Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 6 kwietnia
Imieniny: Izoldy, Wilhema
Czytających: 10146
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Zagłębie grozy w zasięgu ręki

Sobota, 20 marca 2010, 8:58
Aktualizacja: Niedziela, 21 marca 2010, 8:14
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Zagłębie grozy w zasięgu ręki
Fot. ....
Ma swojego potwora Jezioro w Loch Ness. Dlaczego Pilchowice nie mogą pochwalić się utopcem Liebmannem porywającym dzieci? Pełne grozy legendy i powiastki postanowił ożywić na ekranie Tadeusz Siwek, dziennikarz telewizyjny, piosenkarz i autor tekstów.

W kinie lubimy się bać. Horrory cieszą się powodzeniem praktycznie od chwili zaistnienia tego gatunku i filmu „Gabinet doktora Caligari”. Film grozy często powstaje na bazie legend lokalnych, w których wystąpienie zjawiska paranormalnego jest czymś… normalnym i nadającym podaniu atrakcyjności poprzez niesamowitość. Takich legend mamy mnóstwo: choćby całą serię związaną z Duchem Gór. Ale – jak się okazuje – nie tylko zużyty i wyeksploatowany już nieco Ruebezahl straszy w legendarnym świecie ziemi jeleniogórskiej i całego Dolnego Śląska.

Zauważył to Tadeusz Siwek, który jakiś czas temu zrealizował dla TV Odra całą serię poświęconą zjawom, upiorom, strzygom, wampirom i innym – mniej lub bardziej strasznym istotom – nawiedzającym zamki i pałace naszego regionu. – Nasze lokalne „Drakule” zostały zapomniane po 1945 roku. Warto do tego tematu wrócić – przekonywał autor podczas wczorajszego, ponad dwugodzinnego pokazu wszystkich odcinków serialu w DKF „Klaps” Jeleniogórskiego Centrum Kultury. Filmowca zaprosił gospodarz klubu Waldemar Wilk. – Możemy się pochwalić czymś, z czego nie jesteśmy jeszcze znani – mówił – a nagłośnienie takich legend to jeden ze sposobów niestandardowej promocji regionu.

Greta za życia posługiwała w schronisku na Zamku Bolczów. Co jakiś czas opuszczała warownię, aby udać się do domu w Miedziance. Pewnego razu zabłądziła i spadła w przepaść. Jej zwłoki znaleziono w jednej ze skalnych nisz. Nie odeszła jednak w zaświaty, bo jej upiór nawiedza zamek oraz szlak, którym turyści dochodzą do Bolczowa. Zjawa miała się ukazać ostatnio na początku XXI wieku grupie przybyszów z Niemiec. To streszczenie tylko jednego z odcinków serii T. Siwka pod wspólnym tytułem „Duchy Dolnego Śląska”. Schemat pozostałych jest mniej więcej taki sam.

Pojawiają się piękne driady, które miały być w wiekach średnich przywiezione do Siedlęcina wraz z drewnem przeznaczonym na budowę mieszkalnej wieży rycerskiej. Powabne „duszyce” ukazywały się później domniemanemu autorowi fresków w budowli i odegrały znaczącą rolę w legendzie, która mówi o zgładzeniu artysty przez zazdrosnego o żonę gospodarza wieży.

Jest Hans Liebmann, koszmarny utopiec z jeziora Pilchowickiego. Lubiący popić robotnik pracujący przy budowie zapory zaginąć miał w tajemniczych okolicznościach podczas powodzi w 1907 roku. Przypuszczano, że upił się i utonął, ale ciała jego nie znaleziono. Liebmann powraca jednak jako upiorna zjawa zachęcająca napotkanych ludzi do kąpieli w jeziorze. Miał porwać dwoje dzieci, których ciała odnaleziono w czasach międzywojennych. Podobno straszył podczas powodzi w 1977 roku…

Anna Menzler i żmije, duchy zamku Chojnik, demony pałacu w Bożkowie, Neya, wampirzyca z Pałacu na Skale w Trzebieszowicach, Czerwony Upiór z Grodźca, Kruk Richarda von Kramsta, widma Pałacu w Kraskowie – oto pozostałe postaci, które zagościły wczoraj na ekranie.

Grozą z niego nie wiało, bo i filmy nakręcono w konwencji dość monotonnych dokumentów krajoznawczych bez żadnych efektów specjalnych. Na wyobraźnię widza działa jedynie narracja, w której mnóstwo jest przypuszczeń: być może, prawdopodobnie, nie wyklucza się… Bo rzeczywiście nie można co do zjawisk paranormalnych mieć stuprocentowej pewności. Zaciera się jednak granica między rzeczywistym podaniem a fantazją autora, która – z pewnością – też była jedną z inspiracji.

Mimo pewnych niedoskonałości filmów pomysł Tadeusza Siwka, aby ożywić makabryczne legendy, jest świetny. Gdyby nie potwór, nikt z nas nie słyszałby o jeziorze Loch Ness. Tylko znikające samoloty i statki rozsławiły Trójkąt Bermudzki. Legendy o księciu Draculi dały mu faktyczną nieśmiertelność jako bohaterowi rozlicznych horrorów. Postawmy w ten sposób dolnośląskie legendy, o których wielu wczoraj dowiedziało się po raz pierwszy. Brakuje jedynie promocyjnej trampoliny, aby z naszego regionu uczynić prawdziwe zagłębie grozy!

Sonda

Co jest największą zmorą jeśli chodzi o śmiertelne wypadki na drogach?

Oddanych
głosów
345
Brawura kierowców
62%
Pijaństwo i jazda pod wpływem
32%
Kiepski stan naszych dróg
6%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Mózg nie psuje się sam. My go codziennie zużywamy
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Życzenia od posła Roberta Kropiwnickiego
 
112
Zderzenie koło sądu
 
Aktualności
Miejska Droga Krzyżowa w sercu Jeleniej Góry
 
Aktualności
Autyzm to nie choroba
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group