Rozstrzygnięcie okazało się jednak wyjątkowo wyrównane. W głosowaniu o funkcję szefa regionu M. Jaros zwyciężył minimalnie z wicemarszałek Sejmu Moniką Wielichowską, uzyskując przewagę zaledwie kilku głosów.
Sam przebieg wyborów wzbudził sporo emocji wśród działaczy. W trakcie liczenia głosów oddanych we wrocławskich strukturach konieczne było dwukrotne powtórzenie procedury. Pojawiły się też sygnały o organizacyjnym zamieszaniu podczas głosowania.
Wynik wyborów może jeszcze zostać poddany analizie przez władze partyjne. Monika Wielichowska zapowiedziała złożenie oficjalnego protestu do Krajowej Komisji Wyborczej. W jej ocenie podczas głosowania dochodziło do sytuacji, które mogły naruszać podstawowe standardy procedury wyborczej. Wśród podnoszonych zastrzeżeń pojawiają się kwestie dotyczące zachowania tajności głosowania, przypadków wpływania na decyzje członków partii oraz prowadzenia agitacji w miejscu oddawania głosów.
Zdaniem M. Wielichowskiej skala tych nieprawidłowości mogła mieć znaczenie dla ostatecznego rezultatu wyborów. Teraz sprawą ma zająć się partyjna komisja, która rozpatrzy zapowiedziany protest.










