziono. Liebmann powraca jednak jako upiorna zjawa zachęcająca napotkanych ludzi do kąpieli w jeziorze. Miał porwać dwoje dzieci, których ciała odnaleziono w czasach międzywojennych. Podobno straszył podczas powodzi w 1977 roku…

Anna Menzler i żmije, duchy zamku Chojnik, demony pałacu w Bożkowie, Neya, wampirzyca z Pałacu na Skale w Trzebieszowicach, Czerwony Upiór z Grodźca, Kruk Richarda von Kramsta, widma Pałacu w Kraskowie – oto pozostałe postaci, które zagościły wczoraj na ekranie.

Grozą z niego nie wiało, bo i filmy nakręcono w konwencji dość monotonnych dokumentów krajoznawczych bez żadnych efektów specjalnych. Na wyobraźnię widza działa jedynie narracja, w której mnóstwo jest przypuszczeń: być może, prawdopodobnie, nie wyklucza się… Bo rzeczywiście nie można co do zjawisk paranormalnych mieć stuprocentowej pewności. Zaciera się jednak granica między rzeczywistym podaniem a fantazją autora, która – z pewnością – też była jedną z inspiracji.

Mimo pewnych niedoskonałości filmów pomysł Tadeusza Siwka, aby ożywić makabryczne legendy, jest świetny. Gdyby nie potwór, nikt z nas nie słyszałby o jeziorze Loch Ness. Tylko znikające samoloty i statki rozsławiły Trójkąt Bermudzki. Legendy o księciu Draculi dały mu faktyczną nieśmiertelność jako bohaterowi rozlicznych horrorów. Postawmy w ten sposób dolnośląskie legendy, o których wielu wczoraj dowiedziało się po raz pierwszy. Brakuje jedynie promocyjnej trampoliny, aby z naszego regionu uczynić prawdziwe zagłębie grozy!

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (7) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group