Środa, 2 grudnia
Imieniny: Piotra, Pauliny
Czytających: 6142
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Zaczytaj się z Jelonką.com

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 6 listopada 2020, 12:15
Autor: KK
Fot. Książnica Karkonoska
Bibliotekarze z jeleniogórskiej Książnicy Karkonoskiej polecają tym razem książki: ”Prawda i miłość. Czeskie sztuki współczesne”, „Dobranoc, panie Lenin!” i „Zabawki diabła”. Taki wybór uzasadniają w swoich recenzjach. Zapraszamy do lektury.

Prawda i miłość. Czeskie sztuki współczesne

„Czy w naszej ojczyźnie jest więcej syfu czy dobrego?”. To pytanie niczym refren w piosence pojawia się regularnie w sztuce Davida Zábranskiego „Aktor i stolarz Majer mówi o stanie swojej ojczyzny”. W tym monologu autor poddaje refleksji sytuację w Czechach oraz przeobrażenia, jakie dokonały się w kraju po 1989 r. Zastanawia się nad stanem umysłu, postawami swoich rodaków. Głównym tematem utworu są Czechy i Czesi, ale przecież również my, Polacy możemy postawić sobie takie pytanie i zastanowić się nad tym, co zmieniło się w Polsce i w nas samych po 1989 r.
Wspomniany dramat jest jednym z dziewięciu zamieszczonych w antologii „Prawda i miłość. Czeskie sztuki współczesne”. We wstępie czytamy, że „[…] przynoszą nam refleksję nad stanem ducha czeskiego społeczeństwa dwadzieścia i trzydzieści lat po, jak to nazywają Czesi, „rewolucji”.[..]”. I rzeczywiście. Czytając te utwory odniesiemy wrażenie, że przyglądamy się z bliska naszym południowym sąsiadom, że autorzy dramatów niemal obnażają przed nami albo chociaż próbują to zrobić, zakamarki czeskiego umysłu, czeskiego ducha. Jednak poruszane w nich tematy są uniwersalne: pozycja kobiet we współczesnym świecie, kwestia etyki w nauce i polityce, mechanizmy władzy, konsumpcjonizm, II wojna światowa… Po raz kolejny przekonamy się również, że Czesi potrafią pisać o swojej historii a także ważnych zagadnieniach współczesnych z dystansem i poczuciem humoru.
W jednym z dramatów czytamy:
„ROSEMARY: Epidemia jako napędowa siła historii.
JOHN: Zawsze się z tego wyśmiewałaś.
ROSEMARY: Nie wyśmiewałam się. Ale zawsze miałam nadzieję, że to człowiek tworzy historię.
JOHN: I kto miał rację?”
Książka znajduje się w zbiorach klubowej biblioteczki DKK Czeski čtvrtek albo inny dzień tygodnia, dostępnej w Wypożyczalni Książnicy Karkonoskiej. (TJ)

Dobranoc, panie Lenin! Tiziano Terzani

Kolosy na glinianych nogach upadają efektownie, a jednocześnie szybko i niezauważalnie. Tak szybko, że często trudno jest uchwycić ów „moment krytyczny”. Koniec Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, kraju-systemu, który przez kilkadziesiąt lat trzymał pod okutym butem połowę świata, był właśnie takim nagłym, głośnym, ale niespodziewanym upadkiem. Amerykański prezydent George Bush senior odbierając telefon od sygnatariuszy układu w Białowieży, przywódców nowopowstałych państw, podobno myślał, że to żart. Zaskoczony był zresztą cały świat.
Tak jak u genezy Kraju Rad stał gwałtowny, zbrojny przewrót, nazwany później szumnie Wielką Socjalistyczną Rewolucją Październikową, tak o jego upadku zdecydowała długotrwała (re)wolucja społeczna. Nie bez przyczyny to właśnie przemiany zachodzące u podstaw, w szeregach „ludu pracującego” szesnastu bratnich republik stały się przedmiotem zainteresowania wielu literatów. „Od wewnątrz” mistrzowski portret mieszkańców Związku Radzieckiego nakreśliła w Czasach secondhand późniejsza noblistka Swiatłana Aleksijewicz. Spośród twórców pochodzących z radzieckiej strefy wpływów nie sposób nie wymienić Ryszarda Kapuścińskiego, autora bestselleru Imperium.
Te same zjawiska w czasie swojej podróży przez upadające państwo Gorbaczowa obserwował włoski dziennikarz i pisarz, wieloletni azjatycki korespondent pisma „Der Spiegel” Tiziano Terzani (1938-2004). Był doświadczonym i odważnym reportażystą, który wszędzie gdzie mieszkał i pracował starał się żyć życiem miejscowych: na przykład w Chinach posłał swoje dzieci do miejscowej podstawówki, a nie do szkoły dla dzieci obcokrajowców. Wcześniej był naocznym świadkiem upadku Sajgonu i cudem uratował się przed egzekucją w czasie pobytu w Kambodży rządzonej przez Czerwonych Khmerów. Ekscentryczny Włoch z siwą brodą miał niezwykły dar rozumienia tych, u których był gościem. Nie mogło go zabraknąć na pogrzebie Czerwonego Imperium. Tak powstała książka Dobranoc, panie Lenin! (Buonanotte, signor Lenin), relacja z upadającego mocarstwa. Terzani, podobnie jak Kapuściński, nie ograniczył się do pobytu jedynie w jednym z centrów wydarzeń - w Moskwie, Kijowie czy Leningradzie. Różnica między nimi polega na tym, że reportaż Włocha jest relacją z jednej podróży, a Polak bywał w ZSRR wiele razy.
Tiziano Terzani płynąc po Amurze dowiedział się o „abdykacji” Gorbaczowa. Odwiedził Birobidżan, stolicę Żydowskiego Obwodu Autonomicznego, który nawiasem mówiąc istnieje do dziś jako fantomowy relikt stalinowskiej Ziemi Obiecanej. Z wymarłego Chabarowska, miasta „niepozbawionego śladów dawnej elegancji”, śledził wiadomości o puczu Janajewa. Na przykładzie rozmów z mieszkańcami Nikołajewska, miasta położonego przy ujściu Amuru, pokazał specyfikę peryferii imperium pisząc: „Także tutaj pucz nie wzbudził szczególnych reakcji. Jesteśmy daleko od Moskwy. Za każdym razem tak się działo. Nawet rewolucja październikowa dotarła tu pół roku później”.
Z bezkresnej Syberii, „ziemi która śpi”, autor pojechał do Kazachstanu, „bogatego śmietnika Związku Radzieckiego”, na którego przykładzie opisał dziwaczny proces odradzania się tożsamości narodowej na radzieckim fundamencie ideologicznym. W Kazachstanie, Kirgistanie, Tadżykistanie i Turkmenistanie zadawał pytanie o rolę islamu i słynnej stepowej wolności. Z bliska pokazał fikcyjną zmianę na szczytach władzy, w ramach której dotychczasowi sekretarze republikańskich filii KPZR stali się, najczęściej dożywotnimi, prezydentami niepodległych państw Azji Centralnej. Czytając opowieści Terzaniego widzimy możliwości, które te państwa i narody otrzymały trzydzieści lat temu. Dziś możemy porównać to z ich późniejszymi dziejami, na których piętno najczęściej odcisnęły nowe, „swojskie”, ale nie mniej okrutne dyktatury.
Przez Kaukaz, gdzie obserwował rodzący się konflikt o Górski Karabach, przybysz z Zachodu dotarł wreszcie do Moskwy, na sam Plac Czerwony. Książkę kończy opis konfrontacji autora z tytułowym bohaterem, a właściwie z jego mumią. „Z biegiem lat Lenin ikonoklasta sam został przekształcony w ikonę, zrobiono zeń bóstwo, które wykorzystywano w zależności od potrzeb: jako boga postępu, wojny czy płodności.” – napisał Terzani z przeświadczeniem, że właśnie wykorzystał ostatnią okazję do tego spotkania.
Warto podkreślić, że włoski podróżnik nie dotykał jedynie tej historii, która działa się bezpośrednio na jego oczach. Wielką wagę przykładał do zrozumienia przeszłości miejsc, w których się znalazł. Był człowiekiem wrażliwym, a oprócz ludzi interesowała go natura, której piękno potrafił opisać dosłownie w kilku prostych słowach. Jego książka jest kolorową mieszanką historii państw, narodów i pojedynczych ludzi, opisów piękna i brzydoty miejsc oraz refleksji, które są wciąż aktualne i dają do myślenia.
Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (EM)

Zabawki diabła. Anna Kańtoch

„Zabawki diabła” to zbiór opowiadań, bardzo mrocznych i ze specyficzną atmosferą. W opowiadaniach tych natkniemy się na demony, wampiry, morderców, magiczne zwierciadła, a także czarownice. Dowiemy się także, że dobroć i przebaczenie w rękach odpowiedniej osoby mogą być torturą. Wszystkie opowiadania łączy jeden bohater- Domenic. Jest on postacią mroczną, zawsze nosi czarne ubrania, zajmuje się demonami, a także medycyną. Wokół niego dzieją się różne niepokojące rzeczy. Ma on brata Linusa, który pomimo, że na początku będzie się zdawał bohaterem pozytywnym, z czasem zmieni się nie do poznania w agresywnego potwora, który znęca się nad swoją żoną i kuzynką obydwu bohaterów.
Opowiadania poruszają całą gamę problemów, jak przemoc domowa, śmierć, różnego rodzaju problemy psychiczne, porzucenie, a także samotność. Każde z opowiadań wzbudza bardzo silne i ciężkie momentami emocje. „Ciernie” jest zdecydowanie jednym z tych opowiadań, które poruszyło mnie najbardziej. Opowiada ono o domu dla obłąkanych. Domenic trafia tam z powodu nietypowych cudów, takich jak posągi płaczące krwią. Spotyka tam też lekarza, który z fascynacją opowiada o prymitywnych kuracjach, które maja miejsce w placówce. Jeśli mam być szczera to te właśnie opisy były bardziej okropne od jakiejkolwiek czarnej magii opisywanej w książce. Lekarz zupełnie odczłowieczał swoich pacjentów, a najgorsze z tego wszystkiego jest to, że kiedyś rzeczywiście wierzono w tego typu kuracje. Jeśli chodzi o magię, ptaki które magicznym sposobem się zjawiają i rozrywają ciało na strzępy, czy nawet demony- to wszystko nie miało szansy nigdy się zdarzyć, natomiast ofiary kuracji placówek dla chorych psychicznie umarły dawno temu, najprawdopodobniej osamotnione i w strasznych mękach.
Muszę się przyznać, że wiele razy zastanawiałam się nad przeczytaniem tego tytułu, i wiele razy odkładałam go na półkę, z myślą, że przeczytam tę książkę później. Nie byłam do niej przekonana, ale na szczęście bardzo się myliłam. Jest to książka zdecydowanie bardzo wciągająca, a jeżeli ktoś lubi mroczny klimat, ciasne uliczki i demony czające się gdzieś w zakamarkach, to zdecydowanie polecam.
Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (PW)

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group