Piątek, 27 listopada
Imieniny: Waleriana, Maksymiliana
Czytających: 2232
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wychowanie czy demoralizacja

Wiadomości: REGION
Niedziela, 7 czerwca 2009, 7:29
Aktualizacja: Poniedziałek, 8 czerwca 2009, 10:14
Autor: Ania
Fot. Ania
Częstymi sprawcami czynów karalnych są… podopieczni ośrodków wychowawczych. Czy działanie tych placówek daje młodym szansę na socjalizację i powrót na drogę uczciwości?

Marian Masalski, dyrektor Zespołu Placówek Resocjalizacyjno – Wychowawczych w Szklarskiej Porębie tłumaczy, że w procesie wychowawczym popełnia się wiele błędów, a winić za to należy postępowanie sądu, który daje szansę małoletniemu przestępcy.

Osobę, która popełniła przestępstwo umieszcza się bowiem w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym, zamiast w Zakładzie Poprawczym. W ten sposób młodemu człowiekowi wydaje się, że nikt mu nic nie zrobi, a w przypadku kolejnej wpadki trafi po prostu do ośrodka wychowawczego. Negatywnie wpływa to także na jego kolegów z placówki.

– Do Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii powinny przychodzić dzieci, które są zagrożone demoralizacją, czyli głównie nieletni nie uczący się, z którymi nie potrafią poradzić sobie nauczyciele i pedagodzy w szkole. Tymczasem trafiają do niego często osoby, które popełniły już czyny karalne. Ze swojej strony staramy się jednak pracować ze wszystkimi i robić wszystko, żeby zdobyli zawód (w naszym przypadku to kucharz małej gastronomii) i zaczęli normalne życie – mówi Marian Masalski.

Obecni nieletni przestępcy to nie tylko dzieciaki kradnące pieniądze czy inne przedmioty. To osoby potrafiące pobić, a nawet spowodować zagrożenie życia swojego rówieśnika lub osoby dużo starszej. Często łączą się w grupy, siejąc spustoszenie w okolicy. Tutaj pojawia się pytanie po co w ogóle funkcjonują ośrodki wychowawcze, skoro i tak mali bandyci z nich uciekają i robią, co im się podoba? Wydaje się nierealne, żeby 15-letni chłopak czy dziewczyna, którzy nauczyli się już żyć w określony sposób, nagle zejdą na dobrą drogę. Są wychowani w taki i nie inny sposób, a ich dzieci najprawdopodobniej powielą błędy swoich rodziców.

Marian Masalski: – Trzy lata temu zdecydowaliśmy, że w naszej placówce będą przebywać jedynie chłopcy, bo z dziewczętami było często znacznie więcej problemów, a dodatkowo wpływały negatywnie na zachowanie kolegów. Potrafiły nawet namawiać do popełniania przestępstw. Ośrodek niestety nie posiada danych, ile osób kończących edukację w jego murach wychodzi na prostą i za bramą zaczyna normalne życie.

Rozrabiaki z ośrodków wychowawczych
Ostra jazda bez prawka
Na początku maja policjanci ze Szklarskiej Poręby zatrzymali kierującego samochodem marki Toyota. Prowadzący jechał tak, jakby był pijany. Nie zatrzymał się do kontroli. Policja zaczęła ścigać auto. Po około dwóch kilometrach, prowadzący i pasażer porzucili auto i uciekli. Udało się ich znaleźć po dwóch godzinach poszukiwań. Okazało się, że byli to chłopcy w wieku 16 i 17 lat, którzy uciekli z Zespołu Placówek Resocjalizacyjno Wychowawczych w Szklarskiej Porębie. Toyotę ukradli spod wyciągu pod Szrenicą i postanowili sobie nią pojeździć. 17-latek trafił do policyjnego aresztu. Odpowie za kradzież z włamaniem za co grozić mu może nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Drugi ze sprawców został umieszczony w Policyjnej Izbie Dziecka w Legnicy.

Złodzieje spod Śnieżki
W drugiej połowie miesiąca swoimi złodziejskimi umiejętnościami wykazali się zaś 13-latek i jego starszy kolega. Okradli jeden z kiosków w Karpaczu, narażając właściciela na ponad tysiąc złotych strat. Ich łupem były słodycze, napoje i kredki. Policjanci po ustaleniu rysopisu sprawcy szybko dotarli do 13-latka, również wychowanka jednej z placówek wychowawczych w regionie. Chłopiec ten ma jeszcze na swoim koncie kradzież pieniędzy z jednego z warzywniaków pod Śnieżką. Obecnie ich sprawa jest rozpatrywana przez Sąd Rodzinny.

„Recydywa” małolata
Policjanci z Karpacza ustalili i zatrzymali 14-letniego ucznia jednego z ośrodków wychowawczych w regionie podejrzanego o kradzież z włamaniem do budynku jednorodzinnego w Karpaczu. W miniony poniedziałek chłopak wykorzystując nieobecność domowników włamał się budynku jednorodzinnego i ukradł przedmioty o łącznej wartości około 400 zł. 14-latek do tego budynku tego samego dnia wszedł dwukrotnie. Za pierwszym razem ukradł czapkę i czekolady, a za drugim aparat fotograficzny. Funkcjonariusze odnaleźli skradzione przedmioty na strychu innego z budynków w Karpaczu, gdzie 14-latek je ukrył. Chłopak był już wielokrotnie notowanych za podobne przestępstwa. Decyzją sądu rodzinnego za poprzednie czyny karalne trafił do Schroniska dla Nieletnich. Za popełnione przestępstwa kolejny raz odpowie przed sądem rodzinnym.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (16) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group