Czwartek, 29 października
Imieniny: Wioletty, Jacka
Czytających: 6338
Zalogowanych: 13
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Zabiłem po wódce

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 21 marca 2011, 8:27
Aktualizacja: 8:28
Autor: wysłuchała Angela
Fot. dtp
Wypiłeś i wsiadasz za kierownicę ? Przeczytaj koniecznie! Piotr (imię zostało zmienione) z Jeleniej Góry ma dzisiaj dwadzieścia kilka lat. Jest żonaty i ma synka (skończył trzy i pół roku). Sędziowie zadecydują, czy człowiek, który w pijanym widzie śmiertelnie potrącił kobietę, na tyle się zresocjalizował, by po przedterminowym wyjściu z więzienia, kolejny raz nie popełnić tego samego błędu. Błędu, za który jego ofiara zapłaciła życiem.

– Miałem 20 lat, w głowie „sieczkę”. Była imprezka na mieście, na niej dużo trunków. Wsiadłem za kierownicę, bo chciałem wrócić do domu. Co było później? Za wiele nie pamiętam. Kiedy wytrzeźwiałem, okazało się, że moje auto wypadło z drogi i zabiłem kobietę. Dostałem siedem lat więzienia.

To była „podjarka”
– Ciężko jest mi opowiedzieć o „tym”. Stała się tragedia. To były szczeniackie lata, nie miałem wtedy prawidłowego myślenia racjonalnego mężczyzny, jak teraz. Zrobiłem prawo jazdy mając lat 17. To była „podjarka”. Miałem samochód i można było jeździć. Byli koledzy, to, tamto. Od czasu tego wypadku minęło sześć lat. Trudno mi wracać do tych bolesnych wspomnień. Było lato, impreza u znajomych, później na mieście. Był alkohol, zabawa i było miło. Następnego dnia już miło nie było. Ale to był „spontan”: „Dawajcie, jedziemy” i to wszystko. Wtedy już człowiek nie myśli. A potem są skutki, za które przez lata trzeba płacić – mówi skazany.

– To był ułamek sekundy. Nie pamiętam samego zdarzenia. Podobno wyrzuciło mój samochód z drogi i potrąciłem około sześćdziesięcioletnią kobietę na bocznej drodze. Akurat ktoś szedł, zbieg okoliczności. Zdałem sobie sprawę z tego, że zabiłem człowieka, dopiero po wytrzeźwieniu, następnego dnia. Co wtedy czułem? Żal i smutek, czułem, że źle zrobiłem, że zabrałem komuś życie. Ugięły się kolana, straciłem grunt pod nogami. To jest tragedia. Wtedy myśli się już zupełnie inaczej. Wcześniej żyłem zabawą, imprezami, myślałem, że trzeba korzystać z życia. Ale jak coś takiego się wydarzy, to myśli się już innymi kategoriami. Nagle trzeba wydorośleć – odpowiada Piotr.

– Oskarżycielem posiłkowym na rozprawie był mąż tej pani. Nie pamiętam czy na sali sądowej były dzieci. Chciałem, żeby jak najszybciej się to skończyło. Wiem, że tę tragedię bardzo ciężko odczuł ten starszy pan, mąż potrąconej kobiety. Ten człowiek nie zadawał mi pytań, bo była to dla niego za duża tragedia. Ja chyba na jego miejscu też o nic bym nie pytał – mówi skazany.

Za kratami jest źle
Często myślę o tym co się stało. Teraz wiem, że po imprezie można wezwać taksówkę, wsiąść w autobus, czy ktoś może po nas przyjechać. Kiedyś w ten sposób się nie myślało. Po tym zdarzeniu moje życie zmieniło się diametralnie. Po wyroku trafiłem do Aresztu Śledczego w Jeleniej Górze. Wtedy dopiero dochodzi do człowieka, że tak szybko nie wróci do domu. Na początku myśli się, że jakoś to będzie, że wszystko się poukłada. Kiedy trafia się za kraty, to jest naprawdę źle.

Nie wiemy co się z nami stanie tam w więzieniu, kiedy wyjdziemy, zobaczymy naszych bliskich. W celi jest naprawdę ciężko, są jakieś zajęcia kulturalno – oświatowe, jest spacer, ale wszystko jest z zegarkiem w ręku, nie ma tej wolności, swobody. W celi zupełnie inaczej odlicza się czas, dniami i miesiącami, nie latami. Czeka się na to, żeby jak najszybciej stamtąd wyjść do domu, by skończyła się ta męka, żeby być z rodziną .

Czy czuję się winny tej śmierci? Czy rozmawiałem z rodziną potrąconej kobiety?
Tak, w jakimś stopniu tak. Próbowałem rozmawiać z rodziną tej potrąconej pani, ale wiem, że nie chcą tej rozmowy, nie chcą rozdrapywania tych ran. To jest dla nich zbyt bolesne. Czy oczekuję, że mi wybaczą? Można wybaczyć komuś, jak ktoś coś źle zrobił, ale tu był tragiczny wypadek, nikt nie zapomni o tej tragedii. Przeprosiłem męża tej kobiety, ale starałem się nie nawiązywać z nim dłuższego kontaktu, on stracił przeze mnie bliską osobę, z którą był związany całe życie i nagle został sam – mówi więzień.

Zabiorę kluczyki
– Żona potrzebuje wsparcia i pomocy, której nie ma przez moją wcześniejszą bezmyślność. Kiedy wyjdę na wolność, nikt w mojej obecności nie pojedzie już autem po alkoholu. Powiem nie, lub zabiorę kluczyki. Dla ludzi po alkoholu są autobusy, taksówki, znajomi, którzy nie pili. W moim przypadku rozum przyszedł za późno.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (35) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group